Odejście Blaze'a Bayleya

Tu dyskutujemy tylko o Iron Maiden

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

MaYeR
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 485
Rejestracja: pn mar 31, 2003 12:55 pm
Skąd: Lublin

Re: Odejście Blaze'a Bayleya

Post autor: MaYeR »

maciejho pisze:dawno temu, w roku kiedy do Maiden dołaczył Blaze , przeczytałem bodajże w TYLKO ROCKU, albo innym piśmie wywiad ze Stevem, kóry mówi ze dlatego wybór padł Blaze bo "nie chcielismy nikogo kto brzmiałby jak Bruce" (oczywiście nie jest to cyctat dosłowny), Steve argumentował, źe pośród zgłoszeń na posadę wokalisty w madien były i takie, które do złudzenia przypominały Bruca, nie jestem sobie w stanie dobrze przypomniec, ale w wywiadzie tym padały również słowa, że z Blazem chcą spróbowac całkiem czgoś nowego, poza tym stare numery dobrze(?) im zabrzmiały z głosem Blaze'a :shock: , Steve twierdził ze nowy wokalista IM musi być brytyjczykiem, wiec pełno kolesi o super głosach z innych państw od razu zostało zdeklasowanych, podobno bardzo mocną kandydaturą do IM cieszył sie Doogie White ....
O to, to - dokladnie to samo chialem napisac. :D
Choc ja bym szukal motywow przyjecia Blaze'a jeszcze w roku 1993.
Dla mnie kluczowym momentem jest zdanie "nie chcemy kogos kto brzmi jak Bruce"
Gdyby Dickinson zdecydowal sie odejsc po Real Live Tour, wtedy najprawdopodobniej zespol zawiesil by dzialalnosc albo wzieto by spiewaka "podobnego wokalnie do Bruce'a".
Tak sie nie stalo a to co dzialo sie na trasie w '93 roku nazwalbym totalnym zblaznieniem sie Dickinsona, w ciagu kilku miesiecy skreslil wszystko na co zapracowal bedac w Maiden.
Pod adresem Bayleya mozna wysuwac epitety typu - zenujacy wokalista itp. ale nie mozna powiedziec, ze sie nie staral. Robil to co do niego nalezalo. Mial pelny wklad w tworczosc zespolu i przed wszystkim na trasie spiewal na tyle na ile potrafil.
Dla mnie zenujacym wokalista byl Dickinson. Iron Maiden to przede wszystkim zespol koncertowy i jesli ktos wychodzi na scene tylko podczas killku zwrotek i mruczy to dla mnie to jest wlasnie zenujace.
Kazdy wie, ze potrafi i ze umie a to co proponowal bylo godne pozalowania.
Szkoda, ze nikt o tym wlasnie nie mowi - o dwulicowosci jaka byla udzialem Dickinsona. W wywiadach bezczelnie wpieral, ze jest tak jak dawniej i w ogole wszystko gra i buczy.
Tymczasem poza scena nie raczyl nawet porozmawiac z reszta zespolu.
Przeciez na trasie Real live tour nie spiewal dla Harrisa ale dla publiczosci, dzieki ktorej wyszedl na "oltarze", nie musial skakac i wspinac sie na rusztowania, wystarczy gdyby wyszedl na scene i zaspiewal kawalki od poczatku do konca. (Zreszta zostal pozniej skarcony przez fanow, myslal, ze bedzie drugim OZZYM i sprzeda wiecej plyt niz macierzysty zespol:D - sprzedaz Balls To Picasso chyba go ustawila w szeregu :P)
Wydaje sie, ze to wlasnie zawazylo o tej decyzji "nie chcemy nikogo kto brzmialby jak Bruce".
Chlopaki chyba mieli tak dosc tego wlasnie zenujacego czowieka, ze po prostu "skrzywili" sie na punkcie spiewakow przysylajacych swoje tasmy z brzmieniem ala Dickinson.
Caly zespol wielokrotnie podreslal, ze takie tasmy od razu odrzucano.
I teraz pytanie - skoro skreslili wszystkich Bruce'ow Dickinsonow to kto im pozostal?
Wazna kwestia, jesli nie najwazniesza a czesto pomijana w takich dyskusjach jest czlowiek. Kazdy patrzy na nowego czlonka zespolu pod wzgledem muzycznym - czy umie spiewac, czy umie komponowac itd.
Ale z perspektywy zespolu nie to jest najwazniejsze.
Trzeba pamietac, ze zespol mial wtedy plany aby koncertowac przez wiekszosc czesc roku a nie da sie zrobic trasy z kolesiem, z ktorym nie moze sie dogadac caly zespol.
Tu czynie aluzje w kierunku Dougie White'a - co z tego skoro jest lepszym wokalista od Blaze'a ale za to osoba konfliktowa? (to nie moje zdanie tak czytalem)
Kolejna sprawa to w koncu wybor Bayley'a. To nie Steve go "zatrudnil" ale caly zespol. Przynajmniej na poczatku wszyscy mieli z Blazem dobry kontakt. Jakis krach nastapil pod koniec trasy "Virtual XI". Nagle Nicko zaczal sie wylamywac - mowil cos o solowej karierze (to nieoficjalna wersja - szukal muzykow do wlasnego zespolu). Dave'a tez chyba przestala bawic trasa - moje przypuszczenia z obserwacji video-bootlegow z poczatku i z konca trasy.
W koncu i Harris sie zlamal a wtedy byl szybki koniec.
Analizujac rozne fakty i wywiady - to chyba wtedy zaczal sie alkoholizm Bayleya. Takie zamkniete kolo - frustracja z powodu niemoznosci utrzymania formy "spiewania" na dlugiej trasie, wiec pije aby zapomniec i tym samym spiewam jeszcze gorzej itd.
Jak przyjeli Blaze'a to pamietam Nicko mowil, ze byl przerazony tym jak facet potrafi imprezowac, mowil cos takiego, ze Blaze bawi sie intensywniej niz on z Maidenami w '83r.
Jedynym plusem tego wszystiego jest rehabilitacja Dickinsona, przyznam sie, ze balem sie koncertow na trasie Metal 2000. Balem sie, ze Bruce wyjdzie, zaspiewa a po tej trasie IM przestanie istniec. Na szczescie tak sie nie stalo a przerwa dobrze wplynala na obie strony. Po kiepskim okresie w latach'90 powstaly super plyty - BNW i DoD.
Paolo
-#Prisoner
-#Prisoner
Posty: 102
Rejestracja: wt sty 17, 2006 9:39 am
Skąd: Łódź

