Cradle Of Filth
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Cradle Of Filth
Mając taką dyskografię grać tak nudna i powtarzalna od lat setliste. Dajcie spokój.
www.last.fm/user/darkfuneral18
- Recit The Thornographer
- -#Assassin

- Posty: 2442
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
- Skąd: Midian
Re: Cradle Of Filth
Cradle w końcu ogarnęli solidniej filię sklepu w UE, m.in. letnia kolekcja Midian (foto) jest słana z Czech, więc bez dopłaty na poczcie i do nas InPostem
Niestety nie ogarnęli setlisty, na trasie w Australii, którą wczoraj zaczęli, wrzucili tylko "Gilded C*nt" z rzeczy, których jakiś czas nie grali. Chyba, że to z przesłaniem, tylko już nie wiem, do której babki
Dirty little gold digger
Gilded c*nt
Oh, you gilded c*nt!
Niestety nie ogarnęli setlisty, na trasie w Australii, którą wczoraj zaczęli, wrzucili tylko "Gilded C*nt" z rzeczy, których jakiś czas nie grali. Chyba, że to z przesłaniem, tylko już nie wiem, do której babki
Dirty little gold digger
Gilded c*nt
Oh, you gilded c*nt!
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Re: Cradle Of Filth
Kredki top 5 zespołów z najnudniejszymi setlistami. Dziwne jak na zespół który tyle koncertuje.Recit The Thornographer pisze: ↑pt lip 10, 2026 6:53 pm Cradle w końcu ogarnęli solidniej filię sklepu w UE, m.in. letnia kolekcja Midian (foto) jest słana z Czech, więc bez dopłaty na poczcie i do nas InPostem![]()
Niestety nie ogarnęli setlisty, na trasie w Australii, którą wczoraj zaczęli, wrzucili tylko "Gilded C*nt" z rzeczy, których jakiś czas nie grali. Chyba, że to z przesłaniem, tylko już nie wiem, do której babki![]()
Dirty little gold digger
Gilded c*nt
Oh, you gilded c*nt!
www.last.fm/user/darkfuneral18
- Caracalized
- -#Assassin

- Posty: 2124
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: Cradle Of Filth
Daje top 10 najnudniejszych setlist od lat z głowyCaracalized pisze: ↑pt lip 10, 2026 9:22 pmA obok nich kto jest? Kreator, King Diamond, Iron Maiden i o kim jeszcze zapominam? Candlemass?
- Kredki
- Dimmu Borgir
- Diamond
- Kreator
- Anthrax
- Behemoth
- Amon Amarth
- Powerwolf
- Scorpions
- Paradise Lost
www.last.fm/user/darkfuneral18
- Caracalized
- -#Assassin

- Posty: 2124
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: Cradle Of Filth
O, większość tego nawet mnie nie interesuje i te nazwy nawet by mi do głowy nie przyszły
Ale Scorpions chyba od dawna lata 70' strasznie zaniedbuje poza ewentualnie jakimś Lovedrive, a oni z tego okresu mają trochę perełek, które mogli na przestrzeni lat wyjąć z kapelusza, lecz zaraz chyba będzie i tak po ptokach jak kończą karierę chyba przez coraz gorszą formę Klausa.
- Recit The Thornographer
- -#Assassin

- Posty: 2442
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
- Skąd: Midian
Re: Cradle Of Filth
Dimmu Borgir niefajne sety? Grają bardzo mało i zazwyczaj best of, ale rok temu na festiwalach potrafili wrzucić Moonchild Domain i Cataclysm Children. Dwa lata temu takie wykopy jak Det nye riket lub Raabjørn speiler draugheimens skodde. Jesienią może też czymś zaskoczą.
