Cradle Of Filth
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Cradle Of Filth
Co tu dużo mówić - warte każdej złotówki. Mimo, że sam musiałem przejechać pół Polski, wyszedłem nie mniej uradowany niż w Wawie 2024 (teraz brakowało mi spotkania VIP - które pewnie znowu bym wykupił). Usłyszeć cztery kawałki z nowej płyty, którą oceniłem na 9/10 to niemałe szczęście, patrząc na niektóre koncerty na tej trasie. Akurat gdy jest jesień słucham "mrocznej trylogii" (pierwsze trzy albumy licząc Vempire), to Nocturnal czy Funeral mnie zmiotły (nie znałem seta z tego legu). Nigdy nie byłem fanem Arii, ale zdaje sobie sprawę jak to jest mało ograny kawałek patrząc na datę premiery (wolałbym Thirteen Autumn...); brakowało Born czy Dusk ale te były w Wawie. Jakby nie patrzeć set coś a'la FuturePast - mało kotletów, więcej perełek i nowej płyty. Wiadomo, chciałoby się z kawałek dłużej ale może to kosztem świetnej formy.
Cieszy mnie, że każdy już zapomniał dziecinadę łysego i blondyny i przechodzimy do kolejnego etapu Filth, jak to jest z tym zespołem de facto od początku. Oby wrócili jak najszybciej, aczkolwiek to już pewnie z nowym materiałem.
Aha i po Promise of Fever w Wawie, cokolwiek z Damnation byłoby jak wisieńka na torcie - zamiast Nymphetamine - Better to Reign in Hell albo...grane kiedyś Enemy Led the Tempest - byłoby już ZA dobrze...
Cieszy mnie, że każdy już zapomniał dziecinadę łysego i blondyny i przechodzimy do kolejnego etapu Filth, jak to jest z tym zespołem de facto od początku. Oby wrócili jak najszybciej, aczkolwiek to już pewnie z nowym materiałem.
Aha i po Promise of Fever w Wawie, cokolwiek z Damnation byłoby jak wisieńka na torcie - zamiast Nymphetamine - Better to Reign in Hell albo...grane kiedyś Enemy Led the Tempest - byłoby już ZA dobrze...
- Emilio
- -#Lord of the flies

- Posty: 3889
- Rejestracja: sob cze 12, 2010 12:47 am
- Skąd: Oborniki, k Poznania
Re: Cradle Of Filth
Ja tam uważam, że Nymphetamine i Her ghost, to taki ich "Fear i Trooper" i dużo randomów chce to usłyszeć, więc ich obecność w secie jest uzasadniona.
BTW. są jakieś relacje z koncertu + zdjęcia?
BTW. są jakieś relacje z koncertu + zdjęcia?
"Moje dni upływają pomiędzy logiką, gwizdaniem, chodzeniem na spacery i stanami depresji."
Re: Cradle Of Filth
Wjechał pozew od byłych członków CoF.
- Recit The Thornographer
- -#Moonchild

- Posty: 1730
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
- Skąd: Midian
Re: Cradle Of Filth
Nie, oni się podpięli pod istniejący. Tak w paru słowach. Zdziwiłem się widząc tam Paula Allendera, który jest jednym z założycieli, a odszedł zanim Dani nawiązał współpracę z Dezem (w zasadzie Paul ogarniał ekonomię zespołu i sam pomysł menagmentu był stąd, że Paul sobie poszedł). Ale powiem Wam, że nie mniej się zdziwiłem rok temu widząc na stoisku z merchem longsleeve z podobizną Paula Alledera podczas trasy
Była to reprodukcja koszulki z 1994 roku wypuszczona w ramach 30 lat debiutu. Jeszcze się śmiałem z żoną, że ciekawe, czy Paul o tym wie i czy dostanie jakieś hajsy. Jak widać wiedział, ale hajsów nie dostał 
Z jednej strony rozumiem, że to jest totalny brak profesjonalizmu, z drugiej to oni w 1994 roku robili te koszulki sami, żadnych umów tak nikt nie miał. No, ale teraz to jest big biznis.
Richard Shaw chce hajs za merch ze swoją facjatą, więc to samo co Ashok, tu nic nowego.
Dwa pozostałe przypadki są ciekawsze.
