+1sajki pisze: ↑pt sie 22, 2025 8:45 am Nie grają klasycznego metalu, tylko sam nie wiem co, dlatego mi się nie podobają. Nie umieją grać muzyki progresywnej, a bardzo by chcieli i ciągle próbują, zamiast grać to w czym są dobrzy i dzięki czemu stali się slawni. I są efekty w postaci rozciąganych do granic możliwości utworów, w których treści jest na polowę numeru.
TRATB jest przykładem takiego utworu, w dodatku z okropnym wokalem. Fatalny jest ten numer.
The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- Frank Drebin
- -#Lord of the flies

- Posty: 3882
- Rejestracja: ndz gru 10, 2017 7:39 pm
- Skąd: Blashyrkh
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
FotD = TOP5 albumów Maiden
- Frank Drebin
- -#Lord of the flies

- Posty: 3882
- Rejestracja: ndz gru 10, 2017 7:39 pm
- Skąd: Blashyrkh
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
+1.Caracalized pisze: ↑pt sie 22, 2025 9:49 am Ale rozciąganie utworów na siłę nie jest w żadnym stopniu progresywne, a wręcz na odwrót nawet; u Maidenów trwa regresja twórcza, a nie progresja xD
Nie ma co się dziwić, że wielu fanów nie trawi nowych płyt (czyli tych wydanych po BNW). A i sam Brave jedzie już coraz bardziej na sentymencie do reunion, bo niektóre z obecnych grzechów Maiden były już tam obecne (chociaż Dicki jeszcze śpiewał nieźle, okładka była b.dobra, a na płycie znalazły się fajne rockery). Ta niechęć do ostatnich LP nie ma nic wspólnego z boomerstwem. Na swoich najlepszych płytach, dzięki którym wielu fanów polubiło ten zespół, Maiden grało po prostu inną muzykę niż przez ostatnie 25 lat.
Nowe i stare Maiden to jak dwa różne zespoły, mimo tej samej nazwy i składu.
Kiedyś: Metal z elementami progresywnymi (niech będzie). Dziś: Metalu w muzyce Maiden nie ma. Nie ma też progresu, bo niby gdzie?
Kiedyś: Większość kawałków po kilka minut, pojedyncze dłuższe utwory mające charakter epików, wyraźnie odróżniające się od reszty. Dziś: Średni czas utworów to z 8-9 minut (strzelam, nie liczyłem). Na pewno dużo więcej niż kiedyś i stawiam, że więcej niż trwał Phantom, Hallowed, Tame czy Son.
Kiedyś: Trudna umiejętność pisania dynamicznych, heavy metalowych kawałków. Pełno bardzo dobrych, różnych od siebie linii melodycznych. Dziś: Kiedy ostatnio Maiden wypuściło dobrego rockera? W A.D. 2005?
Kiedyś: Kawałki oparte na oryginalnych, wyróżniających je motywach/tekstach. Starożytny Egipt, Bitwa o Anglię, wojny aleksandryjskie, wojna o Falklandy, Diuna, nawet ta nieszczęsna pierestrojka. A dziś? Jasne, zdarzają się kawałki "tematyczne" ale to rzadkość.
Kiedyś: Zajebista, jasna, klarowna produkcja, wypadająca dobrze nawet na sprzęcie hi-fi, ostre gitary, przestrzeń, dynamika (!!!). Dziś: Produkcja ciemna, zamulona, przebasowiona, kurewska kompresja. Nie brzmi to specjalnie dobrze ani na tosterze ani na Bowersach.
Kiedyś: Wybitny wokalista w doskonałej formie, gdy chciał, brzmiał epicko, gdy chciał, brzmiał złowieszczo. Ekstraklasa. Dziś: Wybitny kiedyś wokalista, któremu nikt nie powiedziaĺ, że nie może już wyciągać takich górek jak kiedyś, bo zwyczajnie pieje i kaleczy uszy.
Kiedyś: Niesamowite okładki. Dziś: Generyczne okładki.
Ofc trudno mieć do Maiden pretensje, że się starzeją. To już wiekowi ludzie, nie da się trzymać tego samego stopnia kreatywności przez dekady. Trudno wymagać od prawie 70 letniego wokalisty, żeby śpiewał jak 20-latek. Ale fakt pozostaje faktem: to jest po prostu inna, nieporównywalnie słabsza muzyka. Oczywiści studyjnie, bo koncerty są dodkonałe.
