Black Sabbath
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
-
on_the_run
- -#Trooper

- Posty: 417
- Rejestracja: pt gru 11, 2015 8:31 pm
Re: Black Sabbath
Zdecydowanie się z Tobą zgadzam. "Płaskie" to dobre określenie na to, co jednak w muzyce się potem zaczęło dziać w jakimś tam stopniu. Co do eksperymentów, to ciekawa jest wersja demo Lord of This World, z pianinem i gitarą slide: https://www.youtube.com/watch?v=jM3vxTp1xxs. Świadczy to o ogromnej chęci eksperymentowania, ale myślę że po pierwsze taki aranż nie pasowałbym do ciemnego, mrocznego, apokaliptycznego i surowego brzmienia albumu, po drugie chyba zbyt bardzo kojarzyłby się z Led Zeppelinem i tradycyjnym rockiem, brzmiałby zbyt "znajomo". A Sabbaci jednak z tym swoim minimalistycznym aranżem i brudem byli czymś w rodzaju punk rocka swoich czasów, prostym buntem z klasy robotniczej, a nie młodzieżą z artystycznych uczelni, stąd na swój sposób trochę się odcięli od ówczesnej rockowej tradycji, zwłaszcza na 2. i 3. płycie, unikając kowerowania bluesowych standardów. Stąd dla mnie 3. płyta brzmi najbardziej konsekwentnie , jeśli chodzi o ich własny styl, jest jego ukoronowaniem. Nie ma tam przypadkowych momentów, jak na jedynce i Paranoid oraz "czwórce". Sabbath Bloody Sabbath to już nieco inny rozdział, nazwałbym to graniem bardziej wysmakowany, finezyjnym, dojrzałym i wyważonym, w takim Sabbra Cadabra elementy bluesowe i potem jazzowe brzmią jak integralna część utworu, a nie przerywniki wepchnięte w surowy hardrockowy kawałek, co wcześniej było nagminne. Sabotage to z kolei w stosunku do Sabbath Blood Sabbath jak "czwórka" w stosunku do Master of Reality: próba rozwinięcia koncepcji poprzedniego albumu, jednak pomimo paru genialnych kawałków, eksperymenty nie zawsze do końca udane i spójne w swoim przekazie artystycznym. Inna sprawa, że jeden Symptom of the Universe jest więcej warty niż cały poprzedni album.
Sabbath Bloody Sabbath to było jednak pewne złagodzenie i pozbawienie się siły rażenia.
Re: Black Sabbath
W sieci pojawił się nieznany utwór z 1979 roku.
https://www.youtube.com/watch?v=jG758iBHa_Y&t=218s
W serwisie YouTube pojawił się utwór zatytułowany „Slapback”. Zdaniem udostępniającego źródła jest to kompozycja, którą zagrał Black Sabbath w 1979 roku, a więc w czasie, gdy wokalistą formacji był Ronnie James Dio. Nagranie pochodzi z próby muzyków. Nigdy nie zostało opublikowane lub zarejestrowane w studiu.
Nagranie udostępnili spadkobiercy po Geoffie Nichollsie, którzy kilka tygodni temu podzielili się ze światem nieznaną interpretacją utworu „Heaven And Hell”. W tym wypadku mamy jednak do czynienia ze znacznie większym rarytasem!
Wnioskując po bazgrołach na kasecie ten utwór, pochodzący od spadkobierców po Geoffie Nichollsie, nazwany został „Slapback”. Pochodzi z tej samej taśmy, co udostępnione wcześniej na tym kanale „Heaven And Hell”. Nie brzmi jak typowy utwór Black Sabbath, jeśli to oni, ale na pewno słychać w nim Ronniego Jamesa Dio.
– napisano w opisie nagrania.
Sugerując się tymi informacjami, na nagraniu słychać – poza legendarnym wokalistą – Tony’ego Iommiego, Billa Warda oraz Geoffa Nichollsa. W próbie nie brał udziału Geezer Butler.
(Teraz Rock)
https://www.youtube.com/watch?v=jG758iBHa_Y&t=218s
W serwisie YouTube pojawił się utwór zatytułowany „Slapback”. Zdaniem udostępniającego źródła jest to kompozycja, którą zagrał Black Sabbath w 1979 roku, a więc w czasie, gdy wokalistą formacji był Ronnie James Dio. Nagranie pochodzi z próby muzyków. Nigdy nie zostało opublikowane lub zarejestrowane w studiu.
Nagranie udostępnili spadkobiercy po Geoffie Nichollsie, którzy kilka tygodni temu podzielili się ze światem nieznaną interpretacją utworu „Heaven And Hell”. W tym wypadku mamy jednak do czynienia ze znacznie większym rarytasem!
Wnioskując po bazgrołach na kasecie ten utwór, pochodzący od spadkobierców po Geoffie Nichollsie, nazwany został „Slapback”. Pochodzi z tej samej taśmy, co udostępnione wcześniej na tym kanale „Heaven And Hell”. Nie brzmi jak typowy utwór Black Sabbath, jeśli to oni, ale na pewno słychać w nim Ronniego Jamesa Dio.
– napisano w opisie nagrania.
Sugerując się tymi informacjami, na nagraniu słychać – poza legendarnym wokalistą – Tony’ego Iommiego, Billa Warda oraz Geoffa Nichollsa. W próbie nie brał udziału Geezer Butler.
(Teraz Rock)
Clan Of Xymox 7.02 ; E.Clapton 29.04 ; Hellhaim,Orgasmatron 16.05 ;Metallica 19.05 ;Savatage + 11.08 ;Deep Purple 8.10 ; Acid Drinkers 12.12
-
Deleted User 2259
Re: Black Sabbath
Ech, jak zwykle płyty z Martinem na szarym końcu. A szkoda, bo to baaardzo dobry i niedoceniany materiał (Headless Cross mój nr 1 jeśli chodzi o Sabbath w ogóle).
Re: Black Sabbath
Powiem tak - zero zaskoczenia. Do dziś przecież pokutuje to myślenie, że Sabbath to był z Ozzem (EWENTUALNIE z Dio) a bez niego to nie Sabbath.
Re: Black Sabbath
To trochę jak Maiden z Blazem albo Priest z Owensem - traktowane niemal tak, jakby tego nie było. Choć to o wiele bardziej pasuje do Priest, bo Jugulator i Demolition nawet przez sam zespół zostały zapomniane. A należy pamiętać, że Martin zaśpiewał aż na pięciu albumach Black Sabbath i, zaraz po Ozzym, ma najdłuższy staż w zespole ze wszystkich wokalistów. No ale co zrobić... Ozzy to Ozzy. Ludzie go kochają.
Re: Black Sabbath
Wiadomo, że Ozzem były najważniejsze i najbardziej rewolucyjne płyty. Natomiast jeśli chodzi o Martina to po prostu płyty z nim były w momencie gdzie popularność Sabbath słabła niestety i dlatego też nie są docenione. Szkoda bo większość z nich jest naprawdę dobra a wręcz świetna miejscami.
Re: Black Sabbath
The Eternal Idol lepsze od takiego Technical Ecstasy.
Re: Black Sabbath
- Daveastate
- -#Clairvoyant

