04/08/2025 - Machine Head + Fear Factory - Katowice

Info o koncercie? Zlocie? Imprezie? Patrz tutaj

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
erosinho
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1836
Rejestracja: czw sie 19, 2010 6:35 pm
Skąd: Góra Kalwaria

Re: 04/08/2025 - Machine Head + Fear Factory - Katowice

Post autor: erosinho »

Bardzo dobry koncert. FF zagrał cały "Demanufacture" - bardzo dobrze, bo to świetna płyta i jedyna tego zespołu, którą znam w całości :-)
MH w świetnej formie, dobry przekrojowy set, świetne wykonanie, nagłośnienie. Nie ma się czego przyczepić. Dobre wrażenie zrobił też dla mnie obiekt (sala trochę podobna do warszawskiej Progresji). Mocno zmęczony wróciłem do domu około 3 nad ranem a z rana do roboty, dzisiaj więc trochę padam na pysk, ale warto było :-)
Awatar użytkownika
Frank Drebin
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4095
Rejestracja: ndz gru 10, 2017 7:39 pm
Skąd: Valley Of The Kings

Re: 04/08/2025 - Machine Head + Fear Factory - Katowice

Post autor: Frank Drebin »

erosinho pisze: wt sie 05, 2025 9:55 am Bardzo dobry koncert. FF zagrał cały "Demanufacture" - bardzo dobrze, bo to świetna płyta i jedyna tego zespołu, którą znam w całości :-)
MH w świetnej formie, dobry przekrojowy set, świetne wykonanie, nagłośnienie. Nie ma się czego przyczepić. Dobre wrażenie zrobił też dla mnie obiekt (sala trochę podobna do warszawskiej Progresji). Mocno zmęczony wróciłem do domu około 3 nad ranem a z rana do roboty, dzisiaj więc trochę padam na pysk, ale warto było :-)

Brzmi to bardzo dobrze, bo skład zacny, a i takie "Body Hammer" na żywo zawsze fajnie usłyszeć. Tym bardziej żałuję, że nie pojechałem (a poważnie rozważałem), ale przedurlopowa niby-grypa i niezbyt korzystny termin/odległość (też bym był pewnie o 3 w domu) zrobiły swoje.
FotD = TOP5 albumów Maiden
Awatar użytkownika
Shedao Shai
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6346
Rejestracja: śr cze 01, 2011 8:30 pm
Skąd: Wrocław

Re: 04/08/2025 - Machine Head + Fear Factory - Katowice

Post autor: Shedao Shai »

Historia mojego rozjeżdżania się z Machine Head sięga roku 2008, kiedy to grali na Śląskim przed Metalliką. Tyle, że ja wtedy jeszcze nie byłem specjalnie aktywny koncertowo, a moja faza na Metę wypaliła się kilka lat wcześniej. Coś tam przez chwilę pomyślałem, że może by człowiek pojechoł, ale nigdy nie przeszło to w bardziej realną fazę. W 2012 Machine Head grało w Warszawie, na Sonisphere, znów przed Metalliką. Odpuściłem, bo ze składu interesowali mnie chyba tylko oni, i sobie to zracjonalizowałem: że pewnie slot krótki, że nie warto itd. W 2015 mieli mini-trasę po Polsce w formule "An Evening With", ale ponownie się nie wybrałem - nie pamiętam nawet czemu. Pamiętam za to, że 2019 rok i ich koncert w Wawie to był pierwszy raz, kiedy przeszedłem z fazy rozmyślania do fazy planowania, ale wtedy koniec końców wybrałem się na jakiś inny koncert. Żałuję, bo IMO tamta trasa to była najlepsza okazja do zobaczenia MH - trzygodzinne koncerty na których odgrywali całe Burn My Eyes z Loganem Maderem i Chrisem Kontosem, plus... kilkanaście(!) innych kawałków. No nic. Przyszedł rok 2022 i koncert w Tauronie razem z Amon Amarth. Teraz już muszę, muszę... okurwa ogłosili Helloween w Kato na ten sam dzień xD Wahałem się długo i intensywnie, w końcu wybrałem Helloween. W ten oto sposób Machine Head poszybowało do topki koncertowych priorytetów - za długo się już z nimi rozmijałem, zbyt wiele fajnych okazji przegapiłem. Kiedy ogłosili ich w 2024 na Mysticu wiedziałem, że to jest ten czas, już nic nie stanie mi na przeszkodzie, szczególnie że cały tamten dzień był lineupowo grubiutki. Taki chuj. Na ten sam dzień ogłoszono Crosses w Pradze - jeden z nielicznych zespołów, które były na mojej liście priorytetów wyżej. Kłuło mnie w sercu jak myślałem o kolejnym przegapionym MH, no ale co zrobić. Zatem gdy nadszedł 2025, MH razem z Fear Factory i to w Katowicach... kupiłem bilet, nie dałem już szansy kolejnym okazjom do przegapienia tego zespołu. Potem jeszcze doszedł Mastodon z Ministry dzień później w tym samym miejscu, więc - fajny pobyt się szykował.