Lindsay Matheson chce hajsy za wykorzystanie na merchu sigili, które zrobiła dla każdego z muzyków. Oni je sobie nawet wytatułowali
Z jednej strony czaję, ale z drugiej... wiecie, ona się uważa za jakąś czarownicę, zrobiła każdemu sigila, a teraz chce hajsy za to, że były w użyciu. A były, na płytach, na merchu (na rękawach longsleevów).
Ostatnia gostka to "aktorka", która wije się na dwóch ostatnich gównianych teledyskach. Ktoś wpadł na pomysł, żeby kadr z teledysku dać na front koszulki. Gostka oczywiście dostała hajs za teledysk, ale nie za koszulkę (tak twierdzi)... i tu znów wychodzi nieprofesjonalizm, jeżeli ona ma rację.
Podsumowując - ciekawy jestem procesu i czytając pozew (ciekawe, że w USA to wszystko jest takie dostępne) zdziwię się, jak sąd nie przyzna im racji.
Z jednej strony rozumiem, że to jest totalny brak profesjonalizmu, z drugiej to oni w 1994 roku robili te koszulki sami, żadnych umów tak nikt nie miał. No, ale teraz to jest big biznis.
Richard Shaw chce hajs za merch ze swoją facjatą, więc to samo co Ashok, tu nic nowego.
Dwa pozostałe przypadki są ciekawsze.
Lindsay Matheson chce hajsy za wykorzystanie na merchu sigili, które zrobiła dla każdego z muzyków. Oni je sobie nawet wytatułowali
Ostatnia gostka to "aktorka", która wije się na dwóch ostatnich gównianych teledyskach. Ktoś wpadł na pomysł, żeby kadr z teledysku dać na front koszulki. Gostka oczywiście dostała hajs za teledysk, ale nie za koszulkę (tak twierdzi)... i tu znów wychodzi nieprofesjonalizm, jeżeli ona ma rację.
Podsumowując - ciekawy jestem procesu i czytając pozew (ciekawe, że w USA to wszystko jest takie dostępne) zdziwię się, jak sąd nie przyzna im racji.
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Re: Cradle Of Filth
Sorry, przeczytałem tylko nagłówek 
Wystarczyło poczekać na Ciebie
Wystarczyło poczekać na Ciebie
Re: Cradle Of Filth
No z tym merchem to totalna amatorka
Re: Cradle Of Filth
Zespoły skoncentrowane wokół jednego muzyka to chyba zazwyczaj jest jakiś cyrk na kółkach. Megadeth i Iced Earth to pierwsze nazwy z brzegu, które przychodzą mi do głowy. Jeśli w kapeli skład zmienia się z taką częstotliwością, to raczej coś tam musi nie grać i to nie po stronie muzyków rotacyjnych.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
- Recit The Thornographer
- -#Moonchild

- Posty: 1730
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
- Skąd: Midian
Re: Cradle Of Filth
Możliwe, chociaż mi się wydaje, że to nie jest w dosłownym sensie wina tych centralnych postaci, a samej w sobie sytuacji. Zobaczcie - ta centralna postać jest na swoim, to zawsze będzie zespół tej postaci plus inni. I tu pojawia się problem: czy chcesz poświęcić życie pracując jako ten "inny" w cudzym projekcie, z którego wiele hajsu nie ma, grając kochany przez fanów nie swój materiał? W dodatku mając pewnie niewiele do gadania w kluczowych kwestiach? Wydaje mi się, że to łączy wszystkie przypadki.
Ciekawym przykładem jest jeszcze Dimmu Borgir, w którym takich liderów jest dwóch, a nie jeden. Czy to coś zmienia? Nie, reszta to jak w tramwaju, ludzie wsiadają i wysiadają. Co prawda Galder wytrzymał 24 lata (chociaż odszedł wkurzony, tam na bank jakieś kwasy były), ale kolejni na liście Votex i Musis 10. Skład z kultowej EDT nie przetrwał nawet 2 lat, poza dwoma liderami reszta odeszła w latach 1997-1999.
W Cradle Of Filth wciąż gra koleś, któremu zaraz wybije 20 lat w zespole, drugi ma 13, także to też nie jest tak, że każdy od razu zwiewa.
Ciekawym przykładem jest jeszcze Dimmu Borgir, w którym takich liderów jest dwóch, a nie jeden. Czy to coś zmienia? Nie, reszta to jak w tramwaju, ludzie wsiadają i wysiadają. Co prawda Galder wytrzymał 24 lata (chociaż odszedł wkurzony, tam na bank jakieś kwasy były), ale kolejni na liście Votex i Musis 10. Skład z kultowej EDT nie przetrwał nawet 2 lat, poza dwoma liderami reszta odeszła w latach 1997-1999.
