wlasnie wg mnie 2am to jeden z mocniejszych akcentow, mozna sie wsluchac w uczucia steve`a odczuc to prawie jak wlasne....faktycznie troszeczkę słabszymi momentami płyty są 2 am i unbeliver
The X Factor - sukces czy porażka?
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
A ja bardzo lubię MOTE, obok niego Sign i The Aftermath, te trzy to chyba moje ulubioneNomad pisze: Man on the Edge,który nie ma ciekawej melodii i bezbarwny refren, ogólnie dla mnie lepiej jakby go nie było.
Zygfryd- marudzisz, że Paschendale się zaczyna 3 razy, a nie to samo jest na Fortuness Of War? (kawałek bardzo lubię)
zgadzam się, ale nie 3 tylko dwóch, zasnąc na nich możnaMetalophil pisze: czyli gdyby "the x factor" wyszło na winylu w latach 80. było pozbawione 3-ch ostatnich kawałków to płyta byłaby genialną
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
to ciekawe, zwłaszcza że janik jest (współ)autorem większości materiału na albumieNomad pisze:Janick,któremu najlepiej pasują brzmienia w stylu No Prayera czy nawet Tatooed Milionaire Bruce'a z pewnością nie do końca czuli ten album.
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
Chodiz o ten początek z tą solówką depresji? Dla mnie to taka gradacja jestsyzygy pisze:Zygfryd- marudzisz, że Paschendale się zaczyna 3 razy, a nie to samo jest na Fortuness Of War? (kawałek bardzo lubię)![]()
Parafrazując - podoba mi się to w FoW, nie lubię tego w Paschendale.
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
Dla mnie to ani sukces ani porażka album średni na poziomie bez zachwytów, oprócz Man On The Edge i Lord Of The Flies (te numery wymiatają). No i Blaze jeszcze się nie zabardzo odnalazł w zespole.
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
Dzieki za opinie albumow Blaza, zdecydije sie na SM. Co do wspanialosci X to juz sie wypowiadalem i wspomne tylko ze kazdy tytul lubię, nawet Unbelievera
a Man on the Edge to przeciez wzny element albumu, jeden szybki fajny gersowaty tytul musial byc i tyle :rocx
- Mr.Hankey
- -#Lord of the flies

- Posty: 3001
- Rejestracja: śr mar 08, 2006 8:13 pm
- Skąd: Hoooowdy Hoooow
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
Popieram :beer Choć Sign Of The Cross to zdecydowany numer jedenbystry pisze:wg mnie 2am to jeden z mocniejszych akcentow
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
Oj tak i LotF 
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
mam dokładnie tak samo...najlepszy moim zdaniem album Dickinson by lepiej na nim nie zaspiewal a z drugiel strony Blaze lepiej by nie zaspiewal np w sevent son...poison-girl pisze:
No i kiedy wlaczam factora to wlasciwie nie musze nic przelaczac bo nie ma tam zadnej piosenki ktorej nie lubie badz mnie denerwuje
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
Oj widzę, że się nauczyłeś tego z błędem i już tak pozostanieNomad pisze:Blood on the World's End
Co do 2 A.M., uważam go za jeden z najlepszych kawałków na płycie.
Gdyby był Bruce jeszcze w zespole to najprawdopodobniej nie byłoby tej płyty.Drut pisze:mam dokładnie tak samo...najlepszy moim zdaniem album Dickinson by lepiej na nim nie zaspiewal a z drugiel strony Blaze lepiej by nie zaspiewal np w sevent son...
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
Oczywiscie ze nie ybyloby jej
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
Thunder błagam Cię...jak Ty to robisz, że mieszasz te tytuły? Uważasz się za wielkiego fana IM, piszesz ich biografię, na forum wypowiadasz się głównie na temat Dziewicy a tu dosyć często takie coś?Nomad pisze:Blood on the World's End
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
Tak się już nauczył i będzie ciężko, żeby sie odzwyczaił 
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
W sumie Grido kiedyś myślał że Iron Maiden to IRON MAXIDEN
. Ale się oduczył.
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
A skąd wiesz że Bruce by to lepiej zrobił??Drut pisze:mam dokładnie tak samo...najlepszy moim zdaniem album Dickinson by lepiej na nim nie zaspiewal a z drugiel strony Blaze lepiej by nie zaspiewal np w sevent son...
A może Hetfield by zaśpiewał jeszcze lepiej, albo Durst z Lipm Bizkit
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
przeczytaj uwaznie to co napisalem a napisalem:moim zdaniem Dickinson by lepiej na nim NIE zaspiewalpaniron pisze:A skąd wiesz że Bruce by to lepiej zrobił??Drut pisze:mam dokładnie tak samo...najlepszy moim zdaniem album Dickinson by lepiej na nim nie zaspiewal a z drugiel strony Blaze lepiej by nie zaspiewal np w sevent son...
A może Hetfield by zaśpiewał jeszcze lepiej, albo Durst z Lipm Bizkit
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
Czego się czepiacie 2 A.M.- to jest super. Lord of the Flies, Sign of the Cross i Man on the Edge wymiatają. Chociaż ostatnio tak zauważyłem że Sign of the Cross z Blazem brzmi tak troche biednie w porównaniu do tego z RiR. Wcześniej bardziej oryginalne wykonanie mi sie podobało.
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
Aha. A Hetfield by lepiej zaśpiewał ?Drut pisze:przeczytaj uwaznie to co napisalem a napisalem:moim zdaniem Dickinson by lepiej na nim NIE zaspiewal
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
dobra wyjasnie Ci...chodzi mi o to ze blaze znalazl sie w odpowiednim miejscu i czasie bo nikt oprocz jego samego lepiej by nie wypadl na tym albumnie,tak samo nikt lepiej od Dickinsona nie zaspiewa na albumach w ktorych on sam spiewa.chyba sie nie rozumiemy wiec skonczmy to.... a tak na marginesie Hatfielda zostaw metallice niech sobie tam spiewa ok?
- Mr.Hankey
- -#Lord of the flies

- Posty: 3001
- Rejestracja: śr mar 08, 2006 8:13 pm
- Skąd: Hoooowdy Hoooow
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
Ja uważam, że każdy kawałek śpiewany przez Bayley'a o klasę lepiej wypada w wykonaniu Bruce'a. Przykłady The Clansman, Sign Of The Cross, Futureal czy Lord Of The Flies. Zawsze kiedy słucham TXF myślę sobie jaki to by był genialny album gdyby na wokalu był Dickinson... Blaze natomiast co tu dużo gadać był wokalistą co najwyżej średnim 