W Cradle też nie było źle, w ostatnich latach potrafili zaskoczyć ciekawymi wykopaliskami, które nawet debiutowały live (Scorched Earth Erotica, Death Magick for Adepts, Saffron's Curse, w covidzie zagrali całe Dusk..., przed covidem trasę z całym Cruelty..., a przecież wtedy jeszcze marzeniem fanów było Bathory Aria!). Niestety rok temu wrócili do stanu, w którym lepią setlisty wybierając z jakichś 15 klasyków + zestawu z ostatniej płyty.
Pudelek: Dani się rozstał z laską w kwietniu, więc nie będzie miał co robić i pewnie będą grali jeszcze więcej tras
Jak dla mnie nudne setlisty ma np. Candlemass, niezależnie od nieprawdopodobnej zajebistości pierwszych płyt, to wiadomo, że live będzie mix pierwszych 3 (z naciskiem na pierwszą) plus coś nowego. Nie mówię o wyjątkach, jak koncert z Mnichem. Te trzy pierwsze oczywiście są najlepsze, ale jednak na późniejszych też są fantastyczne piosenki, a one jakby nie istniały.
W Cradle też nie było źle, w ostatnich latach potrafili zaskoczyć ciekawymi wykopaliskami, które nawet debiutowały live (Scorched Earth Erotica, Death Magick for Adepts, Saffron's Curse, w covidzie zagrali całe Dusk..., przed covidem trasę z całym Cruelty..., a przecież wtedy jeszcze marzeniem fanów było Bathory Aria!). Niestety rok temu wrócili do stanu, w którym lepią setlisty wybierając z jakichś 15 klasyków + zestawu z ostatniej płyty.
Pudelek: Dani się rozstał z laską w kwietniu, więc nie będzie miał co robić i pewnie będą grali jeszcze więcej tras
Jak dla mnie nudne setlisty ma np. Candlemass, niezależnie od nieprawdopodobnej zajebistości pierwszych płyt, to wiadomo, że live będzie mix pierwszych 3 (z naciskiem na pierwszą) plus coś nowego. Nie mówię o wyjątkach, jak koncert z Mnichem. Te trzy pierwsze oczywiście są najlepsze, ale jednak na późniejszych też są fantastyczne piosenki, a one jakby nie istniały.
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Re: Cradle Of Filth
Nie no Recit, sorry ale to Moonchild Domain to był jakiś krótki snippet przed Puritanią. Wiem, bo widziałem na Brutal Assault. Akurat to jest setlistowo zespół nudniejszy niż Kredki. Wiecznie to samo. Chosen Legacy, Council, Serpentine Offering, Mourning, Progenies, Interdimensional Summit i coś z puli Spellbound, Blessing, Vredesbyrd, Gateways.Recit The Thornographer pisze: ↑pt lip 10, 2026 11:20 pm Dimmu Borgir niefajne sety? Grają bardzo mało i zazwyczaj best of, ale rok temu na festiwalach potrafili wrzucić Moonchild Domain i Cataclysm Children. Dwa lata temu takie wykopy jak Det nye riket lub Raabjørn speiler draugheimens skodde. Jesienią może też czymś zaskoczą.
W Cradle też nie było źle, w ostatnich latach potrafili zaskoczyć ciekawymi wykopaliskami, które nawet debiutowały live (Scorched Earth Erotica, Death Magick for Adepts, Saffron's Curse, w covidzie zagrali całe Dusk..., przed covidem trasę z całym Cruelty..., a przecież wtedy jeszcze marzeniem fanów było Bathory Aria!). Niestety rok temu wrócili do stanu, w którym lepią setlisty wybierając z jakichś 15 klasyków + zestawu z ostatniej płyty.
Pudelek: Dani się rozstał z laską w kwietniu, więc nie będzie miał co robić i pewnie będą grali jeszcze więcej tras![]()
Jak dla mnie nudne setlisty ma np. Candlemass, niezależnie od nieprawdopodobnej zajebistości pierwszych płyt, to wiadomo, że live będzie mix pierwszych 3 (z naciskiem na pierwszą) plus coś nowego. Nie mówię o wyjątkach, jak koncert z Mnichem. Te trzy pierwsze oczywiście są najlepsze, ale jednak na późniejszych też są fantastyczne piosenki, a one jakby nie istniały.
www.last.fm/user/darkfuneral18
- Recit The Thornographer
- -#Assassin

- Posty: 2442
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
- Skąd: Midian
Re: Cradle Of Filth
Kurcze, to szkoda. Może się rozkręcą, w tym roku wracają do w miarę normalnego koncertowania.
