27-29/02/2024 - Depeche Mode - Łódź

Info o koncercie? Zlocie? Imprezie? Patrz tutaj

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Piotr Lange
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1535
Rejestracja: czw paź 27, 2022 5:06 pm
Skąd: Łódź

Re: 27-29/02/2024 - Depeche Mode - Łódź

Post autor: Piotr Lange »

Jutro też będę, bardzo się szykuję na ten wieczór.
Awatar użytkownika
Shedao Shai
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6377
Rejestracja: śr cze 01, 2011 8:30 pm
Skąd: Wrocław

Re: 27-29/02/2024 - Depeche Mode - Łódź

Post autor: Shedao Shai »

No i drugi wieczór wszedł mi dużo lepiej niż pierwszy. Bez żadnego obiektywnego powodu, a wręcz - paradoksalnie, bo miałem dużo gorsze miejsce. Setlista na podobnym poziomie, może ciut lepsza. Speak to Me weszło za Before We Drown (obojętne), Heaven za piosenkę o którą NIKT nie prosił - Somebody (super) i Waiting for the Night standardowo za Condemnation (fajnie). Trzy piosenki różnicy, wow xD

Kilka luźnych wrażeń: otwieracze w postaci My Cosmos Is Mine i Wagging Tongue to najsłabsze otwieracze odkąd jeżdżę na DM. Dobrze że - znając zespół - na kolejnej trasie popadną w zapomnienie. Za to combo It's No Good + Policy of Truth to POTĘGA. John the Revelator na tej trasie niezmiennie dla mnie najlepszym momentem koncertu. Personal Jesus to koncertowa petarda. Szkoda potencjału Strangelove, który też by mógł taką być, no ale jest w wersji plumken. Nigdy nie pojmę fenomenu Just Can't Get Enough który jest dla mnie muzycznie na tej samej półce co disco polo.

Może to kwestia tego, że to moje ostatnie DM na tej trasie, więc jednak się człowiek bardziej wczuwa wiedząc że na 3(?) lata cisza. A może po prostu im jestem dalej od zespołu tym lepiej się bawię - tak można wywnioskować po moich wrażeniach z tej trasy XD

Niestety na arenie było chyba jeszcze cieplej niż 27. Ledwo się dało żyć.
Awatar użytkownika
manichean
-#Clairvoyant
-#Clairvoyant
Posty: 1236
Rejestracja: sob kwie 23, 2022 4:35 pm

Re: 27-29/02/2024 - Depeche Mode - Łódź

Post autor: manichean »

Mam bardzo podobne przemyślenia Shedao, choć dla mnie akurat efekt odświeżenia setu jest wyraźniejszy, bo jednak poprzednim moim koncertem był Tauron.

Bardzo fajnie ten koncert zleciał :D . W końcu jakoś dało się scenę zobaczyć, w wyniku zbiorowego dociskania się wylądowałem blisko końca wybiegu po prawej. Także na Strangelove czy Waiting for the Night było bardzo klimatycznie. Koncert od ostatniego krakowskiego zauważalnie lepszy. Behind the Wheel przechodzące w Black Celebration, nie mam pytań. Finał też jakoś lepiej siadł, ale still, Just Can't Get Enough absolutnie tam nie pasuje xD

Gahan jest naprawdę mocnym frontmanem. Robi dużo i z werwą, nie usuwa się na bok co moment. To generuje bardzo dobrą dynamikę show. Wczoraj to dopiero jakoś jaskrawiej do mnie dotarło. Martin też spoko, ale byłem jednak bardziej na prawo, znikał mi nieraz totalnie z radaru.

Strasznie się tym zespołem nasyciłem, z dwa lata nie chcę by mój portfel słyszał nazwę DM. Ale kiedyś będzie jeszcze trzeba to powtórzyć, z pewnością.

No i dokonałem trudnej sztuki zdążenia na Flixa :wink:
ODPOWIEDZ