W Cradle Of Filth wciąż gra koleś, któremu zaraz wybije 20 lat w zespole, drugi ma 13, także to też nie jest tak, że każdy od razu zwiewa.
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Re: Cradle Of Filth
Przypuszczam, że wszystkie te sytuacje mogą się od siebie różnić. Generalnie muzyk, który decyduje się dołączyć do kapeli tego rodzaju, wie (albo powinien wiedzieć), jak to funkcjonuje. I oczywiście, jestem w stanie sobie wyobrazić, że przychodzi ktoś nieco bardziej naiwny do takiej "autorytarnej" kapeli, a potem widzi, z czym to się je i daje nogę, ale jeśli przez zespół przewinęło się kilkanaście, kilkadziesiąt muzyków, to jest to już dla mnie zastanawiające. M.in. z tego powodu, że na jakimś etapie pracodawca jest znany ze swojego podejścia, zwłaszcza że to są/były duże kapele. Ja np. jestem pewien, że w Accept problem jest stricte z Wolfem Hoffmannem 
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Cradle Of Filth
Jedno jest pewne - muzyka zawsze zwycięża i ludzie to doceniają. Po takich gigach w 2024 i 2025 w Polsce (każdy w innym składzie) czuć, że to dobrze naoliwiona bestia i nic tylko czekać na kolejny etap kariery. A ten syf jakoś przetrwają, bo fanbase jest silny - a to w takich niszowych zespołach jest najważniejsze. Drama nie wpłynęła na gorszą sprzedaż biletów na trasie (sądzę po filmikach na YT), ani na streaming - nawet ciut im urósł. Może teraz bardziej będą pilnować tych merch'owych spraw. Powinni się zabezpieczać, bo zaraz 20 lecie działalności pałkarza w CoF i może jakaś limitowana koszulka z jego mordą się pojawi xD
- Recit The Thornographer
- -#Moonchild

- Posty: 1730
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
- Skąd: Midian
Re: Cradle Of Filth
Nie mam pojęcia o Accept prawdę mówiąc.
W Cradle to są tematy wbrew pozorom dość jasne i byłoby dobrze odróżnić 2 kwestie:
1. Podejście Daniego, które ociera się o jakiś jebany pracoholizm z tym ciągłym życiem w trasie i studiu (a mówimy o kolesiu po pięćdziesiątce). Oni grają jakieś chore liczby koncertów, jedną trasę kończą, kolejną zaczynają i tak właściwie wciąż od lat z przerwą na covid i studio. Życie w autobusie, samolocie i hotelu. To może być kuszące z początku dla jakiegoś muzyka na dorobku, ale potem życie rodzinne się sypie, lub odwrotnie, dziecko się rodzi i trzeba wybierać, długie miesiące w trasie VS bliscy, a jeszcze kwestia zdrowia w takim trybie życia... To historia aż 3 z ostatnich odejść - Richard Shaw (dziecko), Anabelle Iratni (dziecko), Lindsay "Schoocraft" (zdrowie). Po nich to już Zoe i Marek i tam też nie wierzę, że poronienie i brak czasu na odpoczynek nie miało żadnego wpływu.
Dodajmy słowa Sary Jezebel, która napisała podczas tej akcji wprost - to Paul Allender, a nie Dani, był osobą, przez którą ludzie odchodzili. I faktycznie, po odejściu Paula skład utrzymał się przez prawie 10 lat, a wczesniej to była taksówka.
2. Podejście biznesowe, że tak to ujmę. Tu ewidentnie jest coś na rzeczy. Wciąż brakuje mi odniesienia do innych, np. jakie warunki ma nowy pałker w Paradise Lost, jaki ma nasz rodak w Dimmu Borgir itd. Kevin pisał tutaj na przykładzie jakiegoś innego zespołu, że oni też mają bajzel i to tak wygląda. Ale nie ma co usprawiedliwiać, bo punkt odniesienia to tylko ciekawostka. Mam wrażenie, że w Cradle jest jakiś szczegóły rodzaj burdelu w kwestiach prawnych. Ten ich management wygląda dla mnie na typowy januszex i serio jestem ciekawy przebiegu rozprawy. Rozumiem, że czasami łata się pewne rzeczy na gumę do żucia, różne rzeczy w życiu robiłem, organizowałem itd., ale tu jest tego za dużo.
