Dla tych co tak krzyczeli o relacje z Paryża i wyzywali od leni

Zobaczymy, czy przezwyciężycie lenistwo i to przeczytacie, szczegolnie że ja nie umie pisac i pisze chaotycznie co mi akurat się przypomni w danej chwili
Chcecie bajki o to bajka......
24.06
W nocy przed wyjazdem prawie nie spalem, może 1,5 godziny. Wstałem troszkę po 5, zjadłem śniadanie, zebrałem się, po raz nie wiadomo który sprawdziłem czy wszystko ze sobą mam i w drogę do Katowic. Tam spotkałem Mikiego z dziewczyną. Zaopatrzeni w browarek pojechaliśmy do Krkaowa. Na miejscu spotkaliśmy ekipę Lubelską, ja zrobiłem ostatnie zakupy na wyjazd o 9 przyjechali Sim0n, Stranger i Natalia i udaliśmy się na lotnisko. Tam już czekała cała reszta ekipy Lotu SKYEUROPE NE 436

Po odprawie bagażu w oczekiwaniu na samolot dyskutowaliśmy sobie o katastrofach lotniczych, terrorystach i takich innych ciekawych tematach

W poczekalni po odprawie paszportowej nastąpiły pierwsze większe atrakcje wyjazdu

Najpierw nasza siatkarka Dorota Świniewicz ( nazwisko znam i wiem kto to, ale ja bym nie poznał, ze to ona – w każdym razie kto chciał to skorzystał z okazji i zrobil sobie zdjęcia ) Chwile później kolejna atrakcja – Marek Koźmiński :] Tym razem i ja wykorzystałem okazje

Chyba troche żeśmy się zagapili bo okazało się, ze jak tak sobie siedzieliśmy to wpuszczanie do samolotu dawno już trwało. No ale w SkyEurope miejsca przydzielają przy odprawie bagażu, wiec nie było problemu i miejsce przy oknie było zaklepane

Jako, ze pierwszy raz leciałem to byłem maksymalnie podjadany tym wszystkim i wszystko mi się podobało. Całą podróż, która minęła mi w mgnieniu oka, spędziłem cały czas praktycznie z nosem przy szybie

Widoczność była bardzo dobra i widoczki były na prawdę super, chociaż bardzo brakowało mi systemu informacji gdzie się aktualnie znajdujemy, następnym razem biorę kompas, żeby przynajmniej wiedzieć w która stronę aktualnie lecimy, tego się nie czuje, ale jak tak obserwowałem co się dzieje to wydaje mi się ze ten samolot jednak bardzo kluczy w czasie lotu

Po lądowaniu ludzie brawo biją – nie wiem za co?? Żeby to jeszcze wylądował z jednym silnikiem, albo bez podwozia to było by za co nagradzać brawami, a tak to wykonał kolo swoja robotę i tyle / za to mu placą
Po wylądowaniu należało znaleźć drogę do hotelu. Zasadniczo sposób dojazdu miałem w teorii obcykany, ale dla pewności trzeba było się zapytać i tu się zaczely jaja bo każdy mowil co innego

Jakaś jedna czarna to nas chciała przepędzić po Paryżu tak, że za dojazd do hotelu dalibyśmy co najmniej 8 E i twierdziła ze to jest the best way i jak jej powiedziałem jak ja mam zamiar jechac to powiedziala ze to bez sensu i w ogole jest jedna sensowna możliwość, czyli to co ona proponuje. Także na takich typów to trzeba uważać bo pitola a się nie znaja

W końcu w informacji gdzie sprzedawali bilety zapytałem się o to samo i gość potwierdzil ze tak jest. Ale za chwile Widelec się spytal po francuzku i stwierdzil ze Kolo mowi zupełnie cos odwrotnego

Troche żeśmy czasu przez to namarnowali, ale koniec końców pojechaliśmy zwykłym miejskim busem (zapchany był na maksa). Po wejściu okazalo się, ze kasowników brak, wiec jedziemy za darmo