FotD = TOP5 albumów Maiden
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Brak dobrego producenta, który z tych 10 numerów na 2 CD zrobiłby 6 dobrych na 1 CD. No niestety, czasami te utwory przypominają jam session, niż coś konkretnego. W instrumentalu do Powerslave jest więcej "treści" niż w instrumentalu TRATB, który jest znacznie dłuższy. Senjutsu to już w ogóle przykład tego jak bardzo ta muzyka może skręcić w złą stronę. I tak jak piszecie - ani nie jest to prog, ani klasyczne NWOTBHM. Takie trochę "chuju muju jam session grajmy 5 minut solówek żeby zapchać 2 CD".Frank Drebin pisze: ↑pt sie 22, 2025 12:35 pm+1sajki pisze: ↑pt sie 22, 2025 8:45 am Nie grają klasycznego metalu, tylko sam nie wiem co, dlatego mi się nie podobają. Nie umieją grać muzyki progresywnej, a bardzo by chcieli i ciągle próbują, zamiast grać to w czym są dobrzy i dzięki czemu stali się slawni. I są efekty w postaci rozciąganych do granic możliwości utworów, w których treści jest na polowę numeru.
TRATB jest przykładem takiego utworu, w dodatku z okropnym wokalem. Fatalny jest ten numer.
Przykłady kasztanów z ostatnich 3 płyt, których ja bym w ogóle nie wydał:
- Eldorado
- Mother of mercy
- The Alchemist
- The Red And The Black
- Shadows of the valley
- Empire of the clouds
- Senjutsu
- Time Machine
- Darkest Hour
- Death Of Celts
Niektóre nawet mają potencjał. Np Shadows of the valley, które są dłuższe o 10-20 sekund od Powerslave czy Phantoma!!! Ten utwór dałoby się zbić do 3 minut, upchnąć niektóre melodie, które są spoko, wywalić intro i byśmy mieli rocker.
No.. ale taka już maniera Maidenów na starość. Dlatego ja na nowy album nie czekam. Senjutsu był najgorszym koszmarem.
Ostatnio zmieniony pt sie 22, 2025 1:08 pm przez Geri666, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Ponad 13 minut.... Wyłączyłem po tej śmiesznej melodyjce na początku, nawet nie wjechał wokal.
Nazwijcie mnie ignorantem, ale nie chcę tego słuchać nawet.
Taka melodyjka dobra na event na zakończenie lata, w wykonaniu lokalnego zespołu z domu kultury, pod chmurka, przy grochówce i bigosie.
Nazwijcie mnie ignorantem, ale nie chcę tego słuchać nawet.
Taka melodyjka dobra na event na zakończenie lata, w wykonaniu lokalnego zespołu z domu kultury, pod chmurka, przy grochówce i bigosie.
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
No ja też tego nie lubię włączać, bo wiochą zalatuje strasznienugz pisze: ↑pt sie 22, 2025 1:07 pm Ponad 13 minut.... Wyłączyłem po tej śmiesznej melodyjce na początku, nawet nie wjechał wokal.
Nazwijcie mnie ignorantem, ale nie chcę tego słuchać nawet.
Taka melodyjka dobra na event na zakończenie lata, w wykonaniu lokalnego zespołu z domu kultury, pod chmurka, przy grochówce i bigosie.
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
No, a jak kiedyś tu napisałem, że kiedyś grali melodie, a teraz melodyjki, to też spina była.
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Ja tam lubię środek TRATB, dużo wesołości mi przynosi 
A przy TFF - pamiętam jak wyszło El Dorado i ten wstęp był mocno intrygujący. co było później, wszyscy wiemy... To samo się tyczy w sumie Satelite - bardzo się dla mnie podoba ten pomysł, tylko zabrakło czegoś zajebistego, co przy przyszło po tym, bądź co bądź, klimatycznym intro. Tytułowy psuje cały ten efekt...
Przy tym albumie chyba też zaczął się trend, że zamiast wrzucać jakieś wałki na b-side singla, ładują je po prostu na płytę. The Man Who Would be King jest dla mnie świetnym tego przykładem. Mother of Mercy też powinno iść jako b-side na kolejnego singla. Od razu cały album lepiej by wyglądał, a te utwory miałyby swoje miejsce jako ciekawostki dla fanów.
