LukaSieka pisze: ↑pn lis 10, 2025 11:48 am
Mi strasznie ciężko byłoby wybrać z tej płyty coś słabszego. Cała płyta jest bardzo równa, tak jak mało która w dyskografi.
Mam podobnie. Żeby cokolwiek wskazać jako słabe to decyzja na pół dnia...
LukaSieka pisze: ↑pn lis 10, 2025 11:48 am
Mi strasznie ciężko byłoby wybrać z tej płyty coś słabszego. Cała płyta jest bardzo równa, tak jak mało która w dyskografi.
Genghis Khan, bo uważam, że ten zespół nie potrafi w instrumentale. Drifter jest spoko, tylko w pewnym momencie wjeżdża melodyjka rodem z Koziołka Matołka i nie jestem w stanie się wtedy nie uśmiechać xD
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Uwazam, że Genghis Khan jest o wiele lepszy od kultowej Transylvanii. Na samym początku przygody z Iron Maiden wielbiłem ten utwór pod niebiosa. Melodyjka z Transylvanii sama mi się nuciła w głowie i tak dalej. Dziś uważam, że to dosć standardowy kawałek heavy-metalowy. Taka tam wymiana riffów i solówek. Genghis Khan to maksymalnie skondensowane trzy minuty. Dzieje się więcej niż w prawie każdym kawałku z czterech ostatnich płyt. Melodia z drugiej minuty....coś niesamowitego.
Od lat mam teorię, że Transylvania pierwotnie była planowana jako po prostu kolejny utwór z tekstem, ale z jakichś względów skończyła jako instrumental. Czy chodziło o brak weny, czy o brak faktycznych możliwości na to, żeby upchać tam słowa (co może być niekiedy problemem) - nie wiem. Ale faktycznie, struktura tej kompozycji jest dość wtórna.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Szczerze? dla mnie cały debiut jest wtórny. Genialny Phantom of the Opera, dość ciekawe kompozycyjnie Remember Tomorrow i Strange World oraz flagowy kawałek całego NWOBHM czyli Prowler. Reszta? Ani ziębi ani grzeje. Taki szkicownik stylu, zespół w fazie rozgrzewki. Wreszcie, Stratton który nigdy nie pasował do tego zespołu stylistycznie.