Judas Priest

Dyskusje o innych zespołach i albumach

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

pz
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 21960
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am
Skąd: z Sanatorium

Re: 30/03/2024 - Judas Priest - Kraków

Post autor: pz »

Całe szczęście teraz na scenie nie ma żadnego z nich i jest spokój :)

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
IgorW
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1778
Rejestracja: śr sie 25, 2004 12:44 am
Skąd: Breslau

Re: 30/03/2024 - Judas Priest - Kraków

Post autor: IgorW »

No, w dodatku ci co na niej stoją są zdecydowanie tańsi. Czysty zysk ;)
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13245
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: 30/03/2024 - Judas Priest - Kraków

Post autor: Schizoid »

TV WAR pisze: śr kwie 03, 2024 11:46 am Dobrze, ale idąc tym tropem, muzycy Iron Maiden i Judas Priest powinni kategorycznie nie zgodzić się na powroty Dickinsona i Halforda. Opuścili oni zespoły bez żadnych zapowiedzi, w dodatku gdy ten gatunek muzyki radykalnie tracił na popularności. W czasach gdy nie było mediów elektronicznych i to te tradycyjne kształtowały opinie. Zrobili jednak inaczej, głównie dlatego, że musieli tak zrobić. Tak, zgodzę się, byli fani, którzy polubili Owensa i Bayleya- no ale była mniejszość. Jeśli zespoły chciały zarabiać naprawdę dobrą kasę, to ich frontmani musieli wrócić. Taka była różnica między tamtymi czasami, a obecnymi. Wtedy było jeszcze dla muzyków dużo dla wygrania i tak samo dużo do stracenia. Teraz można robić co się chce. Pewnie gdyby któryś z 3 Amigos czy Nicko odszedł z Iron Maiden, też nie bawiono się by w subtelności i wzięto by jakiegoś młodziaka. Tak robi przecież Blackie, Wolf, De Mayo, Purple itd. Jedynie Biff postąpił troszkę inaczej.

Nie rozumiem trochę takiego jednostronnego stawania po stronie Tiptona, w konflikcie KK-Glenn. Według mnie prawda leży po środku, a Downing to takie same Judas Priest jak i Glenn. Obaj są legendami tego zespołu.
Dlaczego? Halford odszedł w 1992 - Priest było wówczas w pozornie dobrej kondycji. Piszę pozornie, bo odejście Halforda uprzedziło odejście Downinga, które KK miał w planach, ale ostatecznie nie było potrzeby go zdradzać, bo zespół zawisł w niebycie, tak naprawdę ciężkim do odróżnienia od emerytury. Niemniej jednak fanom Painkiller się podobał (krytykom nieszczególnie, sprzedaż też nie powalała, ale to było pokłosie dwóch słabszych płyt), a koncertowo radzili sobie dobrze. Początek lat 90. to nie był koniec heavy metalu. Inne trendy już dawały o sobie znać, ale pod względem popkulturowym, lata 80. trwały tak na oko do 1993 roku.

Reunion z Robem nastąpił, gdy panowie z Priest byli względnie młodzi. Oni mieli po 50 lat i całkiem dużo czasu przed sobą. Zresztą w latach poprzedzających zejście zespołu, stosunki między muzykami były stosunkowo dobre. No i przede wszystkim im się to opłacało. JP bez Roba grywało na dobrą sprawę w klubach i wydało album zmasakrowany przez opinię publiczną. Halford pod własnym nazwiskiem radził sobie dobrze, ale Resurrection zostało nagrane dosłownie po to, by pokazać ex-kolegom, że jest gotowy na powrót do kapeli. Zresztą tam jeszcze była kwestia więzów rodzinnych, siostra Roba była żoną Iana i mają razem syna. A poza tym wszystkim podejrzewam, że obu stronom po prostu brakowało tego, co JP robiło wcześniej. Sprawdzone metody to jednak sprawdzone metody, oni wiedzieli, czego po sobie oczekiwać.

