Zajzajerowski przegląd twórczości - Judas Priest
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- Caracalized
- -#Assassin

- Posty: 2124
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: Zajzajerowski przegląd twórczości - Judas Priest
Moja ulubiona płyta obecnego Priest. Dwa utwory, które mniej mi tutaj odpowiadają, bardzo subiektywnie, to Devil in Disguise i Trial By Fire, ale nie psują mi odbioru całości i nadal są lepsze od jakiegoś Down in Flames czy March of the Damned (o Senjutsu już nie wspominając xD). Ogólnie, świetna produkcja, przepiękne harmonie gitarowe w Panic Attack przed ostatnią zwrotką - są tak dojebane, że na niektórych koncertach aż trzymałem rogi w górze przez czas ich trwania, moment zasługujący na najniższe pokłony. The Serpent and the King to niemożliwy banger, uwielbiam to riffowanie i wokal Halforda, tytułowy też potężny jest, ale na koncertach imo Rob sobie nie radzi z nim do końca; krakowskie wykonanie niezbyt mi się podobało i jak widziałem nagrania z innych występów to też kręciłem głową, no ale w studiu to wyszło fenomenalnie w każdym razie, lecz na gigach jak dla mnie mogą już nigdy tego utworu nie grać. Escape from Reality to prawdopodobnie moje top5 tej płyty obok trzech pierwszych kawałków, lubię klimat, ten ciężar, te bardziej osbourne'owate wokale Halforda w mostku. Chciałbym, aby kiedyś zagrali to na żywo, bo jak pojebany bym się darł AGONY, ESCAPE FROM REALITY, BRING YOU DOOOWN! W ogóle te screamowate wokale Halforda w refrenie są tutaj wspaniałe, jedne z moich ulubionych na tej płycie. Gods of Thunder to inny utwór, który może się bić o top5 tej płyty, trwa tyle ile trwać powinien i jest naprawdę chwytliwy, kolejny świetny refren i fajna rytmika. Ta "cukierkowość" w Giants in the Sky mi zupełnie nie przeszkadza, jestem człowiekiem, którego różna wesołkowatość czy słodkość czy cukierkowość bardzo potrafią wkurwiać, a przy tym zamykaczu nie ma to absolutnie miejsca. Wierzę, że uczucia Halforda były tutaj szczere i oddał hołd swoim przyjaciołom tak dobrze jak tylko potrafił. Nie chcę zliczać ile razy ten i inne kawałki z tej płyty poleciały u mnie na repeacie, do tych piosenek i tego albumu wracam sporo częściej niż do Firepower i uważam, że ta płyta jest sporo równiejsza. Nie brakuje tutaj lekkiego eklektyzmu, ale nie przeszkadza mi to, że na przykład Crown of Horns czy wymienione wcześniej Escape from Reality są wyraźnie inne od innych utworów, lecz całość na mój gust została lepiej skrojona. Dwóm poprzednikom pójście w taki eklektyzm nie wyszło do końca na dobre, bo przez to sprawiały bardziej wrażenie kompilacji niż pełnoprawnych albumów z krwi i kości, ale przy producenckim debiucie Sneapa dla Priest przynajmniej można przyznać, że te utwory są naprawdę świetne i produkcja mocno dostarcza, co przy Redeemer of Souls takie oczywiste nie jest. Kocham tarczę i nie wyobrażam sobie na ten moment, by kolejna płyta była tak samo dobra, nastawiam się tylko na to, że będzie lepsza od Ram It Down czy właśnie wymienionego wyżej Redeemera.
Re: Zajzajerowski przegląd twórczości - Judas Priest
Jeśli mam wskazać dwa fillery z podstawy, to dla mnie będzie to właśnie Reality i Thunder. Ten pierwszy ma fajny, trochę Sabbathowy vibe, ale coś musze wybrać.
Trial - petarda! - generyczność wykręcona na 5+.
Devil - bardzo OK track.
Trial - petarda! - generyczność wykręcona na 5+.
Devil - bardzo OK track.
