A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

Dyskusja o najnowszej płycie Maiden

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Oceń "A Matter of Life And Death" w skali 1-10 (1= tragedia, 10 = arcydzieło):

10
61
27%
9
56
25%
8
47
21%
7
21
9%
6
10
4%
5
11
5%
4
6
3%
3
7
3%
2
1
0%
1
7
3%
 
Liczba głosów: 227

Matek
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5477
Rejestracja: pn maja 02, 2005 3:17 pm

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

Post autor: Matek »

Zygmunt pisze:Nikt nie jest doskonały, a trochę "brudu"
ja myślę że brudu tu nie ma nic a nic... a przydałoby się. wokale są czyściutkie jak w operze ;) chodzi mi o to że nie ma agresji w jego głosie a on to przecież robi po mistrzowsku
BartSmith
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 837
Rejestracja: pn mar 21, 2005 11:16 pm
Skąd: Gniezno

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

Post autor: BartSmith »

Matek pisze:do ozza nie ma co porónywać bo to nie ta liga ;) od dickinsona jednak czegoś oczekuję więcej niż od innych :)
No, ok. A nie drażniło ciebie te pianie na np. Rock Am Ring 05 (zapowiadanie utworów np.), albo słabe wersje ogranych kawałków na trasie DOD? Dla mnie wiele koncertów z DOD było zagranych na odwał. Solówki Dave'a czy Janick'a także były często grane w stylu "byle jak najszybciej skończyć".
Matek pisze:ja myślę że brudu tu nie ma nic a nic... a przydałoby się. wokale są czyściutkie jak w operze ;) chodzi mi o to że nie ma agresji w jego głosie a on to przecież robi po mistrzowsku
Podaj mi jakiś przykład dotyczący tej agresji (piosenkę i moment).
Awatar użytkownika
syzygy
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5049
Rejestracja: śr lip 13, 2005 9:56 pm

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

Post autor: syzygy »

BartSmith pisze:Rozumiem, że w Brighter może się nie podobać wolny moment, bo Bruce śpiewa trochę inną tonacją (mi się podoba), ale żeby refeny
Wolny moment to ten gdzieś w 5 minucie? Jeśli tak, to jest najlepsze wokalnie 20sec tego kawałka....akurat to mi się bardzo podoba.
BartSmith pisze:Przesłuchałem i mi się cholernie podoba ten fragment. Nie ma tutaj wogóle wycia. Wy chyba jednak nie słyszeliście Ozziego lub Bruce'a na DOD (na takim RTTH, FOTD czy TNOTB). Tam to są wycia..
O czym my w ogóle mówimy? Przecież na DOTR był chory, więc chyba nie dziwota, że spiewa tam gorzej....
Matek pisze:do ozza nie ma co porónywać bo to nie ta liga od dickinsona jednak czegoś oczekuję więcej niż od innych
o to chodzi. Porównujmy do jego wcześniejszych dokonań (studyjnych) a nie szukając na siłę gorszych przykładów. Już drugi raz ktoś z Ozzem wyjeżdża...
Awatar użytkownika
syzygy
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5049
Rejestracja: śr lip 13, 2005 9:56 pm

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

Post autor: syzygy »

BartSmith pisze:Podaj mi jakiś przykład dotyczący tej agresji (piosenkę i moment).
King In Crimson, Book Of Thel, Machine Men- całe kawałki.
Matek
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5477
Rejestracja: pn maja 02, 2005 3:17 pm

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

Post autor: Matek »