Teraz to wszystko wygląda zgoła inaczej, bo też tło odejścia Downinga jest inne. Glennowi na pewno nie podobało się, że Ken ich wystawił zaraz przed startem Epitaph, ale po pewnym czasie brak rywala pewnie zaczął mu się podobać, bo nigdy za sobą nie przepadali. Dodatkowo tak jak pisałem, Hill sprawia wrażenie osobiście urażonego zarówno decyzją, jak i zachowaniem medialnym KK. Ma do tego jakieś tam prawo, bo przecież znali się od czasów wczesnej młodości i razem zakładali ten zespół. Judasi radzą sobie finansowo bez Kena, to bez niego nagrali dwa krążki powszechnie określane "najlepszymi od czasów Painkillera" i w takim składzie pracuje im się jak widać dobrze. No powiedzmy sobie szczerze: KK nie ułatwił im sprawy szeregiem swoich prasowych wystąpień. I tak, wiem że w latach 90. Halford żarł się z Priestami, ale on nie wyszedł z zespołu trzaskając drzwiami przed startem trasy. Po trasie Painkillera nie mieli żadnych planów w terminarzu, wszystko odbyło się bardziej polubownie. A ponadto powrót Downinga oznaczałby inny podział zysków, więc jest zespołowi nie na rękę - Ken nie doda im popularności tego rodzaju, że taki ruch by im się opłacał.

A co do konfliktu KK vs. Glenn - nie wiem, mnie tam nie było, nie mam pojęcia, jak to wyglądało od kuchni. Natomiast za pomocą oświadczeń obu stron i muzyki wydanej przez zespół/zespoły mogę dojść do kilku wniosków.

Pierwszym z nich jest ten, że Judasi sami z siebie nigdy nie wylewali wiadra pomyj. Ken odpalił się jakoś w 2016 roku i regularnie rzucał oskarżenia w kierunku byłych kolegów, mniej i bardziej zasadne. I o ile do pewnego stopnia to jest w pełni zrozumiałe, tak problemy pojawiły się w momencie, gdy uznał, że za słabą formę Priest podczas ostatnich tras z jego udziałem odpowiedzialny był borykający się z problemem alkoholizmu Glenn. Tipton abstynentem nigdy nie był, sęk w tym, że w 2008/09 chorował już na Parkinsona. Przed 2018 rokiem myślałem, że spowolniony (i po prostu słaby) wykon Freewheel Burning z koncertu na 30-lecie British Steel to wina Roba - wtedy Halford jeszcze dochodził do siebie po słabszym okresie - ale oświadczenie zespołu z lutego 2018 zupełnie zmieniło moją perspektywę. Wtedy, podczas tamtej trasy, KK miał prawo tego nie wiedzieć. Niestety on zapodał wspomnianą tezę już po wyjawieniu światu problemów Glenna. Według mnie to był arcychujowy ruch z jego strony i de facto mogło być to spalenie ostatniego mostu, jakim mógł wrócić do zespołu. Zauważ, że Priest zaczęło atakować KK dopiero po dość długim czasie. Właśnie dlatego, że przekroczył pewną granicę. Twierdzenie, jakoby Scott i Richie nie byli muzykami JP raczej nie pomagało, tak samo jak atakowanie Faulknera za bycie "sobowtórem" (swoją drogą ciekawa analogia do 1980 i pretensji do Murraya, zabawna zwłaszcza w kontekście tego, że jasnowłosy Schenker bawił się V-ką na długo przed Kenem).