Dopiero pod koniec znalazł się jeden kasownik przy samym kierowcy, no ale nikt nie myślał już o kasowaniu

Potem tylko metro i byliśmy pod hotelem za 1,05 E – takie dojazdy to ja rozumiem
Po zakwaterowaniu i chwilce odpoczynku pierwsza wyprawa poza pobliskim spozywczakiem to oczywiście wieża

Tam jednak zdecydowaliśmy, ze nie wchodzimy od razu i poczekamy na zapadniecie zmroku – co się pozinej okazalo nie najlepszym rozwiązaniem bo zmrok zapadal praktycznie jak już mieli przestac wpuszczac na gore. W miedzy czasie poszliśmy na pola elizejskie w okolice łuku, troche połaziliśmy po samych polach i powrot pod wieze. Tam wymyśliliśmy sobie wyjscie piechota na drugi poziom a potem dopiero winda na sama gore ( takie rozwiązanie nie istnieje w zadnym oficjalnym cenniku, ale jest możliwe i jest tańsze o jakies 4 Euro od standardowego wjazdu winda od samego dolu

) Jednak aby zdążyć na winde na sama gore narzuciliśmy mordercze tempo na schodach i to był koniec

Dawno się tak nie zmachałem, totalna masakra

. Skończyo się więc na oglądaniu Paryża noca z drugiego poziomu. Na prawde piekne widoki. Jak byliśmy na gorze zaczęło padac, wiec postanowiliśmy ze to koniec łażenia po Paryżu na ten dzien. Jak tak łaziliśmy to już właśnie dzień wcześniej można było sporo fanów spotkać na ulicach, z co poniektórymi wymieniło się kilka okrzyków bojowych „Maiden” „ Up The Irons” itp.

Po powrocie kolacyjka, kapiel, chwila dyskusji, winko na lepszy sen i o 2 godz. w kime
25.06
Wake up o 6, bo jak tu można by dłużej spać jak się jest w Paryżu. Po godzinie 7 siedmioosobowa ekipa była gotowa by Zripować Paryż – Właczając w to cała trójkę mega grupy The Simons \m/

Zrezygnowaliśmy nawet z darmowego sniadania serwowanego w godzinach 8.30-10.30 (normalnie jak nie Polacy

) Kierunek Sacre Coeur, po drodze natknęliśmy się na polsku PUB Mazurka z reklama zywca

Niestety zamknięte, bo było wczesnie rano

Potem plac Pigalle, niestety o tej godzinie wszystkie atrakcje spia

Potem Mulin Rouge i chyba najwieksza atrakcja poranka, gigantyczna krata od systemu wentylacji metra

Powietrze było wysysane czy tez wypychane ze względu na roznice ciśnień z ogromna sila co przyspozylo nam nie lada radochy. Na owej kracie wystąpił zespol The Simons. Ludzie, którzy akurat podjechali turystyczna kolejka obwozaca ich po Paryżu, bardziej patrzeli się na nas niż na Mulin Rouge

( Material filmowy jeżeli będzie się nadawal do pokazania, pewnie zostanie zalaczony w pozniejszym terminie). Nastepnie Notre Dame, Luvre (oczywiście tylko z zewnatrz na włażenie do środka nie było czasu) Potem plac Concorde, czyli drugi koniec pol elizejskich niż łuk triumfalny i w zasadzie na tym koniec. Ci co mieli ochote na pamiątki to je zakupili i powrot do Hotelu. W planie było jeszcze w drodze z hotelu na stadion gdzies się zatrzymac, ale chyba dobrze, ze tego nie zrobiliśmy bo byśmy się nie załapali na opaski.
W metrze w drodze na stadion, na każdej stacji dosiadalo się coraz to wiecej fanow. My jechaliśmy w przedziale miedzy innymi z fanami z Kataloni. Po dotarciu na miejsce okazalo się, ze ludzi jest już cala masa. Było około 16 a o 17 mieli wpuszczac. Okazało się ze jesteśmy ze złej strony stadionu, aby wejść na płyte. Stadion jest ogromny i umiejscowiony tuż obok budynków mieszkalnych, praktycznie nie ma żadnej przestrzeni odzielającej go od budynków w związku z tym ulice były pozamykane i żeby dojśc do odpowiedniego miejsca trzeba było troche na około iść. W momencie jak zbliżaliśmy się do celu było słychać niesamowity ryk ludzi, doslaownie jakby już jakis koncert trwal. Jak wyszliśmy za winkiel okazalo się że stoi tam już na prawde duzo ludzi. Co wiecej byli oni odgrodzeni i niedalo się tam wejść w celu dalszego przedarcia się na przód. Wygładało to tak jakby te osoby były już odliczone na te pierwsze, które załapią się na opaskę.

