Maleńczuk trochę przynudzał
Ale w przypadku obu tych supportów nie podobało mi się pieprzenie o polityce. Ja przyszedłem posłuchać muzyki a nie żali o Pussy Riot, PIS czy Palikocie.
Ale w końcu nadeszło to na co wszyscy czekali
Ladies and gentlemen, children of all ages, won't you please welcome the SCORPIONS!
No i się zaczęło. Mega koncert! Chłopaki są w takiej formie że wyglądają nie na 64 a max. 46 lat
Świetna chemia między nimi wszystkimi. Scena świetnie wyglądała, super efekty na tym telebimie. A muzycznie jak zwykle powalili na kolana choć setlista niemal taka sama jak wszędzie. Każdy kawałek zagrany z czystą energią i radością samego grania. Mnie najbardziej rozwaliło The Zoo, Hit Between the Eyes, Blackout (choć tu jakieś takie przytłumione brzmienie gitary Rudolfa przez co jego epicki riff stracił na atrakcyjności), Send Me an Angel i Still Loving You. Po Holiday na scenę poleciało kilka polskich flag (które oczywiście zostały podniesione i położone przed perkusją Jamesa) a publika odśpiewała Happy Birthday dla Rudolfa, oraz polskie sto lat włączając to niech mu gwiazdka pomyślności...!!!
Kottak Attack kapitalne! ROCK N ROLL FOREVER!!!
Świetny kontakt z publiką, która też w większości dawała z siebie wszystko (ja totalnie zdarłem gardło śpiewając niemal każda piosenkę i te wszystkie ooo aaaa klausa
Na zakończenie wyczekiwany Wind of Change i Rock You Like A Hurricane.
Teraz aż się łezka w oku kręci że to był ostatni raz. Niech żałują ci co nie byli bo kolejnej tak magicznej nocy ze Scorpions już nie będzie.
Później wrzucę parę filmików



