Blaze Bayley - "złota" era.
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Blaze Bayley - "złota" era.
Postanowiłem założyć dodatkowy temat - było już o odejściu Blaze'a. Było o The X-Factor czy Virtual XI i Dickinsonie, a teraz o samym Bayley'u i miejscu w jakim znalazł się zespół po odejściu Dickinsona. Słuchałem The X Factor jak i Virtual XI na prawdę wiele razy, mocno się wsłuchiwałem, wyciągałem smaczki, wczuwałem. Natomiast wracam do tych płyt głównie z tego względu, że są częścią Iron Maiden, jego historii. Nie odbierzcie tego tak, że ja w tych albumach nie widzę nic dobrego, że nienawidzę ich z całego serca i z góry od razu je spuszczam do szamba. Mam nadzieję, że wyciągniecie z tego co napiszę to co mam konkretnie na myśli. Pierwsza rzecz, gdyby takie płyty nagrał inny zespół nawet nie zwróciłbym na nie większej uwagi i olał. Ilu z Was jest takich jak ja? Słuchanie dwóch wyżej wymienionych płyt ze względu na solówki Murray'a, Gers'a, bas Harrisa i jego teksty? Z góry pamiętajcie, że szanuję Wasze poglądy, Wasze zdanie i Wasz gust, ale raczej będę nieprzychylny Bayley'owi. Jestem w stanie zrozumieć, że po odejściu Dickinsona, Steve Harris chciał czegoś zupełnie innego, całkowitego oderwania od dawnego Iron Maiden, rozumiem, że uparł się na Brytyjczyka, ale czy na prawdę nie było nikogo lepszego? Ten gość to jedna z gorszych rzeczy jakie spotkały Iron Maiden. Być może zawsze byłem lekko uprzedzony - nie wiem. Przede wszystkim co mnie maksymalnie irytuje w nim to jego wokal - nie lubię ani jego techniki, ani barwy, właściwie niczego. Po prostu Blaze Bayley w Iron Maiden (nie mówię solo) brzmiał jak karykatura wokalisty. Słuchając Man On The Edge czy The Futureal ma się wrażenie, że gość jest mega zapowietrzony. Sposób w jaki śpiewa mnie dobija - np. to jak gość brzmi wyśpiewując słowa - world, war, become, anymore: brzmi to mniej więcej tak - Fortunes Of ŁOOOOOO Fortunes Of ŁOOOOO no pain anyMOOOOOO. BlOOOOOO on the ŁOOOOOOOrlds hands, oh what i knŁOOOOOOOOŁ. After the ŁOOOOOOO, what does the soldier becoooooome. Wszędzie musi te swoje przeciągane ŁOOOOO dać. Przy okazji dorzucić musi ŁOOOOOO, oooooo ooooo ŁOOOOOOO jak w Fortunes Of War, Look For The Truth w instrumentalnych fragmentach - publika na koncertach i tak by wyłapała, że to jest moment na klasykę i "ooooo", a Blaze brzmi jak zażynany wilkołak. Z drugiej strony musi wyklepywać słowa pojedynczo jak w The Aftermath. Do tego dochodzi jego zachowanie na koncertach, gdzie zamiast władać publicznością przy takich numerach jakie ma Iron Maiden łaził jak strach na wróble i robił groźne miny. Nie mieszam do tego samego materiału z The X-Factor czy Virtual XI. Pierwszy z albumów muzycznie jest na prawdę świetny - jest pomysł, jest mrok, są dobre teksty, są dobre solówki. Tylko Blaze jest. Słyszałem wiele opinii, że dzięki jego wokalowi ten album ma charakter, jest taki jaki powinien być, stworzył klimat. Na Boga - klimat potrafi stworzyć setki wokalistów na tym świecie. Wyobrażacie sobie jaki to byłby album, gdyby zaśpiewał go Bruce Dickinson? Obstawiam, że byłby w czubie najlepszych longplayów Dziewicy. Co innego Virtual XI - tu nie ma ani perkusji (Nicko Ty leniu!), ani klimatu, ani charakteru - niczego poza solówkami, które są świetne i to właściwie w każdym utworze. Harris napisał chyba najgorsze teksty w swoim życiu. Powtarzany The Angel And The Gambler to nie jest słaby utwór tylko tortury na słuchaczu. Co jakiś czas wracam do tych płyt, co jakiś czas ich słucham, jak wszystkiego co wydało Iron Maiden, bo to genialna grupa, którą uwielbiam. Jednak w tamtym czasie znalazła się na całkowitym zakręcie. Nie rozumiem ludzi, którzy stawiają te dwie płyty na szczycie dokonań Żelaznej Dziewicy i wychwalają jakoby było wszystko świetnie. Nie rozumiem, ale szanuję. Jedna rzecz - gdyby było świetnie to Blaze by nie odszedł. Spora grupa fanów by się nie odwróciła od zespołu. Ja byłem, jestem i zawsze będę z tym zespołem, na dobre i na złe, ale trzeba patrzeć obiektywnie. Jestem pewny, że Smith i Dickinson uratowali Iron Maiden, gdyby nie wrócili to dziś ten zespół już by nie istniał. Wiem, że ostro pojechałem. Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłem, na pewno nie było to moim celem. Jeżeli ktoś uwielbia ten okres twórczości i czerpie wielką przyjemność słuchania płyt z tamtego czasu to chwała mu i niech się delektuje - każdy ma swój gust, a najważniejsze to cieszyć się muzyką. Tylko nie przesadzajcie z tym, że to wybitne płyty, okres w historii zespołu płynący mlekiem i miodem. Chciałem to napisać, zważywszy, że przez ostatni tydzień wróciłem do tej ery i codziennie przed snem słuchałem obu płyt. Są na nich tzw. "momenty", ale Bayley mnie zamęczył i szybko do nich nie wrócę. Up The Irons!
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Dla mnie "TXF" to świetna płyta, a "VIX" jedna z najsłabszych.brezdi pisze:Nie rozumiem ludzi, którzy stawiają te dwie płyty na szczycie dokonań Żelaznej Dziewicy i wychwalają jakoby było wszystko świetnie
www.MetalSide.pl
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Dodajmy jeszcze jedno: odbiór tych płyt byłby zupełnie inny i znacznie lepszy, gdyby ktoś tę muzykę produkował. A ona jest po prostu przepuszczona przez komputer. Birch na pewno kazałby BB śpiewać każdą frazę 5x i doszliby razem do konkretnych efektów.
Mimo to X Factor to jedna z najlepszych płyt w karierze Dziewicy, zwłaszcza pod względem tekstowym.
Mimo to X Factor to jedna z najlepszych płyt w karierze Dziewicy, zwłaszcza pod względem tekstowym.
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
- hipcio_stg
- -#Moonchild

- Posty: 1681
- Rejestracja: pn lip 08, 2013 7:13 am
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Z tego co mi się wydaje to czas TXF nie był najszczęśliwszy dla całego zespołu, ale i dla samego Stefana. O ile mnie pamięć nie myli to był w trakcie rozwodu, lub krótko po, Dickinson też się nie dogadywał z resztą składu i ciągnął w swoją stronę. Harris przeżywał świat inaczej i mam wrażenie, że na tej płycie osiągnął swoje basowe apogeum właśnie ze względu przeżywania tych wszystkich życiowych zmian. Szkoda, że Blaze (za którym nie przepadam w maiden, natomiast solo bardzo mi pasuje) miał przyjemność śpiewania na tym albumie, bo również niechętnie do niego wracam. Wszyscy musieli od siebie odpocząć, aby powrócić z taką samą siłą jak podczas nagrywania soundhouse tape.
PS. Clansman czy Sign of the cross śpiewany przez Dickinsona brzmią fantastycznie. Z drugiej strony nie dziwię się, że Dickinson nie chce śpiewać numerów Paula czy Blazeya, bo to ich fragment maiden.
PS. Clansman czy Sign of the cross śpiewany przez Dickinsona brzmią fantastycznie. Z drugiej strony nie dziwię się, że Dickinson nie chce śpiewać numerów Paula czy Blazeya, bo to ich fragment maiden.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
X factor ma świetnie kompozycje ( w większości, bo taki 2 A.M. czy Look for The Truth to gnioty), ale jest zwalony pod kilkoma względami.
Uno po pierwsze - wokalista, który kładzie kilka utworów jak np. Sign Of The Cross czy Judgement of Heaven. Wyobraźcie sobie te utwory, albo takie Fortune Of War w wykonaniu Bruce'a, a porównajcie z tym co zaśpiewał Blaze.
