Malmsteen
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Malmsteen
co sądzicie o tym gitarzyście, wg.mnie prezentuje bardzo dobrą muzyką fanom metalu mogą przypasować jego wcześniejsze dokonania jak Marching Out czy Trilogy, kawał dobrej muzyki, nie słucham gitarowych wirtuozów ale Yngwie jest naprawdę dobry ,do tego dobiera dobrych wokalistów ,teraz u niego Tim Owens ma śpiewać
Re: Malmsteen
czasem mogę przesłuchać pojedyńczą płytę YM. Ale od kilku lat najbardziej lubię taki koncert z orkiestrą symfoniczną, jaki zagrał u Japońców.
Z wiekiem przeszła mi fascynacja taka muzyką. Tzn. zamieniłem ją na oryginały, takiego Paganiniego itp.
Z wiekiem przeszła mi fascynacja taka muzyką. Tzn. zamieniłem ją na oryginały, takiego Paganiniego itp.
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Re: Malmsteen
Kiedyś widziałem G3 z nim, ale nie przepadam za masturbacją gitarową.
Re: Malmsteen
wtórny i nudny
Re: Malmsteen
To świetny gitarzysta, niesamowicie utalentowany i oszałamiająco biegły technicznie. Niestety, jak to często bywa, los nierówno sypie talentem i mimo niesamowitej muzykalności, minusowo jest w jego głowie, co pewnie przekłada się na czasem nieznośnie kiczowaty repertuar i trudny charakter. Ponoć to człowiek, z którym na dłuższą metę nie da się współpracować. Od czasu do czasu lubię posłuchać, ale raczej nie całych płyt. Do koncertu symfonicznego z Japonii podchodziłem, ale nie wszedł. Jednak jeszcze spróbuję go posłuchać.
Z takich wyścigowców to bardziej lubię jednak Gilberta z Mr Big czy Steve Mores'a.
Z takich wyścigowców to bardziej lubię jednak Gilberta z Mr Big czy Steve Mores'a.
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19512
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Malmsteen
Bardziej chwilami mnie to męczy niż jara słuchając całych płyt, ale co by nie mówić, na gitarze Yngwie trochę umie grać. Momentami jak dla mnie trochę za dużo tam Rainbow czy Blackmore'a w ogóle, ale dwa razy do roku mogę posłuchać "Marching Out", "Trilogy" albo "Rising Force". A, i była jeszcze płyta "Odyssey" z Turnerem na wokalu. To jeszcze też było znośnie. Chociaż na każdej z tych czterech wymienionych płyt (no może z wyjątkiem pierwszej "Rising Force") denerwują bądź śmieszą mnie zawsze z 3-4 utwory.
W połowie lubię też płyty z 1992 roku "Fire & Ice" (zwłaszcza kawałki "Cry No More", "No Mercy", "Forever Is A Long Time", instrumentalny "Golden Dawn" i ostatni i chyba najlepszy na płycie "Final Curtain") i z 2002 roku "Attack!!" z Doogie Whitem w roli wokalisty. Tam w "Razor Eater", "Rise Up", "Ship Of Fools " i "Attack!!" Yngwie też daje rade
W połowie lubię też płyty z 1992 roku "Fire & Ice" (zwłaszcza kawałki "Cry No More", "No Mercy", "Forever Is A Long Time", instrumentalny "Golden Dawn" i ostatni i chyba najlepszy na płycie "Final Curtain") i z 2002 roku "Attack!!" z Doogie Whitem w roli wokalisty. Tam w "Razor Eater", "Rise Up", "Ship Of Fools " i "Attack!!" Yngwie też daje rade
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Re: Malmsteen
To co wymieniłeś to również moim zdaniem najlepsze dokonania Yngwiego, dodałbym do tego jeszcze koncert z orkiestrą symfoniczną. Facing the Animal to też świetna płyta, a w ostatnich latach Yngwie dalej trzyma poziom, szczególnie na Perpetual Flame z Ripperem Owensem. Jak tak teraz myślę, to prawie wszystkie albumy Yngwiego są jako całość na bardzo podobnym poziomie. Jeśli ktoś nie lubi takiego grania, to się nie przekona, ja sam miałem kilka podejść do niego, ale w końcu bardzo go polubiłem. Cenię przede wszystkim za wkład w cały nurt gitarowych wirtuozów i świetne nawiązania do klasyki. Wkurza oczywiście jednostajność, poza tym niektóre albumy leżą pod względem brzmieniowym, ale dla mnie sprawa jest jasna - Malmsteen to fenomenalny gitarzysta.
- AncientMariner
- -#Clansman