Na szczeście po chwili okazało się, że jest jeszcze druga kolejka z boku do wejścia i tam weszliśmy bez problemu staliśmy nie daleko od bramek wejściowych. Punkt 17 zaczeli wpuszczac, tylko niestety niestety tej kolejki, w której my nie staliśmy

System był taki ze przez ta bramke wpuszczali bez sprawdzania, dopiero potem były drugie bramki gdzie sprawdzali bilety i co się wnosi. Okazalo się to bardzo dobrym rozwiązaniem organizacyjnym bo nie było masakry przy bramkach. Tym czasem wpuszczali po kilkadziesiąt osob co jakies kilkadziesiąt sekund, tylko, ze caly czas z tej pierwszej kolejki. Dopiero po kilku minutach wpuścili troche osob od nas i znowu zastoj. W koncu weszliśmy pojakis 20 minutach, nie robiąc sobie nadzieje na jakies opaski, wiec spokojnie pooglądaliśmy co maja do zaoferowania w sklepiku, porobiliśmy zdjęcia na stadionie stadionie dopiero wtedy zauważyłem ze ochroniarz rozdaje opaski – reakcja była oczywista – Ran to the opaski

Uff Udalo się i to chyba w ostatniej chwili. BTW sektor pod sceną był wyraźnie mniejszy od tego w Chorzowie, Chorzowie jeśli chodzi o opaski to też chyab najlepsze mieli i sprytne. Po zalożeniu nie dalo ich się ściągnąć tak aby móc je założyć powtornie. Z początku staliśmy kilkanaście metrów od sceny. Ogołnie był luz nikt się nie pchał, dużo osb sobie spokojnie siedziało i nawet nie próbowało zaczynać walki o barierki. Zapowiadało się więc na to co było w Pradze. Ciekawostka – co chwile ktos jarał trawsko i to bynajmniej nie to z murawy

Jeśli chodzi o sprzedaż gadżetów to wygląda to inaczej niż u nas, oprócz stoisk z pamiątkami, chodzą również wśród tłumu i oferują sprzedaż różnych rzeczy (głownie tourbooki). Miałem ochote kupic, ale balem ze mi się zniszczy w plecaku, bo wiedziałem, że raczej nie wytrzymam z dala od sceny i powiedziałem, że może kupie później to mi laska powiedziałaże po koncercie może nie być, ale postanowiłem zaryzykować niż wydawać 20 E na coś co poźniej będę miał zniszczone.:] Po chwili przyszedł Konrad z tourbookiem w ręce i nie bardzo było co z tym zrobić. Po telefonie do kogoś tam kazało się, że jest depozyt w dodatku darmowy. Jak Konrad wrócil i powiedział, że depozyt jest elegancki i towar dokładnie oznaczają postanowiłem, że plecak oddam do depozytu, a po drodze zakupiłem tourbooka (a jak

). W momencie jak chowałem kwit z depozytu do woreczka w którym miałem też kase to gość w depozycie pomyślał, że chce płacić i omało co mi tego woreczka z kasą na siłe nie schował powrotem do paszportówki – krzyczał że to jest Frez

Normalnie w szoku byłem pozytywnym – u nas to albo nie ma depozytu, albo chca jakas kase, albo rozkradną połowe bagażu