BartSmith pisze:No, ok. A nie drażniło ciebie te pianie na np. Rock Am Ring 05 (zapowiadanie utworów np.), albo słabe wersje ogranych kawałków na trasie DOD? Dla mnie wiele koncertów z DOD było zagranych na odwał. Solówki Dave'a czy Janick'a także były często grane w stylu "byle jak najszybciej skończyć".
ja w ogóle nie lubię tej trasy :P A bootlegów nie słucham bo poprostu nie lubię. sam mam po pare bootów z każdej trasy a nawet połowy nie przesłuchałem ;) poprostu to nie dla mnie... i takie analizy również :) poprostu nadszedł czas w moim zyciu kiedy maiden przestało byc numer 1 i wszelkie te sprawy, powiedzmy fanowskie stały mi się obce. teraz wystaczają mi albumy. i to jest dla mnie punktem odniesienia do wszystkiego. bo sama trasa nie ma wpływu na to jak mi się slucha albmumu. a w ogóle przestałem lubić koncerty, bo nie ma zespołu który by grał idealnie i właściwie nikt nie jest w stanie podołać zadaniu i utrzymac poziom tego co nagrali w studiu (do niedawna była Coma, ale neistety i to się zmieniło). oczywiście wiem że to tylko ludzie ale mój świadomy wybór taki żeby koncerty porzucić. przynajmniej te nieoficjalne. pójdę chętnie ale mało zostało koncertówek nawet któe bym teraz słuchał. i dlatego też nie interesuje mnie za bardzo jak wykonywał bruce na jakich i bootlegach... interesuje mnie tylko album. i jak już pisałem nie ma pasji w jego głosie. oczywiście to wszystko zaśpiewane jest zawodowo, poprawnie, czysto i bardzo wysoko. ale to nie to czego ja oczekuję.
BartSmith pisze:Podaj mi jakiś przykład dotyczący tej agresji (piosenkę i moment).
z nowego albumu? choćby lord of light, zwrotka
BartSmith
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 837
Rejestracja: pn mar 21, 2005 11:16 pm
Skąd: Gniezno

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

Post autor: BartSmith »

syzygy pisze:O czym my w ogóle mówimy? Przecież na DOTR był chory, więc chyba nie dziwota, że spiewa tam gorzej....
Ja mówię o całej trasie, a nie tylko o tym koncercie. Jedyne dobre koncerty IMO były w Nowym Jorku i południowoamerykańskiej części trasy... Ale ogólnie i tak nie są takie super jak BNWT. Trasa TED też nie była jakąś rewelacją, bo narazie zapadły mi w pamięć tylko Gothenburg i Nurburgring... Nie wiem jak wyjdzie z tą trasą, ale mam nadzieję, że jeszcze lepiej niż poprzednie dwie. Ja rozumiem wiek, ale można się trochę przyłożyć.
syzygy pisze:o to chodzi. Porównujmy do jego wcześniejszych dokonań (studyjnych) a nie szukając na siłę gorszych przykładów. Już drugi raz ktoś z Ozzem wyjeżdża...
To był przykład. Dla mnie to jest prawdziwe wycie. Nie ma wycia normalnego i wycia Bruce'a.

A co do Lord'a, jest świetny. Ale nie śpiewa z aż taką agresją (bliższe do czystego śpiewania) - chodzi mi głównie o refren. Zwrotka jest bardziej agresywna, ale Bruce śpiewał już agresywniej. Syzygy podał na dodatek trochę inny styl śpiewania i do tego z solowej twórczości, kiedy Bruce był młodszy.

Jeszcze dodam, że na Omedze śpiewa świetnie, ale gorzej IMO niż na OOTS. Fajny styl, ale wolę ten nowszy z dodatkiem starego (okres mniej więcej FOTD). Bardziej mi pasuje.

EDIT: Zmieniłem, gdyż Nomad'owi chodziło o The Longest Day, a nie Lord.
Ostatnio zmieniony czw wrz 07, 2006 9:19 pm przez BartSmith, łącznie zmieniany 3 razy.
Deleted User 1499

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

Post autor: Deleted User 1499 »

paniron pisze:
BartSmith pisze:Jasne, bo tylko twórca wie najlepiej jak to brzmi, czyż nie? W końcu sam to stworzył (twórca w sensie zespół).
Nie chodziło mi o to,że Steve jest wszechwiedzący i zawsze ma racje tylko post sekcjizwłok dziwnie "zabrzmiał" w kontekście wypowiedzi Steve'a :wink:
Aj bo mnie ktos w blad wprowadzil zdaje sie ze Obserwator.
Plyta jest bez masteringu wiec nie ma sensu jej porownywac do BNW pod tym wzgledem.
adam IM
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 337
Rejestracja: pn maja 01, 2006 5:50 pm
Skąd: z wioski zwanej zabrze

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

Post autor: adam IM »

