
Od poniedziałku w sklepach
http://www.terazrock.pl
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

a to też kupuje,o pink floyd też to se stary poczytajesper pisze:w ostatnim METAL HAMMERze także - na okładce IRON MAIDEN a wewnątrz wywiad z gitarzystami i ciekawa sesja zdjęciowa.


IRON MAIDEN
"A Matter Of Life And Death"
(EMI)
Nie mam pojęcia dlaczego tak wielu fanów krytykuje ostatnie dokonania Iron Maiden. Na wstępie pragnę zaznaczyć, że ja zdecydowanie nie należę do tej grupy i zarówno "Brave New World" jak i "Dance Of Death" podobają mi się w całości. I tak samo jest w przypadku ich najnowszego dzieła (myślę, że nie przesadzam nazywając w ten sposób nową płytę Ironów) - "A Matter Of Life And Death".
O takiej płycie trudno jest wręcz powiedzieć bądź napisać coś złego. Przyznam szczerze, że odsłuchując materiał po raz pierwszy (miało to miejsce w siedzibie EMI Poland) dałem się uwieść magii zaklętej w tej muzyce. I wiem, że to uczucie będzie towarzyszyć mi zawsze w momencie słuchania tego krążka.
72 minuty i tylko 10 utworów. Łatwo więc wyliczyć sobie średnią trwania każdego z kawałków. Zresztą można było się spodziewać, że Ironi podążą właśnie w tym kierunku - w kierunku kompozycji złożonych, epickich. To wszak ukochane przez Steve'a Harrisa klimaty.
Spróbuję teraz przelać na papier to co usłyszałem tego deszczowego dnia ale uwierzcie mi - nie będzie to łatwe... Trudno jest bowiem mówić o muzyce przez duże "M". Takiej muzyki trzeba po prostu posłuchać i cieszyć się nią indywidualnie...Bo żadne słowa nie są w stanie oddać jej potęgi i piękna...
"Different World" - tak nazywa się otwierający album numer. Łatwy do przewidzenia jest to początek, bowiem kawałek jest krótki, szybki i treściwy. Tak Maiden ma w zwyczaju rozpoczynanie swoich płyt. Riff prowadzący jest zdecydowanie hard rockowy, refren może ciut mniej melodyjny niż np. "Wicker Man" ale i tak jest to numer, który świetnie będzie sprawdzał się na koncertach. No i te gitarowe solówki...
"These Colours Don't Run". Wstęp może kojarzyć się trochę z albumem "Virtual XI". Wielu fanów krytykowało ten album, wraz z "The X Factor" głównie za to, że nie śpiewał tam Bruce Dickinson. Do muzyki nikt się raczej nie czepiał. Na nowym dziele Ironów można odnaleźć wiele elementów z tamtych płyt - choćby długie intra i lekko niepokojący (acz nie tak jak w przypadku "The X Factor" dość mroczny) klimat, rozbudowane aranżacje, dużo zmian tempa... Już we wstępie tego utworu swój kunszt jako basista prezentuje nam po raz kolejny Steve Harris. Również Nico McBrain nie pozostaje w tyle i na najnowszym albumie to właśnie perkusja brzmi tak jakoś niesamowicie świeżo, jakby trochę inaczej niż dotychczas acz oczywiście cały czas w charakterystycznym dla Nico stylu. Mam nadzieję że nikt nie zacznie rzucać we mnie kamieniami jak stwierdzę iż w pewnym momencie słuchając utworu "These Colours Don't Run" poczułem tak jak gdybym przeniósł się w czasie do okresu "7th Son Of A 7th Son"... Świetny riff, bardzo ładna partia klawiszy (dyskretna acz słyszalna) i charakterystyczny wokal Bruce'a, który śpiewa bardzo "koncertową" frazę mogącą kojarzyć się z "Your Time Will Come" ze wspomnianego już wcześniej "Wicker Man". Koniec utworu jest już zdecydowanie mroczniejszy - tu już kłania się "The X Factor".
Trzeci na płycie utwór, blisko 10-cio minutowy "Brighter Than A Thousand Suns" rozpoczyna się niczym rzecz z solowych płyt Dickinsona. Za moment wchodzi mocny riff i bardzo ładnie brzmiąca gitara - uwielbiam te typowo "Ironowskie" melodie... Zresztą kto ich nie uwielbia? Ponownie interesująco bębni Nico. Ten kawałek to już zdecydowany popis Bruce'a i kto zarzucał mu spadek formy wokalnej powinien zastanowić się nad tym co mówi. Typowa dla Dickinsona melodyka, kiedy śpiewa: "Out Of The Darkness- Brighter Than A 1000 Suns" nie może się nie podobać. Mniej więcej w połowie tempo utworu wzrasta, Ironi grzeją tu jak rzadko kiedy. To niewątpliwie jedna z najlepszych rzeczy na całym albumie- kawałek jest bardzo złożony, wręcz progresywny. I znowu przywodzący mi na myśl okres "7 th Son..."
