Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Najrówniejsza płyta Iron Maiden..to tak na początek.
Poza tym najbardziej wg.mnie klimatyczna..jest taka niepowtarzalna,często sie do niej wraca, przez wspaniałe jedyne w swoim rodzaju brzmienie, teksty..wg.mnie na żadnej wcześniejszej ani późniejszej płycie Iron Maiden , nie ma tak wspaniałych tekstów, para kompozytorska Smith-Harris podzieliłą się swoją pracą po połowie i wyszedł niesamowity efekt, płyta jest pewnym przełomem w dyskografii Maiden, zerwanie raz na zawsze z klasycznym heavy-metalem rodem z NWOBHM, co oczywiście nie znacza że nie ma tu odniesień do przeszłości..są ,ale jest też nowa jakość. Jest po raz pierwszy konflikt w zespole,ale muzycznie tego nie widać, bo Bruce spisuje sie tu wyśmienicie.
Płyta jest równa ,bo każdy utwór moze być ulubionym, czy to epicki,podniosły Alexander the Great, czy przebojowe,melodyjne Wasted Years ,Loneliness of Long Distance Runner,w którym mamy multum przeplatających sie ze sobą melodii aż dziw że wszystko zmieszczone w ponad 6 minutach, czy niesamowicie szybki, wgniatający w ziemie Caught Somewhere in Time..dla mnie jest nim Sea of Madness .
To jest dla mnie właśnie płyta w 100% progresywna, jak żadna inna Iron Maiden, bo jest czymś nowym w stosunku do starszych płyt,jest nową jakością, w większości utworach nie ma mowy o nudzie, następują gwałtowne zmiany tempa..w czym pomaga cudowne, "przestrzenne" brzmienie.
Podsumując
1.Sea of Madness
2.Reszta
3.DeJa Vu
Oceniać poszczególnych kawałków w tym przypadku nie ma sensu,bo ta płyta jest silną całością.
Poza tym najbardziej wg.mnie klimatyczna..jest taka niepowtarzalna,często sie do niej wraca, przez wspaniałe jedyne w swoim rodzaju brzmienie, teksty..wg.mnie na żadnej wcześniejszej ani późniejszej płycie Iron Maiden , nie ma tak wspaniałych tekstów, para kompozytorska Smith-Harris podzieliłą się swoją pracą po połowie i wyszedł niesamowity efekt, płyta jest pewnym przełomem w dyskografii Maiden, zerwanie raz na zawsze z klasycznym heavy-metalem rodem z NWOBHM, co oczywiście nie znacza że nie ma tu odniesień do przeszłości..są ,ale jest też nowa jakość. Jest po raz pierwszy konflikt w zespole,ale muzycznie tego nie widać, bo Bruce spisuje sie tu wyśmienicie.
Płyta jest równa ,bo każdy utwór moze być ulubionym, czy to epicki,podniosły Alexander the Great, czy przebojowe,melodyjne Wasted Years ,Loneliness of Long Distance Runner,w którym mamy multum przeplatających sie ze sobą melodii aż dziw że wszystko zmieszczone w ponad 6 minutach, czy niesamowicie szybki, wgniatający w ziemie Caught Somewhere in Time..dla mnie jest nim Sea of Madness .
To jest dla mnie właśnie płyta w 100% progresywna, jak żadna inna Iron Maiden, bo jest czymś nowym w stosunku do starszych płyt,jest nową jakością, w większości utworach nie ma mowy o nudzie, następują gwałtowne zmiany tempa..w czym pomaga cudowne, "przestrzenne" brzmienie.
Podsumując
1.Sea of Madness
2.Reszta
3.DeJa Vu
Oceniać poszczególnych kawałków w tym przypadku nie ma sensu,bo ta płyta jest silną całością.
Ostatnio zmieniony pt wrz 08, 2006 11:44 am przez Nomad, łącznie zmieniany 2 razy.
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Zgadzam sie w 100%Nomad pisze:najbardziej wg.mnie klimatyczna
Dla mnie najlepsze z tej płyty są 3 ostatnie songi
A Stranger to dla mnie najlepszy kawałek Adriana. Nie żadne tam Icarusy, czy inne...
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
ja to już chyba gdzies czytałem (kilka razy)

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Bardzo dobrze zagrane. Równo i czysto. Cóż mogę więcej powiedzieć. Życzę IM, żeby następna była lepsza od tej.