A przy TFF - pamiętam jak wyszło El Dorado i ten wstęp był mocno intrygujący. co było później, wszyscy wiemy... To samo się tyczy w sumie Satelite - bardzo się dla mnie podoba ten pomysł, tylko zabrakło czegoś zajebistego, co przy przyszło po tym, bądź co bądź, klimatycznym intro. Tytułowy psuje cały ten efekt...
Przy tym albumie chyba też zaczął się trend, że zamiast wrzucać jakieś wałki na b-side singla, ładują je po prostu na płytę. The Man Who Would be King jest dla mnie świetnym tego przykładem. Mother of Mercy też powinno iść jako b-side na kolejnego singla. Od razu cały album lepiej by wyglądał, a te utwory miałyby swoje miejsce jako ciekawostki dla fanów.
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Dla mnie The Man Who Would Be King wraz z Talismanem to najlepsze rzeczy z tej słabej płyty.
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Sami mówili, że wykorzystują wszystko co nagrają.
Ale kiedyś było inaczej, np. z sesji do TXF zostały aż trzy gotowe utwory. Z czego taki Justice of the Peace kasuje każdy krótki utwór IM po DoD.
Ale kiedyś było inaczej, np. z sesji do TXF zostały aż trzy gotowe utwory. Z czego taki Justice of the Peace kasuje każdy krótki utwór IM po DoD.
- wojakwojak
- -#Ancient mariner

- Posty: 621
- Rejestracja: pt sty 15, 2010 10:15 pm
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Moim zdaniem TFF jest dużo lepszy niż TBOS (który uważam za zdecydowanie najgorsza płytę) i Senjutsu (chyba 2 od końca).
Produkcyjnie jest lepszy (nie napisałem, że dobry:)) - ma swój "jakiś" charakter, te dwie ostatnie go nie mają.
Kompozycyjnie też trochę lepiej:
- wstęp od początku był intrygujący, był inny niż wszystko co wcześniejsze
- TFF - całkiem dobry numer - oprócz do znudzenia powtarzanego refrenu na końcu
- mother of mercy - lubię - oprócz piania BD
- coming home - bardzo lubię - utwór jak z płyt solo BD
- alchemist - po latach się przekonuję, nie jest źle
- Isle, starblind i talisman - tragedia - wszystko co najgorsze w IM w ostatnich latach jest skumulowane w tych utworach - intro, outro, pianie, beznadziejne solówki, słyszalne klejenie fragmentów, łatanie ze sobą niepasujących fragmentów, te same rytmy na perkusji, melodyjki jak z bazaru, koślawe zmiany rytmu. I niestety to wszystko poszło dalej na kolejnych płytach.
- man i wind - dobre/b. dobre.
Najsłabiej wypada tu BD, okładka i trzy długasy z "drugiej strony" płyty. Ale w porównaniu do TBOS i Sen - jest tu jakaś koncepcja, jakiś pomysł, coś nowego i jakakolwiek produkcja.
Zauważcie, że każda płyta od DOD włącznie mogłaby być ostatnia. Nie można wykluczyć, że nawet takie były zamysły, ale jak wiadomo dolar ładnie pachnie:
Na DOD - mamy Journeymana - typowe goodbye, don't forget us
NA AMOLAD - mamy Legacy - już sam tytuł mówi wszystko
Na TFF - mamy chociażby tytuł płyty
NA TBOS - mamy raka Brusa i w związku z tym na siłę wciśniętą piosenkę o baloniku na druciku, żeby się nie zmarnowała, jakby jednak nie wyzdrowiał
NA Sen - mamy żale Stefana do całego świata w ostatnim utworze i przedziwne podziękowania dla absolutnie wszystkich (nawet byłej żony) - czytaj "żegnajcie".
Jeśli dobrze pamiętam to w swojej książce (z której resztą wynika, że był w Maiden w zasadzie za karę) Bruce wprost napisał, że ze 3 ostatnie płyty miały być ostatnie, ale jednak pojawiały się kolejne "ostatnie".
Produkcyjnie jest lepszy (nie napisałem, że dobry:)) - ma swój "jakiś" charakter, te dwie ostatnie go nie mają.
