NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12617
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.
WE MUST CONSUME!!!
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
-
Zakkahletz
- -#Rainmaker

- Posty: 6536
- Rejestracja: sob sie 28, 2010 7:43 pm
- Skąd: na północ (od W-wy)
Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.
Myślę, że Rod przyrósł do nich już do (niedalekiego) końca ich (i swojej) kariery, a oni, co w tym przypadku działa na niekorzyść wszystkich oprócz Roda, uznają, że nie zmienia się koni podczas przeprawy przez bród.
Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.
Już myślałem, ze chodzi o jakość dźwięku XD
prodiża kabel wskazał mi drogę
Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.
Buahahahaaa! Żenada. Rod jest zawiedziony, że dystrybutor nawalił!
Jaki materiał, taka dystrybucja...
M.
Jaki materiał, taka dystrybucja...
M.
Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.
Może oni to przesłuchali przed wysłaniem i celowo sabotowali, żeby oszczędzić fanom cierpienia. 
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
-
Deleted User 5800
Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.
Przesłuchałem album kilka razy, nie wchodząc na forum i nie sugerując się opiniami. Zaraz przeczytam wszystko, ale póki moja opinia jest szczera i nic na nią nie wpływa (choćby zachwyty innych lub żale i zawodzenia) to mogę napisać kilka słów.
Samo wydanie jest piękne. To znaczy... okładka jest jarmarczna i wygląda żenująco. Daliby dokładnie to samo co jest na plakatach promujących trasę i byłoby cudownie, a tak mamy taki tam bootleg z Meksyku, ale... wnętrze jest już dużo lepsze. Bardzo ładne grafiki, zdjęcia i cała oprawa. Naprawdę robi wrażenie i muszę chyba dokupić wersję Deluxe za jakiś czas. Od tak, dla kolekcjonerstwa bo ładnie to wygląda. Zawsze hejtowałem digipaki, ale ostatnio zmieniłem zdanie. W świecie streamingu i cyfrowych plików, CD lub winyl stają się przedmiotem czysto kolekcjonerskim, a estetyka digi bije na głowę jewel-case i tyle. Dawniej narzekałem na delikatność tych wydań, ale od dawna już kupuję tylko tych artystów, których chcę wspierać i robię to trochę jak człowiek zbierający znaczki... takie tam hobby. Muzyki na codzień słucham na słuchawkach studyjnych i z plików bo nie mam czasu nawet na CD a co dopiero winyle... Takie czasy. Trzeba więc się pogodzić z tym, że digi jest ładnym przedmiotem kolekcjonerskim i to wydanie im się udało. Jedynie okładka słabiutka.
Jeśli chodzi o jakość dźwięku, mastering itp. to mamy znowu raczej bootleg z Meksyku na wysokim poziomie niż profesjonalne wydanie koncertowe od szanującego się zespołu i niewiele możemy z tym zrobić. Aktualnie większość dinozaurów rocka wypuszcza jakieś produkty loudness war z miksem przeznaczonym do odsłuchu na smarfonie z pliku mp3 96kb/s... Ironi zawsze byli leniwi, więc... takie życie.
Sam koncert jest jednak dobry. Przyjemnie się słucha i setlista nie nuży zbyt mocno bo wrzucili kotlety w ten set na koniec, a Trooper jakoś tak dziwnie przyjemnie przeskakuje dalej. Może opłacało się go nie słuchać przez kilka lat
Pierwsza płyta jest elegancka i potem do Flight of Icarus włącznie mamy świetne Maiden. Natomiast później można wyłączyć bo i po co nam kolejne Number of the Beast na żywo?
Wokal mnie najbardziej zaskoczył. Gdy przesłuchałem sobie single to wydało mi się żenująco źle, ale potem porównałem to sobie z nagraniem z Rio 2019, które dobrze przyjąłem mimo oczywistych spadków formy i szczerze mówiąc nie jest tak źle. Bruce wciąż daje radę i chociaż nie jest to forma z lat 1998-2009, którą uważam za szczyt jego kariery koncertowej, to jednak uszy nie bolą i można wykrzesać nawet pewien podziw dla człowieka, który po nowotworze gardła i kilku dekadach wycia na scenie, potrafi dać dobre show. Mamy tylu żałośnie starzejących się wokalistów w rocku i metalu, że czepianie się Dickinsona naprawdę już nie ma chyba sensu. Facet za chwilę będzie w wieku emerytalnym i musimy się z tym pogodzić. W świecie w którym Paul Stanley występuje na arenach dla dziesiątek tysięcy ludzi, Bruce jest i tak mistrzem świata. Chapeau bas!
