Blaze Bayley - "złota" era.
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
-
Deleted User 1499
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Czyli w 98 jeszcze szalał a w 99 nie , tak mam rozumieć ? Bo mi chodziło o tą małą różnicę jeśli chodzi o lata.
-
RidingOntheWind
- -#Trooper

- Posty: 317
- Rejestracja: czw cze 18, 2015 7:25 am
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Z tego co czytałem największe sukcesy grunge świętował na świecie troszkę później, jakoś od 1993 roku a śmierć wiadomej osoby to tylko spotęgowała. Sam pamiętam gdy w 1994 r. zamontowano u nas kablówkę to na MTV na przemian leciały Nirvana, Pearl Jam, Alice in Chains i Soundgarden. Popularność grunge dalej jest bardzo duża na świecie i w Polsce skoro taki Pearl Jam na takim komercyjnym festiwalu jak Opener był główną gwiazdą.
O ile dobrze pamiętam, nie wiem czy ktoś to potwierdzi, X Factor sprzedał się dużo lepiej niż Virtual XI, który był największą klapą pod względem komercyjnym. Może zostało jeszcze coś z popularności z czasów Fear of Dark w 1995 roku?
O ile dobrze pamiętam, nie wiem czy ktoś to potwierdzi, X Factor sprzedał się dużo lepiej niż Virtual XI, który był największą klapą pod względem komercyjnym. Może zostało jeszcze coś z popularności z czasów Fear of Dark w 1995 roku?
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
W 1998 to już nie szalał... heavy metal odradzał się jakoś od 1997 roku. A co do tras IM to wiadomo, że powrót Dickinsona i Adriana to było wielkie wydarzenie i wiadome było, że na koncerty będzie spore ciśnienie. Więc nie ma co porównywać tras po przeciętnym "VIX" i reunion.sekcjazwlok pisze:Czyli w 98 jeszcze szalał a w 99 nie , tak mam rozumieć ? Bo mi chodziło o tą małą różnicę jeśli chodzi o lata.
www.MetalSide.pl
-
Deleted User 1499
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
A więc to co napisałem powyżej ma uzasednienie.gumbyy pisze:To były czasy w których cały heavy metal był w odwodzie. Wtedy panował grunge (wytwórnie oszalały na jego punkcie) i większość zespołów metalowych miała zapaść.sekcjazwlok pisze:Granie w mniejszych halach tłumaczy zapewne fakt że IM jednak straciło na popularności po odejściu Brusa i po prezentacji X-Factor.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
No możliwe, średnio już to pamiętamRidingOntheWind pisze:Z tego co czytałem największe sukcesy grunge świętował na świecie troszkę później, jakoś od 1993
www.MetalSide.pl
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
No ma uzasadnienie, tak samo jak to to, że cały heavy metal podupadłsekcjazwlok pisze:A więc to co napisałem powyżej ma uzasednienie.gumbyy pisze:To były czasy w których cały heavy metal był w odwodzie. Wtedy panował grunge (wytwórnie oszalały na jego punkcie) i większość zespołów metalowych miała zapaść.sekcjazwlok pisze:Granie w mniejszych halach tłumaczy zapewne fakt że IM jednak straciło na popularności po odejściu Brusa i po prezentacji X-Factor.
www.MetalSide.pl
-
Deleted User 1499
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Tak tylko jeszcze gwoli ścisłości to na X-Factour też grali w halach wielkościowo podobnych do tych z Virtuala.
Nie ma co , na pewno odejście Dicka plus średnio przyjęty X-factor plus ten grunge miało wpływ na to że zespół wrócił do grania na mniejszych obiektach.
Nie ma co , na pewno odejście Dicka plus średnio przyjęty X-factor plus ten grunge miało wpływ na to że zespół wrócił do grania na mniejszych obiektach.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
No tak. Dokładnie tak było. Gdzie teraz do pomyślenia jest fakt, żeby Ajroni grali u nas koncert w niewyprzedanym Torwarze? A tak było w 1995. Bilet sobie kupiłem normalnie w kasie przed koncertemsekcjazwlok pisze:Tna pewno odejście Dicka plus średnio przyjęty X-factor plus ten grunge miało wpływ na to że zespół wrócił do grania na mniejszych obiektach.
www.MetalSide.pl
-
Deleted User 1499
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Przed 95 pewnie też było do nie pomyślenia , bo chyba te koncerty co grali w PL - 84 i 86 były sold out , orientujesz się ?