Jak wychodziłem oddawać bagaż to zaczynało grać WT a na telebimach pokazywano ujęcia publiczności. Jak to zauważyliśmy to dwie osoby poszły na barana i trzymały rozpostartą Sim0nową flagę, a moje zadanie polegało na sfotografowaniu telebima w odpowiednim momencie no i się udało, niestety film mi się prawdopodobnie prześwietlił i nawet jak trafiłem w telebim to i tak zdjęcia nie będzie

Należy też dodać, że podczas rozkładania flagi nikt się nie burzył, a wręcz Francuzi pomagali w tym :] Jeśli chodzi o samo WT to muzyke mają jaką mają – ja bym tego specjalnie długo nie mógł słuchać z płyty – ale reakcje publiki sprawiła, że mi się bardzo podobało, czuć było świetną atmosferę koncertową no i wokalistka WT ładniejsza od Tajry jest

Po WT okazało się, że sporo osób wychodzi jak w przewie w teatrze

No to my naprzód, a tu się okazuje, że Francuzi, się grzecznie roztępują i przepuszczają na przód (aż się głupio robi

) Tak w okolicach 10 rzędu się jednak zrobiło już na tyle ciasno, że nie było co wychodzić na buraka i ryć się dalej – należało przeczekać do DT

Jak zaczęło się DT to zgodnie z przewidywaniami, ludzie zaczeli skakać co ułatwiło dostanie się bliżej sceny. DT to wirtuozeria i na to trzeba patrzeć, słuchać i podziwiać w spokoju. Nie powinno się szaleć. Ja jednak to robiłem, bo chciałem mieć jak najlepsze miejsce

No i miałem 2/3 rząd tylko, że za jakimiś takimi bykami co to ich już ruszyć się nie dało

Ogólnie tam walka była ostra i nikt się specjalnie nie patyczkował, z jakimś gościem co się też chciał wepchać tam gdzie ja nie oszczędziliśmy sobie walki ze sobą, ale żaden nie miał pretensji do drugiego o to i to mi się podoba

Scena na Maiden została przygotowana, a tu normalnie widno jak w środku dnia. Wiec sobie myśle teraz będzie czekania od cholery. A tu nagle, niespodziewanie nitro. Już wiedziałem, że nie tylko początek, ale praktycznie cały koncert odbędzie się za dnia. Pomyślałem, że to fatalna sprawa

Jednak już na MITRM przekonałem się, że to w ogóle nie ma znaczenia. Byłem pod sceną i nie widziałem, że jest dzień, a jak spojrzałem na telebim to już w ogóle tego nie było widać. Zespół wyskoczył na scenę w bardzo dobrych humorach – takie odniosłem wrażenie. Wydać było jakby naprawdę jarali się tym, że grają w tym miejscu. Zaczęło się do mocnego uderzenia, bo piro była zdecydowanie głośniejsza niż w Pradze czy Chorzowie. Dźwięk w tym miejscu co byłem był idealny, a pod sceną zwykle nie jest dobrze. Reakcja publiki fenomenalna, jeżeli nawet nie znają tekstu to ciągną każdą prawie linie melodyczną przez „OOooOO oOOO”

Bardzo chętnie też podłapują wszystkie akcje, jakie ktoś inicjuje wśród publiczności. Wystarczy, że ktoś jeden zacznie coś krzyczeć i zaraz wszyscy w koło to podłapują. Mnie się tak to udzieliło, że odśpiewywałem teksty bez zająknięcia, nawet te które średnio znam. Cos mi się musiało w mózgu odblokować

Na początku Prowlera znowu Nicko chyba dał ciała i się na chwile chłopaki rozjechali

Po Trooperze byłem w drugim rzedzie, ale za gościem, któremu glowa kończyła się praktycznie na wysokości omich ramion, więc było właściwie tak jakbym był w pierwszym rzędzie, a nawet jak chciałem to mogłem chwycic się barierki, ale nie było takiej potrzeby, wolałem rąk użuwać do wymachiwania klaskania i strzelania się z Harrisem. Za każdym razem jak Harris strzelał z basu ja strzelałem do niego z palców

Za mną młyn był spory, ale w drugim rzędzie pod barierą było całkiem ok.

