I tak jak w temacie, sądzicie, że zmieniło by to coś dość odczuwalnie w brzmieniu gdyby było o jedną gitarę mniej?
Czy trzecia gitara jest w Maiden niezbędna?
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Czy trzecia gitara jest w Maiden niezbędna?
Jako trzecia gitara nie mam na myśli Janicka, ale generalnie jako trzeci instrument 
I tak jak w temacie, sądzicie, że zmieniło by to coś dość odczuwalnie w brzmieniu gdyby było o jedną gitarę mniej?
I tak jak w temacie, sądzicie, że zmieniło by to coś dość odczuwalnie w brzmieniu gdyby było o jedną gitarę mniej?
Re: Czy trzecia gitara jest w Maiden niezbędna?
W zasadzie - NIE!
Re: Czy trzecia gitara jest w Maiden niezbędna?
Ja uważam, że ta trzecia gitara dodaje trochę do muzyki, również do tych starszych utworów kiedy był duet Dave-Adrian albo Dave-Janick, praktycznie wszystkie te numery moim zdaniem lepiej brzmią z trzema gitarami. Dla mnie największa zaleta tej trzeciej gitary to jednak nie brzmienie, a więcej pomysłów, więcej i bardziej różnorodne solówki, większa swoboda itp. Ale co do samego brzmienia, trochę by się zmieniło.
Re: Czy trzecia gitara jest w Maiden niezbędna?
Lubię brzmienie Maiden z 3 gitarami i nie wyobrażam sobie już zmiany w tym zakresie, poza jednym wyjątkiem: IMHO Trooper wypada zdecydowanie gorzej z 3 gitarami - zatarła się czystość tego wspaniałego, harmonizowanego riffu.
M.
M.
Re: Czy trzecia gitara jest w Maiden niezbędna?
złego słowa może użyłem z tym brzmieniem, nie chodziło mi stricte o brzmienie, a raczej miałem to na myśli jako ogólne odczucie, wydźwięk. mój błąd
No właśnie są takie niuansiki jak wspomniany the trooper, ale do tego wchodzi też kwestia live/studio.
Dla mnie jak się tak wsłuchuję w różne kawałki to spokojnie dało by radę na dwóch.
Jedynie na BNW momentami słychać tę moc trzech gitar IMO.

No właśnie są takie niuansiki jak wspomniany the trooper, ale do tego wchodzi też kwestia live/studio.
Dla mnie jak się tak wsłuchuję w różne kawałki to spokojnie dało by radę na dwóch.
Jedynie na BNW momentami słychać tę moc trzech gitar IMO.
a weź rozwińRALF pisze:W zasadzie - NIE!
Re: Czy trzecia gitara jest w Maiden niezbędna?
Trooper, jak wspomniałem, jest wg mnie znacznie gorzej zaaranżowany na 3 gitary i sporo stracił z klasycznego kawałka wykorzystującego harmonię 2 gitar. Wdarł się do niego jakiś chaos, który zniszczył czystość formy znaną z wykonania na Live After Death.Slaug pisze:złego słowa może użyłem z tym brzmieniem, nie chodziło mi stricte o brzmienie, a raczej miałem to na myśli jako ogólne odczucie, wydźwięk. mój błąd![]()
Ale są stare kawałki, gdzie 3 gitary brzmią doskonale, zwłaszcza z uwypuklonym Adrianem. Weźny np. ten fragment z Marynarza:
http://www.youtube.com/watch?v=2AmrIydn ... page#t=631
M.
Re: Czy trzecia gitara jest w Maiden niezbędna?
Aaa, jeśli nie chodzi Ci tylko o brzmienie a ogólnie o całokształt, to moim zdaniem muzyka trochę by straciła, dzięki temu, że są trzy gitary jest trochę więcej swobody i np. Adrian czasem dodaje jakieś zagrywki, całość brzmi ciekawiej. Poza tym te trzy gitary mają ten plus, że i Dave i Adrian i Janick to bardzo dobrzy gitarzyści a każdy z nich ma zupełnie inny styl więc znowu - jest ciekawiejSlaug pisze:złego słowa może użyłem z tym brzmieniem, nie chodziło mi stricte o brzmienie, a raczej miałem to na myśli jako ogólne odczucie, wydźwięk. mój błąd
No właśnie są takie niuansiki jak wspomniany the trooper, ale do tego wchodzi też kwestia live/studio.
Dla mnie jak się tak wsłuchuję w różne kawałki to spokojnie dało by radę na dwóch.