- Posty: 4872
- Rejestracja: sob lis 22, 2014 4:50 pm
- Skąd: Poznań
Re: Malmsteen
Też od czasu do czasu tez sobie coś tam puszcze, ale tak to bez podniety
Facing The Animal faktycznie jak na niego moim zdaniem równy materiał. Bardzo lubie Braveheart, Another Time i My Resurrection z tej płyty. Może i ciągnę mnie do tej płyty przez fakt, ze na płycie pojawił się Cozy, a ten jest dla mnie mistrzem
Obojętnie czego by tam nie wypukał
Fajne tez Perpetual Flame z Ripperem Owensem, Odyssey i Fire & Ice o których pisaliście. A jak oceniacie zawartość Inspiration, bo nikt nie napisał, a są tam na prawe dobre interpretacje klasyków.
Re: Malmsteen
Tak, Inspiration to dobry album, szczególnie lubię covery Deep Purple w wykonaniu Yngwiego. Chętnie usłyszałbym jeszcze kilka innych w wersji studyjnej, np. taki Burn, który czasem gra na koncertach i wychodzi świetnie.
- Adrian S.O.S.
- -#Rainmaker

- Posty: 6565
- Rejestracja: ndz lut 09, 2014 3:11 pm
Re: Malmsteen
Mam czasem fazy na Yngwiego, słucham wtedy po dwa trzy albumy dziennie
A ta kto sobie wole Rainbow puścić, bo moi mzdaniem płyty Yngwiego mocno znalatują Blackmorem
Rising Force - 4/10
Marching Out - 7/10
Trilogy - 6/10
Odyssey - 7/10
Eclipse - 3/10
Fire & Ice - 8/10
The Seventh Sign - 4/10
Magnum Opus - 3/10
Inspiration - 7/10
Facing The Animal - 7/10
Alchemy - 4/10
War To End All Wars - 5/10
Attack!! - 8/10
Unleash The Fury - 5/10
Perpetual Flame - 7/10
Angels Of Love - 4/10
ostatnich dwóch w ogóle nie słyszałem, coś straciłem?
Rising Force - 4/10
Marching Out - 7/10
Trilogy - 6/10
Odyssey - 7/10
Eclipse - 3/10
Fire & Ice - 8/10
The Seventh Sign - 4/10
Magnum Opus - 3/10
Inspiration - 7/10
Facing The Animal - 7/10
Alchemy - 4/10
War To End All Wars - 5/10
Attack!! - 8/10
Unleash The Fury - 5/10
Perpetual Flame - 7/10
Angels Of Love - 4/10
ostatnich dwóch w ogóle nie słyszałem, coś straciłem?
Re: Malmsteen
Warto posłuchać tych dwóch, moim zdaniem są bardzo dobre, ale tutaj trzeba wziąć poprawkę na to, że prawdopodobnie lubię Yngwiego trochę bardziej niż Ty (patrząc na Twoje oceny jego albumów) - mimo wszystko polecam 
-
Powerslave_Dś
- -#Ancient mariner

- Posty: 500
- Rejestracja: wt sty 19, 2016 6:42 pm
Re: Malmsteen
Debiut i Marching Out mi się najbardziej podobają. Zwłaszcza ta pierwsza, jest tam dużo rewelacyjnych zagrywek gitarowych. Moje ulubione utwory to chyba Far Beyond the Sun i Icarus Dream Suite Op. 4. Na drugim albumie są takie hiciory typowe dla stylistyki lat 80 jak I'll See the Light Tonight czy Don't Let it End. Dobrze się słucha takiej muzyki. Głos Jeffa Scotta Soto do muzyki Malmsteena pasuje mi bardziej niż np. głos Turnera. Za nim jako wokalistą jakoś nie przepadam, ale w Rainbow sprawdził się lepiej niż u Malmsteena czy w Deep Purple.
Re: Malmsteen
Przede wszystkim uważam, że Yngwie powinien się trochę ogarnąć mentalnie i stworzyć jakiś stały skład, nie traktować swoich współpracowników jak piąte koło u wozu i tak dalej...
Co do Jeffa Scotta Soto jak najbardziej się zgadzam, pasuje do jego muzyki, ale moim zdaniem Turner też sprawdzał się dobrze. Obaj moim zdaniem lepiej niż np. Owens, chociaż zarówno Perpetual Flame jak i Relentless to płyty według mnie źle wyprodukowane, więc to też może trochę go tłumaczy. Przez ostatni rok dużo słuchałem Malmsteena i zdecydowanie z każdym miesiącem u mnie zyskuje, na dzień dzisiejszy jest pewnie gdzieś w drugiej połowie mojej ulubionej dziesiątki muzyków/zespołów. Wyżej już raczej nie będzie, ale to i tak bardzo wysoko.
-
Powerslave_Dś
- -#Ancient mariner

- Posty: 500
- Rejestracja: wt sty 19, 2016 6:42 pm
Re: Malmsteen
W dzisiejszych czasach większość płyt w tym gatunku brzmi źle, są przeładowane i ulatuje ten klimacik. Słuchacz nie odkrywa z taką łatwością smaczków w muzyce, bo nie ma tej oszczędności środków wyrazu. Ma być efektownie, głośno i ciężko. Nie wiem jak jest w innych gatunkach niż heavy-metal czy hard-rock. W tej muzyce nowoczesne brzmienie bardzo nie służy. Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, ale piszę tylko o swoich odczuciach. Moi znajomi mają podobne.
- wojakwojak
- -#Ancient mariner

