Słowo co do "wypełniaczy"
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Słowo co do "wypełniaczy"
Przecież to jest sztandarowy utwór na tym albumie, odpowiednik Rime czy SSOASS i z pewnością nie był tworzony jako wypełniacz. Chyba zaszło tu pewne nieporozumienie w sprawie tego co nazywamy wypełniaczem. Wypełniacz to utwór który był robiony na siłę i dodany tylko dlatego aby album miał wymaganą długość ze względów komercyjnych. Żeby sprawdzić co jest wypełniaczem należy sobie odpowiedzieć który utwór w pierwszej kolejności można z albumu wyciąć żeby ten nie stracił swojej wartości muzycznej. I nie, wypełniacz to nie to samo co "niepodobamiesie".
Przysługa, jaką pieniądz daje społeczeństwu, jest niezależna od jego ilości.
Re: Słowo co do "wypełniaczy"
Jednak coś sprawia, że taki Trooper grany jest 9 razy na 10 tras a Still Life było grane 2 razy w historii, To Tame a Land raz w historii itd.mimski pisze:Ale którzy fani? Bo ja nie znam żadnego, który miałby cokolwiek złego do powiedzenia na temat Only The Good Die Young, czy innych kawałków z POM, albo z 7 Syna. Faktem powszechnie znanym jest, że Weekend Warrior jest wypełniaczem, bo faktycznie jak się poczyta fora, recenzje albumów itd. to nie spotkałem się jeszcze, by komuś ten kawałek się podobał.Nomad1985 pisze:fani uważają za wypełniacze.
Wydaje mi się, że stawiasz absolutnie błędną tezę. Wynikałoby z niej, że już na etapie tworzenia płyty myślą, zrobimy parę wypełniaczy... moim zdaniem każdy utwór tworzą najlepiej jak się da, a potem w toku nagrywania i prób, stwierdzają, że jedne kawałki gra im sie przyjemniej niż inne i w ten sposób stają się utworami koncertowymi, ale nie sądzę, by na etapie komponowanie Harris wiedział, że Afraid będzie hitem, a Weekend Warrior nie.
Re: Słowo co do "wypełniaczy"
Nie nam to stwierdzać, aczkolwiek wydaje mi się, że muzycy kierują się tzw. fun to play, Trooper być może jest fun to play dla nich, a Still Life nie. Troopera mają tak ogranego, że po pierwsze obudzeni w środku nocy mogą go zagrać, a po drugie fani od nich tego oczekują, by właśnie zagrali Troopera. Widziałeś co się działo, jak nie zagrali Fear Of The Dark.Nomad1985 pisze: Jednak coś sprawia, że taki Trooper grany jest 9 razy na 10 tras a Still Life było grane 2 razy w historii, To Tame a Land raz w historii itd.
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
Re: Słowo co do "wypełniaczy"
Powinienem zatem użyć zamiast "wypełniaczen", "utwory z małym fun to play" 
Mnie to trochę dziwi, że im się to nie nudzi i że zwyczajnie im nie żal, tych wszystkich utworów których albo nigdy nie grali live albo grali bardzo dawno temu. A co do fanów, jednych dana rzecz ucieszy, drugich zmartwi, tam gdzie większość będą stanowili starzy fani reakcje będą przychylniejsze dla nie grana klasyków.
Mnie to trochę dziwi, że im się to nie nudzi i że zwyczajnie im nie żal, tych wszystkich utworów których albo nigdy nie grali live albo grali bardzo dawno temu. A co do fanów, jednych dana rzecz ucieszy, drugich zmartwi, tam gdzie większość będą stanowili starzy fani reakcje będą przychylniejsze dla nie grana klasyków.