Uno po drugie - produkcja - te schowane gitary psują sporo utworów, jak np. Blood On The World Hands (chodzi mi o wejście zaraz po solo Stefka na basie). Jest klimat, ale brak mocy.
To mogłaby być bardzo dobra płyta, gdyby nie powyższe. A tak, no cóż, taka sobie, gdzieś po środku w hierarchii płyt zespołu.
Uno po pierwsze - wokalista, który kładzie kilka utworów jak np. Sign Of The Cross czy Judgement of Heaven. Wyobraźcie sobie te utwory, albo takie Fortune Of War w wykonaniu Bruce'a, a porównajcie z tym co zaśpiewał Blaze.
Uno po drugie - produkcja - te schowane gitary psują sporo utworów, jak np. Blood On The World Hands (chodzi mi o wejście zaraz po solo Stefka na basie). Jest klimat, ale brak mocy.
To mogłaby być bardzo dobra płyta, gdyby nie powyższe. A tak, no cóż, taka sobie, gdzieś po środku w hierarchii płyt zespołu.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Nie znam takich. Jeżeli Ty znasz, to zerwij znajomość - ewidentnie nie znają się na muzyce.gumbyy pisze:brezdi pisze:Nie rozumiem ludzi, którzy stawiają te dwie płyty na szczycie dokonań Żelaznej Dziewicy i wychwalają jakoby było wszystko świetnie
A jak są na tym portalu to trzeba poprosić Admina żeby ich zbanował
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Ogólnie się nawet zgadzam, ale w przypadku TXF, powiedziałbym, że gdyby inny zespół ją wydał, to mogłaby ona być najlepsza w karierze tego zespołu
z przyczyn opisanych powyżej, jak na Maidenow jest to średni krążek niestety. Ale Lubie czasami posłuchać bo mimo, że średni to i tak dobry 
- AncientMariner
- -#Clansman

- Posty: 4872
- Rejestracja: sob lis 22, 2014 4:50 pm
- Skąd: Poznań
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Prawdopodobnie tak by właśnie byłoSiwy pisze:w przypadku TXF, powiedziałbym, że gdyby inny zespół ją wydał, to mogłaby ona być najlepsza w karierze tego zespołu
Virtual i Factor u mnie średnio stoją w rankingu płyt Maiden. X Factor trochę lepsze za niepowtarzalny jak na Iron Maiden klimat.
- Saimon1995
- -#Moderator

- Posty: 9593
- Rejestracja: wt cze 18, 2013 2:37 pm
- Skąd: Będzin
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Zgadzam się w 100%.gumbyy pisze: Dla mnie "TXF" to świetna płyta, a "VIX" jedna z najsłabszych.
Ja już to kilkanaście razy wspomniałem - X Factora będę bronił, bo to naprawdę świetna płyta. I jakoś ktoś tu powiedział, gdyby to inny zespół wydał, to pewnie byłaby to jedna z lepszych pozycji (jeśli nie najlepsza
Bayley wybitnym wokalistą być może nie jest, ale bardzo dobrych ruchem było jego zatrudnienie. Harris przecież mógł wziąć do zespołu jakiegoś klona Bruce'a, ale dobrze, że tak nie uczynił. To by się mijało z celem. A do tej mrocznej muzyki z niekoniecznie optymistycznymi tekstami, jego głos pasuje idealnie. Koniec kropka.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Nie pisałem, że jest to słaba płyta. Napisałem, że wszystko na niej jest świetne poza Blaze'm. To, że inny zespół by to wydał i byłaby to jego najlepsza płyta to nie znaczy, że ktoś by jej słuchał. Poza fanami Maiden takiego Virtual XI pewnie nikt nie przesłucha od początku do końca. Na pewno zatrudnienie go nie było dobrym ruchem, a co dopiero bardzo dobrym.. Wzięli gościa, który nie dawał rady śpiewać na koncertach, bo się męczył! Czyli za głęboka woda. Potem sami się zorientowali, że gość się do niczego nie nadaje i go wywalili. Jeżeli chodzi o zatrudnienie klona Dickinsona to było bez sensu i wiadomo było, że taki zabieg nie wchodzi w grę. Ponury Blaze może i pasuje do smutnych tekstów i do smutnej muzyki, ale śpiewać nie potrafi. Jest wielu wokalistów, których wokale pasują do smutnej muzyki i smutnych tekstów, tylko w odróżnieniu od Blaze'a potrafią śpiewać. Jestem pewny, że z kimś kto potrafi śpiewać ten album byłby dziś klasyką w dyskografii Iron Maiden. Przynajmniej cały wieczór po skończonym odsłuchu nie dzwoniło by mi w uszach Bayley'owe ŁOOOOO, oooooo, ooo, oooo, ooooo, ŁOOOOO. Jak ejakulujący szympans. Koniec kropka.FaithNoMore pisze:Zgadzam się w 100%.gumbyy pisze: Dla mnie "TXF" to świetna płyta, a "VIX" jedna z najsłabszych.