Ta koszulka z Paulem Allederem z zeszłego roku na przykład
No przecież to wiocha, serio nikt nie pomyślał, że koleś może mieć coś przeciw?
Z drugiej strony, no właśnie, Dimmu Borgir też wypuściło koszulki z fotką zespołu z albumami z 90s EDT i SBD, a tam z częścią muzyków liderzy nie mają dobrych kontaktów... i jestem ciekawy czy tam wszystko jest tak cacy i uporządkowane prawnie. Podkreślam: to nie usprawiedliwia burdelu w Cradle, ale ciekawy jestem.
W Cradle to są tematy wbrew pozorom dość jasne i byłoby dobrze odróżnić 2 kwestie:
1. Podejście Daniego, które ociera się o jakiś jebany pracoholizm z tym ciągłym życiem w trasie i studiu (a mówimy o kolesiu po pięćdziesiątce). Oni grają jakieś chore liczby koncertów, jedną trasę kończą, kolejną zaczynają i tak właściwie wciąż od lat z przerwą na covid i studio. Życie w autobusie, samolocie i hotelu. To może być kuszące z początku dla jakiegoś muzyka na dorobku, ale potem życie rodzinne się sypie, lub odwrotnie, dziecko się rodzi i trzeba wybierać, długie miesiące w trasie VS bliscy, a jeszcze kwestia zdrowia w takim trybie życia... To historia aż 3 z ostatnich odejść - Richard Shaw (dziecko), Anabelle Iratni (dziecko), Lindsay "Schoocraft" (zdrowie). Po nich to już Zoe i Marek i tam też nie wierzę, że poronienie i brak czasu na odpoczynek nie miało żadnego wpływu.
Dodajmy słowa Sary Jezebel, która napisała podczas tej akcji wprost - to Paul Allender, a nie Dani, był osobą, przez którą ludzie odchodzili. I faktycznie, po odejściu Paula skład utrzymał się przez prawie 10 lat, a wczesniej to była taksówka.
2. Podejście biznesowe, że tak to ujmę. Tu ewidentnie jest coś na rzeczy. Wciąż brakuje mi odniesienia do innych, np. jakie warunki ma nowy pałker w Paradise Lost, jaki ma nasz rodak w Dimmu Borgir itd. Kevin pisał tutaj na przykładzie jakiegoś innego zespołu, że oni też mają bajzel i to tak wygląda. Ale nie ma co usprawiedliwiać, bo punkt odniesienia to tylko ciekawostka. Mam wrażenie, że w Cradle jest jakiś szczegóły rodzaj burdelu w kwestiach prawnych. Ten ich management wygląda dla mnie na typowy januszex i serio jestem ciekawy przebiegu rozprawy. Rozumiem, że czasami łata się pewne rzeczy na gumę do żucia, różne rzeczy w życiu robiłem, organizowałem itd., ale tu jest tego za dużo.
Ta koszulka z Paulem Allederem z zeszłego roku na przykład
Z drugiej strony, no właśnie, Dimmu Borgir też wypuściło koszulki z fotką zespołu z albumami z 90s EDT i SBD, a tam z częścią muzyków liderzy nie mają dobrych kontaktów... i jestem ciekawy czy tam wszystko jest tak cacy i uporządkowane prawnie. Podkreślam: to nie usprawiedliwia burdelu w Cradle, ale ciekawy jestem.
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Re: Cradle Of Filth
Głupia blond pizda przyssała się do CoF jak gówno do statku mówiąc płyniemy.
Ależ błąd popełnił Dani akceptując tę socjopatkę w zespole. Czkawka będzie mu się to odbijać jak dostanie nakaz przelewów od sądu.
Ale ten Allender dołączający do pozwu to wziął z zaskoczenia haha.
Inna sprawa że Dani ma chujowy management który w sumie nie ma nikogo poważnego i robi tylko ich.
Ależ błąd popełnił Dani akceptując tę socjopatkę w zespole. Czkawka będzie mu się to odbijać jak dostanie nakaz przelewów od sądu.
Ale ten Allender dołączający do pozwu to wziął z zaskoczenia haha.