Matek pisze: bo nie ma zespołu który by grał idealnie i właściwie nikt nie jest w stanie podołać zadaniu i utrzymac poziom tego co nagrali w studiu
wiesz bo to nie orkiestra symfoniczna. na koncertach dochodzi taki czynnik jak improwizacja. dlatego ja sam osobiście wolę koncertowe wykonania. mimo że nie takie sterylne ale pokazują przynajmniej prawdziwe oblicze.
obserwator
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 895
Rejestracja: wt lut 28, 2006 11:35 pm
Skąd: jelenia góra

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

Post autor: obserwator »

sekcjazwlok pisze:Aj bo mnie ktos w blad wprowadzil zdaje sie ze Obserwator.
ja chciałem tylko uświadomić, że nie jest to do końca album nie poddany masteringowi, tak się wtrąciłem a wy sobie tam porównujcie do czego chcecie :wink:
mtszły
Deleted User 1499

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

Post autor: Deleted User 1499 »

obserwator pisze:
sekcjazwlok pisze:Aj bo mnie ktos w blad wprowadzil zdaje sie ze Obserwator.
ja chciałem tylko uświadomić, że nie jest to do końca album nie poddany masteringowi, tak się wtrąciłem a wy sobie tam porównujcie do czego chcecie :wink:
No napewno jakis drobne poprawki byly itp.Ale to nie jest ten efekt co na BNW czy tam innych albumach.
BartSmith
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 837
Rejestracja: pn mar 21, 2005 11:16 pm
Skąd: Gniezno

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

Post autor: BartSmith »

Dla mnie AMOLAD brzmi świetnie bez masteringu (takiego dogłębnego). Lepiej, że zostawili to tak, a nie przekombinowali jak w DOD.
Deleted User 1499

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

Post autor: Deleted User 1499 »

BartSmith pisze:Dla mnie AMOLAD brzmi świetnie bez masteringu (takiego dogłębnego). Lepiej, że zostawili to tak, a nie przekombinowali jak w DOD.
Ja tego przekombinowania na Dance OF Dance nie odczuwam.Ale zgadzam sie ze bez masteringu jest swietnie.Napewno byl to odwazny krok , ale oplacilo sie.
BartSmith
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 837
Rejestracja: pn mar 21, 2005 11:16 pm
Skąd: Gniezno

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

Post autor: BartSmith »

Jest, niekiedy gitary "pierdzą" i nie są dobrze słyszalne. Ponowny remastering dałby sporą poprawę.
Awatar użytkownika
Deep
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 491
Rejestracja: sob sty 21, 2006 11:35 pm
Skąd: Wielka Polska

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

Post autor: Deep »

BartSmith pisze:Ponowny remastering dałby sporą poprawę.
Arcydzieła się nie poddaje remasteringowi!
Awatar użytkownika
Mr.Hankey
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3001
Rejestracja: śr mar 08, 2006 8:13 pm
Skąd: Hoooowdy Hoooow

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

Post autor: Mr.Hankey »

BartSmith pisze:Dla mnie AMOLAD brzmi świetnie bez masteringu (takiego dogłębnego). Lepiej, że zostawili to tak, a nie przekombinowali jak w DOD.
I tu akurat masz absolutną rację :wink: Ale na BNW Bruce i tak śpiewa lepiej :twisted: Przykład choćby górki w kawałku tytułowym... prawdziwe mistrzostwo :rocx Na AMOLAD też jest bardzo dobrze, ale jednak troszkę słabiej.
Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

Post autor: Artur »