Re: Odejście Blaze'a Bayleya

Post autor: Paolo »

EvE pisze:
Arashi pisze:Mysle, ze Steve musial miec swoja koncepcje kolejnego albumu i glos Blezea bardzo do niej pasowal, co zreszta slychac.
Jak pożegnano Blaze nie było jeszcze mowy o nowym albumie.
Chodzi mi tutaj o The X factor. Drugie pytanie brzmialo :dlaczego przyjeto Blazea?
Deleted User 1499

Re: Odejście Blaze'a Bayleya

Post autor: Deleted User 1499 »

Mayer nie zgadzam sie z toba w tym co napisales.Mianowicie chodzi o odejscie Blaza.Po raz chyba 3 powtarzam ze Blaze nie odszedla dlatego ze pił(pierwsze słysze),lecz dlatego ze:
Na koncertach nie dawal rady , z dnia na dzien jewgo glos byl coraz slabszy i wymeczony.Utwory pisane dla Bruce`a coraz gorzej wychodzily Blazowi.A dzieki nacisku Rod`a,Bruce wrocil do zespolu
Deleted User 1499

Re: Odejście Blaze'a Bayleya

Post autor: Deleted User 1499 »

Vlad Tepes pisze:
sekcjazwlok pisze:Mayer nie zgadzam sie z toba w tym co napisales.Mianowicie chodzi o odejscie Blaza.Po raz chyba 3 powtarzam ze Blaze nie odszedla dlatego ze pił(pierwsze słysze),lecz dlatego ze:
Na koncertach nie dawal rady , z dnia na dzien jewgo glos byl coraz slabszy i wymeczony.Utwory pisane dla Bruce`a coraz gorzej wychodzily Blazowi.A dzieki nacisku Rod`a,Bruce wrocil do zespolu
Chłopie. Skoro są źródła które mówią, że pił to znaczy, że pił. Jak zapewne pamiętasz Harris nie chciał wypowiadać się na temat usunięcia Bayleya z zespołu zanim on sam pierwszy się nie wypowie. Zachował się bardzo dyskretnie, za co cześć mu i chwała bo problemy alkoholowe to sprawa raczej wstydliwa. Na koncertach Blaze nie dawał rady

primo - bo nie miał możliwości głosowych aby wykonywać utwory pisane pod Dickinsona.
secundo - bo pił i nie szanował głosu.