Potem sam trochę sobie strzeliłem w stopę, zbytnio szastając urlopem w 2025. Pierwszy raz mi się to zdarzyło, bo zawsze go ciułałem. A tu gdy przyszło do podliczeń, wyszło mi, że w sumie to lepiej by było gdybym jakoś ogarnął te koncerty bez brania urlopu, a więc i bez nocowania w Katowicach. Bez większego entuzjazmu, ale tak właśnie zrobiłem. Pojechałem w poniedziałek rano do pracy, z niej bezpośrednio na dworzec i w pociąg. Nieco wcześniejszy niż potrzebowałem, ale mając w pamięci swoją poprzednią podróż do Katowic pociągiem i obsuwę spowodowaną samobójcznią, wolałem nie ryzykować spóźnienia się. Bo pierwszym zespołem tego dnia było doomowe Frayle, które nadzwyczaj dobrze mi weszło, powiedziałbym wręcz, że przed koncertem to ich słuchałem z całej trójki najwięcej. Świetny zespół. Stawiłem się przed MCK około 17:50. Bramki otwierano o 18, przed zebrała się średniej wielkości kolejka, która po 18 szybko się rozładowała. Przy wejściu zaskoczenie, bo ochroniarz kazał mi iść z moim plecakiem-workiem do depozytu (30 zł). Powiedziałem OK, po czym poszedłem sobie na dół, bo nikt nie pilnował czy rzeczywiście idę do depozytu. Śmiesznie. Na dole była strefa gastro (nie skorzystałem), szatnie (również) oraz merch. Frayle jako jedyne przywiozło swoje płyty, więc stwierdziłem że będę obserwował sytuację i w razie szansy na autografy, jakąś zakupię.

Udałem się na salę, gdzie ludzi było niewiele, więc nie było potrzeby zajmowania miejsca pod sceną. Siadłem sobie pod ścianą i tak przeczekałem do 19:00, kiedy to na scenę wyszło Frayle. Grali 35 minut, co pozostawiło we mnie niedosyt, bo był to bardzo zacny, satysfakcjonujący koncert. Chyba niespecjalnie rezonował z publiką nastawioną na późniejsze łojenie, ale mi wszedł doskonale. Chętnie zobaczyłbym ich kiedyś na jakiejś headlinerskiej klubówce. Wokalistka pod koniec rzuciła "see you near merch area", więc tak właśnie zrobiłem. Płytka kosztowała 60 zł, więc bez dramatu, zespół nie zwlekał i pojawił się tam krótko po koncercie. Podpisane, dziękuję, do widzenia.