BartSmith pisze:Dostrzegł właśnie to, że na albumie BNW Bruce śpiewa gorzej niż na live
Ale nie o tym była gadka przecież !! Chodziło o to, czy lepiej śpiewa na "BNW" czy na "AMOLAD", czytaj ze zrozumieniem... to, że utwory z "BNW" wykonywał na żywo lepiej nie ma nic do tego...
BartSmith pisze:Pieprzę to, bo jak jesteś (nie mówię, że ty) fanem growlingu czy trashu to głos Bruce'a momentami może ci się wydać gejowski lub cienki poprostu
Problem w tym, że ja bardzo lubię wokale klasyczne, typu Dickinson, Halford, Dio czy Geoff Tate z Queensryche(choć thrashowe darcie ryja też lubię :twisted: growling mniej, ale nie o tym mowa), ale też od tych właśnie wokalistów wymagam dużo i potrafię też wychwycić jakieś braki(wszak ich szkoła śpiewu to raczej bardzo wymagające poletko, na którym łatwo o błędy), a prawda dla mnie jest taka, że Dick miał już lepsze momenty niż na "AMOLAD", ale podkreślam, że na nowym albumie i tak jego wokal mi się podoba.
BartSmith pisze:Proszę o jakieś sensowne argumenty.
Proszę bardzo - na "BNW" Bruce śpiewa z dużo większą swobodą, polotem czy nawet, że się tak wyrażę, finezją niż na nowej płycie. Jeśli jest to efekt poprawek w studio o czym pisał Tomash to i tak mnie to niespecjalnie obchodzi ważne, że świetnie Bruce na tym albumie brzmi, można było to zrobić też na nowym. Owszem, może chodziło o to, by album brzmiał bardziej naturalnie, bardziej "live", no ale mogli wokal jakoś poprawić, albo po prostu Bruce mógł jeszcze kilka podejść do "BTTATS" wykonać, pewno brzmiało by lepiej.
Matek pisze:interesuje mnie tylko album
No właśnie, ja też tak mam. Nie słucham bootlegów, więc nie przeczę Bart, że na trasie "BNW" kawałki z tej płyty brzmiały lepiej na żywo, wierzę Ci na słowo, ale wiem natomiast jak Bruce śpiewa na "BNW", i wiem jak śpiewa na "AMOLAD". Prawda według mnie jest taka, że lepiej na "BNW" i akurat tutaj nie ma nic do rzeczy to, że uwielbiam ten album, bo to akurat przede wszystkim zasługa kompozycji.
BartSmith pisze:Nie ma wycia normalnego i wycia Bruce'a.
Ok, nie ma, ale jest coś takiego jak rewelacyjny śpiew Bruce'a, świetny śpiew Bruce'a, jak również "tylko" dobry śpiew Bruce'a i nienajlepszy śpiew Bruce'a :P :wink:
BartSmith pisze:Dla mnie AMOLAD brzmi świetnie bez masteringu
I tutaj się zgodzę, brzmieniowo płyta cholernie i odpowiada. I najlepsze jest to, że pomimo tej samej osoby producenta, brzmi inaczej niż poprzednie 2 albumy. Co nie zmienia faktu, że Brcue w życiowej formie nie jest :P Dla mnie jest w dobrej, może nawet bardzo(chwilami jakby to pokazywał), ale w życiowej na pewno nie, i chyba też nie jest to szczyt obecnych możliwości Bruce'a.
Kratos pisze:Na AMOLAD też jest bardzo dobrze, ale jednak troszkę słabiej.
No właśnie, mi tylko o to chodzi. Jest slabiej, dla mnie może nawet nie troszkę, ale po prostu słabiej. Tylko tyle. Poza tym, jak już po raz 1000-ny mówię - ogólnie jego wokal na tym albumie mnie się PO-DO-BA :twisted: Dotarło?? :lol: :wink:
Awatar użytkownika
syzygy
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5049
Rejestracja: śr lip 13, 2005 9:56 pm

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

Post autor: syzygy »

Artur pisze:Jeśli jest to efekt poprawek w studio o czym pisał Tomash to i tak mnie to niespecjalnie obchodzi ważne, że świetnie Bruce na tym albumie brzmi, można było to zrobić też na nowym
Właśnie. My wiemy, że on śpiewał tak jakby live (co też na pewno do końca nie jest prawdą, ale niech będzie), ale ktoś kto zaczyna przygodę z IM nie będzie wiedział i pomyśli, że Dicka na więcej nie stać. Album nie ma na okładce napisu wielką czcionką "uwaga- bruce śpiewa live". W naszych oczach może go to usprawiedliwać (ale mnie prawdę mówiąc to g... obchodzi) ale np. krytycy mogą się przyczepić (choć też mi to wisi :lol: ) Ale ogólnie mi chodzi o to, że tak jak napisał Artur i Matek liczy się efekt na albumie. Nikt nie pyta się czy Bruce podchodził 10 do jednej partii wokalnej czy 100 tylko każdy ocenia to, co słyszy. Album studyjny jest po to, żeby wszystko było idealnie, brud i niedociągnięcia mogą być na koncerówkach- to ich cały urok. :wink:
Artur pisze:chyba też nie jest to szczyt obecnych możliwości Bruce'a.
Mam nadzieję :P
BartSmith
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 837
Rejestracja: pn mar 21, 2005 11:16 pm
Skąd: Gniezno