- Posty: 621
- Rejestracja: pt sty 15, 2010 10:15 pm
Re: Malmsteen
Malmsteen to dla mnie płyty od początku do Fire And Ice (plus Inspiration). Późniejsze już faktycznie wtórne i w kółko to samo.
Re: Malmsteen
Dwie pierwsze plyty daja rade najlepiej, ja mam natomiast taki problem z muzyka Malmsteena, ze jest to juz ten poziom wiochy, ze ciezko przy tym wytrzymac. Debiut najlepszy.
Re: Malmsteen
Ktoś słuchał nowego albumu? Ja jestem po trzech odsłuchach i nie mogę się nadziwić czemu nagrał wokale na ten album (to samo w przypadku poprzedniego, ale tam wokalnych kawałków było mniej). Rozumiem, cięcie kosztów, ale nie dało się znaleźć jakiegoś młodego, mało znanego i taniego wokalisty który (w przeciwieństwie do Malmsteena) umie śpiewać? A tak swoim zawodzeniem położył ten album. To jak on brzmi w tytułowym kawałku to jest prawdziwy dramat. To samo w Lost In The Machine (swoją drogą poza wokalem całkiem niezły utwór). Najlepszy na płycie jest według mnie No Rest For The Wicked i Nacht Musik, ogólnie płyta nudna i wtórna (to tak starając się być obiektywnym) dla kogoś kto lubi jego grę... no cóż, jest to zawsze, czyli bardzo dobre partie gitar, dość średnie brzmienie (kolejne cięcie kosztów?) i zawodzenie Malmsteena które z pewną przesadą ktoś nazwał "wokalem".
Najśmieszniejsze jest to, że płyta i tak mi się bardzo podoba, bo najbardziej zwracam uwagę na partie gitar które są dla mnie jak zwykle w jego przypadku znakomite. Chociaż mógłby się ogarnąć i trochę urozmaicić te swoje utwory.
Najśmieszniejsze jest to, że płyta i tak mi się bardzo podoba, bo najbardziej zwracam uwagę na partie gitar które są dla mnie jak zwykle w jego przypadku znakomite. Chociaż mógłby się ogarnąć i trochę urozmaicić te swoje utwory.
- wojakwojak
- -#Ancient mariner

- Posty: 621
- Rejestracja: pt sty 15, 2010 10:15 pm
Re: Malmsteen
Przesłuchałem. Nie jest źle. Chyba nikt nie spodziewał się odkrycia Ameryki. Yngwie wymiata jak zwykle. Wokalnie nie jest tak tragicznie, ot podśpiewujący gitarzysta, głosu powalającego nie ma, ale da się słuchać. Powiem, że wręcz lepiej niż u niektórych "prawdziwych" wokalistów, zwłaszcza w ostatnich latach. A poza tym tego wokalu jest tam malutko, więc nawet jeśli byłby zły, jest tylko jakimśtam dodatkiem. Słuchałem jeden raz i jednym uchem, przy innych zajęciach. Płyta ani nie jest gorsza ani lepsza niż większość tego co od kilku lat wychodzi. No może z wyjątkiem nowego DT, od Astonishing ten Yngwie jest lepszy 
Re: Malmsteen
No według mnie wokal kompletnie leży, posłuchałem tego jeszcze kilka razy i szczęście, że jak napisałeś, wokali jest mało bo by położyły cały album. Yngwie powinien według mnie robić to na czym się zna najlepiej, a śpiewanie zostawić komuś innemu, zwłaszcza, że na nowej płycie partie gitarowe są jak zwykle w jego przypadku znakomite. Nie wiem, czy on teraz na koncertach też pełni rolę wokalisty? Jeśli tak to nie wiem czy chcę słyszeć np. Rising Force w jego wykonaniu 
edit: sprawdziłem, na szczęście nie śpiewa. Chociaż z tego co widziałem na YT (a staram się raczej nie oceniać na tej podstawie) to słabe te jego koncerty są obecnie.
edit: sprawdziłem, na szczęście nie śpiewa. Chociaż z tego co widziałem na YT (a staram się raczej nie oceniać na tej podstawie) to słabe te jego koncerty są obecnie.
Re: Malmsteen
Muszę przyznać, że zaczęła mi się wkręcać ta nowa płyta. Wokale wciąż mnie rażą, ale takie utwory jak Abandon, Duf 1220, No Rest For The Wicked czy Nacht Music zaczynają mi to rekompensować i aktualnie słucham tej płyty z przyjemnością. Polecam wszystkim którzy nie są uprzedzeni do wirtuozerskiego grania, nie oczekują innowacji i ciągłego rozwoju z płyty na płytę - nie da się ukryć, że Yngwie w żadnym stopniu nie modyfikuje swojego stylu, ale po kilkunastu odsłuchach uważam nowy album za naprawdę dobry.