O 20:00 swój godzinny set rozpoczęło Fear Factory. Ludzi było więcej niż na Frayle, ale niestety wciąż do dobrej frekwencji sporo brakowało. Niestety dla organizatorów, ale dla mnie wręcz prxeciwnie, bo mogłem sobie na luzie stanąć blisko sceny. Z lewej strony, bo obczaiłem że tak zazwyczaj ustawia się Tony Campos. Bardzo lubię Tony'ego; widziałem go już z Soulfly, widziałem ze Static-X, z Fear Factory... też widziałem, ale chciałem jeszcze raz. No więc wychodzi zespół na scenę, ja się rozglądam po członkach zespołu i... gdzie Tony XD Otóż nie ma. Na basie zastępował go Ricky Bonazza z Butcher Babies. Uruchomiłem tu mózg i uświadomiłem sobie, że no przecież, Campos jest teraz w trasie ze Static-X, który to jest jego "główniejszym" projektem. Nawet oba zespoły - Static i FF - występowały w miniony weekend w Polsce, na Polandrocku. Więc logiczne, że się chłop nie rozdwoi i ktoś musi go zastąpić. Także moje rozczarowanie to moja własna wina, mogłem zrobić risercz wcześniej niż w trakcie koncertu. Trudno.

Sam koncert - wyśmienity. Zespół obecnie świętuje 30 rocznicę wydania Demanufacture, więc na trasie gra cały ten album. Docelowo, bo w zależności od tego ile mają czasu, dorzucają jeszcze kilka kawałków, bądź wycinają kilka i niektóre widownie na trasie otrzymały niepełny set Demanufacure. U nas na szczęście był komplecik i Linchpin na bis. Świetnie. Poprzednim razem na FF miałem przekrojowy secik, więc pasowało mi, że teraz odegrali w całości swoją najważniejszą płytę. Do tego powtórzę to, co pisałem już wcześniej - Milo Silvestro świetnie sprawdza się jako wokalista FF. Ma głos, ma charyzmę, ma prezencję sceniczną. Kupiłem go w 100% (znów). Dino też w dobrej formie i sprawiał wrażenie jakby dobrze się bawił. Fantastycznie wszedł mi ten koncert; o ile wcześniej mówilem, że na samo FF bym się do Katowic nie wybrał, tak teraz jestem zdania, że jak wpadną do nas na jakąś headlinerską klubówkę, to muszę przyjrzeć się setliście i poważnie przemyślić sprawę. Dobrze było ich znów zobaczyć.

Potem pół godziny przerwy, ja poczułem opanowujące mnie zmęczenie, więc poszedłem sobie znów usiąść. Punkt o 21:30 na scenę wyszli panowie z Machine Head, a ja poczułem ulgę, że w końcu się udało. Panowie byli w bardzo dobrej formie i zagrali przekrojowy, satysfakcjonujący set.... może nawet zbyt przekrojowy, bo z najnowszego UNATONED były tylko 3 kawałki, a chętnie posłuchałbym więcej. Gdybym widział MH już wcześniej, to myślę, że tym razem bym wolał mniejszy nacisk na greatest hitsy, a większy na promowanie nowej - świetnej - płyty. A tak, to rzucam obserwacją, ale nie marudzę.
Podobało mi się, to bdb koncert, choć muszę powiedzieć, że nie wiem, czy skuszę się drugi raz na headlinerski występ MH. Obecnie czuję nasycenie ich muzyką i nie potrzebuję więcej. Musieliby przyjechać mi pod nos, do Wrocławia, albo ruszyć za dwa lata z trasą celebrującą 20 rocznicę mojego ulubionego "The Blackening".
Frekwencja była właściwie taka sama jak na FF, czyli raczej słaba. Można było spokojnie podejść blisko sceny z każdej strony.
W pewnym momencie jakiś najebany typ przepychając się do przodu żeby stanąć i nagrywać koncert na telefonie, zdeptał mi nogę (tę, która ledwo co zagoiła mi się po złamaniu). Zabolało, wściekłem się do białego i sprzedałem mu kopa w dupę (drugą nogą xD), że się zatoczył na ludzi z przodu. I naszła mnie chwila otrzeźwienia, czy ja właśnie zainicjowałem przepychankę na koncercie i mnie zaraz wywali ochrona? Otóż nie, gość był na tyle odcięty że nawet na mnie nie popatrzył, ponagrywał sobie ze dwa kawałki i potoczył się dalej pod barierki, prawie przewracając po drodze jakąś drobną dziewczynę. Do utylizacji takich. Nuszka pobolała, ale (jak pokazały następne dni) nic jej się nie stało.
Publika krzyczała do Machine Headów "napierdalać".
Grali równe dwie godziny, po czym szybko zawinąłem się na autobus na dworzec, gdzie po 1 wsiadłem we Flixbusa do domu. Udało mi się tam kimnąć z godzinkę. O 4:40 położyłem się spać już we własnym łóżku, o 6:10 zadzwonił budzik i znów trzeba było jechać do pracy. No, bez większego entuzjazmu, ale miałem czas nastawić się na to, że wtorek będzie ciężki. W pracy sobie przewegetowałem do 15, kiedy to czas znowu było ruszyć w drogę, tym razem na Mastodona i spółkę. Ale o tym będzie już w odpowiednim temacie.