Re: Słowo co do "wypełniaczy"
A najbardziej oczywistą opcją jest to, że po prostu są leniwi i nie chce im się uczyć od nowa tych "zapomnianych" utworów. Mają od lat bazę 20-tu kawałków w obrębie których się obracają i jest im z tym dobrze.Nomad1985 pisze:Mnie to trochę dziwi, że im się to nie nudzi i że zwyczajnie im nie żal, tych wszystkich utworów których albo nigdy nie grali live albo grali bardzo dawno temu.
www.MetalSide.pl
Re: Słowo co do "wypełniaczy"
Dlatego smutne co napiszę, ale jak na następnej trasie znowu pójdą na łatwiznę to zamiast na Iron Maiden wybiorę się na koncert jakiejś innej kapeli. Tymbardziej, że kosztem Iron Maiden odpuściłem już tyle świetnych kapel; Manowar, Motorhead, Black Sabbath z Dio 
Re: Słowo co do "wypełniaczy"
No właśnie nie, bo Weekend Warrior jest nie tylko mało fun to play, ale jest również wypełniaczem, a taki Still Life jest mało fun to play może, ale z pewnością nie jest wypełniaczem.Nomad1985 pisze:Powinienem zatem użyć zamiast "wypełniaczen", "utwory z małym fun to play"
Rzuciłem takim hasłem, gdyż sam lubię niektóre kawałki pogrywać i mimo upłwu lat, biorę gitarę i gram je bez problemu, bo się je fajnie gra, a inne kawałki kiedyś znałem, ale gdybym miał je dziś zagrać, to nie byłbym w stanie. Po prostu do części utworów wraca się chętnie i fajnie je sobie ograć, a inne utwory raz nauczone i ograne potem się nudzą i są zapomniane. Holy Wars Punishment Due jestem w stanie zagrać obudzony w środku nocy, albo Redneck, albo Deliverance, a już takiego Aces High kiedyś umiałem, ale wystarczyło że nie grałem go parę tygodni i zapomniałem wszystkie riffy. Wynikało to z tego, że jak się go w końcu nauczyłem grać w całości, to nie miałem parcia, by go dalej ogrywać i dziś nie jestem w stanie nic z nim zrobić, musiałbym uczyć się zupełnie od nowa.
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
Re: Słowo co do "wypełniaczy"
Weekend Warrior to utwór dobry wg.mnie, nie wybitny ale też bez tragedii. Może faktycznie lepiej by się sprawdzał jako jakiś b-sides, niż utwór na pełnym LP.
Kwestia jest taka, że w latach 80 oni byli jak dobrze naoliwiona maszyna, na albumy trafiało tylko to co naj, naj naj lepsze i w tych kryteriach, na albumach późniejszych jest masa wypełniaczy. Jednak jak by się tak lepiej przysłuchać to jeszcze w latach '90 mieli jaja i potrafi przywalić między oczy takim Aftermath, Run Silent Run Deep czy Childhood's End.
Główne zło dla Iron Maiden to dwie ostatnie płyty.
Kwestia jest taka, że w latach 80 oni byli jak dobrze naoliwiona maszyna, na albumy trafiało tylko to co naj, naj naj lepsze i w tych kryteriach, na albumach późniejszych jest masa wypełniaczy. Jednak jak by się tak lepiej przysłuchać to jeszcze w latach '90 mieli jaja i potrafi przywalić między oczy takim Aftermath, Run Silent Run Deep czy Childhood's End.
Główne zło dla Iron Maiden to dwie ostatnie płyty.
Re: Słowo co do "wypełniaczy"
No przecież z góry wiadomo, że zagrają w większość to co było klepane na ostatnich trasach. Jak trasa będzie po płycie to ze 4 nowe numery będą + żelazne klasyki. Tutaj już nigdy nic się nie zmieni. Dlatego mi w zupełności wystarcza zobaczyć IM raz na trasie.Nomad1985 pisze:ale jak na następnej trasie znowu pójdą na łatwiznę
www.MetalSide.pl
-
paulek
- -#Lord of the flies

- Posty: 3853
- Rejestracja: pn cze 07, 2004 8:22 pm
- Skąd: z narodu którego nie ma
Re: Słowo co do "wypełniaczy"
oby wróciło HBTN z żelaznych kawałków
Bez wzgledu na wszystko i tak pojadę
IM to nie muzyka, to stan umysłu

IM to nie muzyka, to stan umysłu
- Saimon1995
- -#Moderator

- Posty: 9593
- Rejestracja: wt cze 18, 2013 2:37 pm
- Skąd: Będzin
Re: Słowo co do "wypełniaczy"
HBTN prędzej czy później i tak wróci. Szkoda, że chłopaki z roku na rok idą na coraz większą łatwiznę. Przydałyby się zmiany w secie (5-6 dawno nie granych utworów) - nie wspominając już o setach wymiennych jak np. u Red Hot Chili Peppers.