Dalej jest temat samej muzyki. No co by nie mówić, płyty KK's Priest są po prostu generyczne. Ja lubię je posłuchać, druga jest naprawdę dobra, gdzie im do tego, co robi Judas Priest? Oczywiście, trzy ostatnie krążki Judasów rewolucyjne nie są, natomiast chyba z łatwością idzie wyłapać różnice między nimi, a RoS/FP/IS. Dlaczego? Bo KK zawsze był tym słabszym ogniwem. Nie słabym, to na pewno nie - ale mniej utalentowanym, mniej okrzesanym. Wystarczy zerknąć na autorstwa kompozycji JP z płyt do British Steel (potem autorstwo zawsze przypisywano trójcy, ale to pic na wodę - taki Painkiller to na pewno jest krążek w olbrzymim stopniu skomponowany przez GT). Ile z nich napisał sam Downing? Ile z nich Tipton? Ile Tipton/Halford, albo inne konfiguracje? Kurdebele, sam Sinner - kawałek w pewien sposób naturalnie kojarzony z KK - jest autorstwa Glenna i Roba. Ken lubi wspominać te wczesne lata zespołu, bo miał wtedy rzekomo większą swobodę artystyczną, ale co z tego, skoro jego aktualne wyczyny nie mają nic wspólnego z tą stylistyką, a na koncertach sięga tylko po VoC, BrRoD i Manalishi? Tam zachodzi jakaś dziwna mitologizacja. W obliczu tego wszystkiego: po co Judas Priest miałoby brać z powrotem gościa, który najpierw się na nich wypiął, potem na nich nasrał (w tym na niektórych z nich bezpośrednio), a koniec końców ma do zaoferowania stosunkowo niewiele? Faulkner pod nadzorem Glenna jest w stanie pchać ten wózek dalej. Żyje im się dobrze, odnoszą sukcesy. Tutaj argumentów za powrotem KK naprawdę nie ma wiele.

---------------------------
No, rozpisałem się :oops: Ale jestem po przewalaniu sterty załączników i odpisów, więc w sumie było mi to na rękę ;) Może jakiś początkujący metalowiec przyjdzie kiedyś na forum i będzie miał lekturę, tak jak ja przed laty.
Zespół A&M poproszę o przeniesienie tych ostatnich kilku postów do tematu Judas Priest, bo tam jest ich miejsce.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13245
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: 30/03/2024 - Judas Priest - Kraków

Post autor: Schizoid »

IgorW pisze: śr kwie 03, 2024 5:39 pm
TV WAR pisze: śr kwie 03, 2024 11:46 am Nie rozumiem trochę takiego jednostronnego stawania po stronie Tiptona, w konflikcie KK-Glenn. Według mnie prawda leży po środku, a Downing to takie same Judas Priest jak i Glenn. Obaj są legendami tego zespołu.
Otóż to, odnoszę wrażenie, że jakby w zespole było ok, to KK by go nie opuszczał. Zwłaszcza, że argumenty, które podaje (a przez lata wypowiada się na ten temat sporo) brzmią dla mnie wiarygodnie - czuł się lekceważony w procesach decyzyjnych, nie traktowany fair itd. Ktoś tam wyżej rzucił, że "pomyślcie z kim się lepiej pracuje". To tu mam argument z podobnym odwołaniem się do osobistych doświadczeń - zastanówcie się, czy fajnie się czujecie, gdy np. wasz wkład w jakąś pracę - niech będzie, że zawodową, jest umniejszany, w mniej lub bardziej jawny sposób? Nie odbierałbym takiemu komuś prawa do werbalnego wyrażania niezadowolenia czy frustracji z tego powodu, jak został potraktowany. Rozczarowania nie trzeba przeżywac w ciszy, jak niektórym twardogłowym się wydaje. Dlatego, choć pewnie to faktycznie sprawa złożona, to moja sympatia staje tu zdecydowanie bardziej po stronie KK.
To są słuszne uwagi, z tym że:
1. Brutalnie mówiąc, uległość Kena to była jego wina. Miał słabszy charakter, nie potrafił wziąć się w garść, a każdy zespół potrzebuje lidera. Tipton oficjalnym liderem Priest nie był, ale mimo błędów popełnionych po drodze, nadawał się do tej roboty przez długi czas. KK dał się zdominować i może był to mało dyplomatyczny stosunek, ale po pierwsze działał, po drugie nie był niczym rzadkim w muzyce.
2. Jaką mam gwarancję, że Downing mówi szczerą prawdę? Część tych jego zeznań wydaje się przedramatyzowana. Łącznie z tym, że zespół rzekomo kazał mu zrobić pożegnalną EPkę. Znając życie, to prawdą w tym jest to, że dostał polecenie przygotowania kilku utworów. Resztę pewnie miał we własnym zakresie zrobić Glenn lub Glenn i Rob. Nie oszukujmy się, Priest to jest źle zarządzany zespół, ale do jakichś dziwnych wybryków z pożegnalnymi EPkami typu wymysły Manowar to im daleko. Redeemer of Souls to jest płyta w większości Roba i Glenna (co mnie zdziwiło), tam są też pomysły, które najpewniej miały trafić na kolejny krążek z Downingiem (Metalizer).
3. Tipton niedawno stwierdził, że zmieniał solówki KK, bo były do dupy i ostatecznie to, co słychać na klasycznych albumach Priest to są partie Downinga przerobione przez Tiptona. Tego argumentu Ken nigdy nie podniósł - jemu chodziło o odrzucanie pomysłów, nie ingerencję w już nagrany materiał. Czy w takim razie Glenn mówił prawdę i KK faktycznie nagrywał jakieś gówniane solówki?

