To ja napiszę też parę słów od siebie:
Jechałem troszkę z mieszanymi uczuciami....Hail to England to nie jest moja ulubiona płyta Manowar, Sign Of The Hammer, też nie, ale znacznie wyżej ją cenię. Bardziej jechałem tam na pożegnanie z zespołem, bo przecież i Joey i Eric są po siedemdziesiątce. natomiast dostałem zdecydowanie koncert powyżej oczekiwań. Zdobycie barierki nie było zadnym problemem, zwłaszcza, że wejścia otwarto 2 godziny przed rozpoczęciem a supportu nie było. Z tą halą i Ostravą mam wspomnienia trzydniowej głuchoty, po pierwszym moim koncercie Manowar w 2015, więc tez jechałem na show z pewnymi obawami pod tym kątem.
Oczywiście przed koncertem zakazy jakiegokolwiek fotografowania. Ochroniarze non-stop zwracali uwagę. Potem podczas koncertu jak się okazało, ochroniarz, który stał przed nami miał na to kompletnie wywalone. Koncert rozpoczął się oczywiście od Manowar, a pierwszy huk jak odpalono pyro, był tak głośny, że z Żelaznym odruchowo aż się skuliliśmy. na szczęście potem było już normalniej a po koncercie zmysł słuchu pracował normalnie.
Oczywiście bas wył wyeksponowany, ale generalnie jak na pierwszy rząd, nagłosnienie było bdb.
Forma Adamsa, rewelacyjna. Fakt, że był dość statyczny na scenie i często znikał za kurtyną (pewnie napic się wody), ale jak na 73-latka, to powiem szczerze, że bomba. Ogólnie miałem wrażenie, że muzycy cieszyli się z koncertu i fajnie reagowali.
Tempo trochę siadło, jak Batio z De Maio zaczeli guitar duo, to moim zdaniem najsłabszy moment koncertu. Takie solo bez ładu i składu...No ale kiedyś ego Joey'a sie musiało wylać
Fajnie wyszło im Army of Immortals - mi sie podobała ta zwolniona aranżacja (chociaż Dzosefowi nie bardzo). Duzo było czeskich wstawek, typu np. flaga zamiast angielskiej na Hail to England czy potem na animacjach.
Ogólnie scena była duża i super wyglądała. Światła natomiast były dość oszczędne i nie wpadały w czerwień, czy fiolet, czego osobiście nie lubie.
Bardzo tez podobała mi się mowa De Maio. Bez nadmiernego pozerstwa w stylu "Rozjebiemy tą budę", bez wylewania piwa na siebie, fajnie gadał o czeskiej śliwowicy i wspomniał o pierwszym koncercie w Czechach. To chyba był 1993 rok i nie mogłem na niego jechać wtedy. Troszke szkoda, że tym razem nic nie wspomniał o Polakach i polskich promotorach, a mógł, bo polskich flag było dużo. Fajnie skończył, że Ostrawa to miasto stali, bo przecież tam był przemysł hutniczy. Chociaż najwieksza huta padła. Słowem...był przygotowany. Zakończyli oczywiście kotletowo Warriors of The World, Hail and Kill (niestety w skróconej wersji no i Black Wind.....znajomy obok dostał strunę obok to autentycznie się aż popłakał. A katanę miał calutka w naszywkach Manowar.
I najważniejsze. Koncert był długi godzina i 55 minut bez jakichś filmików, animacji, czy nadmiernych przerw. To tez dobrze świadczy o zespole, że przygotowali się do tej trasy również fizycznie. Jak dla mnie to najlepsza scenografia ze wszystkich, jakie kiedykolwiek widziałem na Manowar.
Zresztą każdy z kim rozmawiałem po koncercie, wychodził zadowolony i ze spełnionymi oczekiwaniami. Dlatego myęlę nad Manowar w Bułgarii na Midalidare, bo to tez fajny koncert będzie.
No i napisy końcowe z przesłaniem....we will return.
Ceny merchu akceptowalne koszulki miedzy 900 a 1100 koron, czyli poniżej 200 złotych. ja nic nie kupiłem, ale stoisko było oblegane. A cena biletu 1000 koron to mega tanio jak na taki show.
Kończąc pozdrowienia dla Sanktuarian aktualnych Krusejdera, Żelaznego, i byłych Thorgala i Dzosefa (chociaz w tm drugim przypadku to chuj wie, jaki jest jego status). Thorgal dalej czyta forum i prosił o pozdrowienie Krusejdera i Dzosefa....rozmawialismy w drodze o jego zajawkach na fanty.....to naprawdę jest człowiek, który na mnóstwie koncertów był i w zasadzie to jest jego największa i jedyna pasja. A że mam trochę mało "etyczne" i budzące uśmiech sposoby na zdobywanie kostek....no cóż...myślę, że w duchu żałuje odejścia z Sanktuarium, ale nikt go stąd nie wyrzucał. To wszystko powinno nauczyć nas więcej tolerancji, że nie każdego można mierzyć swoja miarą.
A Dzosef jak to Dzosef to co traci przy internetowych dyskusjach, kiedy czasami chce się go zamordować, to zyskuje w relacjach na żywo. Rozmawiało mi się z nim bez negatywnych emocji.
15.08 Rock Castle (Running Wild), 23.08 Turbo - Śląskie Larmo, 21.09 Lady Pank - Opole, 08.11 Mikkey Dee - Oslo