Re: Słowo co do "wypełniaczy"
No tu się zgodzę, dlatego od trasy Dance of Death nie przepuściłem żadnej, ale to opuszczenie koncertu to też by nie było po nic. Zawsze to potem jest dłuższa przerwa między jednym koncertem a drugim (a mniemam, że po trasie albumowej będzie jakaś ciekawsza, czy to kolejna historyczna czy pożegnalna). Z doświadczenia wiem, że im dłuższe są takie przerwy tym ciśnienie większe.paulek pisze:oby wróciło HBTN z żelaznych kawałkówBez wzgledu na wszystko i tak pojadę
![]()
IM to nie muzyka, to stan umysłu![]()
![]()
No ale zobaczymy, może płyta będzie dobra, może jakąś jedną perełkę odświeżą, jakieś Killers, 22 Acacia Avenue albo Dream of Mirrors. Kto ich tam wie.
- DeJMIeN Wielki
- -#Clansman

- Posty: 4437
- Rejestracja: pt kwie 01, 2011 10:12 pm
- Skąd: ze wsi warszawa
Re: Słowo co do "wypełniaczy"
Trzeci!Mr. M pisze:No to ja jestem drugi, też bardzo lubię Weekend Warrior.mimski pisze:Faktem powszechnie znanym jest, że Weekend Warrior jest wypełniaczem, bo faktycznie jak się poczyta fora, recenzje albumów itd. to nie spotkałem się jeszcze, by komuś ten kawałek się podobał.![]()
Re: Słowo co do "wypełniaczy"
A tak z drugiej mańki nie sądzicie, że niektóre klasyki to ich najsłabsze utwory w karierze?
Dajmy na to takie Run to the Hills. Wg.mnie zdecydowanie najsłabszy utwór na Number of the Beast. Iron Maiden czy Running Free, klasyki NWOBHM ale prostsze muzycznie choćby od każdego kawałka na Killers. Tytułowy z Fear of the Dark, nie ma nawet 20-30% tego co mają wcześniejsze epiki Steve'a Harrisa. Wesołkowate single z No Prayera. Wasted Years utwór bardzo dobry ale na płycie zdecydowanie jeden z najsłabszych. Podobnie z Wicker Manem.
Dajmy na to takie Run to the Hills. Wg.mnie zdecydowanie najsłabszy utwór na Number of the Beast. Iron Maiden czy Running Free, klasyki NWOBHM ale prostsze muzycznie choćby od każdego kawałka na Killers. Tytułowy z Fear of the Dark, nie ma nawet 20-30% tego co mają wcześniejsze epiki Steve'a Harrisa. Wesołkowate single z No Prayera. Wasted Years utwór bardzo dobry ale na płycie zdecydowanie jeden z najsłabszych. Podobnie z Wicker Manem.
- Saimon1995
- -#Moderator

- Posty: 9593
- Rejestracja: wt cze 18, 2013 2:37 pm
- Skąd: Będzin
Re: Słowo co do "wypełniaczy"
Zgadzam się. Wynika to pewnie z faktu, że klasyki znamy aż za dobrze i po prostu znudziły się (w moim przypadku chociażby CIPWM czy Running Free) po latach kolejnych przesłuchań. Co nie oznacza, że to utwory słabe.Nomad1985 pisze:A tak z drugiej mańki nie sądzicie, że niektóre klasyki to ich najsłabsze utwory w karierze?