Jedynie na BNW momentami słychać tę moc trzech gitar IMO.
Co do studyjnych albumów to też mi się wydaje, że najbardziej to wykorzystali na BNW, chociaż na AMOLAD są różne dodatki grane przez trzecią gitarę i przede wszystkim na TFF w tych dłuższych kawałkach dosyć mocno wykorzystywali możliwości tej trzeciej gitary.
Re: Czy trzecia gitara jest w Maiden niezbędna?
Przecież Janick i tak nie jest podpięty, więc w sumie.. nie ma sensu dyskutować. Tak czy siak są tylko 2 gitary.
-
Deleted User 2259
Re: Czy trzecia gitara jest w Maiden niezbędna?
Dla mnie mogli by wrócić do klasycznego składu z lat 80.
Re: Czy trzecia gitara jest w Maiden niezbędna?
No a to ohydne solo z Sanctuary?widman pisze:Przecież Janick i tak nie jest podpięty, więc w sumie.. nie ma sensu dyskutować.
Re: Czy trzecia gitara jest w Maiden niezbędna?
Sam utwór, może niekoniecznie chwytam, ale, że solo Janicka w tym utworze to aż ohyda? Gruuuba przesadaSlaug pisze:No a to ohydne solo z Sanctuary?widman pisze:Przecież Janick i tak nie jest podpięty, więc w sumie.. nie ma sensu dyskutować.
-
Deleted User 5800
Re: Czy trzecia gitara jest w Maiden niezbędna?
Czy to wina braku 3 gitary, że to: https://www.youtube.com/watch?v=XYvEbz_IDqQ brzmi tak okropnie ?
-
Deleted User 5490
Re: Czy trzecia gitara jest w Maiden niezbędna?
Dla mnie sprawa jest jasna.
Po pierwsze - Panowie są prawdziwymi przyjaciółmi(lata na to pracowali) a Steve(który jakby nie było jest w Maiden capo di tutti capi) w przypadku Janicka zachował się jak człowiek. Wobec pomysłu Roda i chęci powrotu Bruce'a z Adrianem do Maiden nie zachował się jak bezwzględna menda i nie wypieprzył Jana z zespołu doceniając to, że na początku lat 90tych dobrze wtopił się w zespół, miał wkład w wiele doskonałych kompozycji i ogólnie fajny z niego koleś. O ile Blaze nie był mocny na koncertach i jego wąska skala głosu ograniczała Maiden twórczo, bo nie można było pozwalać sobie na bardziej śmiałe melodie w studio, ani dać czadu na koncertach ze starymi hitami z czasów Dickinsona i uratować gościa dla sprawy Maiden się nie dało, to Jan przez lata stał się pełnoprawnym członkiem Dziewicy. Dobrze, że Stefan docenił jego zasługi i od powrotu reszty trzonu starej ekipy Maideni są sekstetem.
Po drugie - Dla mnie Maiden z 3 gitarami brzmi przede wszystkim pełniej, głębiej. Oni i tak nie wrócą do tworzenia bardziej zagęszczonych faktur gitarowych z czasów Maiden sprzed odejścia Dickinsona. Kto chce posłuchać czegoś koronkowego w stylu Losfer Words, musi sobie po prostu puścić płytę Powerslave. To było i wróci tylko na koncertach a i tak nie wszystko. Obecnie Maiden gra inaczej. Na X Factor zespół zmienił styl a zapowiedź tego można było usłyszeć już na przełomowym Fear Of The Dark, gdzie można już było wyczuć nadchodzące zmiany.
Trzecia gitara daje przewagę na koncertach. Choćby w przypadku wspomnianego Troopera, kiedy można na żywo odtworzyć solówkę Adriana oryginalnie, tak jak była nagrana na płycie - dwugłosową. Bez 3 gitary nie byłoby to możliwe, bo albo byłoby to jednogłosowe(Dave grał zawsze w tym miejscu rytmiczną) albo dwugłosowe z samym brzękoleniem basu. Tak czy inaczej. Byłaby to wersja uboższa brzmieniowo.