- Caracalized
- -#Assassin

- Posty: 2124
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: Zajzajerowski przegląd twórczości - Judas Priest
Ja bardzo lubiłem Trial By Fire jak wypuścili je jeszcze parę miesięcy przed wydaniem płyty, ale potem przy słuchaniu całości jakoś u mnie straciło i po prostu nie było takiego efektu wow jak przy innych utworach. Jeden z paru kawałków, do których kompletnie nie mam ochoty wracać póki co, tylko przy słuchaniu kompletnego krążka jak już. No i zapomniałbym wspomnieć o bonusach - Fight of Your Life spokojnie mogłoby być na podstawie zamiast Devil in Disguise, Vicious Circle jest za bardzo podobne do Gods of Thunder, a The Lodger to fajna ciekawostka, ale jakoś nie widzę tego na podstawie.
Re: Zajzajerowski przegląd twórczości - Judas Priest
Trial By Fire IMO najsłabszy z podstawki. To nie jest słaby numer, ale... To już było, w postaci Sword of Damocles i wtedy było lepsze.
Tytułowy live brzmiał raczej zawsze podobnie, Halford zależnie od koncertu w różny sposób śpiewał refren.
Tytułowy live brzmiał raczej zawsze podobnie, Halford zależnie od koncertu w różny sposób śpiewał refren.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Zajzajerowski przegląd twórczości - Judas Priest
Kiedy update? 
Re: Zajzajerowski przegląd twórczości - Judas Priest
jeszcze muszę firepower posłuchać ok 10 razy i będzie 
Zajzajer on the Road 2026:
Re: Zajzajerowski przegląd twórczości - Judas Priest

Czas na moje przemyślenia dotyczące Firepower. Album nie ma takich strzałów jak IS (to takie moje odczucie) Rob też śpiewa/ albo ma mniej ciekawe partie tutaj. Perka trochę kwadratowo gra, basu oczywiście w mojej wersji mp3 słabo słychać. Gitarzyści/Gitarzysta (bo w końcu nie wiem czy Mr. Tipton coś nagrywał tutaj czy tylko dawał pomysły) dobra forma. Dwa pierwsze kawałki dobrze wprowadzają nas w płytę. Evil Never Dies ma niezly refren, podoba mi sie to voodoo w tekście. Never the Hereos jakoś mnie nie rusza za bardzo, refren jakiś taki sztampowy. Necromancer kojarzy mi się trochę z Kingiem Diamondem (ten holy ghost chociażby...) prawie to brzmi jak on, fajny efekt, dobre solówki, krótki treściwy numer. Children of the Sun, kurwa jaki bridge, dojebali do pieca, piękny liryczny wokal Robercika, Bruce tak nie umie
Podsumowanie: Najlepsze utwory 6 i 8 imho, najgorszego nie ma, kilka jest takich niezłych, reszta sama dobra, bardzo dobra i rewelacyjna. Firepower jako całość ciut mocniejsza od IS jak na dziś. Ale kompozycje moje ulubione jakbym miał wybrać z tych dwóch płyt, są po stronie IS.
Ocena końcowa - Mocne 7/10
Dzięki wszystkim którym się chciało czytać te wypociny marnej jakości. Za dwa dni biorę się za kolejny album Judasów
Zajzajer on the Road 2026:
Re: Zajzajerowski przegląd twórczości - Judas Priest
Przede wszystkim: wokale na Firepower rozpierdalają system.
Dwa pierwsze numery to bardzo fajne strzały na start, ustawiają cały album idealnie (szczególnie Lightning Strike mi się spodobał w roli pierwszego singla, część z "nightmare from hell" wyjątkowo wpadła w ucho). Necromancer ma genialny riff i zwrotkę, nie przepadam za to za zwolnieniem w refrenie (lepiej robi to Escape From Reality z Tarczy). Never The Heroes sztampowo brzmi, ale jakoś skradło moje serce, bardzo przyjemnie mi się go słucha. Children, Guardians/Rising - porządne, motoryczne, Rising z odpowiednią pompą, lubię, ale nie padam na kolana. Z kolei Spectre to był szok, szczególnie że poszedł na singla. Mega świeży numer, nie kojarzę nic podobnego w katalogu JP. Zajebisty strzał.
A po nim top 2 z płyty" No Surrender - kosmiczny banger, niecałe 3 minuty a tyle w tym treści i energii, że pokochałem od pierwszego odsłuchu i tak zostało. No i wybitne, WYBITNE Traitors' Gate, mój ulubiony numer Priest nagrany po Painkiller. "This walk of death will bring survival" - najpotężniejsza linijka na płycie, Rob grzmi jak zły w tym numerze. Monolit.
