Strona 1 z 1
Album z największą "koncertową" energią
: wt mar 07, 2023 12:08 pm
autor: Geri666
Wczoraj przy browarze zacząłem się zastanawiać jaki album ma największą koncertową energię zawartą w sobie.
Jak wiemy Harris od zawsze chciał uchwycić energię na koncertach live na studyjnym albumie.
No i jestem ciekawy który wg Was krążek jest taki najbardziej przebojowy, z kapitalną energią.
Dla mnie to odpadają wszystkie po 1992 roku. Jakbym miał tak mocno typować, to chyba pierwsze trzy, z naciskiem na debiut. Później to już za duża polerka w studio wg mnie.
Re: Album z największą "koncertową" energią
: wt mar 07, 2023 1:54 pm
autor: Sadek
Pierwsze cztery zdecydowanie. Z naciskiem na The Number of the Beast i debiut. Jeszcze dodałbym może Brave New World.
Re: Album z największą "koncertową" energią
: wt mar 07, 2023 2:41 pm
autor: Piotr Lange
Sadek pisze: ↑wt mar 07, 2023 1:54 pm
Pierwsze cztery zdecydowanie. Z naciskiem na The Number of the Beast i debiut. Jeszcze dodałbym może Brave New World.
+1
Re: Album z największą "koncertową" energią
: wt mar 07, 2023 5:38 pm
autor: erosinho
Pierwsze skojarzenia - Killers i Powerslave.
Re: Album z największą "koncertową" energią
: wt mar 07, 2023 8:19 pm
autor: sajki
Killers
Re: Album z największą "koncertową" energią
: wt mar 07, 2023 8:29 pm
autor: nugz
Proste - Killers - najlepszy album IM - wielowymiarowo

Re: Album z największą "koncertową" energią
: śr mar 08, 2023 12:47 am
autor: Cold
KIlers i Piece of Mind
Re: Album z największą "koncertową" energią
: śr mar 08, 2023 10:48 am
autor: erosinho
Sadek pisze: ↑wt mar 07, 2023 1:54 pm
Pierwsze cztery zdecydowanie. Z naciskiem na The Number of the Beast i debiut. Jeszcze dodałbym może Brave New World.
BNW to już nagrany jest z zaciągniętym hamulcem.
Re: Album z największą "koncertową" energią
: śr mar 08, 2023 3:34 pm
autor: sajki
Zaciągnięty hamulec jest od AMOLAD.
Re: Album z największą "koncertową" energią
: śr mar 08, 2023 9:23 pm
autor: remi
U mnie najmniejsza różnica między studiem a live w kwestii energii to CSIT (aczkolwiek tylko słyszałem HCW i WY + YTube), No Prayer, DoD i Senjutsu. Wszystkie inne zyskują niemiłosiernie na koncertach (Early Days - Beast over Hammersmith zjada 3 albumy studyjne), podobnie z Powerslave. 7 Syn studyjny - inna (wspaniała) bajka, płyty z BB - wiadomo, BNW - mój TOP1 ale wersje live zjadają i podobnie TFF czy TBoS.
Tylko CSiT, No Prayer, DoD i Senjutsu (chociażby te 3 kawałki) są nagrane/zmiksowane na podobnie wysokim levelu energii, co był na koncertach.
Re: Album z największą "koncertową" energią
: śr mar 08, 2023 9:43 pm
autor: sajki
To też zależy od kawałka. Dla mnie Run to the Hills albo Wicker Man nigdy live nie były lepsze niż na płytach. Traciły gdzieś tą przebojowość.
Re: Album z największą "koncertową" energią
: śr mar 08, 2023 9:49 pm
autor: Schizoid
TWM był kozak z Rio, potem już absolutnie nie
Re: Album z największą "koncertową" energią
: czw mar 09, 2023 10:43 am
autor: erosinho
sajki pisze: ↑śr mar 08, 2023 3:34 pm
Zaciągnięty hamulec jest od AMOLAD.
Idąc tym tokiem rozumowania to zaciągnięty hamulec jest od TXF.
Re: Album z największą "koncertową" energią
: czw mar 09, 2023 1:21 pm
autor: Pawlo84
Piece of Mind
Re: Album z największą "koncertową" energią
: czw mar 09, 2023 1:30 pm
autor: Deleted User 8107
Ciężko mi powiedzieć, ale albo Killers albo Number albo Piece of Mind.
Re: Album z największą "koncertową" energią
: czw mar 09, 2023 2:52 pm
autor: sajki
erosinho pisze: ↑czw mar 09, 2023 10:43 am
sajki pisze: ↑śr mar 08, 2023 3:34 pm
Zaciągnięty hamulec jest od AMOLAD.
Idąc tym tokiem rozumowania to zaciągnięty hamulec jest od TXF.
Nie zgodzę się. TXF jest oczywiście wolniejszy jako płyta od wszystkich poprzednich,ale jak już pojawiają się szybsze tempa (np. MOTE albo TEOD) to są one faktycznie bardzo szybkie i nie czuć żeby coś hamowało chłopaków. Od AMOLAD nawet te szybsze numery rozpędzają się jakby na 50%. To ociężałe brzmienie, które się od tej płyty zaczęło też robi tu złą robotę. No i w końcu prawdopodobnie wtedy też dopadł ich wiek. Dlatego też nie lubię AMOLAD- uważam, że całe zło które mamy dzisiaj i trwające od kilkunastu lat bez przerwy, jest spowodowane bardzo dobrym przyjęciem tej właśnie płyty.
Re: Album z największą "koncertową" energią
: czw mar 09, 2023 3:40 pm
autor: dostoevsky
sajki pisze: ↑czw mar 09, 2023 2:52 pm
erosinho pisze: ↑czw mar 09, 2023 10:43 am
sajki pisze: ↑śr mar 08, 2023 3:34 pm
Zaciągnięty hamulec jest od AMOLAD.
Idąc tym tokiem rozumowania to zaciągnięty hamulec jest od TXF.
Nie zgodzę się. TXF jest oczywiście wolniejszy jako płyta od wszystkich poprzednich,ale jak już pojawiają się szybsze tempa (np. MOTE albo TEOD) to są one faktycznie bardzo szybkie i nie czuć żeby coś hamowało chłopaków. Od AMOLAD nawet te szybsze numery rozpędzają się jakby na 50%. To ociężałe brzmienie, które się od tej płyty zaczęło też robi tu złą robotę. No i w końcu prawdopodobnie wtedy też dopadł ich wiek. Dlatego też nie lubię AMOLAD- uważam, że całe zło które mamy dzisiaj i trwające od kilkunastu lat bez przerwy, jest spowodowane bardzo dobrym przyjęciem tej właśnie płyty.
Po pierwsze, nie zło. A po drugie, AMOLAD jest lepszym albumem od DOD, więc to przyjęcie nie dziwi.
Jeśli szukasz powodu wolniejszego grania, to też bym skupił się na wieku.
Co do najbardziej koncertowych albumów: zgadzam się, że pierwsza czwórka jest pod tym względem najlepsza. Dla mnie to "Killers" albo "Piece of Mind", trudno wybrać.

Re: Album z największą "koncertową" energią
: czw mar 09, 2023 4:14 pm
autor: sajki
dostoevsky pisze: ↑czw mar 09, 2023 3:40 pm
Po pierwsze, nie zło.
Masz rację, chciałem napisać 'chujnia' albo 'rak' ale uznałem, że określę to łagodniej. Niepotrzebnie.
Re: Album z największą "koncertową" energią
: czw mar 09, 2023 4:31 pm
autor: dostoevsky
Taki z Ciebie uparciuch! Określaj jak chcesz.