W kwestii transformacji z kwintetu w sekstet zadecydowała męska, uczciwa przyjaźń, zwycięstwo kompromisu nad zaszłościami i ambicjami. Skorzystała na tym muzyka, zwłaszcza na żywo. A czy nowe Maiden w oczach fanów na tym zyskało, to kwestia gustu. Ja tam wolę stare płyty, jak pewnie większość się domyśla, ale na to co działo się po Fear of the Dark i dzieje się teraz patrzę dużo cieplej niż przed laty. Zwłaszcza po zawirowaniach zdrowotnych Dickinsona. Nawet chwilowa obecność Blaze'a w Maiden ma swoje pozytywne strony. Dał się poznać jako fajny gość ze zwykłej ludzkiej strony. Musiał odejść - odszedł i nie zachowywał się jak szmata po odejściu. Zniknął z klasą, w przeciwieństwie do DiAnno. To trzeba docenić. Również to, że nie sprawdził się wokalnie na koncertach i był rozczarowaniem, jakąś tam pomyłką personalną Sefana, jest jakimś tam plusem jeśli spojrzeć na tą historię bardziej szerokokątnie. Gdyby Harris po odejściu Dickinsona zatrudnił jakiegoś mega wokalistę, który przyćmiłby formą swojego poprzednika i był jeszcze lepszym showmanem, to Bruce nigdy nie miałby powrotu do Maiden.
Sorry, że skaczę z kwiatka na kwiatek, ale takie są moje przemyślenia. Jak mnie jeszcze najdzie to coś dopiszę.
Po pierwsze - Panowie są prawdziwymi przyjaciółmi(lata na to pracowali) a Steve(który jakby nie było jest w Maiden capo di tutti capi) w przypadku Janicka zachował się jak człowiek. Wobec pomysłu Roda i chęci powrotu Bruce'a z Adrianem do Maiden nie zachował się jak bezwzględna menda i nie wypieprzył Jana z zespołu doceniając to, że na początku lat 90tych dobrze wtopił się w zespół, miał wkład w wiele doskonałych kompozycji i ogólnie fajny z niego koleś. O ile Blaze nie był mocny na koncertach i jego wąska skala głosu ograniczała Maiden twórczo, bo nie można było pozwalać sobie na bardziej śmiałe melodie w studio, ani dać czadu na koncertach ze starymi hitami z czasów Dickinsona i uratować gościa dla sprawy Maiden się nie dało, to Jan przez lata stał się pełnoprawnym członkiem Dziewicy. Dobrze, że Stefan docenił jego zasługi i od powrotu reszty trzonu starej ekipy Maideni są sekstetem.
Po drugie - Dla mnie Maiden z 3 gitarami brzmi przede wszystkim pełniej, głębiej. Oni i tak nie wrócą do tworzenia bardziej zagęszczonych faktur gitarowych z czasów Maiden sprzed odejścia Dickinsona. Kto chce posłuchać czegoś koronkowego w stylu Losfer Words, musi sobie po prostu puścić płytę Powerslave. To było i wróci tylko na koncertach a i tak nie wszystko. Obecnie Maiden gra inaczej. Na X Factor zespół zmienił styl a zapowiedź tego można było usłyszeć już na przełomowym Fear Of The Dark, gdzie można już było wyczuć nadchodzące zmiany.
Trzecia gitara daje przewagę na koncertach. Choćby w przypadku wspomnianego Troopera, kiedy można na żywo odtworzyć solówkę Adriana oryginalnie, tak jak była nagrana na płycie - dwugłosową. Bez 3 gitary nie byłoby to możliwe, bo albo byłoby to jednogłosowe(Dave grał zawsze w tym miejscu rytmiczną) albo dwugłosowe z samym brzękoleniem basu. Tak czy inaczej. Byłaby to wersja uboższa brzmieniowo.
W kwestii transformacji z kwintetu w sekstet zadecydowała męska, uczciwa przyjaźń, zwycięstwo kompromisu nad zaszłościami i ambicjami. Skorzystała na tym muzyka, zwłaszcza na żywo. A czy nowe Maiden w oczach fanów na tym zyskało, to kwestia gustu. Ja tam wolę stare płyty, jak pewnie większość się domyśla, ale na to co działo się po Fear of the Dark i dzieje się teraz patrzę dużo cieplej niż przed laty. Zwłaszcza po zawirowaniach zdrowotnych Dickinsona. Nawet chwilowa obecność Blaze'a w Maiden ma swoje pozytywne strony. Dał się poznać jako fajny gość ze zwykłej ludzkiej strony. Musiał odejść - odszedł i nie zachowywał się jak szmata po odejściu. Zniknął z klasą, w przeciwieństwie do DiAnno. To trzeba docenić. Również to, że nie sprawdził się wokalnie na koncertach i był rozczarowaniem, jakąś tam pomyłką personalną Sefana, jest jakimś tam plusem jeśli spojrzeć na tą historię bardziej szerokokątnie. Gdyby Harris po odejściu Dickinsona zatrudnił jakiegoś mega wokalistę, który przyćmiłby formą swojego poprzednika i był jeszcze lepszym showmanem, to Bruce nigdy nie miałby powrotu do Maiden.