Harris z pewnością pluł sobie w brodę, że zatrudnił faceta którego możliwości wokalne eliminują wykonywanie na żywo wielu przebojów Maiden. Mógł mieć jednak pretensje tylko do siebie i reszty chłopaków, bo powierzyli misję komuś, kto nie był w stanie jej wykonać. Myślę, że po części poczucie winy wobec Blaze sprawiło, że członkowie zespołu nie chcieli się wypowiadać na temat jego odejścia. Nie lubię wokalu Blazea jednak facet się starał. Dla mnie to najtragiczniejsza postać w historii zespołu. Zaraz po chorym na stwardnienie pierwszym perkusiście.
W takim razie niewiem skad sa te zrodla bo w oficjalnej biografii Run To The Hills 3 nic nie ma o tym ze Blaze pił, takze opieram sie na tym co przeczytalem i nie uwierze póki nie zobacze.Mam szacunek dla Blaza poniewaz ogladalem koncertyy i widzialem jak sie stara oraz ile siebie wklada w to aby dobrze zaspiewac.
Awatar użytkownika
Piwowarus
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3280
Rejestracja: ndz lis 07, 2004 4:55 pm
Skąd: Warszawa

Re: Odejście Blaze'a Bayleya

Post autor: Piwowarus »

sekcjazwlok pisze:W takim razie niewiem skad sa te zrodla bo w oficjalnej biografii Run To The Hills 3 nic nie ma o tym ze Blaze pił,
Nie jest to napisane, poniewaz uznano, że nie kopie się leżącego. Bruce zniszczył ostatnią trasę więc nico mu dokopali, a Blaze jednak starał się tylko z góry był na nieco straconej pozycji. Poza tym jest to sprawa osobista i nie ma potrzeby publicznie wywlekać mało szlachetnych czynów.
Tak samo nie jest napisane w biografi czy rozmawiano w Brucem o jego powrocie przed odejściem Blaze. Bo moim zdaniem były wczreśniej jakieś rozmowy i gdyby Bruce nie wyrazał chęci powrotu to zapewne spróbowano by nagrac jeszcze jedną płytę z Blazem jako wokalistą. A tak skoro była możliwość powrotu Dickinsona to Blaze'a poprostu odsunięto.
Brand
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 1703
Rejestracja: czw cze 30, 2005 11:30 am
Skąd: Łańcut / Kraków

Re: Odejście Blaze'a Bayleya

Post autor: Brand »

MaYeR pisze:Pod adresem Bayleya mozna wysuwac epitety typu - zenujacy wokalista itp. ale nie mozna powiedziec, ze sie nie staral. Robil to co do niego nalezalo. Mial pelny wklad w tworczosc zespolu i przed wszystkim na trasie spiewal na tyle na ile potrafil.
Tu się zgodzę. IMO jedynym lepszym wyjściem niż Bayley (z którym zespół miał dobry kontakt) byłby powrót Paula DiAnno. Tylko, że gdyby on wrócił, to Bruce prawdopodobnie nie mialby szans na powrót ;)
Awatar użytkownika
maciejho
-#Prodigal son
-#Prodigal son
Posty: 31
Rejestracja: pn lut 09, 2004 5:56 pm

Re: Odejście Blaze'a Bayleya

Post autor: maciejho »