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
TV WAR
-#Invader
-#Invader
Posty: 171
Rejestracja: pn kwie 01, 2024 10:31 pm

Re: Judas Priest

Post autor: TV WAR »

Twoje argumenty są z pewnością trafne. Nie da się ukryć, że masz wiedzę daleko wykraczającą poza moją. Także nie będę nawet specjalnie wchodził w polemiki. Jedynie bym zwrócił uwagę na fakt, że odejścia Dickinsona i Halforda były wręcz identyczne, tak jak i ich powroty. Więc myślę, że tam dużo więcej było zimnej kalkulacji niż jakiejś szczerej radości z tego, że znowu gramy ze starymi kolegami.

Czasem robi się coś dla własnej komfortu, a czasem by zrobić duże wydarzenie. Co jeszcze może teraz w obozie Judas Priest być wielkim wydarzeniem? Tylko i wyłączenie koncerty z KK. Mówimy tu o zupełnie innej sytuacji niż w latach 2011-2017. Wtedy oznaczałoby to zwolnienie Faulknera. Dziś tu chodzi tylko o Sneapa, którego przecież już kiedyś (prawie) zwolnili. W tamtym przypadku mogłoby to być lekko niesmaczne, biorą sobie młodego, pełnego pasji gościa by po paru latach powiedzieć papa. Teraz? No to się logicznie układa. Mówimy tu o naprawdę końcóweczkach Judas Priest. Oni w tym składzie mogą pograć max 3-4 lata.

Jest jeszcze inna, dość kosmiczna opcja. Gdy Rob powie pas ( i zakładam też Hill), w pewien sposób namaści swojego następce, którym będzie jakiś jego młody (wokalny) klon i z takim wokalistą, Faulkner i Travis dobiorą sobie jakiegoś młodego gościa na bas oraz jakiegoś młodego wymiatacza gitarowego (dla którego będzie to początek wielkiej kariery). Taki skład nie będzie się już nazywał Judas Priest, ale będzie nagrywał przez wiele lat płyty w stylu Judas Priest- no a koncertach grał utwory Judas Priest+ te nowe rzeczy. 5 lat temu bym powiedział, że to idiotyczny pomysł, ale dziś już nie. Widać wyraźnie, że Faulkner dorobił się "własnych" fanów. To chyba taki jedyny przypadek jaki znam w tej muzyce. Przeważnie "nowi" płacili frycowe w nieskończoność.
Awatar użytkownika
gumbyy
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 16727
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: Judas Priest

Post autor: gumbyy »

Dodam jeszcze, że Halford odszedł trochę "niechcąco" co opisuje w biografii. Jak S powyżej napisał - zespół nie miał planów a Rob chciał nagrać solową płytę. KK natomiast przez lata się frustrował i koniec końców sporo żółci wylał.

