Zacznę od projektu, który na pewno obił się o uszy kilku Forumowiczom, ale głupio byłoby go tu pominąć. Mowa o amerykańskim zespole Coven. Założony został w latach sześćdziesiątych, muzycznie nie wykraczał poza pewne bezpieczne ramy powszechne wówczas w muzyce. ALE! Swego czasu był to prawdopodobnie najbardziej skandaliczny i bluźnierczy zespół na scenie, pomimo tego, że z metalem nie miał nic wspólnego. Teksty Coven z pierwszej płyty, Witchcraft Destroys Minds & Reaps Souls, to podwaliny pod to, co jakiś czas później stało się powszechnością w black metalu. Jest szatan, mrok i generalnie wszystko to, co przeciwne chrześcijaństwu.
Ładne, nie? To z numeru otwierającego ich debiutancką płytę. Lekka piosenka nosi tytuł...Black Sabbath, a została wydana w 1969 rokuInfants' flesh they did offer
For the prince to devour
Covens join, all combine
Powers strong, thoughts align
Coven tematyką swoich liryków wyprzedzało swoje czasy i to naprawdę ciekawe, że prawdopodobnie pierwsza demoniczna muzyka to nie prostackie rzępolenie, a mieszanka bluesa i folku. Ostatni numer na płycie, Satanic Mass, to nic innego jak (chyba) zapis czarnej mszy. Ciekawostką może być fakt, że fragment tego "utworu" stanowi koncertowe intro Behemotha do kawałka Chant For Eschaton 2000. Słowa, które padają w tym numerze to także tekst do The Oath z drugiej płyty Mercyful Fate.
Zespół wydał kilka płyt, ale o ile się nie mylę, to kolejne odchodziły od klimatu debiutu. Według mnie wartość muzyczna tej płyty nie jest zbyt wysoka, kompozycje niczym nas nie zaskoczą i w sumie lepiej posłuchać innych kapel z tamtych czasów, które miały do zaoferowania ciekawsze płyty, aczkolwiek warto wiedzieć, że coś takiego się ukazało. No i polecam jeden numer ze wspomnianego krążka: Wicked Woman. Kojarzy mi się z Jefferson Airplane i jest po prostu kapitalny: https://www.youtube.com/watch?v=7wGs_tIRINU



