Ten filmik z Jaggerem ponoć ma już 5 lat. Nie zmienia to faktu, że i tak dobra forma jak 75 latka.thorgal_30 pisze: ↑śr kwie 03, 2024 9:56 pm Co nie zmienia faktu, że tak głupio skończyć dyskografię z 19 krążkami, kiedy jubileuszowa 20 jest na wyciągnięcie ręki. Byle nie na siłę!A co do Priest to równie dobrze mogą grać do 2030, Halford się przecież jakoś mega fizycznie na tych gigach nie eksploatuje ( ostatnio 80 letni Jagger wrzucił filmik z treningu tańca ), raz po raz w Krakowie chował się za kulisy pewnie trochę tlenu przyjąć
Nie biega jak chociażby Bruce. Gig też trwa 95 minut więc nie jest to jakiś specjalny maraton. A Glen...nawet jakby doszło do ostatniego koncertu to też wiadomo, że nie zagra całej sztuki tylko kilka utworów jak do tej pory. Także nie ma co wróżyć z fusów, a gromko zakrzyknąć Long Live The Priest! i będzie dobrze
Póki co mam 5 sztuk ( jakoś przesadnie za nimi nie jeżdżę) i chcę dobić do 10, także minimum 2-3 trasy muszą jeszcze odstawić - rzekłem!
Judas Priest
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Judas Priest
A
B
C
D
E
B
C
D
E
Re: Judas Priest
Wygląda na to, że mamy obcinkę seta. W Szwajcarii nie było Gods/You don't.
A
B
C
D
E
B
C
D
E
Re: Judas Priest
No właśnie widzę. Zobaczymy co dalej, w Leeds z jakiegoś powodu też był krótszy od wcześniejszego i kolejnego.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Judas Priest
Worth Fightin For myślę jeszcze kiedyś walną. Takie mam przeczucie. Ostatnio grane w 2005 roku. Nie teraz, ale np. za rok. Teraz właśnie słucham. Pamiętam jak wychodził album i potrafiłem tego kawałka słuchać po 10 razy dziennie. Tak przez pół roku. Ciary na plecach praktycznie zawsze.
Re: Judas Priest
Ja liczę, że już na lato trochę pomieszają repertuar. Może nie oczekuję wywrócenia seta do góry nogami, ale kilka zmian wypadałoby zrobić.
Worth jak najbardziej mile widziane.
Worth jak najbardziej mile widziane.
A
B
C
D
E
B
C
D
E
Re: Judas Priest
Ja bym na lato chciał coś takiego:
Rapid Fire -> Eat Me Alive
Saints in Hell -> Stained Class/Raw Deal
Lightning Strike -> Evil Never Dies/Necromancer
Sinner/VoC -> Beyond the Realms of Death
Manalishi -> Diamonds and Rust
Ciężko będzie te nowe powymieniać, tylko Crown jest do ruszenia, a i tak chyba będzie się mocno trzymać. To już prędzej wywalą coś innego i wstawią za to nowy.
W Szwajcarii albo się coś dziwnego stało, albo zgłupieli, bo Metal Gods to tam kij, ale tradycji z Love Bites stało się zadość
Rapid Fire -> Eat Me Alive
Saints in Hell -> Stained Class/Raw Deal
Lightning Strike -> Evil Never Dies/Necromancer
Sinner/VoC -> Beyond the Realms of Death
Manalishi -> Diamonds and Rust
Ciężko będzie te nowe powymieniać, tylko Crown jest do ruszenia, a i tak chyba będzie się mocno trzymać. To już prędzej wywalą coś innego i wstawią za to nowy.
W Szwajcarii albo się coś dziwnego stało, albo zgłupieli, bo Metal Gods to tam kij, ale tradycji z Love Bites stało się zadość
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Judas Priest
Kombinowałem, że skoro 2024 to będzie uświetnienie Defenders i z 3 utwory na tym koncercie. Gdyby zagrali Some Heads to autentycznie bym żałował tego terminu (brak komunikacji). Rock Hard Ride Free jest genialnym utworem, ale w dużej mierze ze względu na pojedynek gitarowy, a SHAGR jest genialne całościowo.
Stained tytułowy teraz? To by było wręcz nieprawdopobone. Fragment
Whipping, stripping, peeling the flesh off, relentless and senseless
His lust snapped like vipers whose fangs sank in deep to infest and decay from the core
Wydaje mi się DZIŚ nie do zaśpiewania przez żadnego człowieka na kuli ziemskiej.
Stained tytułowy teraz? To by było wręcz nieprawdopobone. Fragment
Whipping, stripping, peeling the flesh off, relentless and senseless
His lust snapped like vipers whose fangs sank in deep to infest and decay from the core
Wydaje mi się DZIŚ nie do zaśpiewania przez żadnego człowieka na kuli ziemskiej.