"The Pilgrim" to już rzecz zdecydowanie na uspokojenie - jedyne ( jedyne?) pięć minut, szybko i konkretnie. Ale i tak dzieje się tu bardzo wiele - słysząc początek, wydaje mi się że Dickinson (który znów daje tu niezłego czadu) za moment zaśpiewa: "Moonchild, Take My Hand Tonight!", riff przywodzi mi na myśl hard rockowe rzeczy z "No Prayer For The Dying" ewentualnie z "Fear Of The Dark" , w pewnym momencie pojawiają się delikatne orientalizmy w stylu "Nomad" z "Brave New World" a sam finał to znów jakby nawiązanie do pierwszej płyty z Blaze'm. Oj dzieje się, dzieje na nowym krążku Żelaznej Dziewicy.
Długie i spokojne intro rozpoczyna ośmiominutowy "The Longest Day". Mimo iż numer jest stosunkowo długi , na pewno świetnie sprawdzi się na koncertach z racji swojego niezwykle melodyjnego i co tu dużo gadać - chwytliwego refrenu. I znów mamy do czynienia z nagromadzoną ilością urzekających gitarowych melodii, po raz kolejny genialnie gra Nicko.
"Out Of The Shadows" to chyba jedyny na albumie spokojniejszy kawałek. Czy jednak można go nazwać typową balladą? Owszem, początek może kojarzyć się odrobinę z "Wasting Love" , są fajnie zaaranżowane gitary akustyczne, jest łatwy do zapamiętania refren. Ale mimo wszystko jest on dosyć dynamiczny.
Kolejnym utworem na płycie jest singlowy "Reincarnation Of Benjamin Breeg". Właściwie nie wyróżniający się niczym szczególnym spośród reszty, utrzymujący wysoki poziom całości. W tym utworze warto zwrócić uwagę na prowadzący riff, który może przywodzić na myśl dokonania Deep Purple.
"For The Greater Good Of God" to mój kolejny obok "These Colours Don't Run" faworyt z "A Matter Of Life And Death". Przyciąga uwagę doskonała partia basu Steve'a i świetne melodie. Moja skojarzenia znów wędrują w okolice "Somewhere In Time" i "7 th Son..." , po raz kolejny kapitalnie śpiewa Bruce. Im bliżej końca, tym nowy album Iron Maiden robi się ciekawszy. „Lord Of Light", przedostatni utwór, mimo iż także długi (8 minut), jest jednak stosunkowo prostszy od swojego poprzednika. Znów spokojne intro, delikatna , jakby rozbujana typowo maidenowska gitara a potem riff niczym z pierwszych wydawnictw zespołu. Moje pierwsze skojarzenie to "Prowler". Na koniec bardzo następuje fajne przyśpieszenie. Zamykający album, 10-cio minutowy "The Legacy" to już prawdziwe arcydzieło. Akustyczny wstęp, spokojny śpiew Dickinsona... Po chwili gitara akustyczna milknie i zdawać by się mogło, że za moment utwór rozpędzi się. Jednak nic takiego się nie dzieje i znów słyszymy akustyki. Nagle wchodzi gitara elektryczna ale za to jak! Przez moment wsłuchiwałem się w ten fragment jak zaczarowany i ciężko było mi się otrząsnąć. Tego nie da się opisać - powiem tylko, że stosunkowo prosta zagrywka nadaje ostatniemu utworowi iście symfonicznego rozmachu i nieziemskiej wręcz potęgi! W dodatku w pewnym momencie pojawia się klasyczny hard rockowy riff i ciekawie zaaranżowana linia wokalna. Prawdziwe arcydzieło! Utwór kończy się oczywiście podobnie jak się rozpoczął - spokojnie, akustycznie... A ja stoję jak wmurowany i nie wiem co powiedzieć. 72 minuty uczty dla ucha. Dla niektórych być może to za duża dawka, na pewno znajdą się też tacy, którzy ośmielą się "A Matter Of Life And Death" mieszać z błotem. Ja jednak z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że to jedna z najlepszych płyt w dyskografii Dziewicy. Iron Maiden po raz kolejny udowadnia, że jest naprawdę Największy! I oby panował nam jak najdłużej...
Adam Brzeziński 5

Nie rób ludzoim nadzieiiWICKER MAN pisze:Jakieś informacje o możliwym koncercie w Polsce
WICKER MAN pisze:Iron Maiden po raz kolejny udowadnia, że jest naprawdę Największy! I oby panował nam jak najdłużej...
O możliwym koncercie w polsce mówił Piotr Kaczkowski w trójce:).WICKER MAN pisze:Jakieś informacje o możliwym koncercie w Polsce?

Co dokładnie mówił??Maciuś pisze:O możliwym koncercie w polsce mówił Piotr Kaczkowski w trójce:).
Dokładnie tak:WICKER MAN pisze:Co dokładnie mówił??Maciuś pisze:O możliwym koncercie w polsce mówił Piotr Kaczkowski w trójce:).
Cała wypowiedź jest tu: http://www.forum.sanktuarium.org/viewto ... c&start=20Piotr Kaczkowski pisze: Zaczynają tournee europejskie w listopadzie. Będą w Danii, Finlandii, Szwecji, Norwegii, Wrancji, Hiszpanii, Szwajcarii, Niemczech, Anglii i Szkocji, ale nie ma... Narazie nie ma w planie Polski. Może wiosną? Bo to tournee z tego co wiem będzie długie.