Podsumowując subiektywne wywody, dostatecznie
5+ / 10
Samo wydanie jest piękne. To znaczy... okładka jest jarmarczna i wygląda żenująco. Daliby dokładnie to samo co jest na plakatach promujących trasę i byłoby cudownie, a tak mamy taki tam bootleg z Meksyku, ale... wnętrze jest już dużo lepsze. Bardzo ładne grafiki, zdjęcia i cała oprawa. Naprawdę robi wrażenie i muszę chyba dokupić wersję Deluxe za jakiś czas. Od tak, dla kolekcjonerstwa bo ładnie to wygląda. Zawsze hejtowałem digipaki, ale ostatnio zmieniłem zdanie. W świecie streamingu i cyfrowych plików, CD lub winyl stają się przedmiotem czysto kolekcjonerskim, a estetyka digi bije na głowę jewel-case i tyle. Dawniej narzekałem na delikatność tych wydań, ale od dawna już kupuję tylko tych artystów, których chcę wspierać i robię to trochę jak człowiek zbierający znaczki... takie tam hobby. Muzyki na codzień słucham na słuchawkach studyjnych i z plików bo nie mam czasu nawet na CD a co dopiero winyle... Takie czasy. Trzeba więc się pogodzić z tym, że digi jest ładnym przedmiotem kolekcjonerskim i to wydanie im się udało. Jedynie okładka słabiutka.
Jeśli chodzi o jakość dźwięku, mastering itp. to mamy znowu raczej bootleg z Meksyku na wysokim poziomie niż profesjonalne wydanie koncertowe od szanującego się zespołu i niewiele możemy z tym zrobić. Aktualnie większość dinozaurów rocka wypuszcza jakieś produkty loudness war z miksem przeznaczonym do odsłuchu na smarfonie z pliku mp3 96kb/s... Ironi zawsze byli leniwi, więc... takie życie.
Sam koncert jest jednak dobry. Przyjemnie się słucha i setlista nie nuży zbyt mocno bo wrzucili kotlety w ten set na koniec, a Trooper jakoś tak dziwnie przyjemnie przeskakuje dalej. Może opłacało się go nie słuchać przez kilka lat
Wokal mnie najbardziej zaskoczył. Gdy przesłuchałem sobie single to wydało mi się żenująco źle, ale potem porównałem to sobie z nagraniem z Rio 2019, które dobrze przyjąłem mimo oczywistych spadków formy i szczerze mówiąc nie jest tak źle. Bruce wciąż daje radę i chociaż nie jest to forma z lat 1998-2009, którą uważam za szczyt jego kariery koncertowej, to jednak uszy nie bolą i można wykrzesać nawet pewien podziw dla człowieka, który po nowotworze gardła i kilku dekadach wycia na scenie, potrafi dać dobre show. Mamy tylu żałośnie starzejących się wokalistów w rocku i metalu, że czepianie się Dickinsona naprawdę już nie ma chyba sensu. Facet za chwilę będzie w wieku emerytalnym i musimy się z tym pogodzić. W świecie w którym Paul Stanley występuje na arenach dla dziesiątek tysięcy ludzi, Bruce jest i tak mistrzem świata. Chapeau bas!
Podsumowując subiektywne wywody, dostatecznie
5+ / 10
Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.
Wszystko ok, ale co Paul Stanley ma do Dickinsona?
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.
Wszystko się zgadza. Żaden fan nie wymaga od Dickinsona tyle co Harris i Smallwood. Wystarczyłoby zmienić repertuar, wziąć mniej wymagających utworów, więcej z lat 90 i 2000, być może obniżyć strój o 1/2, tak jak zrobiło to Dream Theater na trasie Images And Words 2017. Wszystko się da, ale to trzeba minimum zaangażowania w przearanżowanie utworów.Kayn pisze: ↑sob gru 05, 2020 9:28 am Bruce wciąż daje radę i chociaż nie jest to forma z lat 1998-2009, którą uważam za szczyt jego kariery koncertowej, to jednak uszy nie bolą i można wykrzesać nawet pewien podziw dla człowieka, który po nowotworze gardła i kilku dekadach wycia na scenie, potrafi dać dobre show. Mamy tylu żałośnie starzejących się wokalistów w rocku i metalu, że czepianie się Dickinsona naprawdę już nie ma chyba sensu. Facet za chwilę będzie w wieku emerytalnym i musimy się z tym pogodzić. W świecie w którym Paul Stanley występuje na arenach dla dziesiątek tysięcy ludzi, Bruce jest i tak mistrzem świata. Chapeau bas!
Bo wrzucanie Aces High do setu, to tak jakby do biegu na 100m wystawić 70 letniego złotego medalistę olimpijskiego, po przebytej długiej chorobie i liczyć, że osiągnie taki sam czas jak wtedy, kiedy miał 20 lat
-
Deleted User 5800
Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.