A ten austtalijski set Cradle jakiś waginalny
A ten austtalijski set Cradle jakiś waginalny
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 10364
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: Cradle Of Filth
No kto by pomyślał, wydawało mi się że tylko Alestorm taki wulgarny 
#johnny2026
#SilneRamięPrawa
#SilneRamięPrawa
- Recit The Thornographer
- -#Assassin

- Posty: 2442
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
- Skąd: Midian
Re: Cradle Of Filth
No właśnie nie są, ten kawałek ma specyficzny tekst i tytuł jak na nich. Na moje to włączenie Gilded Cunt do setu i tematy waginalne to może być konkretne odreagowanie po rozstaniu, ale może to moja nadinterpretacja.
Natomaist nieporozumieniem jest dla mnie brak czegokolwiek z mojego ulubionego Dusk..... And Her Embrace. Nawet do konwencji by pasowało, Dusk and Her Cunt, a w obliczu tematów z kobietami pewnie lepiej Haunted Cunts.
BTW, Nick Barker udzielił obszernego (trzy godziny!) wywiadu z okazji 30 lat V Empire. Mówi głównie o perkusji, ale wchodzi też na wspominki i inne tematy. Można się dowiedzieć paru ciekawostek, np. że Ebony Dressed for Sunset był pierwszym utworem napisanym ze Stuartem Antsisem. Oczywiście jest też temat jego zdrowia, Barker zmaga się z poważną chorobą nerek, która wyeliminowała go z grania.
https://youtu.be/45VRog4frBE?si=qtknjrMRknLrxXUV
Natomaist nieporozumieniem jest dla mnie brak czegokolwiek z mojego ulubionego Dusk..... And Her Embrace. Nawet do konwencji by pasowało, Dusk and Her Cunt, a w obliczu tematów z kobietami pewnie lepiej Haunted Cunts.
BTW, Nick Barker udzielił obszernego (trzy godziny!) wywiadu z okazji 30 lat V Empire. Mówi głównie o perkusji, ale wchodzi też na wspominki i inne tematy. Można się dowiedzieć paru ciekawostek, np. że Ebony Dressed for Sunset był pierwszym utworem napisanym ze Stuartem Antsisem. Oczywiście jest też temat jego zdrowia, Barker zmaga się z poważną chorobą nerek, która wyeliminowała go z grania.