Re: Judas Priest
Rapid Fire -> Rage
Saints in Hell -> Stained Class/Savage/Heroes End
Lightning Strike -> Cold Blooded
Sinner/VoC -> Beyond the Realms of Death
Manalishi -> Jawbreaker
Saints in Hell -> Stained Class/Savage/Heroes End
Lightning Strike -> Cold Blooded
Sinner/VoC -> Beyond the Realms of Death
Manalishi -> Jawbreaker
Tragedia.
A
B
C
D
E
B
C
D
E
Re: Judas Priest
Powiem Wam szczerze, że akurat Love Bites to by mnie w tym secie średnio grzało. Nigdy nie byłem fanem tego kawałka. Jest dobry jako częśc DOTF, ale to wszystko. Po takich 4 megahipergiga-kawałkach to brzmi jak taka fajna pioseneczka. Basik fajny na początku i tyle. Metal Gods o wiele bardziej lubię. You Don'T Have to Be Old to Be Wise też.
Re: Judas Priest
Na luzie by to zagrali. Pamiętaj, że wykonywał ten numer podczas trasy Resurrection i po prostu niektóre rzeczy zaśpiewał trochę inaczej. Skoro śpiewa Saints in Hell, to Stained Class też by udźwignął.TV WAR pisze: ↑śr kwie 03, 2024 11:43 pm Kombinowałem, że skoro 2024 to będzie uświetnienie Defenders i z 3 utwory na tym koncercie. Gdyby zagrali Some Heads to autentycznie bym żałował tego terminu (brak komunikacji). Rock Hard Ride Free jest genialnym utworem, ale w dużej mierze ze względu na pojedynek gitarowy, a SHAGR jest genialne całościowo.
Stained tytułowy teraz? To by było wręcz nieprawdopobone. Fragment
Whipping, stripping, peeling the flesh off, relentless and senseless
His lust snapped like vipers whose fangs sank in deep to infest and decay from the core
Wydaje mi się DZIŚ nie do zaśpiewania przez żadnego człowieka na kuli ziemskiej.
Też zakładałem 3 numery z Defenders, ale ta setlista jest dziwna.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Judas Priest
Myślisz, że jest jakiś kawałek, którego by Halford autentycznie teraz nie udźwignął?
Run of the Mill? Savage? Dreamer Deceiver?
Run of the Mill? Savage? Dreamer Deceiver?
Re: Judas Priest
No zależy jak na to patrzeć. Oni grają wszystko w trochę niższej tonacji, więc Rob ma ułatwioną robotę przy niektórych utworach, ale te, które wspomniałeś, byłyby IMO za dużym wyzwaniem. Savage to jest chyba razem z Dissident Aggressor najwyższy ton, w jaki kiedykolwiek uderzył. W XXI wieku nigdy nie zagrano DA łącznie z otwierającym screamem, więc jeśli już by tego Dzikusa grali, to też ze zmienionym intrem. Dreamer Deceiver nie da się sensownie przearanżować, Run of the Mill także. Ale według mnie on te kawałki mógł śpiewać przez bardzo krótki czas, granie takiego repertuaru co wieczór byłoby po prostu niemożliwe i bardzo destrukcyjne dla organizmu. Kiedy zaczęły się regularne trasy, to rzeczy typu Run of the Mill i Dreamer Deceiver musiały pójść w odstawkę.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Judas Priest
Myślę, że to mógł być powód zarzucenia tytułowego ze SfV, też mordęga. Jak byłem w 2011 i zagrali Sentinel to oczywiście bardzo się cieszyłem. Sam fakt usłyszenia jednego z utworów wszechczasów, ale potem długo słyszałem opinie, że wykonanie było fatalne. Gorsze nawet niż Pankiller. To jest tak specjalny utwór, że chyba w tym momencie, nie zwracałem na to uwagi. Dissident to mój kolega słyszał w 2008 w Ostravie, ale pewnie tak jak mówisz, nie grali tego z tym intrem.
Myślę, że 95% fanów Judas Priest akurat chce hitów z lat 80+Painkiller i AKURAT w tym przypadku, nie jest to jakieś pozerstwo czy coś, poprostu jest to ich najbardziej reprezentatywny okres twórczości. Paradoksalnie poza Sentinelem, Screamingiem to te utwory da się odtworzyć. Blood Red Skies jest też trudne, ale tu Halford dawał radę. Z Painkillera to nie wiem co może być takie najtrudniejsze? Raczej tytułowy.
Można by było jeszcze pójść w taki oto układ, że set oprzeć na kawałkach z Killing Machine, British Steel, Point of Entry, te rockery ze Screaminga . Tak 2/3 Feeling, zabawa, rock and roll i tu Halford by wytrzymał i dwie godziny.