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

Post autor: BartSmith »

Artur pisze:Ale nie o tym była gadka przecież !! Chodziło o to, czy lepiej śpiewa na "BNW" czy na "AMOLAD", czytaj ze zrozumieniem... to, że utwory z "BNW" wykonywał na żywo lepiej nie ma nic do tego...
Było gadane też o wersjach live. Czytam ze zrozumieniem! Ty mówisz, że na BNW, ja mówię, że na AMOLAD. Nie powiesz mi też, że na BNW mimo, że lepiej wyszedł live to i tak jest lepszy niż AMOLAD, bo wtedy na nowym albumie musiałby przeciętnie zaśpiewać (nie tylko BTTS, ale cały album), a tak na pewno nie jest...
Artur pisze:Problem w tym, że ja bardzo lubię wokale klasyczne, typu Dickinson, Halford, Dio czy Geoff Tate z Queensryche(choć thrashowe darcie ryja też lubię :twisted: growling mniej, ale nie o tym mowa), ale też od tych właśnie wokalistów wymagam dużo i potrafię też wychwycić jakieś braki(wszak ich szkoła śpiewu to raczej bardzo wymagające poletko, na którym łatwo o błędy), a prawda dla mnie jest taka, że Dick miał już lepsze momenty niż na "AMOLAD", ale podkreślam, że na nowym albumie i tak jego wokal mi się podoba.
No ok, ty akurat nie... Nie wiem kiedy miał lepsze momenty (chyba w latach 80tych). Dla mnie brzmi najlepiej od czasu Reunion.
Artur pisze:Proszę bardzo - na "BNW" Bruce śpiewa z dużo większą swobodą, polotem czy nawet, że się tak wyrażę, finezją niż na nowej płycie. Jeśli jest to efekt poprawek w studio o czym pisał Tomash to i tak mnie to niespecjalnie obchodzi ważne, że świetnie Bruce na tym albumie brzmi, można było to zrobić też na nowym. Owszem, może chodziło o to, by album brzmiał bardziej naturalnie, bardziej "live", no ale mogli wokal jakoś poprawić, albo po prostu Bruce mógł jeszcze kilka podejść do "BTTATS" wykonać, pewno brzmiało by lepiej.
Ja nie mam nic do zarzucenia BTTS. IMO dodatki i remastering mogłyby spartolić brzmienie albumu. Zresztą dodatki są, ale nie są jakieś bajeranckie (i to wystarczy).
Artur pisze:I tutaj się zgodzę, brzmieniowo płyta cholernie i odpowiada. I najlepsze jest to, że pomimo tej samej osoby producenta, brzmi inaczej niż poprzednie 2 albumy. Co nie zmienia faktu, że Brcue w życiowej formie nie jest :P Dla mnie jest w dobrej, może nawet bardzo(chwilami jakby to pokazywał), ale w życiowej na pewno nie, i chyba też nie jest to szczyt obecnych możliwości Bruce'a.
Dla mnie jest w życiowej formie. Na BNW oprócz TTLBL&H nie popisał się zbytnio. Fajnie brzmi, pasuje do kawałków, ale to nie jest jego 100%. Tutaj jest dla mnie maksimum właśnie (może nie na każdym kawałku, ale na większości).
Artur pisze:No właśnie, mi tylko o to chodzi. Jest slabiej, dla mnie może nawet nie troszkę, ale po prostu słabiej. Tylko tyle. Poza tym, jak już po raz 1000-ny mówię - ogólnie jego wokal na tym albumie mnie się PO-DO-BA :twisted: Dotarło?? :lol: :wink:
Wiem, że ci się podoba. U mnie jest całkowicie odwrotnie. Na BNW mi się podoba, a na AMOLAD jest super.
Ostatnio zmieniony pt wrz 08, 2006 4:11 am przez BartSmith, łącznie zmieniany 4 razy.
BartSmith
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 837
Rejestracja: pn mar 21, 2005 11:16 pm
Skąd: Gniezno

