The Future Past Tour 2024 - trasa
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
Fakt, ze glebe zaliczyl jak długi
A chyba tez Bruce zaplątał się w kabel Janka?
-
Deleted User 8263
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
I to kilka razy na tej trasie i zawsze z tego zartowal
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 9654
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
Argentynśka bardzo fajna, Chile słaba.
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
Ewidentnie brakuje im Riggsa, ogólnie biedne te Edki. Nawet, jeżeli pomysł jest spoko, to wykonanie meh.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
Deleted User 8263
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
Chile przeszlo wszelkie oczekiwania.
Już sam stadion robi wrażenie, obiekt z terenem przyległym jest ogromny. Fttb wchodziło o 1540, więc były ponad 4h w pełnym słońcu. Już na supporcie (zespół Dogma, zupelnie przyzwoity) było ciasno.
Pierwszy gig - niesamowita atmosfera, bardzo głośna publika, cały stadion skakał, płonęły w oddali race - klimat niespotykany w Europie, nie mówiąc już o spedalonym usa. Scisk mocny, ale do przezycia. Bruce ograniczyl wyuczone gadki i skupił się na podburzaniu publiki mówiąc o Kolumbii, była też anegdota o kosciele skutecznie anulujacym gig kiedyś.
Z kolei drugi dzień to już spustoszenie, było ciezej niż Krk 2018. Największy problem to kolektywny debilizm chilijczykow, dziesiatki osób za nami mdlało, a ci zamiast grupowo ich podnosic i podawac ochronie jak pływaków to się odsuwali. W efekcie ochrona targała ich przez plecy barierkowiczow. Każdy tam w rzędach 2-6 powinien mieć na czole napisane "debil" i przejść jakieś szkolenie z uzywania mozgu, bo to było po prostu niebezpieczne. Często ci wyjmowani z tlumu byli od razu sadzani na wózki i wywozeni półprzytomni, a gdyby kilka osób ich podnioslo nie byłoby problemu. Docisk był przepotężny, był moment że po prostu zaczalem lokciowac i napierdalac plecami ludzi za sobą, lokalsi coś mi wygrażali, ale kupiłem sobie pare centymetrow oddechu do końca gigu, więc worth it.
Scena była daleko i za dwiema fosami, więc nawet z boku barierki widok był bardzo fajny.
Stefan rzucil mi frote, wpadly też inne duperele, boli że wypadła mi z łapy frota Jana.
Ogólnie koncerty w tej części swiata to najlepsze możliwe przeżycie. Nikt inny nie ma podjazdu, w Europie jest pare panstw gdzie ludzie jakkolwiek żyją na koncertach, Japończycy potrafia się pobawic, ale reszta to szkoda gadać, ludzie ida postac i ponagrywac storieski i tiktoczki.
No i 90 Maiden wybilo. Niesamowicie szybko to zlecialo
Już sam stadion robi wrażenie, obiekt z terenem przyległym jest ogromny. Fttb wchodziło o 1540, więc były ponad 4h w pełnym słońcu. Już na supporcie (zespół Dogma, zupelnie przyzwoity) było ciasno.
Pierwszy gig - niesamowita atmosfera, bardzo głośna publika, cały stadion skakał, płonęły w oddali race - klimat niespotykany w Europie, nie mówiąc już o spedalonym usa. Scisk mocny, ale do przezycia. Bruce ograniczyl wyuczone gadki i skupił się na podburzaniu publiki mówiąc o Kolumbii, była też anegdota o kosciele skutecznie anulujacym gig kiedyś.
Z kolei drugi dzień to już spustoszenie, było ciezej niż Krk 2018. Największy problem to kolektywny debilizm chilijczykow, dziesiatki osób za nami mdlało, a ci zamiast grupowo ich podnosic i podawac ochronie jak pływaków to się odsuwali. W efekcie ochrona targała ich przez plecy barierkowiczow. Każdy tam w rzędach 2-6 powinien mieć na czole napisane "debil" i przejść jakieś szkolenie z uzywania mozgu, bo to było po prostu niebezpieczne. Często ci wyjmowani z tlumu byli od razu sadzani na wózki i wywozeni półprzytomni, a gdyby kilka osób ich podnioslo nie byłoby problemu. Docisk był przepotężny, był moment że po prostu zaczalem lokciowac i napierdalac plecami ludzi za sobą, lokalsi coś mi wygrażali, ale kupiłem sobie pare centymetrow oddechu do końca gigu, więc worth it.
Scena była daleko i za dwiema fosami, więc nawet z boku barierki widok był bardzo fajny.
Stefan rzucil mi frote, wpadly też inne duperele, boli że wypadła mi z łapy frota Jana.
Ogólnie koncerty w tej części swiata to najlepsze możliwe przeżycie. Nikt inny nie ma podjazdu, w Europie jest pare panstw gdzie ludzie jakkolwiek żyją na koncertach, Japończycy potrafia się pobawic, ale reszta to szkoda gadać, ludzie ida postac i ponagrywac storieski i tiktoczki.
