Judas Priest
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Judas Priest
Rocka Rolla 5/10
Sad Wings of Destiny 7/10
Sin after Sin 7/10
Stained Class 8/10
Killing Machine 8/10
British Steel 9/10
Point of Entry 5/10
Screaming for Vengeance 9/10
Defenders of the Faith 10/10
Turbo 8/10
Ram it Down 7/10
Painkiller 9/10
Jugulator 8/10
Demolition 5/10
Angel of Retribution 8/10
Nostradamus 4/10
Reemeder of Souls 6/10
Firepower 7/10
Invincible Shield 8/10
Sad Wings of Destiny 7/10
Sin after Sin 7/10
Stained Class 8/10
Killing Machine 8/10
British Steel 9/10
Point of Entry 5/10
Screaming for Vengeance 9/10
Defenders of the Faith 10/10
Turbo 8/10
Ram it Down 7/10
Painkiller 9/10
Jugulator 8/10
Demolition 5/10
Angel of Retribution 8/10
Nostradamus 4/10
Reemeder of Souls 6/10
Firepower 7/10
Invincible Shield 8/10
Re: Judas Priest
A Touch of Evil ma według mnie jedną z najlepszych solówek Tiptona, ten jeden element utworu sprawia, że mi się nigdy nie znudziTimothy Dalton pisze: ↑pt lis 07, 2025 1:37 pm Dokladnie tak. Rewelacyjny utwór. Pierwszy jaki usłyszałem.
Obiektywnie takie kawałki jak Touch of Evil czy Fever są bardzo dobre, ale to nie moja stylistyka.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
- Caracalized
- -#Clairvoyant

- Posty: 1447
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: Judas Priest
Jak już to Fever bardziej dałbym do grupy niedocenianych niż przereklamowanych i nie wiem przez kogo Dreamer Deceiver miałoby niedoceniane być - przez zespół, bo nie grali go po 1975?
Re: Judas Priest
Zdecydowanie topka Tiptona.Schizoid pisze: ↑pt lis 07, 2025 1:41 pmA Touch of Evil ma według mnie jedną z najlepszych solówek Tiptona, ten jeden element utworu sprawia, że mi się nigdy nie znudziTimothy Dalton pisze: ↑pt lis 07, 2025 1:37 pm Dokladnie tak. Rewelacyjny utwór. Pierwszy jaki usłyszałem.
Obiektywnie takie kawałki jak Touch of Evil czy Fever są bardzo dobre, ale to nie moja stylistyka.![]()
W ogóle to jego lead z Beyond to dla mnie taki Comfortably Numb heavy metalu, po prostu, na kolana.
Re: Judas Priest
Solo w Beyond to też piękna rzecz. Pamiętam, jak w 2015 patrzyłem się na niego, kiedy grał tę solówkę, chciałem ją maksymalnie chłonąć. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że był to ostatni raz, kiedy miałem tę możliwość.
Ogólnie najlepsze momenty solowe Glenna to dla mnie 2 wyżej wymienione + Heavy Metal, Dreamer Deceiver, All Guns Blazing, Future of Mankind i oczywiście Painkiller.
Ogólnie najlepsze momenty solowe Glenna to dla mnie 2 wyżej wymienione + Heavy Metal, Dreamer Deceiver, All Guns Blazing, Future of Mankind i oczywiście Painkiller.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
Timothy Dalton
- -#Ancient mariner

- Posty: 509
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 8:56 pm
Re: Judas Priest
Solo Downinga też jest wspaniałe. Cały utwór to jeden z 5-6 największych utworów lat 70. Lata 80 były wspaniałe, ale brakowało mi w nich tego specyficznego klimatu, inna sprawa, że wprowadziły inny klimat.
Re: Judas Priest
Partii Downinga w Beyond też niczego nie brakuje, ale po tej Glenna może niestety być tylko fillerem 
Schiz, o 4 z 5 wymienionych przez Ciebie od razu pomyślałem
Schiz, o 4 z 5 wymienionych przez Ciebie od razu pomyślałem
-
Timothy Dalton
- -#Ancient mariner

- Posty: 509
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 8:56 pm
Re: Judas Priest
Dla mnie solówko to nie wiem Rock Hard Ride Free, Stained Class, Some Heads are Gonna Roll, Painkiller...
Re: Judas Priest
No właśnie mam wrażenie, że gdyby panowie zatrzymali się na stylistyce z lat '76-'78, to niedługo po Stained Class ta dyskografia stałaby się nudna. Tymczasem Tipton cały czas rozwijał się jako gitarzysta, czego efektem było chociażby solo w Hell Bent for Leather, poniekąd wyznaczające kierunek, którym zaczął następnie podążać.Timothy Dalton pisze: ↑pt lis 07, 2025 1:58 pm Solo Downinga też jest wspaniałe. Cały utwór to jeden z 5-6 największych utworów lat 70. Lata 80 były wspaniałe, ale brakowało mi w nich tego specyficznego klimatu, inna sprawa, że wprowadziły inny klimat.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
Timothy Dalton
- -#Ancient mariner

- Posty: 509
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 8:56 pm
Re: Judas Priest
Miałem na myśli ogólnie w muzyce. Sam zespół musiał ewoluować, to naturalne.
Re: Judas Priest
Tipton to przede wszystkim wspaniałe frazowanie. Wspomniane solo z Evil to masterclass budowania napięcia przy bardzo inteligentnym używaniu oktaw. Spadają mi buty przy każdym odsłuchu.
W swoim prajmie, On i Smith - to byłoby wyborne duo
Dwóch gości stawiających przede wszystkim na melodię i frazowanie, nie wygłupy i wyścigi na gitarach.
W swoim prajmie, On i Smith - to byłoby wyborne duo
Dwóch gości stawiających przede wszystkim na melodię i frazowanie, nie wygłupy i wyścigi na gitarach.
-
Timothy Dalton
- -#Ancient mariner

- Posty: 509
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 8:56 pm
Re: Judas Priest
Jako, ze ostatnio było pisane o najsłabszych utworach IM to u mnie lista 25 najgorszych kawałków Judas Priest z lat 1976-1990. Chronologicznie
Victim of Changes- tak, tak, tak ten utwór to wydmuszka, przy BTROD takie gówienko, powtarzany non stop riff i beznadziejny tekst, nie wiem co widziałem latami w tym utworze
Epitath- nie lubię takiego błaznowania
Genocide- takie tam bele co
Diamonds and Rust- nie znoszę
Last Rose of Summer- tu poprostu to,ze ja nie lubię ballad
Here Comes the Tears- jak wyżej
Better than You Better Than Me- na takim etapie grać cover piątoligowego zespołu? po co?
Evil Fantasies- beznadziejny utwór
Before the Dawn- jak wyżej z balladami
United- no nie wiem po co jest ten utwór...
You Say Yes- oni wtedy się musieli dobrze bawić, gorzej, że słuchaczom to się nie udziela
Don't Go- bardzo nie lubię
Troubleshooter- taki tam słabiak
Fever- płaczliwe, jakieś takie przepraszam za określenie ala "pedaliada"
Devils Child- jak mam ochotę na AC/DC to włączam AC/DC
Turbo Lover- najbardziej przereklamowany utwór Judas Priest ever, nic mi się tu nie podoba
Parental Guidance- czyste beznadziejstwo
Rock You All Around The World- durnowate strasznie
Hot for Love- utwór nagrany po nic
Wild Night, Hot & Crazy Days- Halford wtedy przestał pić, może delirka?
Love Zone- chyba najgorszy z całej tej listy, straszny, jak coś takiego i tytułowy z Rid mogły powstać na jednej sesji?
Love You to Death- w zasadzie jak wyżej
Monsters of Rock- pompatyczne, majestatyczne i ....beznadziejne
Johny B Goode- zero klimatu starego przeboju
Touch of Evil- burzy mi klimat albumu
W przypadku późniejszych płyt musiałbym się bardzo mocno zastanowić. Tam zdecydowanie jest więcej średniaków, utworów bezbarwnych i tak dalej. Rocka Rolla to tak przeciętna płyta, że nie ma sensu wstawiać prawie całego albumu.
Victim of Changes- tak, tak, tak ten utwór to wydmuszka, przy BTROD takie gówienko, powtarzany non stop riff i beznadziejny tekst, nie wiem co widziałem latami w tym utworze
Epitath- nie lubię takiego błaznowania
Genocide- takie tam bele co
Diamonds and Rust- nie znoszę
Last Rose of Summer- tu poprostu to,ze ja nie lubię ballad
Here Comes the Tears- jak wyżej
Better than You Better Than Me- na takim etapie grać cover piątoligowego zespołu? po co?
Evil Fantasies- beznadziejny utwór
Before the Dawn- jak wyżej z balladami
United- no nie wiem po co jest ten utwór...
You Say Yes- oni wtedy się musieli dobrze bawić, gorzej, że słuchaczom to się nie udziela
Don't Go- bardzo nie lubię
Troubleshooter- taki tam słabiak
Fever- płaczliwe, jakieś takie przepraszam za określenie ala "pedaliada"
Devils Child- jak mam ochotę na AC/DC to włączam AC/DC
Turbo Lover- najbardziej przereklamowany utwór Judas Priest ever, nic mi się tu nie podoba
Parental Guidance- czyste beznadziejstwo
Rock You All Around The World- durnowate strasznie
Hot for Love- utwór nagrany po nic
Wild Night, Hot & Crazy Days- Halford wtedy przestał pić, może delirka?
Love Zone- chyba najgorszy z całej tej listy, straszny, jak coś takiego i tytułowy z Rid mogły powstać na jednej sesji?
Love You to Death- w zasadzie jak wyżej
Monsters of Rock- pompatyczne, majestatyczne i ....beznadziejne
Johny B Goode- zero klimatu starego przeboju
Touch of Evil- burzy mi klimat albumu
W przypadku późniejszych płyt musiałbym się bardzo mocno zastanowić. Tam zdecydowanie jest więcej średniaków, utworów bezbarwnych i tak dalej. Rocka Rolla to tak przeciętna płyta, że nie ma sensu wstawiać prawie całego albumu.
Re: Judas Priest
Heh, tak jak zauważyłem, że mam bardzo podobny momentami gust muzyczny do ciebie, to zdecydowaną większość tych utworów lubię nawet bardzo.
-
Timothy Dalton
- -#Ancient mariner

- Posty: 509
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 8:56 pm
Re: Judas Priest
W sumie to tym postem chciałem podkreślić, ze Point of Entry stawiam wyżej nad Turbo i Ram it Down.
-
Timothy Dalton
- -#Ancient mariner

- Posty: 509
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 8:56 pm
Re: Judas Priest
To w takim razie teraz Top 20 NAJLEPSZYCH
Run off the Mill
Dreamer Deceiver
The Ripper
Dissident Agressor
Exciter
Stained Class
Savage
Beyond the Realms of Death
Hell Bent for Leather
Rapid Fire
The Rage
Hot Rockin
Electric Eye
Screaming for Vengeance
Rock Hard Ride Free
The Sentinel
Some Heads are Gonna Roll
Ram it Down
Painkiller
Worth Fighting For
Run off the Mill
Dreamer Deceiver
The Ripper
Dissident Agressor
Exciter
Stained Class
Savage
Beyond the Realms of Death
Hell Bent for Leather
Rapid Fire
The Rage
Hot Rockin
Electric Eye
Screaming for Vengeance
Rock Hard Ride Free
The Sentinel
Some Heads are Gonna Roll
Ram it Down
Painkiller
Worth Fighting For
-
Timothy Dalton
- -#Ancient mariner

- Posty: 509
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 8:56 pm
Re: Judas Priest
Podoba mi się odrzut z Reedemera, Snakebite. Takie Judas Priest lubię najbardziej, motocyklowe, z pazurem, bez melodyjek. Trochę pobrzmiewa klimat Ressurection Halforda, troszkę Angel of Retribution. Nie rozumiem czego nie znalazł się na płycie.
Jeszcze o innym utworze z obecnej ery. Przy pierwszym odsłuchu No Surrender byłem totalnie na łopatkach. Tylko, że przez 30 sekund. Wejście Halforda to miazga, jakby czasy Killing Machine, feeling, agresja...potem niestety jest ładny, melodyjkowy refren. To i tak bardzo dobry utwór, ale mógł być absolutnym gigantem.
Jeszcze o innym utworze z obecnej ery. Przy pierwszym odsłuchu No Surrender byłem totalnie na łopatkach. Tylko, że przez 30 sekund. Wejście Halforda to miazga, jakby czasy Killing Machine, feeling, agresja...potem niestety jest ładny, melodyjkowy refren. To i tak bardzo dobry utwór, ale mógł być absolutnym gigantem.
Re: Judas Priest
Redeemer to takie pomieszanie z poplątaniem. Ja od dawna mówię, że Tears of Blood to jeden z fajniejszych numerów JP w XXI w., a też poszedł na dysk z bonusami. Ten album ucierpiał na niedorzecznie złej produkcji (za którą - na szczęście po raz ostatni - odpowiedzialny był Tipton), dziwnej trackliście i nieprzekonującym performance'u Roba, który brzmi tam na bardzo znudzonego. Wtedy miał pewne problemy zdrowotne, może to dlatego, no ale efekt finalny jest, jaki jest. Szkoda, na dobrą sprawę powinni ten album nagrać na nowo
I to chyba jedyny zabieg tego rodzaju, który by mnie faktycznie ucieszył.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
Timothy Dalton
- -#Ancient mariner

- Posty: 509
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 8:56 pm
Re: Judas Priest
Wychodziła w czasie gdy miałem fatalny okres w życiu, ale mimo to jakąś tam przyjemność miałem z słuchania tej płyty. Nie jest zła, ale oni chyba jeszcze leczyli rany po odejściu KK. Bardzo niespójna płyta. Lubię te bardziej "rockerskie" utwory np. Coldblooded, Hell and Back, Down in Flames, dość udany jest otwierający Dragonaut. Nie czaję kultu Valhalli ale ja nie lubię Judas Priest w odsłonie bardziej epickiej, obiektywnie dobry, ale te wyżej wymienione bardziej mi się podobają. Fatalne utwory to tytułowy, March of the Damned, Metalizer i zamykająca ballada.
Re: Judas Priest
Ballady są dwie. I Beginning of the End lubię, ale Never Forget to po latach jest dla mnie absolutny kupsztal, totalne dziadowanie i w sumie wszystko, co najgorsze. Jedzie na nostalgii i tyle. Metalizer to jest bodajże pierwsze, co napisali na ten album i tak, to definicja wypełniacza. Tytułowy mi siedzi, ale znowu: live brzmiał dużo lepiej niż studyjnie, jak wszystko z tej płyty.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
Timothy Dalton
- -#Ancient mariner

- Posty: 509
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 8:56 pm
Re: Judas Priest
Nawet nie mogę sobie przypomnieć tego drugiego. Sea of Red też mi się nie podoba. Angel podobnie. Są zespoły których ballad poprostu nie lubię. Judas Priest do nich należy. Nawet te kultowe dla wielu Before the Dawn mi nigdy nie leżało.