A propo 86 to mam znajomego który pojechał w 86 do Poznania i został zgarnięty przez Milicję za piwo. Oczywiście puścili go po koncercie IM...
A propo 86 to mam znajomego który pojechał w 86 do Poznania i został zgarnięty przez Milicję za piwo. Oczywiście puścili go po koncercie IM...
-
RidingOntheWind
- -#Trooper

- Posty: 317
- Rejestracja: czw cze 18, 2015 7:25 am
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
W tamtych czasach to chyba nawet nie było takiego terminu jak sold-out. Różne słyszałem opinie o frekwencji na tych koncertach ale chyba musiała być spora. Pamiętajmy też, że to nie były jakieś duże hale. Największa z nich chyba była Wrocławska Hala Ludowa, która jak na dzisiejsze warunki jest dość mała. Hale w Zabrzu czy Gdańsku to chyba tam wchodzi 3-4 tysiące ludzi w porywach, w Łodzi Politechniki to pewnie jeszcze mniej.
Poza tym pamiętajcie o jednym. Dzisiaj na koncert jest pojechać bardzo łatwo, dużo łatwiej niż jeszcze w 1995 roku. Nie chodzi o to, że teraz ludzie mają więcej pieniędzy, zupełnie nie. Chodzi o to, że teraz mamy rozbudowaną sieć autokarów, bijącego rekordy popularności Polskiego busa no i o wiele więcej ludzi ma samochody. Kiedyś na koncert jechało się głównie pociągiem; w 2005 roku jak jechałem o 2 rano(!) do Chorzowa z Wrocławia pociąg był zapchany na jakieś 120 %. Nie było rady zrobić dwóch kroków. W 2013 roku do Łodzi o dużo lepszej porze w pociągu praktycznie była tylko nasza ekipa plus parę osób. Znak czasów.
Nie sądze, że teraz w Polsce jest więcej osób słuchających Iron Maiden niż 20 lat temu, pamiętam jak byłem dzieckiem metalowców było sporo, nawet w moim malutkim mieście gdzie teraz nie ma ich wcale. Tak gdzieś w 2004/2005 roku jak się wprowadzałem do Wrocławia na ulicy widywałem średnio po 5-6 osób w koszulce Iron Maiden dziennie. Wiem, że to nie jest żaden wyznacznik no ale teraz się mniej widzi takich osób. Sprzedaż Brave New World też była znacznie wyższa niż Final Frontier wydanego 10 lat później gdzie niby Ironi są teraz na topie.
Poza tym pamiętajcie o jednym. Dzisiaj na koncert jest pojechać bardzo łatwo, dużo łatwiej niż jeszcze w 1995 roku. Nie chodzi o to, że teraz ludzie mają więcej pieniędzy, zupełnie nie. Chodzi o to, że teraz mamy rozbudowaną sieć autokarów, bijącego rekordy popularności Polskiego busa no i o wiele więcej ludzi ma samochody. Kiedyś na koncert jechało się głównie pociągiem; w 2005 roku jak jechałem o 2 rano(!) do Chorzowa z Wrocławia pociąg był zapchany na jakieś 120 %. Nie było rady zrobić dwóch kroków. W 2013 roku do Łodzi o dużo lepszej porze w pociągu praktycznie była tylko nasza ekipa plus parę osób. Znak czasów.
Nie sądze, że teraz w Polsce jest więcej osób słuchających Iron Maiden niż 20 lat temu, pamiętam jak byłem dzieckiem metalowców było sporo, nawet w moim malutkim mieście gdzie teraz nie ma ich wcale. Tak gdzieś w 2004/2005 roku jak się wprowadzałem do Wrocławia na ulicy widywałem średnio po 5-6 osób w koszulce Iron Maiden dziennie. Wiem, że to nie jest żaden wyznacznik no ale teraz się mniej widzi takich osób. Sprzedaż Brave New World też była znacznie wyższa niż Final Frontier wydanego 10 lat później gdzie niby Ironi są teraz na topie.
-
Deleted User 1499
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
A mimo tego co piszesz udało im się wyprzedać Łódz i Gdańsk i zgromadzić całkiem niezłą widownię rok później , i to 14 lat po tym gdzie z wielkim hukiem IM wróciło na salony.