Sorry, że skaczę z kwiatka na kwiatek, ale takie są moje przemyślenia. Jak mnie jeszcze najdzie to coś dopiszę.
Re: Czy trzecia gitara jest w Maiden niezbędna?
odpowiedź tak dobra, że zamykająca temat.Pierre Dolinski pisze:Dla mnie sprawa jest jasna.
Po pierwsze - Panowie są prawdziwymi przyjaciółmi(lata na to pracowali) a Steve(który jakby nie było jest w Maiden capo di tutti capi) w przypadku Janicka zachował się jak człowiek. Wobec pomysłu Roda i chęci powrotu Bruce'a z Adrianem do Maiden nie zachował się jak bezwzględna menda i nie wypieprzył Jana z zespołu doceniając to, że na początku lat 90tych dobrze wtopił się w zespół, miał wkład w wiele doskonałych kompozycji i ogólnie fajny z niego koleś. O ile Blaze nie był mocny na koncertach i jego wąska skala głosu ograniczała Maiden twórczo, bo nie można było pozwalać sobie na bardziej śmiałe melodie w studio, ani dać czadu na koncertach ze starymi hitami z czasów Dickinsona i uratować gościa dla sprawy Maiden się nie dało, to Jan przez lata stał się pełnoprawnym członkiem Dziewicy. Dobrze, że Stefan docenił jego zasługi i od powrotu reszty trzonu starej ekipy Maideni są sekstetem.
Po drugie - Dla mnie Maiden z 3 gitarami brzmi przede wszystkim pełniej, głębiej. Oni i tak nie wrócą do tworzenia bardziej zagęszczonych faktur gitarowych z czasów Maiden sprzed odejścia Dickinsona. Kto chce posłuchać czegoś koronkowego w stylu Losfer Words, musi sobie po prostu puścić płytę Powerslave. To było i wróci tylko na koncertach a i tak nie wszystko. Obecnie Maiden gra inaczej. Na X Factor zespół zmienił styl a zapowiedź tego można było usłyszeć już na przełomowym Fear Of The Dark, gdzie można już było wyczuć nadchodzące zmiany.
Trzecia gitara daje przewagę na koncertach. Choćby w przypadku wspomnianego Troopera, kiedy można na żywo odtworzyć solówkę Adriana oryginalnie, tak jak była nagrana na płycie - dwugłosową. Bez 3 gitary nie byłoby to możliwe, bo albo byłoby to jednogłosowe(Dave grał zawsze w tym miejscu rytmiczną) albo dwugłosowe z samym brzękoleniem basu. Tak czy inaczej. Byłaby to wersja uboższa brzmieniowo.
W kwestii transformacji z kwintetu w sekstet zadecydowała męska, uczciwa przyjaźń, zwycięstwo kompromisu nad zaszłościami i ambicjami. Skorzystała na tym muzyka, zwłaszcza na żywo. A czy nowe Maiden w oczach fanów na tym zyskało, to kwestia gustu. Ja tam wolę stare płyty, jak pewnie większość się domyśla, ale na to co działo się po Fear of the Dark i dzieje się teraz patrzę dużo cieplej niż przed laty. Zwłaszcza po zawirowaniach zdrowotnych Dickinsona. Nawet chwilowa obecność Blaze'a w Maiden ma swoje pozytywne strony. Dał się poznać jako fajny gość ze zwykłej ludzkiej strony. Musiał odejść - odszedł i nie zachowywał się jak szmata po odejściu. Zniknął z klasą, w przeciwieństwie do DiAnno. To trzeba docenić. Również to, że nie sprawdził się wokalnie na koncertach i był rozczarowaniem, jakąś tam pomyłką personalną Sefana, jest jakimś tam plusem jeśli spojrzeć na tą historię bardziej szerokokątnie. Gdyby Harris po odejściu Dickinsona zatrudnił jakiegoś mega wokalistę, który przyćmiłby formą swojego poprzednika i był jeszcze lepszym showmanem, to Bruce nigdy nie miałby powrotu do Maiden.
Sorry, że skaczę z kwiatka na kwiatek, ale takie są moje przemyślenia. Jak mnie jeszcze najdzie to coś dopiszę.