Tylko to co napisałem, że w muzyce rockowej mamy dużo gorzej starzejące się kapele od Ironów i też mają dziesiątki tysięcy fanów pod sceną, a co za tym idzie czepianie się Dickinsona na forum i ciągłe dziwienie się, że fani wszystko łykają jest trochę słabe. "Taki mamy klimat"
A jeśli idzie o zmianę repertuaru to marzy mnie się to od lat. Dostosowanie setlisty do możliwości Bronka i granie nowego materiału od BNW do TBOS zamiast Troopera i Aces High.
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12617
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.
No chyba sobie żartujesz, że taka argumentacja ma sprawić, że na Dickinsona ktokolwiek racjonalnie myslący będzie patrzył pobłażliwiej XD No tak, zapomniałem: miliony much nie mogą się mylićKayn pisze: ↑sob gru 05, 2020 3:51 pmTylko to co napisałem, że w muzyce rockowej mamy dużo gorzej starzejące się kapele od Ironów i też mają dziesiątki tysięcy fanów pod sceną, a co za tym idzie czepianie się Dickinsona na forum i ciągłe dziwienie się, że fani wszystko łykają jest trochę słabe. "Taki mamy klimat"![]()
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
-
Deleted User 5800
Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.
No można i tak. Tylko w sumie po co pisać na forum zespołu, którego się nie lubi i którego osiągnięcia uważa się za słabe?
Jakoś nie zaglądam na forum Justina Biebera żeby sobie pohejtować...
Mam takie wrażenie, że na sanktuarium jest głównie źle o Maidenach pisane
Krótko mówiąc: Nie wstydzę się ich jeszcze i z chęcią idę na koncert, więc jest przyzowicie
. 5+ / 10 
Jakoś nie zaglądam na forum Justina Biebera żeby sobie pohejtować...
Krótko mówiąc: Nie wstydzę się ich jeszcze i z chęcią idę na koncert, więc jest przyzowicie
-
Deleted User 5490
Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.
Ja nie uważam, żeby tu było głównie źle pisane. Z drugiej strony trudno, żeby być zadowolonym, że sprzedają jakiś byle jaki bootleg tak drogo.
Oni doszli do takiego prestiżu na świecie, że mogą fanom powiedzieć wprost - Ludzie. Żryjcie gówno. Sto miliardów much nie może się mylić.
I ludzie kupują ten źle zrealizowany syf, zmiksowany naprędce przez Stefka na sraczu.
Nie widzę powodu, żeby nie zauważać, że zespół robi w ciula swoich fanów i ani trochę o nich nie dba. Wystarczy porównać, co robią inne zespoły, jakie wydają atrakcje i żeby bez cienia wątpliwości stwierdzić, że Maideni walą w pręta od lat.
Nie czepiam się już formy, bo zdaję sobie sprawę, że DIckinson swoje lata ma. Trochę trudniej nie czepiać mi się formy gitarzystów, bo Dave zapuścił się totalnie, a Jan nie lepszy. Tylko Adrian nadal uprawia dobrą sztukę. Stefan zawsze był w formie a i do Nicko, najstarszego w zespole nie ma się o co przyczepić.
Niestety. W kwestiach biznesowych Maideni kroją fanów bezlitośnie rzucając im przed nos gówno. No i muchy żrą aż im kupry pękają.
Oni doszli do takiego prestiżu na świecie, że mogą fanom powiedzieć wprost - Ludzie. Żryjcie gówno. Sto miliardów much nie może się mylić.
I ludzie kupują ten źle zrealizowany syf, zmiksowany naprędce przez Stefka na sraczu.
Nie widzę powodu, żeby nie zauważać, że zespół robi w ciula swoich fanów i ani trochę o nich nie dba. Wystarczy porównać, co robią inne zespoły, jakie wydają atrakcje i żeby bez cienia wątpliwości stwierdzić, że Maideni walą w pręta od lat.
Nie czepiam się już formy, bo zdaję sobie sprawę, że DIckinson swoje lata ma. Trochę trudniej nie czepiać mi się formy gitarzystów, bo Dave zapuścił się totalnie, a Jan nie lepszy. Tylko Adrian nadal uprawia dobrą sztukę. Stefan zawsze był w formie a i do Nicko, najstarszego w zespole nie ma się o co przyczepić.
Niestety. W kwestiach biznesowych Maideni kroją fanów bezlitośnie rzucając im przed nos gówno. No i muchy żrą aż im kupry pękają.
Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.