https://youtu.be/45VRog4frBE?si=qtknjrMRknLrxXUV
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Re: Cradle Of Filth
Jestem po odsłuchu (pierwszy raz i ostatni) ostatniej płyty, okładka słaba, w pierwszym utworze gitary mi się podobają, w drugim nic, Dani jak to Dani, przyzwoicie, perkusista się w ogóle nie rozwija, pedalskie klawisze w drugim utworze, bas bardzo słabo słychać (słucham na yt) lecimi trzeci utwór, w ogóle pełno autoplagiatów a to dopiero 3 utwór. Równocześnie mogliby taki album wydać w 2010 i bym różnicy nie czuł że to 2025. O słychać bas, riffowanie nawet w pytkę, atmosfera chwilę później siada, Dani też mógłby się rozwinąć, bo od lat śpiewa tak samo, mógłby coś zarapować, nie wiem coś nowego zrobic ze swoim głosem, ale to taka muzyka niestety. Technicznie spoko, ale linie wokalne na tym albumie są przewidywalne i nudne. Utwór 4 porażka, i ten damski wokal no dramat. White Hellebore - jak słyszę ten żeński wokal to jestem zażenowany, wtóruje jej Dani który próbuje brzmieć groźnie, i to bezjajeczne naparzanie na perkusji. Gitarzyści podnoszą trochę poziom tego utworu, ale całość ogólnie do zapomnienia. Utwór 6 okropnie :/ patatajkowate gitary, coś w stylu Maiden, takich gitar nie lubię. Chórki, i wokal Daniego słyszałem takie coś setki razy w jego wykonaniu. Gówniany kawałek. 32 minuta chwile dobrego riffu, ale to za mało. Kiepsko się ich muzyka starzeje, no wreszcie jakieś solo. Będą pisać moje wypociny o innych płytach CoF też, będę jechać same studyjne zobaczymy jak reszta przetrwała próbę czasu. Tej z 2021 też nie słuchałem, więc zobaczymy jak mi podejdzie, miałem box nawet w folii ale dałem siorze, na chuj mi to. Kolejny, siódmy utwór, początek wiocha, wokal bezjajeczny, taki mówiono/szeptany, kiedyś to miało swój urok, ale ileż można. Okropne klawisze. Nie zdzierżę tej laski. Ósmy jak na razie najlepszy. Średnie 6/10 jedyny kawałek w którym mnie nic nie wkurwia i słychać bas. Ostatni utwór (na szczęście), dobra na straty można spisać na straty, bo laska wchodzi, nijaki jak nic. Koniec nareszcie. Słaby album, daję 3,5/10 za to tylko że to CoF i ósmy utwór jest niezły. Ale to za mało, z tego to by mogli wykręcić jakiś maxi singiel albo króciutką epkę. Wstyd.
Zajzajer on the Road 2026:
- Recit The Thornographer
- -#Assassin

- Posty: 2442
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
- Skąd: Midian
Re: Cradle Of Filth
Fajnie, że bierzesz się za Cradle. Będziesz słuchał innych też, do najstarszych swoim zwyczajem?
Z szacunkiem do opinii nie kumam zarzutu, że brakuje Ci zmian. Na poszczególnych płytach pewne uświadczysz, ale wciąż będzie dobrze wiadomo co to jest. Czy to faktycznie taka wada? Serio chciałbyś żeby Dani zaczął bawić się w jakieś rapsy w imię wydumanego progresu? Rozumiem, ale nie podzielam. Konsekwencja jest dla mnie ich atutem, podobnie jest w przypadku wielu innych mniejszych i większych. Nigdy nie czaiłem tekstów, że np. Motorhead nagrywa ten sam album co parę lat.
Dla mnie ostatni album niestety póki co tylko traci, ale akurat You Are My Nautilus uwielbiam (no i to jest u nich coś nowego), Ex Sanguine Draculae pasuje do starszych płyt. Damski wokal na tej płycie jest absolutnie gówniany i najgorszy w historii zespołu, co tylko podbija w moich oczach marność niejakiej blondyny.
Z szacunkiem do opinii nie kumam zarzutu, że brakuje Ci zmian. Na poszczególnych płytach pewne uświadczysz, ale wciąż będzie dobrze wiadomo co to jest. Czy to faktycznie taka wada? Serio chciałbyś żeby Dani zaczął bawić się w jakieś rapsy w imię wydumanego progresu? Rozumiem, ale nie podzielam. Konsekwencja jest dla mnie ich atutem, podobnie jest w przypadku wielu innych mniejszych i większych. Nigdy nie czaiłem tekstów, że np. Motorhead nagrywa ten sam album co parę lat.
Dla mnie ostatni album niestety póki co tylko traci, ale akurat You Are My Nautilus uwielbiam (no i to jest u nich coś nowego), Ex Sanguine Draculae pasuje do starszych płyt. Damski wokal na tej płycie jest absolutnie gówniany i najgorszy w historii zespołu, co tylko podbija w moich oczach marność niejakiej blondyny.