Kompozycyjnie też trochę lepiej:
- wstęp od początku był intrygujący, był inny niż wszystko co wcześniejsze
- TFF - całkiem dobry numer - oprócz do znudzenia powtarzanego refrenu na końcu
- mother of mercy - lubię - oprócz piania BD
- coming home - bardzo lubię - utwór jak z płyt solo BD
- alchemist - po latach się przekonuję, nie jest źle
- Isle, starblind i talisman - tragedia - wszystko co najgorsze w IM w ostatnich latach jest skumulowane w tych utworach - intro, outro, pianie, beznadziejne solówki, słyszalne klejenie fragmentów, łatanie ze sobą niepasujących fragmentów, te same rytmy na perkusji, melodyjki jak z bazaru, koślawe zmiany rytmu. I niestety to wszystko poszło dalej na kolejnych płytach.
- man i wind - dobre/b. dobre.
Najsłabiej wypada tu BD, okładka i trzy długasy z "drugiej strony" płyty. Ale w porównaniu do TBOS i Sen - jest tu jakaś koncepcja, jakiś pomysł, coś nowego i jakakolwiek produkcja.
Zauważcie, że każda płyta od DOD włącznie mogłaby być ostatnia. Nie można wykluczyć, że nawet takie były zamysły, ale jak wiadomo dolar ładnie pachnie:
Na DOD - mamy Journeymana - typowe goodbye, don't forget us
NA AMOLAD - mamy Legacy - już sam tytuł mówi wszystko
Na TFF - mamy chociażby tytuł płyty
NA TBOS - mamy raka Brusa i w związku z tym na siłę wciśniętą piosenkę o baloniku na druciku, żeby się nie zmarnowała, jakby jednak nie wyzdrowiał
NA Sen - mamy żale Stefana do całego świata w ostatnim utworze i przedziwne podziękowania dla absolutnie wszystkich (nawet byłej żony) - czytaj "żegnajcie".
Jeśli dobrze pamiętam to w swojej książce (z której resztą wynika, że był w Maiden w zasadzie za karę) Bruce wprost napisał, że ze 3 ostatnie płyty miały być ostatnie, ale jednak pojawiały się kolejne "ostatnie".
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Hmmm, czytałem jego książkę i nie pamiętam tego. A myślę, że takie coś bym zapamiętał.wojakwojak pisze: ↑pt sie 22, 2025 2:30 pm Jeśli dobrze pamiętam to w swojej książce (z której resztą wynika, że był w Maiden w zasadzie za karę) Bruce wprost napisał, że ze 3 ostatnie płyty miały być ostatnie, ale jednak pojawiały się kolejne "ostatnie".
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
"Piosenka o baloniku na druciku" - zgniłem
Ale czy oni nie nagrywali TBoS przed diagnozą BD?
Ja nie czytałem, ale chciałbym się dowiedzieć, o co chodzi, bo nigdy o tym nie słyszałem.sajki pisze:Hmmm, czytałem jego książkę i nie pamiętam tego. A myślę, że takie coś bym zapamiętał.wojakwojak pisze: ↑pt sie 22, 2025 2:30 pm Jeśli dobrze pamiętam to w swojej książce (z której resztą wynika, że był w Maiden w zasadzie za karę) Bruce wprost napisał, że ze 3 ostatnie płyty miały być ostatnie, ale jednak pojawiały się kolejne "ostatnie".
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Również wydaje mi się, że nastąpiła jakaś nadinterpretacja czegoś, co było napisane w tej książce. Ale jeżeli było coś takiego napisane, to po prostu nie wziąłem tego na serio 
- Caracalized
- -#Clairvoyant

- Posty: 1283
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Ja tak samo, przeczytałem autobiografię Dickiego parę lat temu i też czegoś takiego nie zapamiętałem xDD
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
TFF nadal jest najczęściej odpalaną przez mnie płytą. Dobrze mi się tego słucha zarówno w chacie jak i w samochodzie.
Może tej muzyki nie napisał Mozart,
ale ten kto ją napisał - był Mozartem
Kiedy słuchasz muzyki Mozarta świat staje się lepszy
ale ten kto ją napisał - był Mozartem
Kiedy słuchasz muzyki Mozarta świat staje się lepszy
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Empire przy Windzie jest kompozycyjnie 10x dojrzalszy. Dużo się w nim dzieje jak już Bruce się wyśpiewa, no i nie są to melodie na cymbałki.
M.
M.