JP radzą sobie teraz wyśmienicie i powrót KK nic by nie wniósł. Szczerze - nie mam parcia na taki obrót sytuacji. Oryginalny skład widziałem, teraz chętnie zobaczę KK's Priest :)
www.MetalSide.pl
Awatar użytkownika
Sadek
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3966
Rejestracja: sob cze 11, 2005 8:39 pm

Re: Judas Priest

Post autor: Sadek »

Dla mnie Faulkner to petarda. Jakby KK wrócił, to by go Ritchie przyćmił. A Sneap też nieźle się wkomponował w skład. Niech już zostaną dwa Priesty.
Awatar użytkownika
sajki
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2929
Rejestracja: pt sie 14, 2015 9:01 am

Re: Judas Priest

Post autor: sajki »

Po co ten KK? Kogoś on obchodzi poza garstką fanów? To nie Halford czy Dickinson, których brak i potem powrót wywracał zespół do góry nogami. To tylko gitarzysta, którego następca godnie zastąpił. Ja to nawet bym wolał żeby Faulkner został. Ze Sneapem jest inna sprawa, on mi jako gitarzysta powiewa, ale czy za niego miałby wskoczyć KK, czy ktoś nowy nie ma dla mnie znaczenia.
Co innego byłoby gdyby KK pokazał, że potrafi nagrać miażdżącą płytę, a w swoim zespole nie wychodzi poza średniawkę jak dla mnie.
TV WAR
-#Invader
-#Invader
Posty: 171
Rejestracja: pn kwie 01, 2024 10:31 pm

Re: Judas Priest

Post autor: TV WAR »

Płyta płytą. W tym gatunku trudno nagrywać cały czas świetne rzeczy. Prawda jest taka, że w ewentualnej trasie z KK, chodziłoby o to by usłyszeć klasyki w maksymalnie zbliżonym do oryginalnego składzie. To są zresztą takie tam rozmowy bo i tak do tego nie dojdzie. Tak samo nie będzie na jednej scenie Wolfa i Udo czy De Mayo, Adamsa i Bossa.
Ostatni taki głośny reunion to był pewnie Helloweena.
Awatar użytkownika
Cold
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 7359
Rejestracja: śr wrz 14, 2005 6:27 pm

Re: Judas Priest

Post autor: Cold »

Jak dla mnie obie płyty KK's Priest są bardzo okej.
Awatar użytkownika
Kuba
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1865
Rejestracja: pn mar 21, 2005 9:08 pm
Skąd: Kraków

Re: 30/03/2024 - Judas Priest - Kraków

Post autor: Kuba »

gumbyy pisze: wt kwie 02, 2024 11:12 pm
Kuba pisze: wt kwie 02, 2024 11:11 pm
gumbyy pisze: wt kwie 02, 2024 8:41 am ...i od naszego pierwszego spotkania (1998) nic na żywo się nie zmiania.
Metalmania? Zazdro :D
Tak, tak... piękny koncert :D
Zawsze mnie zastanawiało - dużo ludzi wtedy było w Spodku? Dobre mieli przyjęcie? Tim faktycznei taką petardę ma w głosie jak na płytach live? :D
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13245
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Judas Priest

Post autor: Schizoid »

Jestem pewien, że sam Richie chętnie by zagrał trasę z Kenem (ich małe interakcje podczas występu na Rock 'n' Roll Hall of Fame to był miód na serce fana), a Rob i Scott nie mieliby z tym problemu, ale Ian i Glenn to jest stanowczo zbyt silna frakcja, żeby coś takiego przeszło. Hill powiedział ostatnio jednoznacznie: według niego KK posunął się w tym obrzucaniu gównem trochę za daleko, nie wykorzystał szansy na pojednanie i do reunionu przez to nie dojdzie.

https://blabbermouth.net/news/judas-pri ... r-that-now

Ja ostatecznie nie wiem, czy Jayne Andrews jest żoną, kochanką czy kim tam Glenna, ale ona za cholerę im nie pozwoli go przyjąć. Tipton może być nawet i warzywem, ale to będzie problem nie do przeskoczenia.