-
RidingOntheWind
- -#Trooper

- Posty: 317
- Rejestracja: czw cze 18, 2015 7:25 am
Re: Czy trzecia gitara jest w Maiden niezbędna?
To nie wina trzech gitar, że pomysły już nie te. W solówkach mamy jedną gitarę i słychać jaka jest ogromna różnica poziomu w solówkach z lat '80 i tymi obecnymi. Powiem więcej nawet solówki z takich płyt jak np. Fear of the Dark czy choćby Virtual XI są na dużo wyższym poziomie niż te z FInal Frontier czy Book of Souls. Lata grania sprawiają, że pomysły się kończą i to nie dotyczy tylko Iron Maiden.
Co do Janicka uważam go za niezłego gitarzystę i świetnego kompozytora. Jeśli chodzi tylko o sola gitarowe to ma momenty wspaniałe jak Dream of Mirrors, Ghost of Navigator, Dance of Death, wcześniejsze Wasting Love czy chociażby Lord of the Flies jak i takie średnie lub słabe. Mam wrażenie, że Janick rozwinął się na X Factor bo na No Prayerze i Fearze jest jeszcze zupełnie innym muzykiem i raczej tłem dla będącego wtedy w świetnej formie Dejva.
Jeśli zaś chodzi o trzy gitary, to przede wszystkim kwestia produkcji, Kevin Shirley jest bardzo przeciętnym producentem i możemy się tylko zastanawiać jak brzmiałyby te trzy gitary gdyby za konsoletą siedział Martin Birch. Bez tej wiedzy ciężko porównywać jak brzmiało klasyczne Iron Maiden z lat 80 do tego obecnie z Janickiem na pokładzie.
Co do Janicka uważam go za niezłego gitarzystę i świetnego kompozytora. Jeśli chodzi tylko o sola gitarowe to ma momenty wspaniałe jak Dream of Mirrors, Ghost of Navigator, Dance of Death, wcześniejsze Wasting Love czy chociażby Lord of the Flies jak i takie średnie lub słabe. Mam wrażenie, że Janick rozwinął się na X Factor bo na No Prayerze i Fearze jest jeszcze zupełnie innym muzykiem i raczej tłem dla będącego wtedy w świetnej formie Dejva.
Jeśli zaś chodzi o trzy gitary, to przede wszystkim kwestia produkcji, Kevin Shirley jest bardzo przeciętnym producentem i możemy się tylko zastanawiać jak brzmiałyby te trzy gitary gdyby za konsoletą siedział Martin Birch. Bez tej wiedzy ciężko porównywać jak brzmiało klasyczne Iron Maiden z lat 80 do tego obecnie z Janickiem na pokładzie.
Re: Czy trzecia gitara jest w Maiden niezbędna?
Janick rozwinął się na X Factor, szczyt formy miał na trasie promującej Brave New World. Potem jednak następuje wyraźny regres. Jakby mało ćwiczył.
Nie mówię o kompozycjach, tylko o graniu. Słyszeli?
https://www.youtube.com/watch?v=ewyJT-claSo
Nie mówię o kompozycjach, tylko o graniu. Słyszeli?
https://www.youtube.com/watch?v=ewyJT-claSo
Ostatnio zmieniony czw paź 08, 2015 2:54 pm przez Geri666, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Czy trzecia gitara jest w Maiden niezbędna?
geri92 pisze:Nie mógi o kompozycjach, tylko o graniu. Słyszeli?
https://www.youtube.com/watch?v=ewyJT-claSo
www.MetalSide.pl
Re: Czy trzecia gitara jest w Maiden niezbędna?
Absolutnie bym nie powiedział, że tych pomysłów nie ma. Mogą się podobać albo nie, ale według mnie ciężko powiedzieć, że nie mają pomysłów kiedy spojrzy się na solówki w takich utworach jak Starblid, Isle of Avalon czy The Man Who Would Be a King.RidingOntheWind pisze:To nie wina trzech gitar, że pomysły już nie te. W solówkach mamy jedną gitarę i słychać jaka jest ogromna różnica poziomu w solówkach z lat '80 i tymi obecnymi. Powiem więcej nawet solówki z takich płyt jak np. Fear of the Dark czy choćby Virtual XI są na dużo wyższym poziomie niż te z FInal Frontier czy Book of Souls. Lata grania sprawiają, że pomysły się kończą i to nie dotyczy tylko Iron Maiden.
Re: Czy trzecia gitara jest w Maiden niezbędna?
Albo sola w empire of the clouds. POEZJA
While you sleep in earthly delight,
Someone's flesh is rotting tonight