- wojakwojak
- -#Ancient mariner

- Posty: 621
- Rejestracja: pt sty 15, 2010 10:15 pm
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Co do "ostatniej płyty". Jak napisałem "jeśli dobrze pamiętam". Nie będę się upierał, może nad-interpertuję, nie mam czasu czytać znowu książki, ale żaby nie być gołosłownym, otworzyłem sobie ją na stronie 323...a tam takie cuda: 'Płyta TFF miała być zarówno świetnym podsumowaniem (czyli ostatnim albumem)...".
Na szybko zapewne nie znajdę innych cytatów lub "sugestii" wynikających z tekstu. Ale chyba nikt nie spodziewa się, że BD napisał: "no tak, TBOS to beznadziejna pyta, nie powinno jej być, ale miałem raka, więc chłopaki postanowili na siłę wydać cokolwiek zanim zejdę". Mi takie rzeczy po prostu wydawały się oczywiste w trakcie czytanie, były powiedziane może nie wprost, między wierszami, ale były.
Jeśli uważaniem że jest inaczej - nie będę się upierał.
Dla mnie w tej książce bardziej szokujące było to, że on (znowu może czasem nie wprost) w wielu miejscach narzekał, że jest w tym beznadziejnym IM i w ogóle z tym podłym Stefanem...a mógł być w Samson albo solo i byłby szczęśliwy.
Tak jak po przeczytaniu książki Adriana o rybach, polubiłem go nawet bardziej, tak po przeczytaniu tej książki utwierdziłem się, że BD to buc, megaloman i niefajny gość. Nie ma startu do Sharon O. czy Rudego ale jest w czołówce:).
Na szybko zapewne nie znajdę innych cytatów lub "sugestii" wynikających z tekstu. Ale chyba nikt nie spodziewa się, że BD napisał: "no tak, TBOS to beznadziejna pyta, nie powinno jej być, ale miałem raka, więc chłopaki postanowili na siłę wydać cokolwiek zanim zejdę". Mi takie rzeczy po prostu wydawały się oczywiste w trakcie czytanie, były powiedziane może nie wprost, między wierszami, ale były.
Jeśli uważaniem że jest inaczej - nie będę się upierał.
Dla mnie w tej książce bardziej szokujące było to, że on (znowu może czasem nie wprost) w wielu miejscach narzekał, że jest w tym beznadziejnym IM i w ogóle z tym podłym Stefanem...a mógł być w Samson albo solo i byłby szczęśliwy.
Tak jak po przeczytaniu książki Adriana o rybach, polubiłem go nawet bardziej, tak po przeczytaniu tej książki utwierdziłem się, że BD to buc, megaloman i niefajny gość. Nie ma startu do Sharon O. czy Rudego ale jest w czołówce:).
- wojakwojak
- -#Ancient mariner

- Posty: 621
- Rejestracja: pt sty 15, 2010 10:15 pm
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Na początku też tak mi się wydawało, ale po czasie...nie. Melodyjki grane nieudolnie jednym paluszkiem na pianinku, S.O.S. niekoniecznie grane równo itp. Takie nagrania z próby, ale z braku laku i przy raku...trzeba było wydać.
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Mi oba kawałki (Wind I Empire) to mistrzostwo świata i muzyczne uniesienie za każdym razem jak to odpalę - szczególnie wersja En Vivo a Empire z winylowego singla. Wraz z Hell on Earth i Parchment to definicja nowego Maiden. Nie jestem w stanie wybrać najlepszego z tej czwórki.
Z drugiej strony nie do końca rozumiem podjarki kawałkami typu Isle of Avalon czy Starblind, nie mówiąc o RedBlack xD
Z drugiej strony nie do końca rozumiem podjarki kawałkami typu Isle of Avalon czy Starblind, nie mówiąc o RedBlack xD
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
+1!remi pisze: ↑sob sie 23, 2025 7:48 am Mi oba kawałki (Wind I Empire) to mistrzostwo świata i muzyczne uniesienie za każdym razem jak to odpalę - szczególnie wersja En Vivo a Empire z winylowego singla. Wraz z Hell on Earth i Parchment to definicja nowego Maiden. Nie jestem w stanie wybrać najlepszego z tej czwórki.
Z drugiej strony nie do końca rozumiem podjarki kawałkami typu Isle of Avalon czy Starblind, nie mówiąc o RedBlack xD
