To ja trochę odejdę od przyjętej bezsensownej konwencji i zrobię przegląd przez 3 ulubione płyty:
1. No Prayer For The Dying
Usłyszana w całości jako pierwsza z IM w 1997 roku. Dostałem kasetę TAKT z tym albumem od starszego brata ciotecznego na wakacjach na wsi, kiedy akurat przetaczała się przez Polskę powódź stulecia. Do dziś jest ulubioną, pewnie dlatego, że pierwszą, ale też dlatego, że jest inna i ma w sobie jakąś tajemniczą magię. "Hooks In You" to najlepszy kawałek Maiden.
2. The Number Of The Beast
Czasy licealne, chyba 1999 rok i kumpel, który miał dojście do gościa pozbywającego się starych kaset (oczywiście "oryginalne" Takty, MG i inne) z metalem. Wziąłem wtedy parę Helloweenów, Kinga Diamonda i właśnie Numer Bestii. Praktycznie same hity i tylko z jeden może gniot.
3. Brave New World
Od 98 roku regularnie słucham w Radio Białystok audycji "Metal Hammer Show" (kiedyś nagrywałem niektóre kawałki na kasety) i tam usłyszałem dwa kawałki z nowej płyty Maiden, która była powrotną dla Bruce'a i Adriana, czyli sensacja! Poleciałem zaraz po premierze do innego miasta kupić kasetę. Wydałem na nią 30 zł (młodsi pamiętają, że kasety się kupowało w cenie dzisiejszych CD?) i byłem mega szczęśliwy. Słuchałem jej ze swoją byłą podczas... [cenzura]





