Czas napisać kilka słów o tym co się wydarzyło w mijający weekend w klubie CK Wiatrak w Zabrzu.
Nie będę tu opisywał mojej miłości do zespołu IQ, bo każdy w sumie aktywny forumowicz wie, że to jedna z moich ulubionych kapel, toteż obecność w Zabrzu była bardziej niż obowiązkowa, zwłaszcza po zaliczeniu zeszłorocznego Weekender w Aschaffenburgu. Mama sprezentowała mi i Tacie bilety na zeszłoroczne święta, toteż wyjazd okazał się dość budżetowy.
Piątek - odwrotnie do Weekenderów w Bury, Aschaffenburgu i Paryża to pierwsza noc miała być skupiona na prezentacji całego Frequency - i tak też było. Na start poleciała cała płyta, bez większego gadania, a Stronger Than Friction, One Fatal Mistake i Ryker Skies zostały zagrane bez żadnej przerwy więc niezorientowani mogli się nie połapać, że to nie jest jeden numer

Frequency to nie jest moja ulubiona płyta, ale na żywo wypada bardzo, ale to bardzo dobrze i dobrze, że panowie zdecydowali się odświeżyć te numery - poza tytułowym i Closer to są bardzo duże rarytasy (w sumie sam koncert IQ też jest rarytasem

). Po nich usłyszeliśmy A Missile (bardzo liczyłem, bo dotychczas zagrany w tym roku raz), dwa utwory z najnowszej, świetnej płyty Dominion (Far from Here i Never Land), Leap of Faith z mojego ukochanego Ever, na koniec podstawowego seta zagrali Headlong. Bisy to zagrany po raz pierwszy w tym roku Magic Roundabout oraz No Love Lost.
Sobota - o 13 ruszyła zaplanowana przez organizatorów sesja Q&A z zespołem - pojawiły się ciekawe pytania i jeszcze ciekawsze odpowiedzi. W przyszłym roku wyjdzie suplement do Dominion z odrzutami z tejże płyty, istnieją dobrej jakości nagrania z Paulem Menelem jako wokalistą i być może ukażą się jako bonus w edycji deluxe Nomzamo, same zaczątki Nomzamo były pisane jeszcze z Peterem jako wokalistą, Mike Holmes w domu słucha głównie klasyki i muzyki house, na pytanie skąd pomysł z graniem Frequency skoro aktualnie w składzie znajduje się zaledwie 2/5 muzyków z tej płyty Mike odpowiedział "masz rację, nie powinniśmy tego robić", po czym dodał, że po prostu kminili co by tu zagrać i uznali ze ta płyta jest nieograna live a
mają zasadę że nie chcą żeby ktoś poszedł po raz drugi na ich koncert i pomyślał że znowu grają to samo co zawsze. Po około półtoragodzinnej sesji q&a zaproszono wszystkich zgromadzonych na ogródek, gdzie w grupach ok. 15 osobowych wykonywano fotki, które były do odbioru po koncercie. Bardzo fajna sprawa. Przed koncertem przechadzałem się z Tatą po okolicznej Sztolni Królowej Luizie i stojąc przy jednym zabytkowym silniku zaczęliśmy rozmawiać na jego temat, rozmowę przerwał nam true prog rock polish fan w wieku ok. 70 lat, który w ciągu trzech minut wyjaśnił nam, że młodzi teraz by takiej śruby nie odkręcili, że mamy węgiel, a te elektrownie działają na gaz, że wie Pan, teraz to jak facet idzie z kobitą za rączkę to to jest nienormalne, że teraz normalne to jak facet z facetem, ale w sumie to tacy to tylko wśród celebrytów są bo to jest modne, że tacy ludzie to zawsze byli, ale w starożytnym Rzymie jak senator został przyłapany na czymś takim to od razu był wieszany, takie to były czasy, ale nie no, tacy ludzie zawsze byli, po czym nie dając żadnemu z nas dojść do słowa rzekł, że on sie śpieszy na spotkanie z zespołem i poszedł XD
Drugi koncert to już typowy koncert z Dominion Tour (po raz pierwszy od naprawdę wielu lat ten zespół zagrał więcej niż 10 koncertów w roku, a nawet ponad 20!!!), przez co niestety trafiły się aż 3 powtórki, ale rozumiem chęć podpromowania nowej płyty (powtórzyli także Closer z Frequency). W końcu usłyszałem moje ukochane Wake na żywo. A Further Away i Darkest Hour to po prostu wybitne numery. Szkoda jedynie, że wyrzucili 3 numery, które były grane na zimowych weekenderach - Last Human Gateway, Through the Corridors (za nimi płaczę, bo mimo 5 IQ na koncie jedyne co słyszałem to środkową, balladową część Gateway) i Sleepless Incidential. W zamian dostaliśmy jednak Never Land, From the Outside In i wspomniane wcześniej Magic Roundabout i ogólnie te koncerty były ciut dłuższe, bo pograli wszystkie inne, które były rotowane między sobą w tym roku. Nagłośnienie w Wiatraku bdb. Aha, i na barierce był typ w corpse paincie z okładki The Wake, który śpiewał dosłownie każde słowo i dostał seta i kostkę od Mike'a
Wielkie chapeu bas dla organizatora - Independent Music Market. Wszystko zagrało jak należy, bonusy w postaci fot, sesji q&a to naprawdę fajny feature. Każdy posiadacz biletu mógł sobie wziąć także oficjalne IQ-owe breloczek, magnes, smyczkę, plakat z weekenderu, plakat z okładką Dominion i kolekcjonerski bilet. Wyobraźcie sobie ile taki temat by kosztował na jakimś gigu LN

Czasóweczka idealnie podegrana, po każdym z koncertów także oficjalna sesja m&g z całym zespołem. Jedyny minus tego weekendu to fakt, iż zespół wziął za mało merchu ze sobą, bo drugiego dnia podczas q&a dostępne było zaledwie kilka CD, damskie koszulki, a z męskich tylko S-ki i 3XL. Polscy progrockowcy nie zawiedli. Na oko podczas obu dni było ok. 350 luda, więc naprawdę bez tragedii, bo bałem się, że pod tym względem będzie serio źle.
Edit. Dostalem po secie z każdego wieczoru