Pociąg mówisz ?
Jechałem z Łodzi do Gdańska ostatnim , myślę sobie , chyba mało będzie ludzi robiących 2 koncerty. Myliłem się.
Sprzedaż ? No tu niestety internet robi swoje , jak w 2000 roku jeszcze to wszystko kulało , tak teraz hula.
Pociąg mówisz ?
Jechałem z Łodzi do Gdańska ostatnim , myślę sobie , chyba mało będzie ludzi robiących 2 koncerty. Myliłem się.
Sprzedaż ? No tu niestety internet robi swoje , jak w 2000 roku jeszcze to wszystko kulało , tak teraz hula.
-
RidingOntheWind
- -#Trooper

- Posty: 317
- Rejestracja: czw cze 18, 2015 7:25 am
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Jest kilka zespołów, które już na zawsze wysprzedają koncert w Polsce; Iron Maiden do tej grupy należy. Kto się załapał do tej ekstraligi popularności koncertowej już z niej nie wypadnie. Do tej ligi jeśli chodzi o ciężkie granie należą z klasycznych zespołów 4 kapele; Iron Maiden, Black Sabbath, Metallica i AC/DC. W miarę blisko tego poziomu jest Slayer, Megadeth i Judas Priest.
To nie jest tak jak w latach 80 gdzie megapopularne Motley Crue, Def Leppard, Whitesnake czy Van Halen teraz komercyjnie praktycznie nie istnieją. Przynajmiej w Europie. Widać zresztą, że kto postawił na popularność tylko w USA bardzo stracił bo teraz dużo większe znaczenie ma Europa czy nawet Ameryka Południowa dla metalowych grup.
To nie jest tak jak w latach 80 gdzie megapopularne Motley Crue, Def Leppard, Whitesnake czy Van Halen teraz komercyjnie praktycznie nie istnieją. Przynajmiej w Europie. Widać zresztą, że kto postawił na popularność tylko w USA bardzo stracił bo teraz dużo większe znaczenie ma Europa czy nawet Ameryka Południowa dla metalowych grup.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
hmm... z różnych opisów i opowieści wiem, że biletów nie było można kupić w dniu koncertu. Hale były "nabite" ponad normę, więc według dzisiejszych standardów było na pewno sold out.sekcjazwlok pisze:Przed 95 pewnie też było do nie pomyślenia , bo chyba te koncerty co grali w PL - 84 i 86 były sold out , orientujesz się ?
www.MetalSide.pl
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Na koncercie po Faktor na Torwarze mozna bylo stac w polowie sali we wzglednym luzie
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
No pamiętam, że na supporcie stałem w połowie i luzy były okrutne...Frost No pisze:Na koncercie po Faktor na Torwarze mozna bylo stac w polowie sali we wzglednym luzie
www.MetalSide.pl
-
Powerslave_Dś
- -#Ancient mariner

- Posty: 500
- Rejestracja: wt sty 19, 2016 6:42 pm
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Sign of the Cross to tak niesamowity i wspaniały utwór, że nie mam słów by opisać jego potęgę. Gdy go słucham przypominam sobie jakim wspaniałym zespołem jest Iron Maiden. Przesłuchałem go dzisiaj rano dlatego, że został wycięty z Rock in Rio na TVP Kultura, które wczoraj oglądałem. Nie da się w kilku zdaniach powiedzieć o wszystkich jego zaletach. Przede wszystkim olbrzymi dramatyzm i jego epicki, potężny klimat. Znakomity pełen wielkiej mocy refren i wspaniała, jedyna w swoim rodzaju solówka Dave'a Murraya. Studyjna wersja podoba mi się jeszcze bardziej. Denerwuje mnie i śmieszy takie lekceważenie dorobku z Blazem. W 1998 czy tam 1999 roku było to jakoś uzasadnione. Gdy ktoś wychowany był na Powerslave czy Seventh Sonie mógł narzekać na X Factor i Virtual XI. Jednak teraz? Gdy Ironi nagrywają tak przeciętne albumy, gdzie lider zespołu Steve Harris nie jest w stanie napisać nawet w połowie tak dobrego utworu jak Sign of the Cross czy The Clansman. To były heavy-metalowe dzieła sztuki, potężna dawka Iron Maiden.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Zaraz, zaraz - Panowie, za PRL pojemność sal wyglądała kompletnie inaczej niż dzisiaj. Wpychało się ludzi ile wlezie. Torwar mógł wtedy pomieścić 12500, Łódzka Sportowa: 10,000 podobnie Ludowa, Hala Gdańska 7000, Zabrzańska na koncert ponad 10,000 zaś Poznańska Arena 8000. Na koncerty wpuszczano do oporu. Potem skutek był taki, iż w 1984 roku na Torwarze było 13,000 i 5500 stało pod halą. Nie rzadko na jeden bilet wchodziły dwie osoby. Czytałem sporo relacji z koncertów IM w Polsce, w latach '80, rozmawiałem z dziesiątkami osób które uczestniczyły nawet we wszystkich koncertach - to był amok! Gdyby przenieść frekwencję na obecne standardy, to moglibyśmy mówić o 120 - 30%. W 1984 w Łódzkiej Sali sportowej zgromadziło się 12,000 ludzi i pewnie ze 2 tyś stały na zewnątrz.