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Re: Cradle Of Filth
Tak, będę jechać od końca (tej z 2021 jak mówiłem też nie słuchałem, więc nie wiem czego się spodziewać) do pierwszej. Dzięki, że nie zjechałeś, bo jesteś mega fanem CoF, no ale kurde, kocham Dusk np (ostatnio awansowało z 30któregoś miejsca do top 15 płyt wszech czasów) jak dla mnie ocena będzie maxymalna, ale nie ma co spoilerować
imo dla mnie najlepsza płyta gatunku. Ja np takiej muzyki ostatnio słucham dużo, więc proszę się nie dziwić że taka niska ocena tego CoF
https://www.youtube.com/watch?v=O-PjYv8 ... TI&index=2
Jakby Dani wydał jakąs solową płytę z taki utworem czy bitem, to byłbym wniebowzięty
, serio
https://www.youtube.com/watch?v=O-PjYv8 ... TI&index=2
Jakby Dani wydał jakąs solową płytę z taki utworem czy bitem, to byłbym wniebowzięty
Zajzajer on the Road 2026:
- Caracalized
- -#Assassin

- Posty: 2124
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: Cradle Of Filth
Gdyby kredki zaczęły wplatać elementy free jazzu albo jangle popu do swojej muzyki to może i nawet sam bym ich zaczął słuchać, wtedy wydaje mi się, że coś prawdziwie nowego rzeczywiście by zrobili i Invader by to usłyszał 
Re: Cradle Of Filth
No dokładnie tak jak napisał Caracalized. Wtedy to byłoby coś nowego, ale i tak się lepiej starzeją niż DT.
Zajzajer on the Road 2026:
- Recit The Thornographer
- -#Assassin

- Posty: 2442
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
- Skąd: Midian
Re: Cradle Of Filth
Miałbym zjechać Twoją opinię, bo mam inne zdanie o płycie? Bez przesady, to byłoby niepoważne
Zresztą też nie uważam, że to jakieś mistrzostwo świata, dałbym jej 5 lub 6/10. To co na początku wydawało mi się jej zaletą (nawiązania do klasyki zespołu), teraz jest olbrzymią wadą, bo jest zbyt chaotyczne, przypadkowe, jakby wręcz odhaczali listę - to będzie bardziej jak "Midian", to jak "Dusk", tu jak coś z "Nymphetamine"... Nie lubię słuchać tej płyty w całości, a to u mnie rzadkość. No i wokal blondyny.
Mam obawy o nowy album, powstał w bardzo burzliwym czasie. Napisany przez 4 osoby, to akurat na plus, ale patrząc na historię to nie wiem, czy akurat Donny i Martin tworzą najlepsze rzeczy w kapeli.
Co do innych rzeczy, ja bym padł słysząc go w takim wydaniu jak proponujesz
Prawie padłem jak usłyszałem to -
https://youtu.be/9d4Sv20tf9M?si=VNfs6U2ov_e9Ac87
Mam kasetkę z tym albumem i do tej pory nie otworzyłem xD
Myślałem, że to jakieś jaja, a okazało się, że to legitnie jest muzyka, której ludzie słuchają.
Dani nagrał fajne kolaboracje z Bring Me The Horizon, Christian Death, TANK (no, ta mniej udana moim zdaniem), wykonał na scenie klasyk z Kreator (super wyszło!) więc da się go usłyszeć w innym repertuarze, ale jest tam 100% sobą. Jakieś free jazzy to nie xD On słucha thrashu, blacku, heavy z 80s i muzyki filmowej, poza tym nie ma z tego co wiem jakichś szerokich horyzontów muzycznych. Jak o tym pomyśleć, to Cradle jest mniej lub bardziej udanym mixem takich wpływów.
Ok 2010 dołączył do zespołu swojego kumpla, Devilment. Miała to być taka odskocznia od Cradle. Zespół na pierwszej płycie brzmi jak dość typowy metal swojego czasu, ale na drugiej to już jak kopia Cradle, więc pewnie ciężko mu odejść od własnego stylu. Tylko wiecie, jak Lemmy wykonał piosenkę świąteczną to ona brzmi jak Motorhead. Niektórzy tak mają, dla mnie to tak samo atut jak i wada.
