Dlatego nawet z tym nie dyskutuję ale czekam na dalsze tego typu posty
Mercyful Fate
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Mercyful Fate
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19512
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Mercyful Fate
Owszem słyszałem, że komuś najbardziej podoba się z całej dyskografii Kinga Diamonda "House Of God" albo z Iron Maiden taki "Brave New World", bo to pierwsza płyta jaką ktoś słyszał, sentyment, kompozycje dopracowane bardziej niż na wcześniejszych płytach, lepsze brzmienie i takie tam. Każdy ma tam jakieś swoje fanaberie... Ale tutaj wyczuwam akurat z lekka inne intencje.
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
-
Deleted User 2259
Re: Mercyful Fate
Iron Maiden - Brave New World to wielu fanów <tych młodych> uwaza za najlepszy, u mnie gdzies w top 7 by sie zmiescil pewnie. Najlepszy od Reunion to jasne, ale zestawiajac z latami 80 to troche daleko. sry za offtop
Re: Mercyful Fate
Ja tam wierzę, że to może być autentyczne podejście Vorgela do tematu. To by w sumie pasowało doskonale do reszty jego poglądów na muzykę i wypowiadanych sądów. Ale oczywiście mogę się mylić i to mógł być po prostu post trollerski żeby się wylała fala hejtuLukaSieka pisze: ↑sob sie 03, 2019 1:59 pmOwszem słyszałem, że komuś najbardziej podoba się z całej dyskografii Kinga Diamonda "House Of God" albo z Iron Maiden taki "Brave New World", bo to pierwsza płyta jaką ktoś słyszał, sentyment, kompozycje dopracowane bardziej niż na wcześniejszych płytach, lepsze brzmienie i takie tam. Każdy ma tam jakieś swoje fanaberie... Ale tutaj wyczuwam akurat z lekka inne intencje.
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12410
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Mercyful Fate
Re: Mercyful Fate
Już się przyzwyczaiłem do tych zaczepek w takim vorgelowskim stylu. Zaraz będzie pisanie głupot i przekomarzania się na dwie strony.Zdan pisze: ↑sob sie 03, 2019 2:02 pmJa tam wierzę, że to może być autentyczne podejście Vorgela do tematu. To by w sumie pasowało doskonale do reszty jego poglądów na muzykę i wypowiadanych sądów. Ale oczywiście mogę się mylić i to mógł być po prostu post trollerski żeby się wylała fala hejtuLukaSieka pisze: ↑sob sie 03, 2019 1:59 pmOwszem słyszałem, że komuś najbardziej podoba się z całej dyskografii Kinga Diamonda "House Of God" albo z Iron Maiden taki "Brave New World", bo to pierwsza płyta jaką ktoś słyszał, sentyment, kompozycje dopracowane bardziej niż na wcześniejszych płytach, lepsze brzmienie i takie tam. Każdy ma tam jakieś swoje fanaberie... Ale tutaj wyczuwam akurat z lekka inne intencje.Po tym jak kiedyś dowiedziałem się, że Biohazard grał grunge to nic mnie nie zdziwi
![]()
Re: Mercyful Fate
Tu już pojawia się komplikacja, bo 9 wydano w 1999, czyli teoretycznie Vorgel powinien nią już gardzić.
U mnie to prezentuje się tak:
1. Melissa (10/10)
2. Don't Break The Oath (10/10)
.
.
.
.
.
3. Time (9/10)
4. 9 (8/10)
5. Dead Again (7,5/10, jeszcze niedawno to ten album byłby najniżej)
6. Into The Unknown (7/10)
7. In The Shadows (7/10)
Na szczęście ten zespół nigdy nie zszedł poniżej poziomu, który dla wielu innych kapel jest nieosiągalny.
U mnie to prezentuje się tak:
1. Melissa (10/10)
2. Don't Break The Oath (10/10)
.
.
.
.
.
3. Time (9/10)
4. 9 (8/10)
5. Dead Again (7,5/10, jeszcze niedawno to ten album byłby najniżej)
6. Into The Unknown (7/10)
7. In The Shadows (7/10)
Na szczęście ten zespół nigdy nie zszedł poniżej poziomu, który dla wielu innych kapel jest nieosiągalny.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Mercyful Fate
Jak się jest fanem zespołu, a nie patrzy co kultowe, to oczywiście zna się 9, bo tej płyty nie wypada nie znać. W 1999 roku wydali płytę, która zaorała cały ówczesny metal. W 1983 nie sztuką było nagrać dobry album, wszyscy takie nagrywali.
3 utwory Mercyful Fate, które najbardziej lubię, nie pochodzą nawet z moich dwóch ulubionych płyt (Don't Break the Oath i In the Shadows). Tak to już jest, słucham muzyki, rankingi są dla mnie mniej ważne.
3 utwory Mercyful Fate, które najbardziej lubię, nie pochodzą nawet z moich dwóch ulubionych płyt (Don't Break the Oath i In the Shadows). Tak to już jest, słucham muzyki, rankingi są dla mnie mniej ważne.
Re: Mercyful Fate
Bo my - co oczywiste! - stwierdzając, że Melissa/Oath jest najlepsza słuchamy rankingów a nie muzyki. Przecież to jasne 
Re: Mercyful Fate
Melissa to dobry hard rock, wiele świetnych riffow, ale Mercyful nie nagrali słabej płyty. Melissa jest u mnie na 6 miejscu, jedynie przed Time. Które też gada jak trzeba.
Re: Mercyful Fate
Moja edukacja muzyczna nie ma końca. Melissa to hard rock. Mam źle zdefiniowany heavy metal w takim razie 
Re: Mercyful Fate
Posłuchaj uważnie Budgie, Deep Purple, są tam takie riffy i to jest moim zdaniem super. Evil, hard rock and roll, najlepszy tam numer.