No i 90 Maiden wybilo. Niesamowicie szybko to zlecialo
-
Piotr Lange
- -#Moonchild

- Posty: 1535
- Rejestracja: czw paź 27, 2022 5:06 pm
- Skąd: Łódź
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
Gratuluję wrażeń, piękna relacja. Tam się można przekonać, co to znaczy fan Maiden. Ja przekonam się już jutro w Buenos. Pozdrówki.Dzosef pisze: ↑sob lis 30, 2024 3:02 am Chile przeszlo wszelkie oczekiwania.
Już sam stadion robi wrażenie, obiekt z terenem przyległym jest ogromny. Fttb wchodziło o 1540, więc były ponad 4h w pełnym słońcu. Już na supporcie (zespół Dogma, zupelnie przyzwoity) było ciasno.
Pierwszy gig - niesamowita atmosfera, bardzo głośna publika, cały stadion skakał, płonęły w oddali race - klimat niespotykany w Europie, nie mówiąc już o spedalonym usa. Scisk mocny, ale do przezycia. Bruce ograniczyl wyuczone gadki i skupił się na podburzaniu publiki mówiąc o Kolumbii, była też anegdota o kosciele skutecznie anulujacym gig kiedyś.
Z kolei drugi dzień to już spustoszenie, było ciezej niż Krk 2018. Największy problem to kolektywny debilizm chilijczykow, dziesiatki osób za nami mdlało, a ci zamiast grupowo ich podnosic i podawac ochronie jak pływaków to się odsuwali. W efekcie ochrona targała ich przez plecy barierkowiczow. Każdy tam w rzędach 2-6 powinien mieć na czole napisane "debil" i przejść jakieś szkolenie z uzywania mozgu, bo to było po prostu niebezpieczne. Często ci wyjmowani z tlumu byli od razu sadzani na wózki i wywozeni półprzytomni, a gdyby kilka osób ich podnioslo nie byłoby problemu. Docisk był przepotężny, był moment że po prostu zaczalem lokciowac i napierdalac plecami ludzi za sobą, lokalsi coś mi wygrażali, ale kupiłem sobie pare centymetrow oddechu do końca gigu, więc worth it.
Scena była daleko i za dwiema fosami, więc nawet z boku barierki widok był bardzo fajny.
Stefan rzucil mi frote, wpadly też inne duperele, boli że wypadła mi z łapy frota Jana.
Ogólnie koncerty w tej części swiata to najlepsze możliwe przeżycie. Nikt inny nie ma podjazdu, w Europie jest pare panstw gdzie ludzie jakkolwiek żyją na koncertach, Japończycy potrafia się pobawic, ale reszta to szkoda gadać, ludzie ida postac i ponagrywac storieski i tiktoczki.
No i 90 Maiden wybilo. Niesamowicie szybko to zlecialo
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
Ralf, naszykowany masz już transparent [NICKO, RETIRE, PLEASE!] ?? 
-
Piotr Lange
- -#Moonchild

- Posty: 1535
- Rejestracja: czw paź 27, 2022 5:06 pm
- Skąd: Łódź
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
Ja nie wysyłałem Nicko na emeryturę, Ty tak, wielokrotnie, dlatego pytam 
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
Fajna relka. Gdzie celujesz #100?Dzosef pisze: ↑sob lis 30, 2024 3:02 am Chile przeszlo wszelkie oczekiwania.
Już sam stadion robi wrażenie, obiekt z terenem przyległym jest ogromny. Fttb wchodziło o 1540, więc były ponad 4h w pełnym słońcu. Już na supporcie (zespół Dogma, zupelnie przyzwoity) było ciasno.
Pierwszy gig - niesamowita atmosfera, bardzo głośna publika, cały stadion skakał, płonęły w oddali race - klimat niespotykany w Europie, nie mówiąc już o spedalonym usa. Scisk mocny, ale do przezycia. Bruce ograniczyl wyuczone gadki i skupił się na podburzaniu publiki mówiąc o Kolumbii, była też anegdota o kosciele skutecznie anulujacym gig kiedyś.
Z kolei drugi dzień to już spustoszenie, było ciezej niż Krk 2018. Największy problem to kolektywny debilizm chilijczykow, dziesiatki osób za nami mdlało, a ci zamiast grupowo ich podnosic i podawac ochronie jak pływaków to się odsuwali. W efekcie ochrona targała ich przez plecy barierkowiczow. Każdy tam w rzędach 2-6 powinien mieć na czole napisane "debil" i przejść jakieś szkolenie z uzywania mozgu, bo to było po prostu niebezpieczne. Często ci wyjmowani z tlumu byli od razu sadzani na wózki i wywozeni półprzytomni, a gdyby kilka osób ich podnioslo nie byłoby problemu. Docisk był przepotężny, był moment że po prostu zaczalem lokciowac i napierdalac plecami ludzi za sobą, lokalsi coś mi wygrażali, ale kupiłem sobie pare centymetrow oddechu do końca gigu, więc worth it.
Scena była daleko i za dwiema fosami, więc nawet z boku barierki widok był bardzo fajny.