Mam obawy o nowy album, powstał w bardzo burzliwym czasie. Napisany przez 4 osoby, to akurat na plus, ale patrząc na historię to nie wiem, czy akurat Donny i Martin tworzą najlepsze rzeczy w kapeli.
Co do innych rzeczy, ja bym padł słysząc go w takim wydaniu jak proponujesz
https://youtu.be/9d4Sv20tf9M?si=VNfs6U2ov_e9Ac87
Mam kasetkę z tym albumem i do tej pory nie otworzyłem xD
Myślałem, że to jakieś jaja, a okazało się, że to legitnie jest muzyka, której ludzie słuchają.
Dani nagrał fajne kolaboracje z Bring Me The Horizon, Christian Death, TANK (no, ta mniej udana moim zdaniem), wykonał na scenie klasyk z Kreator (super wyszło!) więc da się go usłyszeć w innym repertuarze, ale jest tam 100% sobą. Jakieś free jazzy to nie xD On słucha thrashu, blacku, heavy z 80s i muzyki filmowej, poza tym nie ma z tego co wiem jakichś szerokich horyzontów muzycznych. Jak o tym pomyśleć, to Cradle jest mniej lub bardziej udanym mixem takich wpływów.
Ok 2010 dołączył do zespołu swojego kumpla, Devilment. Miała to być taka odskocznia od Cradle. Zespół na pierwszej płycie brzmi jak dość typowy metal swojego czasu, ale na drugiej to już jak kopia Cradle, więc pewnie ciężko mu odejść od własnego stylu. Tylko wiecie, jak Lemmy wykonał piosenkę świąteczną to ona brzmi jak Motorhead. Niektórzy tak mają, dla mnie to tak samo atut jak i wada.
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Re: Cradle Of Filth
kurde brzmi troche jak Linkin Park czy jakieś Slipknoty czy coś z tego linka co zapodałeś, nawet spoko mi się podoba, Linkin Park akurat lubię, ciekawe bardzo 
Zajzajer on the Road 2026:
Re: Cradle Of Filth
Jestem po pierwszym odsłuchu Existence is Futile, w przeciwieństwie do jego następcy do tego albumu warto wracać. Muzyka nie nuży, fajny wokal, wszystko jest spójne, gitarki i Dani na propsie. Jedynie bas bym bardziej wysunął, bo na yt słabo go słychać. Okładka też fajna, przypomniałem sobie kilka momentów, bo grali kilka kawałków z tej płyty na gigach w 2024 (byłem w Krk i we Wro), więc coś tam wcześniej już musiałem słyszeć. Okładka też fajna, ocena końcowa 6,5/10 za kilka dni wezmę się za ten krążek z 2017 roku. Niezły album. Aha i bonusy które są na tej płycie też mi się podobały, tak więc ogólnie solidny album, nie ma lipy.
Zajzajer on the Road 2026:
- Recit The Thornographer
- -#Assassin

- Posty: 2442
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
- Skąd: Midian
Re: Cradle Of Filth
Szkoda, że słuchasz na YouTube, na moje muzyka ogólnie dużo traci na ich kompresji. Chyba, że masz YouTube Music, to pewnie jest lepiej.
Osobiście uwielbiam EiF, dla mnie to takie 8/10. Album bogaty w pomysły i zajebiste melodie, sugestywny, rewelacyjnie zaśpiewany przez lidera.
