Koncert dobry, ale bez rewelacji, moim zdaniem Katowic 2003 nie przebił.
W Chorzowie byłem ok 10.30, krótka wycieczka do Carrefoura, pożniej siedzewnie na trawce pod bramą. Nie pchałem się jako pierwszy, wszedłem po tym jak pierwszy tłum się wbił, a opaskę i tak miałem od znajomego Fosiarza.

Poszedłem na płytę, i usiadłem na trawie.
Dragonforce obejrzałem stojąc za barierkami od snake pitu, nie chciało mi się wchodzić do środka. Tak samo z Frontside.
Dopiero na Primal Fear wszedłem pod scenę i muszę powiedzieć, że naprawdę podobał mi się.
Na Behemota poszedłem posiedzieć na trawce na zewnętrz stadionu, połaziłem po koronie stadionu, jednym slowem obijałem się.
Na Kreatora znowu wszedłem pod scenę. Zagrali nienajgorzej, jednak chyba z powodu temperatury po 4-5 kawału zacząłem ich tylko oglądać, nie udzielałem się w mlynach itp.
Na Nightwish wszedłem po 4 utworach, grają dobrze tylk ostrasznie nie podoba mi się ten kobiecy wokal.
A teraz danie główne.
Stałem po prawej stronie, pomiędzy Janickiem i Brucem (na lewo od tej odważnej dziewczyny)
Show świetny, w końcu jakaś rozbudowana pirotechnika. Nagłośnienie było lepsze niż na innych zespołach, jednak gitary ciągle były słabo słyszalne(np. pierwsza solówka na The Trooper) tak samo z głosem Bruce'a czasem nie słyszałem go (czasami na Driffter, a dalaj nie pamiętam na jakich utworach) Nicko formą nie zachwycał, zdarzały mu się pomyłki (na Murders in the Rue Maruge i na The Trooper). Grali też trochę za krótko moim zdaniem
Co do setlisty to
zawiodłem się !!!
Nie chodzi mi o brak FOTD czy 23.58, nawet dobrze że tego nie było.
Jednak zabrakło utworów takich jak Wrathchild, Killers, The Prisoner, czy Flight of Icarus. A przede wszystkim 22 Acacia Ave i Children of the Damned!! Moim zdaniem Charlotte the Harlotte można było spokojnie opuścić.
Po koncercie czuje pewien niedosyt, nie jestem zawiedziony jednak kilka utworów można było by zamienić bądź dodać.