Ja już to kilkanaście razy wspomniałem - X Factora będę bronił, bo to naprawdę świetna płyta. I jakoś ktoś tu powiedział, gdyby to inny zespół wydał, to pewnie byłaby to jedna z lepszych pozycji (jeśli nie najlepsza). Dla mnie X Factor w TOP5 z pewnością.
Bayley wybitnym wokalistą być może nie jest, ale bardzo dobrych ruchem było jego zatrudnienie. Harris przecież mógł wziąć do zespołu jakiegoś klona Bruce'a, ale dobrze, że tak nie uczynił. To by się mijało z celem. A do tej mrocznej muzyki z niekoniecznie optymistycznymi tekstami, jego głos pasuje idealnie. Koniec kropka.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
To żeś wymyślił...brezdi pisze:Blaze może i pasuje do smutnych tekstów i do smutnej muzyki, ale śpiewać nie potrafi.
Pierwszy lepszy numer: https://www.youtube.com/watch?v=Rtw3IFVUZKU
www.MetalSide.pl
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Wersje studio do mnie nie przemawiają, bo tam nawet Mandarynę można zbliżyć do Madonny. Krach przychodzi na koncertach. Może od czasu Iron Maiden się wyrobił, nie wiem. Na The X Factor zaśpiewał po prostu tragiśmiesznie.gumbyy pisze:To żeś wymyślił...brezdi pisze:Blaze może i pasuje do smutnych tekstów i do smutnej muzyki, ale śpiewać nie potrafi.
Pierwszy lepszy numer: https://www.youtube.com/watch?v=Rtw3IFVUZKU
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
To zapraszam na koncert, bo jak widzę:brezdi pisze:Wersje studio do mnie nie przemawiają
nie bardzo wiesz o czym piszeszbrezdi pisze:Krach przychodzi na koncertach.
www.MetalSide.pl
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
https://www.youtube.com/watch?v=iYhNdqcBbTA
No gumbyy co to jest? Fałsz za fałszem, farfocel za farfoclem. Dopóki mógł mówić to jakoś brzmiało, jak zaczął śpiewać to.. Jeszcze mu się tekst pomieszał (no dobra to się zdarza każdemu). Tylko nie wmawiajcie mi, że zatrudnienie go to była bardzo dobra decyzja.. Takie partie jak na The X - Factor zaśpiewa Ci lepiej lub gorzej większość uczestników finału któregoś ze śpiewających talent show. Zresztą Blaze też był z castingu, bo przyszedł będąc nieszczęśliwym w swojej grupie Wolfsbane, którą mało kto słuchał. Panowie wzięli go, tylko nie pomyśleli, że takie numery jak Number Of The Beast lub inne to już jest 10 poziomów wyżej. Zaczął kłaść utwory, chodzić w szaliku i poleciał z hukiem.