W sumie nie mam pojęcia, jaki status ma teraz Sneap. Na Metallum wisi jako live musician, ale JP nie będzie się samo bawiło w uzupełnianie swojego line upu na stronce pokroju Metal Archives. Zaczął pojawiać się na plakatach, więc może dostał awans na członka zespołu. Cholera wie tak naprawdę. W każdym razie obecnie robi dużo lepszą robotę niż w 2018, kiedy praktycznie wszystkie solówki były na głowie Faulknera. Teraz jest w zasadzie po staremu.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
gumbyy
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 16727
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: 30/03/2024 - Judas Priest - Kraków

Post autor: gumbyy »

Kuba pisze: śr kwie 03, 2024 9:10 pm
gumbyy pisze: wt kwie 02, 2024 11:12 pm
Kuba pisze: wt kwie 02, 2024 11:11 pm

Metalmania? Zazdro :D
Tak, tak... piękny koncert :D
Zawsze mnie zastanawiało - dużo ludzi wtedy było w Spodku? Dobre mieli przyjęcie? Tim faktycznei taką petardę ma w głosie jak na płytach live? :D
Spodek jak to na Metalmanii i "pływająca" publika. Nie był jakoś mocno nabity. Przyjęcie Judas - no takie w normie z tego co pamiętam. Ludzie śpiewali i reagowali normalnie. Nie było jakiegoś "kwasu", że Roba nie ma, raczej każdy się cieszył, że można ich na żywo zobaczyć. Analogicznie do Maiden z Blaze.

Ripper na żywo to kosa... widziałem z JP, z Iced Earth i na solowym koncercie gdzie sypał coverami.
www.MetalSide.pl
TV WAR
-#Invader
-#Invader
Posty: 171
Rejestracja: pn kwie 01, 2024 10:31 pm

Re: Judas Priest

Post autor: TV WAR »

Mi się wydaje, że oni dlatego będą grali krócej, bo nie będą chcieli doprowadzić do sytuacji, że Glenn (odpukać) zamieni się w to co napisałeś- podczas ich czynnej kariery. Będą chcieli do samego końca stwarzać pozory, że on jest częścią Judas Priest. Wydaje się mi też, że na 100% pożegnalny koncert będzie z jego udziałem. Więc to już naprawdę końcóweczka. Halford zresztą ma 73 lata no i kurde, ile go widzicie jeszcze na scenie. Największym wygranym tej sytuacji jest Faulkner. Dla młodszych fanów już jest legendą, a nawet ortodoksi go zaakceptowali. Nie pamiętam bym z kimś rozmawiał w ostatnich kilku latach, by jakoś na niego narzekał. Także teraz on może wszystko. Ma sto opcji do wyboru i każda będzie dobra. Powiedzmy sobie szczerze, w tym gatunku ma bardzo małą konkurencje. Ile to takich potencjalnych gwiazd tej muzyki jest, w jego pokoleniu?
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13245
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Judas Priest

Post autor: Schizoid »

No bardzo mało. To jest chyba pierwszy gitarzysta tej rangi od czasów Zakka Wylde'a. Ale jego akcja z wybuchem serca pobiła granie z krwawiącymi palcami ;) Ja na pewno będę bacznie obserwował jego poczynania po Priest, choć przyznam, że Elegant Weapons jeszcze nie słuchałem.

Zakładam, że może dojść do sytuacji (a wręcz raczej do niej dojdzie), w której Judas Priest skończy karierę przed KK's Priest. I wtedy bardzo fajnie by było, gdyby Richie wpadł na jakiś koncert tych drugich pograć z Downingiem jakieś symboliczne klasyki. Koniec JP zbliża się wielkimi krokami i oni są tego świadomi. Faulkner ostatnio powiedział, że nie wie, czy wyjdzie kolejny krążek, ale jeżeli chcieliby go zrobić, to na pewno musieliby nagrać go dużo szybciej, niż Invincible Shield.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
TV WAR
-#Invader
-#Invader
Posty: 171
Rejestracja: pn kwie 01, 2024 10:31 pm

Re: Judas Priest

Post autor: TV WAR »

aaa niech będzie

Honor Mentions 10 kawałków, które się nie pojawiły w moim zestawieniu, ze strony 248

Victim of Changes
Heroes End
Burnin Up
The Rage
Metal Gods
Turning Circles
Bloodstone
Between the Hammer and the Anvil
Metal Meltdown
Judas is Rising
Piotr Lange
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1535
Rejestracja: czw paź 27, 2022 5:06 pm
Skąd: Łódź

