Spiritual jazz
Przepiękna płyta brrytyjskiego trębacza, ktorą odkryłem całkiem niedawno. Czerpie z klasyków spiritual jazzu jak Coltrane i Sanders, ale jest tu jakby subtelniej. Nie ma dźwięków zarzynanych słoni (jak czasami na klasykach spiritual jazzu), cudowna ciepła trąbka, piękne melodie i chilloutowy klimat.
Bardzo mi się podoba dużo przestrzeni i subtelne partie instrumentów. Nie ma przepychu, natłoku dźwięków i zbyt wielu instrumentów orientalnych. Właściwie saksofon, flet, trąbka pianino i harfa. Egipski klimat, przypominający mi trochę Imaginary Day Pata Methenyego. Jedna z niewielu płyt, którą mogę słuchać od deski do deski, po prostu chłonąc i przenosząc się do innego świata.
Dla mnie póki co odkrycie roku, płyta już do mnie jedzie.
https://www.youtube.com/watch?v=jR44SigLhZ4