Myślę, że 95% fanów Judas Priest akurat chce hitów z lat 80+Painkiller i AKURAT w tym przypadku, nie jest to jakieś pozerstwo czy coś, poprostu jest to ich najbardziej reprezentatywny okres twórczości. Paradoksalnie poza Sentinelem, Screamingiem to te utwory da się odtworzyć. Blood Red Skies jest też trudne, ale tu Halford dawał radę. Z Painkillera to nie wiem co może być takie najtrudniejsze? Raczej tytułowy.
Można by było jeszcze pójść w taki oto układ, że set oprzeć na kawałkach z Killing Machine, British Steel, Point of Entry, te rockery ze Screaminga . Tak 2/3 Feeling, zabawa, rock and roll i tu Halford by wytrzymał i dwie godziny.
Re: Judas Priest
Według mnie jedyny wykon SfV na tej trasie był zły - według Sardiego był dobry. No cóż, ja dalej obstaję przy swoim zdaniu. Słyszałem ten numer w Gdańsku w 2015 i wiadomo, że to nie był ideał, ale lubię wracać do tej wersji. Nostalgia też tu robi swoje. The Sentinel na Epitaph Tour był według mnie daleki od ideału (wiem, że podczas któregoś z katowickich koncertów to w ogóle jeszcze jakieś problemy z gitarą Glenna nastąpiły), na Mystic Festival też średnio wypadł, dopiero miesiąc później udało mi się usłyszeć naprawdę fajny wykon.
W sumie nie wiem, czy w sobotę nie zaliczyłem najlepszego Painkillera w swojej koncertowej karierze. Gdyby był taki zawsze, to fani patrzyliby przychylniej na ten numer. To jest bardzo ciężki kawałek, on tak w pełni dobrze wypadał chyba tylko w latach 90. (głównie koncerty Fight, nie Priest), ale Metal Meltdown też jest zajebiście trudne do udźwignięcia. Ripper teraz opracował sobie dość dobrą technikę śpiewania tego utworu i mu to wychodzi dobrze, ale nie ma mowy o wykonaniu zupełnie wiernym oryginałowi.
Dobrze kminisz z tymi piosenkami z przełomu dekad, według mnie powinni częściej sięgać po tamte rzeczy, bo ludzie je znają i lubią, a nie są wymagające. W sumie w ostatnich latach z rzadszych i łatwiejszych rzeczy było Grinder, Running Wild, Delivering the Goods, Old to Be Wise, Hot Rockin', (Take These) Chains, Killing Machine. Jeszcze trochę tego do wyboru jest, mimo że część kompozycji oczywiście by ominęli.
W sumie nie wiem, czy w sobotę nie zaliczyłem najlepszego Painkillera w swojej koncertowej karierze. Gdyby był taki zawsze, to fani patrzyliby przychylniej na ten numer. To jest bardzo ciężki kawałek, on tak w pełni dobrze wypadał chyba tylko w latach 90. (głównie koncerty Fight, nie Priest), ale Metal Meltdown też jest zajebiście trudne do udźwignięcia. Ripper teraz opracował sobie dość dobrą technikę śpiewania tego utworu i mu to wychodzi dobrze, ale nie ma mowy o wykonaniu zupełnie wiernym oryginałowi.
Dobrze kminisz z tymi piosenkami z przełomu dekad, według mnie powinni częściej sięgać po tamte rzeczy, bo ludzie je znają i lubią, a nie są wymagające. W sumie w ostatnich latach z rzadszych i łatwiejszych rzeczy było Grinder, Running Wild, Delivering the Goods, Old to Be Wise, Hot Rockin', (Take These) Chains, Killing Machine. Jeszcze trochę tego do wyboru jest, mimo że część kompozycji oczywiście by ominęli.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Judas Priest
Nie pamiętam problemów, ale to było bardzo dawno, możliwe, że to było na tym co byłem. Publiczność była straszna tego dnia. To bardzo przeszkadzało w odbiorze. Kilka piwek wypitych za dużo, przed Spodkiem też. Szkoda, że wtedy supportami byli Exodus i Morbid Angel między innymi. Publiczność była bardzo ekstremalna, można rzec ekstremalnie. Już na Rapid Fire byłem świadkiem chyba dwóch czy trzech bitek. Pewnie to też zależy gdzie kto stał. Najlepiej wspominam Sentinela, Beyond the Realms of Death, Blood Red Skies, Electric Eye i Hell Bent for Leather. Jakoś na tych utworach udało mi się zmobilizować do dobrego odbioru mimo przeciwności.
