Do Radomska trasa prosta. 180km, 5 zakrętów i już parkowaliśmy pod klubem. Jak wchodziliśmy, panie z szatni zapytały nas czy mamy bilety, a na naszą odpowiedź, że jeszcze nie stwierdziły coś w stylu "a dobra, kasa zamknięta" (potem się okazało, że to MDK sprzedaje te bilety w zawrotnej cenie 20 złotych sztuka), więc poszliśmy dalej. Do sali weszliśmy w połowie koncertu The Mind Parasites (początek 5. z 9 numerów). Widzieliśmy ich do tej pory raz, kiedyś w Elblągu przy okazji koncertu Turbo. W międzyczasie wydali płytę i sporą jej część usłyszeliśmy na żywo. Brzmiało do bardzo dobrze. Do tego wokalistka rozgadana, zagadywała i próbowała aktywizować publiczność. Na siedzącym koncercie to nie jest łatwe zadanie, ale na szczęście publiczność wykazywała chęć do zabawy.
Przekładka po TMP trwała niecały kwadrans i zaczął się koncert, na który przyjechaliśmy. Szczerze mówiąc nie wiedziałem czego się spodziewać, bo poza Sławkiem i Mateuszem zmienił się cały skład zespołu (poprzednio widzieliśmy ich jeszcze przed covidem). Zwłaszcza zmiana na wokalu była istotna, bo Dominik ma inny sposób śpiewania niż Rocker. Muszę przyznać, że już na pierwszym numerze złapałem dobry flow do zabawy. Wszystko grało jak trzeba (może ciut za głośno
Jak już wcześniej wspomniałem koncert był siedzący. Ludzi całkiem sporo, na pewno ponad setka. W pierwszym rzędzie siedziała dwójka dzieci, które aktywnie uczestniczyły w zabawie. Pod względem publiki wyglądało to również dobrze.
PS. Płyta kupiona, więc można się będzie w spokoju zapoznać z całością nowego materiału.