Miałem tez na nadgarstku potówke Dave’a i tak się złożyło że jakiś Francuz blisko mnie też miał taką, oczywiście nie omieszkałem tego pokazać Dave’owi jak się spojrzał w moją stronę i tylko się uśmiechnął i odwrócił wzrok – chyba się speszył

Intro do Where Engels Dare fajnie daje po uszach jak to do Pashandalle, choć tu było widać, że to dzień, jakby było totalnie ciemno było by lepiej

A jeszcze podczas własnie tego utworu Bruce udawał samolot

Na Revelations była jakby inna płachta, podziurawiona i wygładało tak jakby na tym niebie co tam jest te gwiazdy migotały – ja tego przynajmniej u nas nie zauważyłem.
Na Phantomie problemy ze szmatami były

Nie wiem kiedy Bruce upadł czy na Phantomie czy na 666 – w każdym razie ja nie widziałem tego tylko słyszałem jak mikrofon o coś uderzył myślałem, że go Bruce po prostu odłożył na ziemie nie wyłaczając. Na 666 zaczęłą też lecieć woda z dachu, nie wiem skąd ona się tam wzięłą, co dość mocno zdziwiło Adriana i w momencie jak Bruce spiewał tekst „ It’s allways there” To Adrian wyciągnął ręke i wskazał palcem do góry na tą kapiącą wode właśnie robiąc przy tym taką profesorską minę, jakby własnie udowodnił jakieś twierdzenie naukowe :] Na Iron Maiden Edek ten z Gile Me Ed. Po wyjsciu zespołu na bisy ryk był niesamowity. Tłum nie przestawał bardzo długo, a Bruce sobie tylko siedział i siedział i siedział…….. W porównaniu z Chorzowem trwało to duuuuużo dłużej. Potem zaczął coś tam nawijać po francuzku ( to jedyny minus tego koncertu). W któryms momencie Bruce cos mówiąc patrzył się na mnie – a ja kudre se myśle, lepiej nie będę reagował nijak bo kto wie co on gada i wyjde na idiote

Zacząłem się drzęc więc Running Free

A Bruce zapowiedział….. Drifter…… i wokół mnie wśród ludzi zapanowała konsternacja ( jak zwykle na ogłoszenie każdego tytułu jest Yeah to tu było prawie cicho) Widocznie wiedzieli co ma być, a tu jakieś jaja, ale Nicko zaczął grać RF, a Bruce się mocno uśmiał – Ciężko wyczuć czy to specjalnie czy też nie……. Na prezentacji zespołu tzeż cos namieszał, ja na przykład w ogole nie słyszałem jak przedstawiał Harrisa, ale w końcu wyszło na to że całe to singing competition się przedłużyło w porównaniu z innym koncertami. Potem Drifter i inny Edek. Przynajmniej zobaczyłem z bliska tego co był na Rock In Rio

Potem Santuary i w którejś przerwie Bruce zainicjował nową jak na ten utwór zaśpewke, ale publika nie zajarzyla tak momentalnie, jakby to powtórzył to jestem pewien, że było by ok., ale on od razu zacząl „So give me….” No i w tym miejscu zespół też się nieźle rozjechał i tylko poszły uśmieszki

I tak dobiegł koniec koncertu. Byłem totalnie powalony tym koncertem. Zanim opuściliśmy stadion chwile to potrwało, bo jeszcze trzeba było do depozytu odstać swoje – no i proszę niespodzianka nic nie zgineło

Koncert jak dla mnie był najlepszy na jakim byłem. Ludzie na koncercie z całego świata. Angoli to wiadomo, że pełno było, flaga Brazylii była,a le jak się kolesia pytałem to mówił, że on akurat mieszka we Francji, widziałem kolesia w koszulce Meksyku, była flaga Panamy!! Turcji, na pewno byli Hiszpanie, Portugalczycy i Włosi no i troche flag Polski. Oprócz nas był jeden Polak co mieszka we Francjo od 12 lat i on miał flage na kiju

Organizacja była bardzo dobra – już wcześniej pisałem o wpuszczaniu i depozycie.) Można było wnosić aparaty bez problemu, ja się przyznałem ze mam aparat i mi ochroniarz powiedział, że ok.