Inna sprawa że Dani ma chujowy management który w sumie nie ma nikogo poważnego i robi tylko ich.
www.last.fm/user/darkfuneral18
Re: Cradle Of Filth
Kurde, tak nawet abstrahując od samego tematu środowiska pracy i możliwych problemów z nim związanych, to zerknąłem na statystyki koncertów CoF, żeby mieć obraz tego, jak prezentuje się sytuacja. No i tak mi wyszło, że od 2010 (wyznaczyłem sobie tę datę, bo jest "okrągła" i obejmuje czasy najnowsze) CoF zagrało 704 koncerty. Sporo, rzeczywiście.
Wziąłem też wspomniany przeze mnie Accept (czyli też zespół z mocną pozycją lidera i również klubowy) i oni tych gigów w tym samym przedziale czasowym zagrali 685, więc niewiele mniej.
Do kompletu dodałem jeszcze Behemotha, który właśnie odstaje od wzorca lider + muzycy rotacyjni (bo jednak ten skład jest stały), u którego tych koncertów wyszło 832.
W tym momencie zacząłem kminić nad tym, jak prezentuje się aktywność sceniczna zespołów ze "średniej półki", więc dodatkowo wziąłem pod lupę Saxon (niby bardziej wiekowe od pozostałych, ale komercyjnie podobny kaliber), które może pochwalić się wynikiem 755 koncertów w latach 2010-2025.
Więc w sumie wychodzi mi na to, że wykonawcy tego rzędu po prostu muszą grać takie ilości koncertów i jest to chyba standard. W sumie nic dziwnego. Jeśli zespół chce żyć z muzyki, to musi ją sprzedawać, a ze sprzedaży samych płyt już nie ma tyle hajsu co kiedyś.
EDIT:
Pobawiłem się w te cyferki jeszcze trochę i wyszło mi tak:
Testament - 947
Overkill - 675
VADER - 1261 (!!!)
Wziąłem też na celownik kilka większych kapel, ale one tu nie mają nic do rzeczy, bo wiadomo, że wykonawcy arenowi grają na innych zasadach. Tak czy siak w sumie ciekawie się na takie zestawienia patrzy:
Ghost - 954
Judas Priest - 645
Iron Maiden - 568
Wziąłem też wspomniany przeze mnie Accept (czyli też zespół z mocną pozycją lidera i również klubowy) i oni tych gigów w tym samym przedziale czasowym zagrali 685, więc niewiele mniej.
Do kompletu dodałem jeszcze Behemotha, który właśnie odstaje od wzorca lider + muzycy rotacyjni (bo jednak ten skład jest stały), u którego tych koncertów wyszło 832.
W tym momencie zacząłem kminić nad tym, jak prezentuje się aktywność sceniczna zespołów ze "średniej półki", więc dodatkowo wziąłem pod lupę Saxon (niby bardziej wiekowe od pozostałych, ale komercyjnie podobny kaliber), które może pochwalić się wynikiem 755 koncertów w latach 2010-2025.
Więc w sumie wychodzi mi na to, że wykonawcy tego rzędu po prostu muszą grać takie ilości koncertów i jest to chyba standard. W sumie nic dziwnego. Jeśli zespół chce żyć z muzyki, to musi ją sprzedawać, a ze sprzedaży samych płyt już nie ma tyle hajsu co kiedyś.
EDIT:
Pobawiłem się w te cyferki jeszcze trochę i wyszło mi tak:
Testament - 947
Overkill - 675
VADER - 1261 (!!!)
Wziąłem też na celownik kilka większych kapel, ale one tu nie mają nic do rzeczy, bo wiadomo, że wykonawcy arenowi grają na innych zasadach. Tak czy siak w sumie ciekawie się na takie zestawienia patrzy:
Ghost - 954
Judas Priest - 645
Iron Maiden - 568
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
- Recit The Thornographer
- -#Moonchild

- Posty: 1730
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
- Skąd: Midian
Re: Cradle Of Filth
Zajebiste dane, na czym to sprawdzałeś?
Szalone liczby niektórzy wykręcają!
Od 2010 to wynik Cradle może być trochę zaniżony, były lata, w których bardzo mało grali, z 20 albo i mniej. Ich ofensywa to 2018 i z przerwą covidową trwa do teraz.
Od 2010 to wynik Cradle może być trochę zaniżony, były lata, w których bardzo mało grali, z 20 albo i mniej. Ich ofensywa to 2018 i z przerwą covidową trwa do teraz.