Podoba mi się podział na części oddzielone instrumentalnymi introsami. Bardzo lubię warstwę liryczną. Nie jest to album koncepcyjny w żadnym razie, natomiast różni się od większości innych, tematy są bardziej współczesne, czasami realne, ograniczony jest też staroangielski. Są to czasami dość przyziemne liryki o zmaganiach z odchodzeniem, przemijaniem, bezradnością i lękiem z tym związanym. Dani zbliżał się do 50, kończył kontrakt z Nuclear Blast i zaczął dopuszczać myśl, że to koniec drogi. Co ciekawe, ludzie myśleli potem, że chodziło o pandemię covida, ale album powstał przed nią.
Od początku płyty chór śpiewa przewodnie Pulvis et umbra sumus, a podmiot liryczny rozpoczyna album pytaniem - Bez znaczenia - czy to wszystko, co jest to migotanie życia w wiecznej czerni?. Pod koniec piosenki jest już bardziej konkretny stwierdzając mało odkrywczo, że "wszyscy, kurwa, umrzemy!".
Żeby nie było tak przyziemnie nadchodzi eskapizm i "nekromanckie fantazje". Wali gotyckim kiczem, albo bajką Disney'a -
When the moon is full
And the wolves howl in the forest
Would you take my hand
And lead us both on our final voyage?
Podoba mi się jak ta piosenka jest zbudowana, pojawia się kilka pomysłów, solo też ładne. Jest też moment, w którym Dani "rapuje"
No dobra, nie jest to rap, ale tak zazwyczaj nie śpiewa (chodzi mi o fragment "Love conquers all, love conquered me, it put the Magdalen on her knees...").
Crawling King Chaos to sieczka z przebojowym refrenem, uwielbiałem drżeć mordę w refrenie na koncertach xD
Apophis! Reach dark office!
Szkoda, że ten kawałek już pewnie nie wróci do setlisty.
Ważna na płycie jest legitna ballada, Rozmowa między człowiekiem a jego duszą. Podmiot liryczny rozlicza się ze swoim życiem, ale nie jest to łzawy tekst. Z jednej strony zdradza satysfakcję z dotychczasowego życia, z drugiej przyznaje, że różnie w nim było, że "gubił rozum", a "koszmary pełzną w swoich mrocznych legowiskach". O hujowych umowach dla muzyków nie wspomina.
Uważam, że Richard wykręcił tu zajebiste solo.
Podoba mi się też (mogę przeinaczyć):
Kochałem i śmiałem się za pół batalionu wrogów ale nikt poza tobą nie zna mojego wewnętrznego oblicza.
Przez cały kawałek wraca też do słów "Ojcze, upadłem", co nadaje dość pretensjonalny klimat, ale w końcu nie mówimy o subtelnym artyście.
Dzieje się, a to dopiero niewiele ponad połowa płyty!
Dalej jest jeszcze znakomita, dynamiczna patatajka How Many Tears To Nurture A Rose?, wzywające do troski o środowisko naturalne (!!!) Suffer Our Dominion z udziałem legendarnego aktora Douga Bradley'a i hymn gotyckiej gimbazy, która już wyrosła na stare konie, w postaci Us, Dark, Invincible. Nie piszę o bonusach z edycji specjalnej, w której zakończono chociażby historię rozpoczętą prawie 2,5 dekady temu w "Her Ghost in The Fog".
Lubię okładkę niezastąpionego Arthura Berzinsha, trzecią dla zespołu (najsłabszą z tych, ale i tak...). Inspirowana klasykiem pokazuje marny los ludzkości...
A może ktoś dołączy do zabawy i coś napisze?
Proponuję jako esencję "Existential Terror":
https://m.youtube.com/watch?v=Ipt0u92zy ... =2&pp=8AUB
"How Many Tears To Nurture A Rose?":
https://youtu.be/uYR00IC17sU?si=96Y9VfKf6w5XZckh
(Uwaga, ballada z plumkaniem na klawiszach!) "Discourse Between a Man and His Soul": https://m.youtube.com/watch?v=7Q5FzvKd8 ... N1cnNloAcB
Osobiście uwielbiam EiF, dla mnie to takie 8/10. Album bogaty w pomysły i zajebiste melodie, sugestywny, rewelacyjnie zaśpiewany przez lidera.
