The X Factor - sukces czy porażka?
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
Eddie69 Dla mnie tez Harris byl jest i bedzie liderem ale jest bardzo duza grupa fanow IM ktorzy za GURU uwazali i uwazaja Dickinsona i nie widza sensu IM bez niego. Wystarczy siegnac do ankiet. Ja osobiscie nie wyobrazalem sobie w owym czasie by wokalista Maiden moglby zostac ktos inny. Milosc do Maiden jednak zrodzila u mnie zlosc do Dickinsona i wiem ze wiele osob tego nie moglo przebolec.
_R@sterNeT_
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
Bo ta ,,doinformowana'' większość guzik wie o Maiden w takim razie. Dickinson to tylko frontman, zanim zaczęto się z nim liczyć minęło trochę czasu. Zresztą jest tak, bo frontman zawsze stoi na przedzie, wryróżnia się i to głównie zapamiętujesz jego a nie jak bas słyszysz. i tak jest prawie z kazdym zespołem.rasternet pisze:jest bardzo duza grupa fanow IM ktorzy za GURU uwazali i uwazaja Dickinsona i nie widza sensu IM bez niego. Wystarczy siegnac do ankiet.
,,Brzmi'' jak wysłannik Rycerzarasternet pisze:Milosc do Maiden jednak zrodzila u mnie zlosc do Dickinsona
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
ale bzdury, (kto to napisał?)Po kompletnym dole ze swoimi solowymi dokonaniami, Bruce również potrzebował wskrzeszenia.
Accident też rządzi, ToS jest świetne.
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1435
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
Ech... zawsze mnie zastanawiały poglądy ludzi, któzy utozsamiają Maiden z Bruce'em. Skoro tak, to niby czemu jego albumy solo nie zdobyły ogromnej popularności, i w końcu musiał wrócić do zespołu...
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
..... od kiedy rzeczy dobre zawsze są popularne?JMM pisze:Skoro tak, to niby czemu jego albumy solo nie zdobyły ogromnej popularności, i w końcu musiał wrócić do zespołu...
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
Ja to jak mówiłem lubię Blaza, może nie jest tam wokalnie extra ale taka odmiana dla Maiden się przydała, przeciez oni by sie potochu zanudzili od Piece of Mind taki sam sklad no poza Janickiem w 1990, ciągle tlyko album trasa roczna albo takie World Slavery krótki odpoczynek i znów takie Seventh Tour. Nie to ze ekipa grajaca ale nasz showowy wokalista sie nudzil co pokazal na ostanich koncertach z 1993r.. Poźniej znalazlem wywiad z 2000 i mowi ze opuscil Maiden nietlyko dla odmiany, solowej kariery ale dlatego (it u chcial chcial zakonczyc wszelkie spory o ojego dejscie) uwaga.... bo wiedzial ze w koncu wroci i bedzie nowe lepsze Maiden, bum wokal legenda powraca album i koncerty rzesko i zdrowo. no i brave new world trzeba przynac ze mial racje ale te jego ukryte zamierzeniajuz w 93 co do powrotu w przyszlosci to watpliwa sprawa... a co do Virtual to cenie go za material na koncerty = The Clansman cos wspanialego, Futureal ok, lighthing ok no i como i dont look moze byc ale ogolnie The X mimo ze mniej przystepny dla zwyklych sluchaczy od virtuala jest zdecydowanie lepszy
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1435
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
Dla większości ludzi są to pojęcia jednoznaczne, nie da się tego ukryć. No, ale nie będę offtopowywał.syzygy pisze:..... od kiedy rzeczy dobre zawsze są popularne?JMM pisze:Skoro tak, to niby czemu jego albumy solo nie zdobyły ogromnej popularności, i w końcu musiał wrócić do zespołu...
-
ropuch
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
niestety.Dla większości ludzi są to pojęcia jednoznaczne, nie da się tego ukryć.
-
Brand
- ZASŁUŻONY SANATORIANIN
- Posty: 1703
- Rejestracja: czw cze 30, 2005 11:30 am
- Skąd: Łańcut / Kraków
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
Heh, a wg mnie był to świetny sprawdzian zarówna dla ekipy Stefka, jak i dla Dickinsona.rasternet pisze:Milosc do Maiden jednak zrodzila u mnie zlosc do Dickinsona
Wydaje mi się, że musaił wrócić, poniewaz Maiden bez niego nie wiodło się najlepiej... Sam kiedyś przyznałJMM pisze:Skoro tak, to niby czemu jego albumy solo nie zdobyły ogromnej popularności, i w końcu musiał wrócić do zespołu...
The X Factor jest świetną płytą, problem tylo w tym, że jak już wyzej wspomniano, odjescie Bruce'a dla wielu oznaczało koniec Maiden :/ Tacy to hardkorowi fani byli....I'm not going back to Iron Maiden, I'm playing great music
Sami swoi, nie ma strachaJMM pisze:No, ale nie będę offtopowywał.