Dajmy na to takie Run to the Hills. Wg.mnie zdecydowanie najsłabszy utwór na Number of the Beast. Iron Maiden czy Running Free, klasyki NWOBHM ale prostsze muzycznie choćby od każdego kawałka na Killers. Tytułowy z Fear of the Dark, nie ma nawet 20-30% tego co mają wcześniejsze epiki Steve'a Harrisa. Wesołkowate single z No Prayera. Wasted Years utwór bardzo dobry ale na płycie zdecydowanie jeden z najsłabszych. Podobnie z Wicker Manem.
- DeJMIeN Wielki
- -#Clansman

- Posty: 4437
- Rejestracja: pt kwie 01, 2011 10:12 pm
- Skąd: ze wsi warszawa
Re: Słowo co do "wypełniaczy"
Running Free to dla mnie zawsze było muzyczne prostactwo jakiego by się nie powstydziło choćby AC/DC
Chodzi mi tu oczywiście o samą prostotę, a nie styl. Ale co by nie mówić na scenie wciąż wypada dobrze i aż tak bardzo mi w tegorocznym secie nie przeszkadza jak np. The Trooper albo RTTH. I nie wiem czemu zamiast nich musiało wylecieć HBTN, bo to dla mnie chyba jedyny z "kotletów", który powinni grać zawsze. Już nie wspomnę o Prophecy i ID zamiast "koniecznego" CIPWM. No jak zwykle trochę zboczyłem z tematu 
Re: Słowo co do "wypełniaczy"
Nie przesadzaj z tą "sztandarowością"vyrus pisze:Przecież to jest sztandarowy utwór na tym albumie, odpowiednik Rime czy SSOASS i z pewnością nie był tworzony jako wypełniacz. [o WTWWB]
Jak dla mnie najbardziej rażącym wypełniaczem jest "Gates of tomorrow" - słucham tej płyty od 5 lat i jeszcze mi się nie zaczął podobać
Może za często ich słuchaszA tak z drugiej mańki nie sądzicie, że niektóre klasyki to ich najsłabsze utwory w karierze?
Re: Słowo co do "wypełniaczy"
Ja to Gangland właśnie sobie najczęściej walnę z Numbera ostatnio, dzikość w głosie Bruce'a powala, do tego niesamowity Clive.
A co do klasyków ja tak nie mam, Run to the Hills i Wicker Man mi się kiedyś znudziły i są dla mnie nudne do dziś, za Fearem nigdy specjalnie nie przepadałem. The Trooper i Number of the Beast są świetnymi utworami, klasyką heavy ale na płytach są lepsze lub równie dobre utwory . Two Minutes to Midnight i Evil that Man Do to najlepsze hity heavy-metalowe jakie można sobie wyobrazić, ale ich częstotliwość im wyraźnie nie służy.
Can I Play with Madness i Wasted Years są fajnymi przebojami, bardzo melodyjnymi ale takie utwory są świetne raz na jakiś czas. Running Free i Iron Maiden na na pewno klasyka pierwszego składu, ale wolę chyba każdy utwór z Killers, kwestia przesłuchania i zbytniej chyba prostoty.
Jedynie Hallowed Be thy Name to taki klasyk na 100% i autentyczna legenda.
A co do klasyków ja tak nie mam, Run to the Hills i Wicker Man mi się kiedyś znudziły i są dla mnie nudne do dziś, za Fearem nigdy specjalnie nie przepadałem. The Trooper i Number of the Beast są świetnymi utworami, klasyką heavy ale na płytach są lepsze lub równie dobre utwory . Two Minutes to Midnight i Evil that Man Do to najlepsze hity heavy-metalowe jakie można sobie wyobrazić, ale ich częstotliwość im wyraźnie nie służy.
Can I Play with Madness i Wasted Years są fajnymi przebojami, bardzo melodyjnymi ale takie utwory są świetne raz na jakiś czas. Running Free i Iron Maiden na na pewno klasyka pierwszego składu, ale wolę chyba każdy utwór z Killers, kwestia przesłuchania i zbytniej chyba prostoty.
Jedynie Hallowed Be thy Name to taki klasyk na 100% i autentyczna legenda.