Paul Di'anno wielokrotnie akcentował w wywiadach ze ponowne jego spiewanie z Maiden to czysta abstrakcja. Poza tym z Di'anno IM nie miało by co marzyć o koncertach w USA, Paul ma zakaz wjazdu do tego kraju - z powodu zatargów z prawem, całkiem jak Polański:) - to czytse SF dywagowanie teraz o IM z Paulem

a co do Blaze i jego kumoterstwa ze szkłem - przy okazji promocji jego ostatniej solowej płyty Blood&Belief sam Bayley przyznał ze miał problemy z alkoholem i z samym sobą, jego zycie osobiste uległo załamaniu, odeszła od niego żona, przyznał to w wywiadzie który czytałem na jakiejś stronie internetowej, jednakże nie potrafie przytoczyć adresu

gdzieś na www obiło mi się również o oczy ze Blaze miał problemy natury alergicznej, coż - sam na cierpie na permanentną alergię na wiele rzeczy i zjawisk (kurz, roztocza, pyłk kwitnących kwiat na wiosnę itd.) i wiem jak to jest mieć zatkany nos i flegmę w gardle, łazwiące oczy, wczujcie się w wokalistę który musi śpiewać mając śpiki w nosie i przełyku. IM to nie żarty, ale trasy najbardziej wyczerpujące i długie, i granie na 100%. Właśnie jak wspomnieli moi szanowni przedmówcy - Bayley jako jedyny nie wyrabiał, przez co cierpieli pozostali członkowie zespołu(odwołane koncerty) oraz fani. W takich sytuacjach sympatia bardzo często może zamienić się w antypatię - no bo jak tu lubić kogos kto swoja niewydolnością(przy jak najbardziej dobrych chęciach) rujnuje wartszat pracy i jedną z największych przyjemności w życiu jaką jest granie LIVE
Deleted User 1499

Re: Odejście Blaze'a Bayleya

Post autor: Deleted User 1499 »

Piwowarus pisze:
sekcjazwlok pisze:W takim razie niewiem skad sa te zrodla bo w oficjalnej biografii Run To The Hills 3 nic nie ma o tym ze Blaze pił,
Nie jest to napisane, poniewaz uznano, że nie kopie się leżącego. Bruce zniszczył ostatnią trasę więc nico mu dokopali, a Blaze jednak starał się tylko z góry był na nieco straconej pozycji. Poza tym jest to sprawa osobista i nie ma potrzeby publicznie wywlekać mało szlachetnych czynów.
Tak samo nie jest napisane w biografi czy rozmawiano w Brucem o jego powrocie przed odejściem Blaze. Bo moim zdaniem były wczreśniej jakieś rozmowy i gdyby Bruce nie wyrazał chęci powrotu to zapewne spróbowano by nagrac jeszcze jedną płytę z Blazem jako wokalistą. A tak skoro była możliwość powrotu Dickinsona to Blaze'a poprostu odsunięto.
To Rod zaproponowal Brucowi powrot a on powiedzial ze jest tym zainteresowany.Wtedy Rod naciskal Steve aby porozmawial z Dickinsonem o powrocie
Kowal-999
-#Prodigal son
-#Prodigal son
Posty: 33
Rejestracja: sob sty 28, 2006 10:33 pm

Re: Odejście Blaze'a Bayleya

Post autor: Kowal-999 »

Steve powiedział że uchylą rabka tajmenicy dopiero wtedy kiedy Blaze zacznie o tym mówić , a tak jak w pewnej reklamie jest powiedziane Gdybanie zostawmy ...
...SCREAM FOR ME ALL WORLD , SCREAM FOR ME ....
MaYeR
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 485
Rejestracja: pn mar 31, 2003 12:55 pm
Skąd: Lublin

Re: Odejście Blaze'a Bayleya

Post autor: MaYeR »

sekcjazwlok pisze:W takim razie niewiem skad sa te zrodla bo w oficjalnej biografii Run To The Hills 3 nic nie ma o tym ze Blaze pił, takze opieram sie na tym co przeczytalem i nie uwierze póki nie zobacze.Mam szacunek dla Blaza poniewaz ogladalem koncertyy i widzialem jak sie stara oraz ile siebie wklada w to aby dobrze zaspiewac.
To sa tylko moje przypuszczenia wziete z analizy kilkunastu wywiadow i faktow. Oczywiscie wcale tak nie musialo byc.
Co do oficjalnego stanowiska to juz pisalismy o tym - wyjasniena sa metne ale to co nasuwa sie samo przez sie to fakt, iz Blaze przestal sie rozumiec z reszta zespolu.
Nomad
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2663
Rejestracja: pn maja 09, 2005 10:54 pm