Re: Mercyful Fate
Melissa to jednak inne podejście do riffowania, inna atmosfera, inna intensywność a nawet inny ciężar riffów. Obok Budgie, Purpli czy Thin Lizzy wyglądałaby co najmniej dziwnie. Ale oczywiście słyszę tam sporo Purpli. Dla mnie (i nie tylko dla mnie) to jednak krążek na wskroś heavy metalowy. Purple tak nie grało.
Re: Mercyful Fate
Gram na gitarze od 27 lat, przerobiłem te wszystkie riffy dawno temu. To jest hard rock. King Diamond sam o tym mówił, jeszcze w 1996 przy okazji premiery Into the Unknown. Uriah Heep polecał wtedy i Captain Beyond. Później poszli bardziej chromatycznie, zgodnie z trendem, bardziej trytonowo. Wciąż jednak było takie Gypsy.
Re: Mercyful Fate
Jeśli przyjmiemy takie założenie to praktycznie cały klasyczny heavy metal można w ten sposób włożyć do tego worka. To strasznie zaciemnia sprawę bo nie koniecznie polecałbym Melissę/Oath ludziom od hard rocka. Z kolei znam heavy metalowców którzy nie przepadają za klasycznym hard rockiem. Argument, że ktoś jest muzykiem i przerobił riffy też do mnie nie przemawia bo muzycy potrafili w dyskusji palnąć takie bzdury, że aż oko bielało. Cóż w tym przypadku i tak zdecydował czas i środowisko - Mercyful Fate powędrowało do heavy metalowego worka. Można się z tym nie zgadzać - ja osobiście absolutnie to akceptuję. To zupełnie inny klimat i podejście do muzyki niż dajmy na to nawet Buffalo czy właśnie Captain Beyond albo Sir Lord Baltimore.Vorgel pisze: ↑sob sie 03, 2019 11:24 pm Gram na gitarze od 27 lat, przerobiłem te wszystkie riffy dawno temu. To jest hard rock. King Diamond sam o tym mówił, jeszcze w 1996 przy okazji premiery Into the Unknown. Uriah Heep polecał wtedy i Captain Beyond. Później poszli bardziej chromatycznie, zgodnie z trendem, bardziej trytonowo. Wciąż jednak było takie Gypsy.
Re: Mercyful Fate
Tak, wczesny metal był rock and rollowy, później zmieniło się podejście, bo tak nie można było w nieskończoność. Pierwsze Manowar rock and roll, Melissa w dużej mierze też, pierwsze Maideny jak najbardziej. Evil,które grałem z moim pierwszym zespołem to wręcz klasyka rocka, King powinien za to dostać medal. O ile medal to nie za mało. Genialny riff, buja jak najlepsze KISS 
Re: Mercyful Fate
Melissa to płyta na wskroś metalowa. Mercyful Fate zrobiło coś pięknego i zdecydowali się na heavy metal poprzedniej dekady w nowym wydaniu, to unikat w historii. Myślę, że to właśnie to podejście do tematu tak wyróżnia Mercyful Fate spośród innych kapel tamtego okresu.
Hank Shermann mówił, że riffy są pochodną fascynacji Judas Priest z okresu SWOD-SC, natomiast solówki to wynik inspiracji UFO. A jako, że to on był głównym kompozytorem pierwszych wydawnictw MF, to chyba jemu należy ufać najbardziej.
King Diamond mógł sobie mówić o Uriah Heep, bo inspiracja nimi jest nawet w tytułach kawałków MF (Gypsy, Lady In Black), a wokalizy to oczywiste pokłosie katowania płyt z Byronem. No i to jego ulubiony zespół, nawet syna nazwał po tym wokaliście.
Hank Shermann mówił, że riffy są pochodną fascynacji Judas Priest z okresu SWOD-SC, natomiast solówki to wynik inspiracji UFO. A jako, że to on był głównym kompozytorem pierwszych wydawnictw MF, to chyba jemu należy ufać najbardziej.
King Diamond mógł sobie mówić o Uriah Heep, bo inspiracja nimi jest nawet w tytułach kawałków MF (Gypsy, Lady In Black), a wokalizy to oczywiste pokłosie katowania płyt z Byronem. No i to jego ulubiony zespół, nawet syna nazwał po tym wokaliście.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Mercyful Fate
Z tym się zgodzę a jednak było coś lub nawet kilka "cosiów" (wymieniłem je w postach wyżej) co oddzielało te wszystkie kapele od klasycznego hard rocka. Wczesny Diamond Head to też rock'n'roll ale zagrany jednak inaczej z akcentem na inne rzeczy. Tak samo - w pewnym stopniu - Angel Witch. Można tak wymieniać. Nigdy jednak nie powiedziałbym, że na jedynce Diamond Head to kapela hard rockowa.Vorgel pisze: ↑sob sie 03, 2019 11:40 pm Tak, wczesny metal był rock and rollowy, później zmieniło się podejście, bo tak nie można było w nieskończoność. Pierwsze Manowar rock and roll, Melissa w dużej mierze też, pierwsze Maideny jak najbardziej. Evil,które grałem z moim pierwszym zespołem to wręcz klasyka rocka, King powinien za to dostać medal. O ile medal to nie za mało. Genialny riff, buja jak najlepsze KISS![]()
Re: Mercyful Fate
Diamond Head nie grałem, ale MF owszem. Gdyby to było coś skomplikowanego jak późniejszy metal, to bym nie zagrał, bo za trudne, ale Evil, to hard rock, świetny rock and rollowy pazur, w Coven i Demon Bell też są takie akcenty. To jest klasyka.