No gumbyy co to jest? Fałsz za fałszem, farfocel za farfoclem. Dopóki mógł mówić to jakoś brzmiało, jak zaczął śpiewać to.. Jeszcze mu się tekst pomieszał (no dobra to się zdarza każdemu). Tylko nie wmawiajcie mi, że zatrudnienie go to była bardzo dobra decyzja.. Takie partie jak na The X - Factor zaśpiewa Ci lepiej lub gorzej większość uczestników finału któregoś ze śpiewających talent show. Zresztą Blaze też był z castingu, bo przyszedł będąc nieszczęśliwym w swojej grupie Wolfsbane, którą mało kto słuchał. Panowie wzięli go, tylko nie pomyśleli, że takie numery jak Number Of The Beast lub inne to już jest 10 poziomów wyżej. Zaczął kłaść utwory, chodzić w szaliku i poleciał z hukiem.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Wiem o czym piszę, to Ty nie wiesz czego słuchaszgumbyy pisze:To zapraszam na koncert, bo jak widzę:brezdi pisze:Wersje studio do mnie nie przemawiająnie bardzo wiesz o czym piszeszbrezdi pisze:Krach przychodzi na koncertach.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
https://www.youtube.com/watch?v=PP8E4_JtBQs
Przy swojej piosence mało się nie zapluł. Można mówić różne rzeczy o tym gościu, może umie śpiewać, ale nikt mi nie wmówi, że taki wokalista w zespole Iron Maiden to bardzo dobra decyzja, bo to nie ta liga.
Przy swojej piosence mało się nie zapluł. Można mówić różne rzeczy o tym gościu, może umie śpiewać, ale nikt mi nie wmówi, że taki wokalista w zespole Iron Maiden to bardzo dobra decyzja, bo to nie ta liga.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Numery Dickinsona śpiewał słabo, bo to nie jego możliwości wokalne. Co nie znaczy, że nie potrafi śpiewać. A to napisałeś i ja do tego się odniosłem.
Tobie nie pasują wokale na "TXF", mi (i innym) pasują i tyle. Nie ma o czym dalej "debatować". Ja swoje wiem, Ty wiesz swoje... i tyle
Tak jasne, rzeczywiście Ty lepiej wiesz co mi się podoba i co lubię w muzyce. Gratulacje
Tobie nie pasują wokale na "TXF", mi (i innym) pasują i tyle. Nie ma o czym dalej "debatować". Ja swoje wiem, Ty wiesz swoje... i tyle
Tak jasne, rzeczywiście Ty lepiej wiesz co mi się podoba i co lubię w muzyce. Gratulacje
www.MetalSide.pl
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
To była odpowiedź na Twoje: "nie wiesz co piszesz". Jeżeli numery Dickinsona śpiewał słabo, bo to nie jego możliwości wokalne to bardzo dobrze potwierdza się moja teoria, że zatrudnienie go do Maiden to była bardzo zła, a nie bardzo dobra decyzja. Zatrudnili go, żeby śpiewał The X-Factor na koncertach? W zespole tego formatu, potrzebny jest gość, który dźwignie ciężar zespołu, a nie The X - Factor, bo to nie jego solowy projekt. Masz rację, ja nie przekonam Ciebie, Ty nie przekonasz mnie. I wystarczygumbyy pisze:Numery Dickinsona śpiewał słabo, bo to nie jego możliwości wokalne. Co nie znaczy, że nie potrafi śpiewać. A to napisałeś i ja do tego się odniosłem.
Tobie nie pasują wokale na "TXF", mi (i innym) pasują i tyle. Nie ma o czym dalej "debatować". Ja swoje wiem, Ty wiesz swoje... i tyle
Tak jasne, rzeczywiście Ty lepiej wiesz co mi się podoba i co lubię w muzyce. Gratulacje
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Polecam bootlegi z 1993 roku i sobie posłuchaj jak niektóre koncerty "śpiewał" Bruce.brezdi pisze:Przy swojej piosence mało się nie zapluł
www.MetalSide.pl
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Tak fałszuje w refrenach, że tego się nie da słuchać. Było, minęło, do szuflady głęboko na dół! A sama płyta TXF kojarzy mi się dobrze, bo miałem wówczas 18 lat... Mimo fatalnego brzmienia wspominam ją dobrze, a wiele tekstów o dziwo pamiętam całymi wersami, tak wryły się w mózg. No i w 1995 byłem na pierwszym koncercie, więc trudno żebym nie miał sentymentu do tamtego okresu.brezdi pisze:https://www.youtube.com/watch?v=PP8E4_JtBQs
Przy swojej piosence mało się nie zapluł. Można mówić różne rzeczy o tym gościu, może umie śpiewać, ale nikt mi nie wmówi, że taki wokalista w zespole Iron Maiden to bardzo dobra decyzja, bo to nie ta liga.
M.