Re: Odejście Blaze'a Bayleya

Post autor: Nomad »

Było analogicznie do tego jak było w JP, starzy członkowie nie lubili sie z nowym wokalistą, płyty z nowym nie miały takiego sukcesu komercyjnego ,na koncertach nowy wokalista wykonywał gorzej stare klasyki ,no i pojawiła sie szansa na powrót starego wokalisty(który nagrywał bardzo dobre płyty solowe) i tak już sie musiało stać.
Awatar użytkownika
Katarn
-#Invader
-#Invader
Posty: 189
Rejestracja: sob cze 11, 2005 2:33 pm
Skąd: Rzeszów

Re: Odejście Blaze'a Bayleya

Post autor: Katarn »

Vlad Tepes pisze:
sekcjazwlok pisze:Mayer nie zgadzam sie z toba w tym co napisales.Mianowicie chodzi o odejscie Blaza.Po raz chyba 3 powtarzam ze Blaze nie odszedla dlatego ze pił(pierwsze słysze),lecz dlatego ze:
Na koncertach nie dawal rady , z dnia na dzien jewgo glos byl coraz slabszy i wymeczony.Utwory pisane dla Bruce`a coraz gorzej wychodzily Blazowi.A dzieki nacisku Rod`a,Bruce wrocil do zespolu
Chłopie. Skoro są źródła które mówią, że pił to znaczy, że pił. Jak zapewne pamiętasz Harris nie chciał wypowiadać się na temat usunięcia Bayleya z zespołu zanim on sam pierwszy się nie wypowie. Zachował się bardzo dyskretnie, za co cześć mu i chwała bo problemy alkoholowe to sprawa raczej wstydliwa. Na koncertach Blaze nie dawał rady

primo - bo nie miał możliwości głosowych aby wykonywać utwory pisane pod Dickinsona.
secundo - bo pił i nie szanował głosu.

Harris z pewnością pluł sobie w brodę, że zatrudnił faceta którego możliwości wokalne eliminują wykonywanie na żywo wielu przebojów Maiden. Mógł mieć jednak pretensje tylko do siebie i reszty chłopaków, bo powierzyli misję komuś, kto nie był w stanie jej wykonać. Myślę, że po części poczucie winy wobec Blaze sprawiło, że członkowie zespołu nie chcieli się wypowiadać na temat jego odejścia. Nie lubię wokalu Blazea jednak facet się starał. Dla mnie to najtragiczniejsza postać w historii zespołu. Zaraz po chorym na stwardnienie pierwszym perkusiście.

Clive Burr, ale on chyba nie był pierwszym perkusistą.
Wiele osób mówi, że przyjście Bruce'a nie było związane z odejściem Blaze;a. Że najpierw odszedł BB, a potem Bruce wyraził chęć powrotu. Dziwne, słyszałem, że było inaczej:
Blaze nie wytrzymywał na trasach (jak ktoś wspomniał - alkohol, choroby), a w tym czasie Dick zaczął mówić ciepło o IM. Rod rozmawiał z nim i z IM, w końcu postanowiono pożegnać się z Blaze'em i przyjać Bruce'a.
Awatar użytkownika
syzygy
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5049
Rejestracja: śr lip 13, 2005 9:56 pm

Re: Odejście Blaze'a Bayleya

Post autor: syzygy »

MaYeR pisze:sprzedaz Balls To Picasso chyba go ustawila w szeregu
Bo ludzie się nie znają- świetna płytka :P I czy nie jest trochę śmieszne myślenie typu: Nie kupię płytki solo tego buca, bo zawalił trasę IM?

MaYeR pisze: W wywiadach bezczelnie wpieral, ze jest tak jak dawniej i w ogole wszystko gra i buczy.
heh no to już jest żenada na całego i nie ma co go bronić, bo jak wynika z RTTH on do dzisiaj twierdzi, że wszystko było w porządku z jego strony :lol:

the_trooper pisze:Ale Afraid To Shoot Strangers lepiej wykonywał niż Bruce
bzdura :P

the_trooper pisze:Blaze na scenie był bardziej statyczny.
A to już żaden minus dla mnie- ma śpiewać a nie skakać po scenie, Bruce czasem trochę przesadza :wink:
Awatar użytkownika
Katarn
-#Invader
-#Invader
Posty: 189
Rejestracja: sob cze 11, 2005 2:33 pm
Skąd: Rzeszów

Re: Odejście Blaze'a Bayleya

Post autor: Katarn »

ej, wcale nie był statyczny - przecież wykonywał taki fajny gest ręką :D

Fajne bootlegi z Blaze'em są:
posiadam San Diego '98 (mimo iż to Virtual XI Tour, to koncert świetny)
i Gothenburgh 95.
Yaaqb
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1514
Rejestracja: pt gru 31, 2004 2:50 pm
Skąd: Poznań

Re: Odejście Blaze'a Bayleya

Post autor: Yaaqb »

syzygy pisze:the_trooper napisał:
Ale Afraid To Shoot Strangers lepiej wykonywał niż Bruce


bzdura Razz
Właśnie, że święta prawda. Dopiero z wokalem Bayleya odkryłem geniusz ATSS.
Brand
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 1703
Rejestracja: czw cze 30, 2005 11:30 am
Skąd: Łańcut / Kraków

Re: Odejście Blaze'a Bayleya

Post autor: Brand »

Yaaqb pisze:Właśnie, że święta prawda. Dopiero z wokalem Bayleya odkryłem geniusz ATSS
Zgadza się. A z teledyskiem to już zupełna miazga 8)
iEvE
Administratorka
Administratorka
Posty: 4000
Rejestracja: czw cze 09, 2005 8:16 pm
Skąd: Elm Street 1428

Re: Odejście Blaze'a Bayleya

Post autor: iEvE »

vBrand pisze:Zgadza się. A z teledyskiem to już zupełna miazga
Jak zobaczyłam ten teledysk teraz multikinie jak bylo odpowiednio głośno kompletnie nie kapie co Wam się podobna w wykonaniu Blaze'a. Dla mnie porażka.
syzygy pisze:A to już żaden minus dla mnie- ma śpiewać a nie skakać po scenie, Bruce czasem trochę przesadza
Mi się wydaje, że JEST to ujma dla frontmana, bo przyjsć, zaśpiewać i pójść to nie jest wyczyn. Koncerty wtedy są nudne. Nigdy nie zapomnę co na scenie odwalił Fabio Lione (fronmant Rhapsody). Nuda na całej lini.
Katarn pisze:ej, wcale nie był statyczny - przecież wykonywał taki fajny gest ręką
I mówił "come on" 8)
Brand
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 1703
Rejestracja: czw cze 30, 2005 11:30 am
Skąd: Łańcut / Kraków

Re: Odejście Blaze'a Bayleya

Post autor: Brand »

EvE pisze:Mi się wydaje, że JEST to ujma dla frontmana, bo przyjsć, zaśpiewać i pójść to nie jest wyczyn.
Taki Bruce zdarza się raz na milion. Ciężko jest się drzeć i skakać tak jak on, i to jeszcze w jego wieku. Co mieli Maiden zrobić po jego odejściu? Rozpaść się?
EvE pisze:Jak zobaczyłam ten teledysk teraz multikinie jak bylo odpowiednio głośno kompletnie nie kapie co Wam się podobna w wykonaniu Blaze'a. Dla mnie porażka.
A ja nie wiem, czemu Ty nie widzisz w nim tego "czegoś". Cytując Korzenia, - gusta i guściki :-)
MaYeR
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 485
Rejestracja: pn mar 31, 2003 12:55 pm
Skąd: Lublin

Re: Odejście Blaze'a Bayleya

Post autor: MaYeR »

Kro
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2019
Rejestracja: pn wrz 01, 2003 1:07 am
Skąd: Ruda Śląska

Re: Odejście Blaze'a Bayleya

Post autor: Kro »

Ja tez niewiem co Wy takiego widzicie w wykonaniu ATSS przez Blaze'a. Wykonal ten kawalek poprostu poprawnie w przeciwienstwie do wielu innych "klasykow" IM i moze dlatego Wam sie wydaje, ze to wykonanie jest swietne, bo na tle jego wyczynow ze starymi kawalkami to rzeczywiscie takie jest, ale w ogolnym odniesieniu jets poprostu przecietne.
ODPOWIEDZ