Dziś to już jest nie do powtórzenia i to nie tylko w przypadku IM, to już nie te czasy, ludzie zauważyli, że muzyka jest czymś powszednim, łatwym do pozyskania, niczym towar w supermarkecie. Tylko prawdziwi maniacy płaca za płyty, tylko oddani fani chodzą na koncerty. W przypadku grup takich jak IM a zwłaszcza Meta i AC/DC które zawsze stawiały na szeroką publikę - to już nie ma znaczenia. Fani i tak przyjdą na ich koncerty - większe, mniejsze - ale zawsze przyjdą. Gorzej sytuacja wygląda w przypadku młodych grup - mają przepieprzone. Dlatego muszą kłaniać się małym protektorom, dawanie dupy tak czy inaczej, no chyba że traktują muzykowanie jako hobby.
Dziś to już jest nie do powtórzenia i to nie tylko w przypadku IM, to już nie te czasy, ludzie zauważyli, że muzyka jest czymś powszednim, łatwym do pozyskania, niczym towar w supermarkecie. Tylko prawdziwi maniacy płaca za płyty, tylko oddani fani chodzą na koncerty. W przypadku grup takich jak IM a zwłaszcza Meta i AC/DC które zawsze stawiały na szeroką publikę - to już nie ma znaczenia. Fani i tak przyjdą na ich koncerty - większe, mniejsze - ale zawsze przyjdą. Gorzej sytuacja wygląda w przypadku młodych grup - mają przepieprzone. Dlatego muszą kłaniać się małym protektorom, dawanie dupy tak czy inaczej, no chyba że traktują muzykowanie jako hobby.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
z tego co pamiętam na koncercie Dickinsona na trasie Chemical Wedding w 98 roku w Katowicach było jakies 500 osób to był mój pierwszy koncert i byłem z ojcem i pamietam jak martwiłem sie tym ze na taką wg mnie gwiazde przychodzi taka garstka ludzi a w tym samym dniu w spodku grało kelly family i sam Bruce wtedy zartował ze oni mu publike skradli metal był wtedy w odwrocie i to bardzo ja na całym moim dużym osiedlu sam chodziłem w koszulkach Maiden i innych i pamietam dziwne spojrzenia co to jest i wrzuty od szatanów hehe teraz co krok małolaty w Maidenach lataja... a co do Blaze'a no facet do Maidenów nie nadawał sie po prostu chociaz miły facet z niego jest tak jak ktos napisał nie ta liga chociaz Factora bardzo lubie....
IRON MAIDEN RUDA ŚLĄSKA 
-
Powerslave_Dś
- -#Ancient mariner

- Posty: 500
- Rejestracja: wt sty 19, 2016 6:42 pm
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Metal był wtedy popularny, ale nie klasyczne heavy. Popularna była Metallica, bo ten zespół był zawsze popularny, a także rodzący się wtedy nurt nu -metalu. Korn, System of a Down, Limp Bizkit, a chyba najbardziej Marylin Manson. Dziś po 15 latach jedynie chyba System of a Down ma sporą popularność. Nie wiem z czego wynika tak wielka popularność Iron Maiden jaką mają obecnie. Myślę, że to chyba Rod, który jest mistrzem marketingu, a w czasach internetu można to bardzo dobrze wykorzystać.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Albo ludzie najzwyczajniej ich docenili.