No i dzięki temu będziecie dostawali więcej produktów na poziomie ocen 5+/10, bo nie można źle mówić o zespole.Kayn pisze: ↑sob gru 05, 2020 10:22 pm No można i tak. Tylko w sumie po co pisać na forum zespołu, którego się nie lubi i którego osiągnięcia uważa się za słabe?![]()
Jakoś nie zaglądam na forum Justina Biebera żeby sobie pohejtować...Mam takie wrażenie, że na sanktuarium jest głównie źle o Maidenach pisane
![]()
Krótko mówiąc: Nie wstydzę się ich jeszcze i z chęcią idę na koncert, więc jest przyzowicie. 5+ / 10
![]()
Jestem maniakiem Kinga Diamonda. I przez ostatnie wybryki jego obozu uważam go za leniwego oraz niesłownego, a zachowanie w stosunku do byłego gitarzysty Mercyful Fate za skrajnie głupie oraz chamskie. Mógłbym też piać z zachwytu, że wydaje nowe t-shirty, a w ogóle to jest zajebisty i najlepszy, ale...Wtedy nie byłbym fanem. Byłbym konsumentem, który cieszy się z byle gówna, bo wbił sobie do głowy, że ulubieni twórcy to święte krowy, które należy czcić. Fan ma nie tylko prawo, ale i obowiązek krytykować lubiane przez siebie zespoły. Oczywiście merytorycznie, ale trudno podnoszonym tutaj zarzutom przypiąć łatkę bezpodstawnego hejtu. Jeśli ludzie, którzy jeżdżą za Maiden po Europie, mają negatywne zdanie na temat nowego wydawnictwa i są nim rozczarowani (tak samo ogólną polityką zespołu), to może jest coś na rzeczy?
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.
Uwielbiam ten zespół, widziałem ich na kilkunastu trasach (od 1995), kolekcjonuję ich wydawnictwa singlowe (cd i vinyle), albumy i koncertówki mam oczywiście wszystkie. Słucham ich bardzo często i na każdy kolejny ich koncert pójdę.Kayn pisze: ↑sob gru 05, 2020 10:22 pm No można i tak. Tylko w sumie po co pisać na forum zespołu, którego się nie lubi i którego osiągnięcia uważa się za słabe?![]()
Jakoś nie zaglądam na forum Justina Biebera żeby sobie pohejtować...Mam takie wrażenie, że na sanktuarium jest głównie źle o Maidenach pisane
![]()
NOTD uważam za dziadowskie wydawnictwo jeśli chodzi o zawartość muzyczną. I tyle. W najbliższym czasie nie kupię CD w celu dostawienia na półce. Pierwszy raz mam taką sytuację, bo przeważnie ich płyty (od lat 90 - wtedy to były kasety) kupuję zaraz po premierze. Teraz coś we mnie pękło
ps.
krytyka to nie hejt
www.MetalSide.pl
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12410
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.
Hejtowanie Maiden za to, że mają pretensje do partnera biznesowego za zawalenie jakiejś sprawy to jednak nowy poziom absurdu
Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.
^^^ Widzisz gdzieś tu "hejtowanie Maiden", forumowy politykierze?
Ktoś wypuścił kiepsko wyprodukowaną płytę, a ktoś inny nie postarał się z jej dystrybucją. Tylko że pierwszy ktoś widzi niedostatki drugiego ktosia, podczas gdy o własnych nie ma świadomości lub z premedytacją je ignoruje. "The release of this album has been intended to be sth special for you." Super, dzięki Rod.
M.
Ktoś wypuścił kiepsko wyprodukowaną płytę, a ktoś inny nie postarał się z jej dystrybucją. Tylko że pierwszy ktoś widzi niedostatki drugiego ktosia, podczas gdy o własnych nie ma świadomości lub z premedytacją je ignoruje. "The release of this album has been intended to be sth special for you." Super, dzięki Rod.
M.
-
Deleted User 5800
Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.
Oczywiście, że masz rację. Moje wywody były związane z ogólną atmosferą na forum. Czytam dużo, odzywam się rzadko i mam wrażenie, że więcej się tu krytykuje a nawet hejtuje niż chwali
Nową koncertówkę przesłuchałem kolejny raz (wyłączając przed serią kotletów) i dalej się podoba, choć ma oczywiste braki, które już wypunktowaliście. Fragment od For the Greater Good of God do Flight of Icarus to szczytowy moment koncertówki i całej trasy. Udało się osiągnąć odpowiednią moc i świeżość jak na ograniczony materiał, do którego Panowie odważają się powracać. Chętnie usłyszę w końcu na żywo, jeśli wrócimy do koncertów w przyszłości.
Relax & enjoy the music
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12617
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.
To zapraszam na Iron Maiden Polska i inne grupy tego typu na fb, jeśli przeszkadzają ci słuszne słowa krytyki na forum. To są grupy dla prawdziwych fanów, a nie jakieś niedobre fora, które negują świętość Harrisa.
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12410
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.
O tutaj:
Buahahahaaa! Żenada. Rod jest zawiedziony, że dystrybutor nawalił!
Jaki materiał, taka dystrybucja...