Wode z przodu podawali w kubeczkach, albo lali prosto do pyska z butelki (normalna wode nie kranowe ) Do pewnego mementu od czasu do czasy polali tez ze szlaufa. Jak ktos poprosił ochroniarza żeby mu zrobił zdjęcie to on to zrobił bez problemu i z uśmiechem na twarzy. Podobało mi się niesamowicie i byłbym w stanie rezygnować z koncertów w Polsce i wszystkich innych na rzecz takiego jednego jak ten w Paryżu.
26.06
Po powrocie do hotelu należało tak znakomity koncert uczcić odpowiednio, no więc krążąc po okolicy ( Plac De Taxi

) popijaliśmy sobie dobre francuzkie winko. W pewnym momencie jak już większość poszla spac, urodził się pomysł pójścia do ścisłego centrum oj dobrze, że to nie wypaliło bo nie wiem jakbyśmy ze Strangerem skończyliśmy – była 5 rano a ja usypiałem na stojąco

Rano jak się obudziłem to musiałem trochę wodu popić ale zle nie było – dyńka nie pękała, mdłości nie było, można było działać dalej

Tylko, że była 9 i wiele nie mogliśmy zrobić do 12 trzeba było się wyprowadzić, a ja wiedziałem tylko, że w okolicy godziny 13 musze być z Sim0nem Ironpacy i Sabim w miejscu gdzie autobus na lotnisko odjeżdża ( nie znalem dokładnej godziny wiec lepiej było być wczesniej). Po spakowaniu, został tylko czas na zakupienie win

Jak wyszliśmy z Hotelu to się akurat ulewa zaczęłą, więc nawet się cieszyłęm, że nie musze z tobołami latać po Paryżu do późnego wieczora. Jak dotarliśmy na busa to na miejscu czekał już Da5id i JBJ. Droga na lotnisko minęła bardzo szybko, potem odprawa i załadunek. Jedyne co mogę powiedzieć, że to lotnisko w Buavais to niezła wiocha, nie ma się co równać do takiego lotniska w Balicach czy Pyrzowicach, a przecież te lotniska to też niezłe wiochy

Po raz kolejny byłem zaaferowany lotem i spędziłbym znowu cały czas przy opknie gdzyby nie pewien okres gdy lecieliśmy w gestych chmurach – normalnie az mnie to oślepiało. No to akurat wykorzystałem czas by pospacerować po samolocie, zakupiłem browarna i kanapke za ostatni bilon jaki miałem. Zamówiłem też wykonanie beczki przez pilota, ale stewardesa powiedziała, że to niemożliwe ::( Nawet turbulencji powiedziała, że się nie załatwi – choć za pare minut zaczęło trząść, ale to żadna atrakcja
Do domu dotarłem po 20, a tym co nie wiedzą śpiesze donieść, że przed wyjazdem powiedziałem, że jadę do Krakowa

O Paryżu nic nie wiedzieli i jak na razie nadal nie wiedzą

Matka się mnie wypytuje jak tam w Krakowie i czy wracałem pociągiem i czy jak…. No i jest mi się ciężko powstrzymywać od śmiechu, ale na razie siedze cicho. Musze wymyślić jakiś ciekawy sposób jak przekazać tą informacje, gdzie ja tak na prawde byłem
No to na koniec podziękowania dla wszystkich za świetny weekend i oby takich więcej. A jak ktoś dotarł do końca tych moich pewnie mało składnych wywodów to ogromny SzacuN