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Re: Cradle Of Filth
Na setlist.fm jak wejdziesz w "artists statistics" to masz z boku roczniki z odpowiednimi liczbami, do tego przy poszczególnych trasach też jest wyszczególnione, ile koncertów obejmowały 
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Cradle Of Filth
Można już zamawiać ładne wznowienia From Cradle to Enslave. Ja wziąłem bloody vinyl - wyszlo z wysyłką 169 zł.
- Recit The Thornographer
- -#Moonchild

- Posty: 1730
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
- Skąd: Midian
Re: Cradle Of Filth
Wyglądają świetnie, lekko poprawiona okładka bardziej mi się podoba (chociaż to nie nowość, edycja winylowa z 2016 lat też była już z czerwienią). Zestaw piosenek też taki sam jak w 2016, kompletny, a nie jak oryginalnie w 1999 (wtedy były inne wersje na USA i na Europę, amerykanie dostali
znakomity cover "Dawn of Eternity" Massacre, a Europejczycy iście popieprzony i fajny, jeżeli ktoś lubi takie rzeczy, remix tytułowego kawałka).
Także patrząc na okładkę i piosenki, to w zasadzie bardziej wznowienie edycji 2016 niż 1999
From The Cradle To Enslave
Of Dark Blood And Fucking
Death Comes Ripping (cover Misfits)
Sleepless (cover Anathemy, w 2016 promowali wydawnictwo takim sobie, animowanym teledyskiem: YouTube )
Pervert’s Church (From The Cradle To Deprave)
Funeral In Carpathia (Be Quick Or Be Dead) (wersja z gitarami jeszcze bardziej w stylu Iron Maiden)
Dawn Of Eternity (cover Massacre)
Osobiście lubię to wydawnictwo, nie jest to oczywiście EP na miarę V Empire, w ogóle nie jest blisko, ale nowe piosenki są bardzo dobre, a covery wyszły im ciekawie. Sleepless nabrało mocy dla kontrastu z niepokojącym początkiem, lubię heavy metalowe gitary w tym kawałku i nietypowy wokal Daniego. Dawn Of Eternity to rozpierducha bliska oryginałowi ale z powiększonym instrumentarium, a Death Comes Ripping to odegrany wiernie w zasadzie ukłon dla Glenna Danziga.
Jak na taki rozrzut - autorskie piosenki, covery, remix - jest to zaskakująco spójne jako całość. Mój dobry znajomy określił kiedyś to EP jako dobrą płytkę dla ludzi, którzy lubią metal, a niekoniecznie lubią Cradle Of Filth. On faktycznie nie lubi COF, ale te covery ceni. Bardzo klasyczne brzmienie pewnie też swoje robi, także to, że Dani mniej robi tu swoich typowych wrzasków.
Ciekawostka - na tym krótkim w sumie EP słuchać aż 3 perkusistów
Legendarny Nick Barker gra w oczywiście w zmienionej wersji Funeral In Carpathia, którą już wcześniej mieli zarejestrowaną,
Was Sarginson (znany... nie, to słowo tu nie pasuje, grający wtedy także w December Moon z basistą Cradle) gra w tytułowym, a także Death Comes Ripping i Sleepless,
Adrian Erlandsson zaczyna pisać swoją całkiem długą i ciekawą historię w zespole grając w Of Dark Blood and Fucking i coverze Massacre.
Ciekawe kiedy w końcu zrobią reedycję Midian na placku, bo to na nią ludzie najbardziej czekają, ostatnie wznowienie było chyba w 2011.

znakomity cover "Dawn of Eternity" Massacre, a Europejczycy iście popieprzony i fajny, jeżeli ktoś lubi takie rzeczy, remix tytułowego kawałka).
Także patrząc na okładkę i piosenki, to w zasadzie bardziej wznowienie edycji 2016 niż 1999
From The Cradle To Enslave
Of Dark Blood And Fucking
Death Comes Ripping (cover Misfits)
Sleepless (cover Anathemy, w 2016 promowali wydawnictwo takim sobie, animowanym teledyskiem: YouTube )
Pervert’s Church (From The Cradle To Deprave)
Funeral In Carpathia (Be Quick Or Be Dead) (wersja z gitarami jeszcze bardziej w stylu Iron Maiden)
Dawn Of Eternity (cover Massacre)
Osobiście lubię to wydawnictwo, nie jest to oczywiście EP na miarę V Empire, w ogóle nie jest blisko, ale nowe piosenki są bardzo dobre, a covery wyszły im ciekawie. Sleepless nabrało mocy dla kontrastu z niepokojącym początkiem, lubię heavy metalowe gitary w tym kawałku i nietypowy wokal Daniego. Dawn Of Eternity to rozpierducha bliska oryginałowi ale z powiększonym instrumentarium, a Death Comes Ripping to odegrany wiernie w zasadzie ukłon dla Glenna Danziga.
Jak na taki rozrzut - autorskie piosenki, covery, remix - jest to zaskakująco spójne jako całość. Mój dobry znajomy określił kiedyś to EP jako dobrą płytkę dla ludzi, którzy lubią metal, a niekoniecznie lubią Cradle Of Filth. On faktycznie nie lubi COF, ale te covery ceni. Bardzo klasyczne brzmienie pewnie też swoje robi, także to, że Dani mniej robi tu swoich typowych wrzasków.
Ciekawostka - na tym krótkim w sumie EP słuchać aż 3 perkusistów
Ciekawe kiedy w końcu zrobią reedycję Midian na placku, bo to na nią ludzie najbardziej czekają, ostatnie wznowienie było chyba w 2011.

We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Re: Cradle Of Filth
I osiąga niebotyczne ceny. Obstawiam, że będzie wznowienie i trasę historyczną, może na 30 lecie?Recit The Thornographer pisze: ↑pt sty 30, 2026 10:50 am
Ciekawe kiedy w końcu zrobią reedycję Midian na placku, bo to na nią ludzie najbardziej czekają, ostatnie wznowienie było chyba w 2011.
- Recit The Thornographer
- -#Moonchild

- Posty: 1730
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
- Skąd: Midian
Re: Cradle Of Filth
Szczerze mówiąc liczę na wznowienie wcześniej, może już jesienią. Właściwie to zaskoczyli mnie tym From The Cradle..., spodziewałem się właśnie Midian, który miał być 2 lata temu, ale coś tam nie pykło (zespół wtedy sprzedawał bluzy i koszulki z Midian, więc widać, że było to planowane).
Music For Nations systematycznie coś tam działa, ale tempo mają żółwia... Szczerze mówiąc nie kumam tego biznesu, nie rozumiem jaki jest sens w pozwalaniu, żeby ludzie licytowali na eBayu płyty za jakieś ~500 dolarów, bo od 1,5 dekady nie ma ich w sprzedaży. Widać, że jest pewne zapotrzebowanie. Wydawanie płyt serio jest takie nieopłacalne, że nie opłaca się po to sięgnąć? Oczywiście wiadomo, że to się nie sprzeda w gigantycznym nakładzie, ale naprawdę to wszystko takie nieopłacalne? Jeżeli tak, to jaki sens ma wznawianie From The Cradle..., które 10 lat temu, jak pisałem, było i nie widziałem nigdzie marudzenia, żeby znów to rzucili na rynek.
Osobiście mam chyba wszystkie winylowe edycje Midian do tej pory i jak brałem ostatnią właśnie w 2011 z USA to zwykła przesyłka zza Atlantyku była droższa niż 2xLP, a teraz to jest jakiś turbo rar
No nie kumam tego rynku.
Music For Nations systematycznie coś tam działa, ale tempo mają żółwia... Szczerze mówiąc nie kumam tego biznesu, nie rozumiem jaki jest sens w pozwalaniu, żeby ludzie licytowali na eBayu płyty za jakieś ~500 dolarów, bo od 1,5 dekady nie ma ich w sprzedaży. Widać, że jest pewne zapotrzebowanie. Wydawanie płyt serio jest takie nieopłacalne, że nie opłaca się po to sięgnąć? Oczywiście wiadomo, że to się nie sprzeda w gigantycznym nakładzie, ale naprawdę to wszystko takie nieopłacalne? Jeżeli tak, to jaki sens ma wznawianie From The Cradle..., które 10 lat temu, jak pisałem, było i nie widziałem nigdzie marudzenia, żeby znów to rzucili na rynek.
Osobiście mam chyba wszystkie winylowe edycje Midian do tej pory i jak brałem ostatnią właśnie w 2011 z USA to zwykła przesyłka zza Atlantyku była droższa niż 2xLP, a teraz to jest jakiś turbo rar
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath

