Z czego imo BS, BiB i Master są na zbliżonym poziomie i sam nie wiem co lepsze od czego może być, ale na pewno mogę powiedzieć, że (choć nieporównywalne do końca) Master ma lepsze highlighty od highlightów na samym British Steel przynajmniej, lecz Judas Priest też poleciało na tej płycie w nieco prostszą strukturę utworów i nie ma co się dziwić, że bardziej rozbudowane kompozycje na Masterze mogą w łatwiejszy sposób robić lepsze wrażenie. I czy muszę tłumaczyć czemu wybieram Paranoid nad tymi innymi płytami? Myślę, że nie. Ktoś by powiedział, że Iron Man czy tytułowy są zbyt banalne i w ogóle za mało eksperymentalne jak na to co BS później robili, ale tutaj są porównywane nieporównywalne płyty przecież
Najlepszy klasyk ciężkiego grania.
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- Caracalized
- -#Clairvoyant

- Posty: 1282
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: Najlepszy klasyk ciężkiego grania.
Paranoid > British Steel > Back in Black > Master of Puppets > The Number of the Beast
Z czego imo BS, BiB i Master są na zbliżonym poziomie i sam nie wiem co lepsze od czego może być, ale na pewno mogę powiedzieć, że (choć nieporównywalne do końca) Master ma lepsze highlighty od highlightów na samym British Steel przynajmniej, lecz Judas Priest też poleciało na tej płycie w nieco prostszą strukturę utworów i nie ma co się dziwić, że bardziej rozbudowane kompozycje na Masterze mogą w łatwiejszy sposób robić lepsze wrażenie. I czy muszę tłumaczyć czemu wybieram Paranoid nad tymi innymi płytami? Myślę, że nie. Ktoś by powiedział, że Iron Man czy tytułowy są zbyt banalne i w ogóle za mało eksperymentalne jak na to co BS później robili, ale tutaj są porównywane nieporównywalne płyty przecież
Z czego imo BS, BiB i Master są na zbliżonym poziomie i sam nie wiem co lepsze od czego może być, ale na pewno mogę powiedzieć, że (choć nieporównywalne do końca) Master ma lepsze highlighty od highlightów na samym British Steel przynajmniej, lecz Judas Priest też poleciało na tej płycie w nieco prostszą strukturę utworów i nie ma co się dziwić, że bardziej rozbudowane kompozycje na Masterze mogą w łatwiejszy sposób robić lepsze wrażenie. I czy muszę tłumaczyć czemu wybieram Paranoid nad tymi innymi płytami? Myślę, że nie. Ktoś by powiedział, że Iron Man czy tytułowy są zbyt banalne i w ogóle za mało eksperymentalne jak na to co BS później robili, ale tutaj są porównywane nieporównywalne płyty przecież