Stefan rzucil mi frote, wpadly też inne duperele, boli że wypadła mi z łapy frota Jana.
Ogólnie koncerty w tej części swiata to najlepsze możliwe przeżycie. Nikt inny nie ma podjazdu, w Europie jest pare panstw gdzie ludzie jakkolwiek żyją na koncertach, Japończycy potrafia się pobawic, ale reszta to szkoda gadać, ludzie ida postac i ponagrywac storieski i tiktoczki.
No i 90 Maiden wybilo. Niesamowicie szybko to zlecialo
A
B
C
D
E
B
C
D
E
-
Deleted User 8263
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
Masz fttb czy trybsy?
-
Deleted User 8263
-
Piotr Lange
- -#Moonchild

- Posty: 1535
- Rejestracja: czw paź 27, 2022 5:06 pm
- Skąd: Łódź
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
Już na miejscu? Miłego giguPiotr Lange pisze: ↑sob lis 30, 2024 1:30 pmTrybsy, uff wrażenie rośnie.
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
Gratuluje wrażeń. Kaptialna relacja, czytałem z ciarkami. Chociaż w sumie jak mówisz że większe ciężary niz w Krakowie 2018 to nie wiem czy chciałbym to przeżyć, bo tam myślałem że zginę pod scenąDzosef pisze: ↑sob lis 30, 2024 3:02 am Chile przeszlo wszelkie oczekiwania.
Już sam stadion robi wrażenie, obiekt z terenem przyległym jest ogromny. Fttb wchodziło o 1540, więc były ponad 4h w pełnym słońcu. Już na supporcie (zespół Dogma, zupelnie przyzwoity) było ciasno.
Pierwszy gig - niesamowita atmosfera, bardzo głośna publika, cały stadion skakał, płonęły w oddali race - klimat niespotykany w Europie, nie mówiąc już o spedalonym usa. Scisk mocny, ale do przezycia. Bruce ograniczyl wyuczone gadki i skupił się na podburzaniu publiki mówiąc o Kolumbii, była też anegdota o kosciele skutecznie anulujacym gig kiedyś.
Z kolei drugi dzień to już spustoszenie, było ciezej niż Krk 2018. Największy problem to kolektywny debilizm chilijczykow, dziesiatki osób za nami mdlało, a ci zamiast grupowo ich podnosic i podawac ochronie jak pływaków to się odsuwali. W efekcie ochrona targała ich przez plecy barierkowiczow. Każdy tam w rzędach 2-6 powinien mieć na czole napisane "debil" i przejść jakieś szkolenie z uzywania mozgu, bo to było po prostu niebezpieczne. Często ci wyjmowani z tlumu byli od razu sadzani na wózki i wywozeni półprzytomni, a gdyby kilka osób ich podnioslo nie byłoby problemu. Docisk był przepotężny, był moment że po prostu zaczalem lokciowac i napierdalac plecami ludzi za sobą, lokalsi coś mi wygrażali, ale kupiłem sobie pare centymetrow oddechu do końca gigu, więc worth it.
Scena była daleko i za dwiema fosami, więc nawet z boku barierki widok był bardzo fajny.
Stefan rzucil mi frote, wpadly też inne duperele, boli że wypadła mi z łapy frota Jana.
Ogólnie koncerty w tej części swiata to najlepsze możliwe przeżycie. Nikt inny nie ma podjazdu, w Europie jest pare panstw gdzie ludzie jakkolwiek żyją na koncertach, Japończycy potrafia się pobawic, ale reszta to szkoda gadać, ludzie ida postac i ponagrywac storieski i tiktoczki.
No i 90 Maiden wybilo. Niesamowicie szybko to zlecialo
www.last.fm/user/darkfuneral18
-
Piotr Lange
- -#Moonchild

- Posty: 1535
- Rejestracja: czw paź 27, 2022 5:06 pm
- Skąd: Łódź
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
Nie chcę sobie wyobrazić, jak może być gorzej niz KRK18, nie chcę jeszcze bardziej znienawidzić ludzi, zamiast dobrze się bawić 
-
Deleted User 8263
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
Wroclaw 2016 był 10x ciezszy niż Krk18. Chile 2 znioslem lepiej niż Krakow, ale jednak na Legacy byłem szczypiorem poczatkujacym, a teraz mam już pare lat więcej, pare kilo więcej i spore doświadczenie.
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
We Wrocławiu bylem daleko, ale było slabo. Ciasno, pchanie. W Karkowie na pierwszym obili mi żebra, przez poł godziny po koncercie nie mogłem nabrać powietrza w pełni. Przez 2 tygodnie mnie bolało. Na drugim koncercie strategicznie zająłem miejsce w 2. rzędzie 
Dżosef, Ralf udanej zabawy dzisiaj. Czekamy na relacje. Zwłaszcz ciekaw jestem wrażeń z trybun z widokiem na tłum.
Dżosef, Ralf udanej zabawy dzisiaj. Czekamy na relacje. Zwłaszcz ciekaw jestem wrażeń z trybun z widokiem na tłum.
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen


