Na "Making of ..." Nicko wspomina, że 2 razy użył gongu. Czy ktoś wie może, gdzie? Przyznam, że słabo sobie radzę z rozróżnianiem gitarzystów, a co dopiero z rozpoznaniem części zestawu perkusyjnego:(
Raz - na koniec
These Colours Don't Run. Tyle wiem
Prestiżowe czasopisma, jak np. Guitar World, prowadzą rankingi np. najbardziej wpływowych solówek, utworów, albumów, itp. Na tych listach znajdują się zespoły z różnych podgatunków rocka. Moglibyśmy wówczas porównać AMOLAD, do płyt Vaia na przykład.
Tego by jeszcze brakowało... Gościu, ale my nie jesteśmy Guitar World, ani nawet Tygodnik Niedzielny. Ironi są Ironami, każdy wie, że nie są technicznymi wirtuozami, że grają melodyjnie, lubią zmiany tempa, intra i tak dalej.. Są schematyczny trochę.. ale ciiii

Wychowali się na progresywnym rocku (odsyłam do biografii), wyszli z tej "Nowej Fali" brytyjskiego rocka, ale nigdy nie aspirowali do miana progresywnej kapeli. Napewno znasz
Phantom of the opera, czy
Blood Brothers. To była progresja w ich wydaniu - i nic ponad to. AMOLAD jest zatem jakimś novum.
Takie zestawienia nasuwają się tutaj w sposób naturalny ponieważ mówimy przecież o progresywnym, przełomowym albumie Iron Maiden, nieprawdaż?
Żonglujesz trochę pojęciami

Przecież każdy dobrze wie, że to album przełomowy, ale w ich historii, a nie historii muzyki, czy gatunku w ogóle. Progresywny - ale względem innych kawałków Maiden - motywy orientalne, eksperymenty kompozycyjne (
The Legacy), efekty na wokalu, energetyczna gra Nicko, motywy lekko 'transowo-toolowe'. O to chodzi... Jasne, że mogą obgryzać pazury jakimś instrumentalistom etc. Ale trza patrzeć na nich biorąc za porównanie ich samych - tylko że wcześniejszych. Przecież sola wciąż grają podobne, Dave od 20 lat ma to samo brzmienie gitary, Nicko praktycznie nie gra na 2 stopy..

Ktoś może nazwać ich grę toporną... I oczywiście, ma prawo.
Ale zginie
A teraz wszyscy na 3: only the good die young... :rocx
Aces High cpt. Dickinson!