Sea of Red jest całkiem dobrym zamykaczem, już uspokajającym po dwóch kolosalnych bangerach, bez większych zastrzeżeń - odpowiedni utwór na odpowiednim miejscu.
Z nieprzekonujących mnie rzeczy: Flame Thrower (wkurwia mnie refren, flame throweee-EEEE-EEEE-EEEEEER) i Lone Wolf (jedyny numer z którego nic nie pamiętam).
W skrócie: lubię zdecydowaną większość Redeemer, więc ewidentnie z XXI-wiecznym Priest mi bardzo po drodze, ale Firepower zostawia go kompletnie w tyle. W ogóle nie czuć, że to zespół z takim bagażem lat, wszyscy brzmią młodo, świeżo (tu też zasługa wybitnej produkcji duetu Allom - Sneap). IMO najlepsza płyta z Faulknerem i najlepsza płyta po Painkiller, przebija nawet później wydaną Tarczę. No Surrender - banger nad bangery, Traitors' Gate - arcydzieło na miarę największych numerów Priest w całej dyskografii. Zwala mnie z nóg ten numer za każdym razem.
Dwa pierwsze numery to bardzo fajne strzały na start, ustawiają cały album idealnie (szczególnie Lightning Strike mi się spodobał w roli pierwszego singla, część z "nightmare from hell" wyjątkowo wpadła w ucho). Necromancer ma genialny riff i zwrotkę, nie przepadam za to za zwolnieniem w refrenie (lepiej robi to Escape From Reality z Tarczy). Never The Heroes sztampowo brzmi, ale jakoś skradło moje serce, bardzo przyjemnie mi się go słucha. Children, Guardians/Rising - porządne, motoryczne, Rising z odpowiednią pompą, lubię, ale nie padam na kolana. Z kolei Spectre to był szok, szczególnie że poszedł na singla. Mega świeży numer, nie kojarzę nic podobnego w katalogu JP. Zajebisty strzał.
A po nim top 2 z płyty" No Surrender - kosmiczny banger, niecałe 3 minuty a tyle w tym treści i energii, że pokochałem od pierwszego odsłuchu i tak zostało. No i wybitne, WYBITNE Traitors' Gate, mój ulubiony numer Priest nagrany po Painkiller. "This walk of death will bring survival" - najpotężniejsza linijka na płycie, Rob grzmi jak zły w tym numerze. Monolit.
Sea of Red jest całkiem dobrym zamykaczem, już uspokajającym po dwóch kolosalnych bangerach, bez większych zastrzeżeń - odpowiedni utwór na odpowiednim miejscu.
Z nieprzekonujących mnie rzeczy: Flame Thrower (wkurwia mnie refren, flame throweee-EEEE-EEEE-EEEEEER) i Lone Wolf (jedyny numer z którego nic nie pamiętam).
W skrócie: lubię zdecydowaną większość Redeemer, więc ewidentnie z XXI-wiecznym Priest mi bardzo po drodze, ale Firepower zostawia go kompletnie w tyle. W ogóle nie czuć, że to zespół z takim bagażem lat, wszyscy brzmią młodo, świeżo (tu też zasługa wybitnej produkcji duetu Allom - Sneap). IMO najlepsza płyta z Faulknerem i najlepsza płyta po Painkiller, przebija nawet później wydaną Tarczę. No Surrender - banger nad bangery, Traitors' Gate - arcydzieło na miarę największych numerów Priest w całej dyskografii. Zwala mnie z nóg ten numer za każdym razem.
- Caracalized
- -#Assassin

- Posty: 2124
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: Zajzajerowski przegląd twórczości - Judas Priest
Właśnie, Zajzajer w ogóle o Traitors' Gate nie wspomniał, a to jeden z najlepszych utworów JP przecież, nie tylko na tej płycie - no, na jej zawartości to jest właściwie największa potęga i tu Travis brzmi świetnie!
Re: Zajzajerowski przegląd twórczości - Judas Priest
A bo nie chciałem o wszystkich pisać, ale prawie mi się nie udało. Gate dobry, podoba mi się, ale stawiam wyżej (przynajmniej jak na dziś kompozycje 6 i 8 )
Zajzajer on the Road 2026:
Re: Zajzajerowski przegląd twórczości - Judas Priest
No Surrender to piosenka napisana z myślą o Tiptonie. Czego jeszcze nie wiedziałem, gdy malowałem flagę na Firepower Tour 
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller