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
Przecież on przestał się starać gdy uświadomił sobie, że juz mu się nie chce "płynąć na tonącym okręcie". A nie że najpierw przestał sięstarać a potem postanowił odejść. Troche zawalił, że powiedział im że zostanei do końca trasy a potem bye bye. PRzez to ta trasa taka była, bo nie wiadomo było czy to jest pozegannie czy co.remi pisze:Nie to ze ekipa grajaca ale nasz showowy wokalista sie nudzil co pokazal na ostanich koncertach z 1993r
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1435
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
Szkoda, że tak to się wszystko skończyło. Nie znosze tych wszystkich reunionów, chociaż w przypadku Maiden nie oznaczało to przkereślenia czterech lat pracy, jak w przypadku Sabbath, Judas Priest czy innych kapel które zdecydowały się na powrót "marnotrawnego" wokalisty. Ale to już tylko takie gadanie, na temat przeszłych wypadków...
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
Bogu dzięki, że Halford i Ozzy wrócili....tak wiem JMM , znam Twoje zdanieJMM pisze:na powrót "marnotrawnego" wokalisty
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
Dzisiaj to ja tez jestem tego pewien. Tylko inaczej sie myslalo na goraco.vBrand pisze:Heh, a wg mnie był to świetny sprawdzian zarówna dla ekipy Stefka, jak i dla Dickinsona.rasternet pisze:Milosc do Maiden jednak zrodzila u mnie zlosc do Dickinsona
_R@sterNeT_
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
Super album, zreszta tak jak i wszystkie:) Co tu dużo gadać, to po prostu Iron Maiden
:rocx
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
nie zgadzam sie ani trochę,nie twierdzę,że The X Factor jest zly,bardziej go lubie niz nie lubie,ale porownanie srniego wokalu Blaze'a z najlepszymi czasami Bruce'a to juz lekka przesada... :rocxJMM pisze:Zaliczam ten album do największych osiągnięć zespołu. Wreszcie udało im się doskoczyć do poziomu Siódmego Syna.
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
nie sam wokal tworzy muzykę... a muzycznie X Factor lepszy jest od wielu płyt z Brucem, Powerslave się pierwsze nasuwa... czyli jak napisałaś najlepszy czas Bruce'a. poza tym ten 'średni' wokal Blaze'a idealnie pasuje do muzyki zawartej na płycie. a że nie jest to takie radosne granie do jakiego Maiden przyzwyczaiło swoich fanów to wielu nie potrafiło zrozumieć tego , że Maiden mogą grać taką muzykę (przykładowo ostatnie wypowiedzi Thundera). komentować tego podejścia nie będę. ale jestem pewien że XF z Brucem na wokalu lepiej by nie zabrzmiał. największym minusem XF jest to że jest wydany pod szyldem IMLittle Moonchild pisze:nie zgadzam sie ani trochę,nie twierdzę,że The X Factor jest zly,bardziej go lubie niz nie lubie,ale porownanie srniego wokalu Blaze'a z najlepszymi czasami Bruce'a to juz lekka przesada... :rocxJMM pisze:Zaliczam ten album do największych osiągnięć zespołu. Wreszcie udało im się doskoczyć do poziomu Siódmego Syna.
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
A widzisz mi się Factor nie podoba nie przez wokal, bo Blaze mogę zdzierżyć, ale za muzykę. Muzycznie bardzo mało mi podchodzi. Wokal jest dla mnie bardzo istotny, ale tu przeważa muzyka. Wolę Virtuala. A ignoratnem się przez to nie czuję.Matek pisze:trzeba być naprawdę ignorantem żeby nie widzieć muzycznych atutów X Factora, kładąc na nim lachę dlatego że "porownanie srniego wokalu Blaze'a z najlepszymi czasami Bruce'a to juz lekka przesada"
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
wiesz nie chodziło mi tu o takie podejście jak Twoje. nie podoba Ci się Factor i ok. masz prawo. nie o to mi chodziło.EvE pisze: A widzisz mi się Factor nie podoba nie przez wokal, bo Blaze mogę zdzierżyć, ale za muzykę. Muzycznie bardzo mało mi podchodzi. Wokal jest dla mnie bardzo istotny, ale tu przeważa muzyka. Wolę Virtuala. A ignoratnem się przez to nie czuję.
tylko o to zdanie konkretnie. z tego wynika że X Factor nie może być lepszy niż cokolwiek nagranego z Brucem bo poprostu Blaze jest gorszy (tak można wywnioskować z reakcji Little Moonchild na wypowiedź JMM)Little Moonchild pisze:ale porownanie srniego wokalu Blaze'a z najlepszymi czasami Bruce'a to juz lekka przesada... :rocx
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
ja się uczepiłam akurat tej części wypowiedzi JMM,bo jak wcześniej zostalo wspomnane bez sensu jest porównywać płyty z Blazem z płytami z czasów Bruce'a,bo zgadzam się,że te kompozycje się diametralnie róznią,dlatego stwierdzenie,że doskoczyli do poziomu Seventh Son...mnie dziwi(a to że się nie zgadzam tym bardziej,że to moja ulubiona płyta Maiden to inny temat).Little Moonchild pisze:JMM napisał:
Zaliczam ten album do największych osiągnięć zespołu. Wreszcie udało im się doskoczyć do poziomu Siódmego Syna.
Nie oskarżam nikogo o niedokładne czytanie postów,ale napisałam,że w sumie bardziej lubię XF niż nie lubię,więc proszę mi nie zarzucać,że"położyłam na nim lachę"