Mi by się jeszcze jedna rzecz widziała, co do Judas Priest. Scenografia, efekty specjalne i ubranie Roba jak na Priest Live. Takie lata 80 w latach 80. Mi ten wizerunek Halforda, taki gotycko-metalowy średnio leży. Płaszcze, długie skóry...no nie wiem. To są w zasadzie pierdoły, ale akurat Judas Priest to dla mnie zawsze, w epoce postgrungu, gotyku i smuto-metalu był taki powiew kiczu lat 80. Iron Maiden też, ale w lekko mniejszym stopniu.
O coś takiego. Genialna scenografia tutaj
https://www.youtube.com/watch?v=af1DAWB2mrw
Mi by się jeszcze jedna rzecz widziała, co do Judas Priest. Scenografia, efekty specjalne i ubranie Roba jak na Priest Live. Takie lata 80 w latach 80. Mi ten wizerunek Halforda, taki gotycko-metalowy średnio leży. Płaszcze, długie skóry...no nie wiem. To są w zasadzie pierdoły, ale akurat Judas Priest to dla mnie zawsze, w epoce postgrungu, gotyku i smuto-metalu był taki powiew kiczu lat 80. Iron Maiden też, ale w lekko mniejszym stopniu.
O coś takiego. Genialna scenografia tutaj
https://www.youtube.com/watch?v=af1DAWB2mrw
Re: Judas Priest
Halford nigdy w pełni nie zrezygnował z kiczu, ale też ten pstrokaty wizerunek z czasów Turbo nie był u niego standardem:



Fuel for Life to była trasa, na której Priest nic nie zarobiło, bo ta scenografia była tak droga, że ostatecznie nawet przy dużych sprzedażach biletów ledwo wyszli na zero. Obecnie już drugą trasę z rzędu są widły nad sceną i robią super robotę, zwłaszcza jak zjeżdżają na dół podczas Invincible Shield. No i w 2021/22 był byk



Fuel for Life to była trasa, na której Priest nic nie zarobiło, bo ta scenografia była tak droga, że ostatecznie nawet przy dużych sprzedażach biletów ledwo wyszli na zero. Obecnie już drugą trasę z rzędu są widły nad sceną i robią super robotę, zwłaszcza jak zjeżdżają na dół podczas Invincible Shield. No i w 2021/22 był byk
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Judas Priest
Z Dissident Aggressor jest ciekawa sprawa bo Ian Hill mówił ostatnio w wywiadzie dla Blabbermouth że to obok Sinnera jego ulubiony kawałek którego nie grali od lat. I o tyle o ile Sinnera udało się wcisnąć do setlisty, to DA wciąż nie jest grany.
www.last.fm/user/darkfuneral18
Re: Judas Priest
Nawet nie widziałem tego byka.Słabo śledziłem to co Judasi robili po pandemii. Chyba tylko jeden koncert był, ale w Gdańsku a ja się tak daleko nie zapędzam. Dopiero teraz to zobaczyłem. Średnio mi się to podoba, ale jest kiczowate więc sympatyczne jakoś tam. Na tym trzecim zdjęciu Halford wygląda jak King Diamond. Też spoko.
Nie dziwię się, że ta scenografia z Turbo było droga. Mega to wyglądało. Pamiętam jak była kiedyś taka stronka metalowibogowie.pl. Tam były jakieś downloady i sobie ściągnąłem w sylwestra 2001/2002 trzy pliki. Teledyski do Hot Rockin oraz Painkillera no i wykonanie koncertowe Electric Eye z Priest Live video. Muzycznie Pain mnie wzgniótł w fotel, HR też bardzo mi się spodobało, ale jak zobaczyłem EE z tamtego koncertu to myślałem, że to jacyś ludzie z innej planety są. Wtedy wszyscy słuchali Korny, Mansony a tu kolesie jak z innego wymiaru. Jeszcze Halford ten zajebisty luzik na scenie. Potem to jak poznałem Memphis to więcej tamtego koncertu oglądałem, ale do tego pojedynczego wykonania zawsze będę miał sentyment.
Nie dziwię się, że ta scenografia z Turbo było droga. Mega to wyglądało. Pamiętam jak była kiedyś taka stronka metalowibogowie.pl. Tam były jakieś downloady i sobie ściągnąłem w sylwestra 2001/2002 trzy pliki. Teledyski do Hot Rockin oraz Painkillera no i wykonanie koncertowe Electric Eye z Priest Live video. Muzycznie Pain mnie wzgniótł w fotel, HR też bardzo mi się spodobało, ale jak zobaczyłem EE z tamtego koncertu to myślałem, że to jacyś ludzie z innej planety są. Wtedy wszyscy słuchali Korny, Mansony a tu kolesie jak z innego wymiaru. Jeszcze Halford ten zajebisty luzik na scenie. Potem to jak poznałem Memphis to więcej tamtego koncertu oglądałem, ale do tego pojedynczego wykonania zawsze będę miał sentyment.