Podoba mi się podział na części oddzielone instrumentalnymi introsami. Bardzo lubię warstwę liryczną. Nie jest to album koncepcyjny w żadnym razie, natomiast różni się od większości innych, tematy są bardziej współczesne, czasami realne, ograniczony jest też staroangielski. Są to czasami dość przyziemne liryki o zmaganiach z odchodzeniem, przemijaniem, bezradnością i lękiem z tym związanym. Dani zbliżał się do 50, kończył kontrakt z Nuclear Blast i zaczął dopuszczać myśl, że to koniec drogi. Co ciekawe, ludzie myśleli potem, że chodziło o pandemię covida, ale album powstał przed nią.
Od początku płyty chór śpiewa przewodnie Pulvis et umbra sumus, a podmiot liryczny rozpoczyna album pytaniem - Bez znaczenia - czy to wszystko, co jest to migotanie życia w wiecznej czerni?. Pod koniec piosenki jest już bardziej konkretny stwierdzając mało odkrywczo, że "wszyscy, kurwa, umrzemy!".
Żeby nie było tak przyziemnie nadchodzi eskapizm i "nekromanckie fantazje". Wali gotyckim kiczem, albo bajką Disney'a -
When the moon is full
And the wolves howl in the forest
Would you take my hand
And lead us both on our final voyage?
Podoba mi się jak ta piosenka jest zbudowana, pojawia się kilka pomysłów, solo też ładne. Jest też moment, w którym Dani "rapuje"
Crawling King Chaos to sieczka z przebojowym refrenem, uwielbiałem drżeć mordę w refrenie na koncertach xD
Apophis! Reach dark office!
Szkoda, że ten kawałek już pewnie nie wróci do setlisty.
Ważna na płycie jest legitna ballada, Rozmowa między człowiekiem a jego duszą. Podmiot liryczny rozlicza się ze swoim życiem, ale nie jest to łzawy tekst. Z jednej strony zdradza satysfakcję z dotychczasowego życia, z drugiej przyznaje, że różnie w nim było, że "gubił rozum", a "koszmary pełzną w swoich mrocznych legowiskach". O hujowych umowach dla muzyków nie wspomina.
Uważam, że Richard wykręcił tu zajebiste solo.
Podoba mi się też (mogę przeinaczyć):
Kochałem i śmiałem się za pół batalionu wrogów ale nikt poza tobą nie zna mojego wewnętrznego oblicza.
Przez cały kawałek wraca też do słów "Ojcze, upadłem", co nadaje dość pretensjonalny klimat, ale w końcu nie mówimy o subtelnym artyście.
Dzieje się, a to dopiero niewiele ponad połowa płyty!
Dalej jest jeszcze znakomita, dynamiczna patatajka How Many Tears To Nurture A Rose?, wzywające do troski o środowisko naturalne (!!!) Suffer Our Dominion z udziałem legendarnego aktora Douga Bradley'a i hymn gotyckiej gimbazy, która już wyrosła na stare konie, w postaci Us, Dark, Invincible. Nie piszę o bonusach z edycji specjalnej, w której zakończono chociażby historię rozpoczętą prawie 2,5 dekady temu w "Her Ghost in The Fog".
Lubię okładkę niezastąpionego Arthura Berzinsha, trzecią dla zespołu (najsłabszą z tych, ale i tak...). Inspirowana klasykiem pokazuje marny los ludzkości...
A może ktoś dołączy do zabawy i coś napisze?
https://m.youtube.com/watch?v=Ipt0u92zy ... =2&pp=8AUB
"How Many Tears To Nurture A Rose?":
https://youtu.be/uYR00IC17sU?si=96Y9VfKf6w5XZckh
(Uwaga, ballada z plumkaniem na klawiszach!) "Discourse Between a Man and His Soul": https://m.youtube.com/watch?v=7Q5FzvKd8 ... N1cnNloAcB
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