Podsumowując: trzy świetne występy, 100% satysfakcji.

Dodam jeszcze, że wg. amerykańskiego portalu Frayle to był mój koncert numer 1000. Miła, okrągła liczba :)
Awatar użytkownika
blackcocker
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 12619
Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
Skąd: HerbacianePolaBatumi

Re: 04/08/2025 - Machine Head + Fear Factory - Katowice

Post autor: blackcocker »

Fajnie, ale kurde. Czemu nie dałeś znać, że jesteś na Masto? Kolejny się boi współkuracjuszy ;)
#blackcocker2023

Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.

07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)

***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
nugz
SMERF MARUDA
Posty: 11517
Rejestracja: ndz lip 15, 2018 10:08 pm

Re: 04/08/2025 - Machine Head + Fear Factory - Katowice

Post autor: nugz »

Można się czepiać Flynna, można mówić, że niewiele już zostało z MH, ale w zasadzie zawsze jest rozwałka, no i mamy Naszego Wacka ;)

Warto dodać, że w 2019 streamowali prosto z Progresji i koncert jest w sieci - co tam się działo.
https://www.youtube.com/watch?v=32shr8HE470
A z powodu koncertu na którymś Sonishere, moja zona ma traumę na takie dzikie tłumy, a już na pewno nie wejdzie na płytę, blisko sceny.

FF zupełnie straciłem zainteresowanie, ale fajna akcja że ich nowy krzykacz spełnił marzenie i ryczy w swoim ulubionym zespole :)
Awatar użytkownika
Shedao Shai
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6346
Rejestracja: śr cze 01, 2011 8:30 pm
Skąd: Wrocław

Re: 04/08/2025 - Machine Head + Fear Factory - Katowice

Post autor: Shedao Shai »

blackcocker pisze: wt sie 12, 2025 11:34 am Fajnie, ale kurde. Czemu nie dałeś znać, że jesteś na Masto? Kolejny się boi współkuracjuszy ;)
Podziękuj koledze z YMT, który dzień wcześniej wlepił mi bana, dzięki czemu mogłem sobie tylko czytać na wylogowaniu Wasze posty :mrgreen:
Awatar użytkownika
blackcocker
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 12619
Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
Skąd: HerbacianePolaBatumi

Re: 04/08/2025 - Machine Head + Fear Factory - Katowice

Post autor: blackcocker »

:lol:
#blackcocker2023

Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.

07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)

***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Awatar użytkownika
Max323
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 4682
Rejestracja: sob maja 26, 2018 8:58 pm

Re: 04/08/2025 - Machine Head + Fear Factory - Katowice

Post autor: Max323 »

Shedao Shai pisze: wt sie 12, 2025 11:25 am Dodam jeszcze, że wg. amerykańskiego portalu Frayle to był mój koncert numer 1000. Miła, okrągła liczba :)
Ładny kamień milowy :D
A
B
C
D
E
ODPOWIEDZ