Re: Judas Priest

Post autor: Piotr Lange »

TV WAR pisze: śr kwie 03, 2024 9:22 pm Mi się wydaje, że oni dlatego będą grali krócej, bo nie będą chcieli doprowadzić do sytuacji, że Glenn (odpukać) zamieni się w to co napisałeś- podczas ich czynnej kariery. Będą chcieli do samego końca stwarzać pozory, że on jest częścią Judas Priest. Wydaje się mi też, że na 100% pożegnalny koncert będzie z jego udziałem. Więc to już naprawdę końcóweczka. Halford zresztą ma 73 lata no i kurde, ile go widzicie jeszcze na scenie. Największym wygranym tej sytuacji jest Faulkner. Dla młodszych fanów już jest legendą, a nawet ortodoksi go zaakceptowali. Nie pamiętam bym z kimś rozmawiał w ostatnich kilku latach, by jakoś na niego narzekał. Także teraz on może wszystko. Ma sto opcji do wyboru i każda będzie dobra. Powiedzmy sobie szczerze, w tym gatunku ma bardzo małą konkurencje. Ile to takich potencjalnych gwiazd tej muzyki jest, w jego pokoleniu?
Rob powiedział w autobiografii, że będzie "drzeć ryja do 80-tki". Śpiewać może, niemniej co do koncertów - to już może być problem. Metal to nie rurki z kremem, owszem Halford raczej za dużo nie eksploatuje się fizycznie na estradzie - niemniej samo śpiewanie do tak ciężkiej muzyki już jest ogromnym wyzwaniem, zwłaszcza dla starszego człowieka. Jakoś nie widzę żeby Priest ograniczyli liczbę granych koncertów, cisną równo. Przyjdzie taki moment, że będą musieli zwolnić - jest jeszcze Hill (72 lata) oraz Travis, który za kilka lat dobije do 70-tki. Przyjmuję, że JP te 5 lat jeszcze pograją, może wydadzą jeszcze jeden album studyjny, niemniej ciągnąć to dalej będzie bardzo trudno.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13245
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Judas Priest

Post autor: Schizoid »

Halford może sobie wydawać jakieś dziwne rzeczy solo. Ma na koncie już 2 płyty z piosenkami świątecznymi, w tle gdzieś wisi projekt z Ihsahnem i Nergalem, a sam ostatnio odświeżył temat bluesowej płyty. On będzie miał co robić jeszcze przez wiele lat.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Deleted User 4876

Re: Judas Priest

Post autor: Deleted User 4876 »

Co nie zmienia faktu, że tak głupio skończyć dyskografię z 19 krążkami, kiedy jubileuszowa 20 jest na wyciągnięcie ręki. Byle nie na siłę! ;-) A co do Priest to równie dobrze mogą grać do 2030, Halford się przecież jakoś mega fizycznie na tych gigach nie eksploatuje ( ostatnio 80 letni Jagger wrzucił filmik z treningu tańca ), raz po raz w Krakowie chował się za kulisy pewnie trochę tlenu przyjąć ;-) Nie biega jak chociażby Bruce. Gig też trwa 95 minut więc nie jest to jakiś specjalny maraton. A Glen...nawet jakby doszło do ostatniego koncertu to też wiadomo, że nie zagra całej sztuki tylko kilka utworów jak do tej pory. Także nie ma co wróżyć z fusów, a gromko zakrzyknąć Long Live The Priest! i będzie dobrze :) Póki co mam 5 sztuk ( jakoś przesadnie za nimi nie jeżdżę) i chcę dobić do 10, także minimum 2-3 trasy muszą jeszcze odstawić - rzekłem!
TV WAR
-#Invader
-#Invader
Posty: 171
Rejestracja: pn kwie 01, 2024 10:31 pm

Re: Judas Priest

Post autor: TV WAR »

Bluesa to ja bym w jego wykonaniu posłuchał bardzo chętnie.
ODPOWIEDZ