- Posty: 1183
- Rejestracja: czw mar 05, 2020 7:46 am
Re: Black Sabbath
Technical Ecstasy jest świetną płytą, najbardziej niedocenianą i moim zdaniem niesłusznie mieszaną z błotem, ale to pewnie dlatego że nagrała ją ta sama nazwa zespołu co poprzednie płyty 
Re: Black Sabbath
Tak też możemy powiedzieć o tych płytach z Martinem (większości z nich)Daveastate pisze: ↑czw mar 18, 2021 10:15 am Technical Ecstasy jest świetną płytą, najbardziej niedocenianą i moim zdaniem niesłusznie mieszaną z błotem, ale to pewnie dlatego że nagrała ją ta sama nazwa zespołu co poprzednie płyty![]()
Re: Black Sabbath
Never Say Die nie doceniałem, ale polubiłem ten album z czasem. No i inspirował się nim Andy LaRocque, nie może więc być do bani. Poza tym, słychać na tej płycie pewną przymiarkę do lat 80. Junior Eyes kojarzy mi się wręcz z kawałkami solowymi Ozzyego. A wiadomo, że dla mnie Ozzy solo stoi sporo wyżej niż Black Sabbath. Technical Ecstasy to było nie wiadomo co, ani to specjalnie ambitne, ani ciężkie, ani nawet dobre w rock and rollowym stylu jaki próbowali zaadaptować do swojej muzyki. Album pomyłka, którego fragmenty mogą się podobać, ale to w zasadzie płyta dla hard corowych fanów Black Sabbath.
- Daveastate
- -#Clairvoyant

- Posty: 1183
- Rejestracja: czw mar 05, 2020 7:46 am
Re: Black Sabbath
Mi się bardzo podoba bo jest inna, a takie Beatlesowe It's Allright z wokalami Billa to hicior i tyle. Ja wiem że jest wielu lepszych i robiono już takie albumy wcześniej, ale w wydaniu BS mega mi to siedzi. Never Say Die jeszcze aż tak mi nie siadł ale również nie nazwałbym go słabym. Za to te z Martinem - cóż, nie moja bajka ale kiedyś może w końcu mi podejdą.
Re: Black Sabbath
Re: Black Sabbath
Re: Black Sabbath
-
Deleted User 2259
Re: Black Sabbath
Ja Technical Ecstasy uwielbiam, w top 3 albumów nawet może jest u mnie, ale ja nie jestem jakimś zatwardziałym ich fanem, będę klepać na bieżąco jak skończę słuchac Depeche Mode, tradycyjnie ranking albumów zrobię i top 30 wałków, a trochę tego mają. Depesze są dobre na moją deprechę.
-
Deleted User 5490
Re: Black Sabbath
To bardzo dobra płyta. Zresztą wszystko zależy od tego, czego się oczekuje od płyt Black Sabbath.