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

Post autor: BartSmith »

syzygy pisze:Właśnie. My wiemy, że on śpiewał tak jakby live (co też na pewno do końca nie jest prawdą, ale niech będzie), ale ktoś kto zaczyna przygodę z IM nie będzie wiedział i pomyśli, że Dicka na więcej nie stać. Album nie ma na okładce napisu wielką czcionką "uwaga- bruce śpiewa live". W naszych oczach może go to usprawiedliwać (ale mnie prawdę mówiąc to g... obchodzi) ale np. krytycy mogą się przyczepić (choć też mi to wisi :lol: ) Ale ogólnie mi chodzi o to, że tak jak napisał Artur i Matek liczy się efekt na albumie. Nikt nie pyta się czy Bruce podchodził 10 do jednej partii wokalnej czy 100 tylko każdy ocenia to, co słyszy. Album studyjny jest po to, żeby wszystko było idealnie, brud i niedociągnięcia mogą być na koncerówkach- to ich cały urok. :wink:
Co do wokalu Bruce'a i nowych fanów to różnie może być. Może być podobnie jak ja uważam, że na AMOLAD będzie mu się strasznie podobał, a kupi potem BNW i powie, że jest nieźle, ale nie na 100%. No i może też być jak mówisz...

Może też być tak, że posłucha AMOLAD, potem BNW, a jako trzecie TXF i stwierdzi, że Blaze jest the best.
Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

Post autor: Artur »

BartSmith pisze:Nie powiesz mi też, że na BNW mimo, że lepiej wyszedł live to i tak jest lepszy niż AMOLAD, bo wtedy na nowym albumie musiałby przeciętnie zaśpiewać (nie tylko BTTS, ale cały album), a tak na pewno nie jest...
Oczywiście, że powiem, że na "BNW" śpiewa lepiej. A jak mówiłem wcześniej - to, że utwory z "BNW" był śpiewane lepiej znaczy li tylko i wyłćznie o tym, że Bruce i tak stać było na więcej w okresie kiedy wychodził "BNW". Nie twierdzę też, że na nowym albumie zaśpiewał przeciętnie, zaśpiewął dobrze, ale na "BNW" zaśpiewał świetnie, a na koncertach wypadał wręcz rewelayjnie(tutaj już nie mówię o bootlegach a o koncercie Maiden w 2000, na którym miałem okazję być).
BartSmith pisze:Nie wiem kiedy miał lepsze momenty (chyba w latach 80tych).
Oczywizm.
BartSmith pisze:Dla mnie brzmi najlepiej od czasu Reunion.
No dla mnie włąśnie niestety nie...
BartSmith pisze:Dla mnie jest w życiowej formie.
Wybacz ale to już gruba przesada. Ja wiem, Twoje odczucie, ale posłuchaj choćby Twojego ulubionego "SIT" - to jest życiowa forma Bruce'a, tak rewelacyjne już nigdy raczej brzmiał nie będzie, o co oczywiście trudno mieć do niegopretensje, czas swoje robi...
BartSmith pisze:Na BNW oprócz TTLBL&H nie popisał się zbytnio. Fajnie brzmi, pasuje do kawałków, ale to nie jest jego 100%.
Ok, na "BNW" to może nie było jego 100%, skoro "live" śpiewał lepiej, ale to jak dla mnie wychodzi, że wtedy i tak miał większe możliwości... niewykluczone, że na "AMOLAD" śpiewa na 100% swoich możliwości(choć na "TOS" wypadł lepiej, a to przecież ledwie rok temu było), ale to by dla mnie znaczyło, że po prostu w okolicach roku 2000 Bruce'a stać było jednak na znacznie więcej i nawet jeśli to co pokazał na "BNW" nie odzwierciedlało 100% jego ówczesnych możlwiości, to i tak wyszło lepiej niż teraz na "AMOLAD"...
Dobra, EOT, bo i tak nikt nikogo do końca nie przekona :lol:
ODPOWIEDZ