-
obserwator
- -#Long distance runner

- Posty: 895
- Rejestracja: wt lut 28, 2006 11:35 pm
- Skąd: jelenia góra
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
mi się ten album akurat średnio podoba, co prawda ma fajne brzmienie (takie "pogłosowe), podoba mi się to, że wplatają się tu w całość syntezatory, był to bardzo dobry zabieg, z pewnością album na tym zyskał, ale wdłg. mnie całościowo płyta nie prezentuje czegoś specjalnego
mnie kompozycje na tym albumie nie porywały już jak te starsze i nie zapadły mi w pamięć jak wałki z poprzednich albumów
nie uwarzam tej płyty za najrówniejszą, dla mnie jest przeciętna i nie równa
oceny poszczególnych utworów:
*caught somewhere in time 8/10
*wasted years 10/10
*sea of madness 7,5/10
*heaven can wait 8,5/10
*the loneliness of the long distance runner 4/10
*stranger in a strange land 9,5/10
*de ja vu 7,5/10
*alexander the great 3/10
mnie kompozycje na tym albumie nie porywały już jak te starsze i nie zapadły mi w pamięć jak wałki z poprzednich albumów
nie uwarzam tej płyty za najrówniejszą, dla mnie jest przeciętna i nie równa
oceny poszczególnych utworów:
*caught somewhere in time 8/10
*wasted years 10/10
*sea of madness 7,5/10
*heaven can wait 8,5/10
*the loneliness of the long distance runner 4/10
*stranger in a strange land 9,5/10
*de ja vu 7,5/10
*alexander the great 3/10
mtszły
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Album jest swietny, najlepsza chyba plyta Adriana gdyż jego kompozycje na tej plycie sa po prostu wspaniałe
no i ta klimatyczna przyszlosciowa okladka z mnóstwem szczegółow jest prawdziwym majsterszykiem 
7.8.08 - Somewhere Back In Time
10.6.11 - The Final Frontier Tour
4.7.13 - Maiden England
24.6.14 - Maiden England
3.7.16 - The Book Of Souls Tour
23.11.16 - British Lion
27.7.18 - Legacy Of The Beast
5.3.20 - Bruce Dickinson Global Expo
23.7.22 - British Lion
24.7.22 - Legacy Of The Beast
13.6.23 - The Future Past Tour
2.8.25 - Run For Your Lives
10.6.11 - The Final Frontier Tour
4.7.13 - Maiden England
24.6.14 - Maiden England
3.7.16 - The Book Of Souls Tour
23.11.16 - British Lion
27.7.18 - Legacy Of The Beast
5.3.20 - Bruce Dickinson Global Expo
23.7.22 - British Lion
24.7.22 - Legacy Of The Beast
13.6.23 - The Future Past Tour
2.8.25 - Run For Your Lives
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Świetny album, u mnie zaraz za moim Top5
Owszem, bardzo równy album, ale czy najrówniejszy ?? Chyba nie.
Uwielbiam przede wszystkim brzmienie tego albumu - jak wspomniał Obserwator, takie "pogłosowe", przestrzenne, chwilami dla mnie właśnie takie jakieś "kosmiczne", toteż dobrze koresponduje z tytułem płyty.
Do tego Bruce będący chyba w życiowej formie, niesamowicie śpiewa.
Kompozycje - generalnie większych zastrzeżeń nie mam.
Świetny otwieracz, bardzo energetyczny, ze wspaniałym wstępem. "Caught Somewhere In Time" to na pewno bardzo jasny punkt tej płyty.
Dalej wspaniałe, przebojowe "Wasted Years", gdzie Adrian pokazuje, że ceni sobie bardzo melodie.
"Sea Of Madness" to z kolei mocny, rockowy utwór, stawiam go w jednym rzędzie z "22 Acacia Avenue" i "Ghost Of The Navigator". Wszystkie mają wg mnie takie mało "skoczne", ale bardzo dobre riffy, takie "gęste"są utrzymane raczej w średnim tempie i mają dość rozbudowane refreny. Wracając do "Sea Of Madness" - mamy jeszcze piękne zwolnienie w środku.
Kolejne "Heaven Can Wait" owszem, lubię, ale nie jest to najlepszy utwór na płycie. Taki bardziej radosny się wydaje (zwłaszcza w refrenie), natomiast bardzo podoba mi się zmiana tempa w tym utworze, kiedy wchodzi dość ciężki riff a tempo staje się takie marszowe i potem te chóralne okrzyki.
The "Loneliness Of The Long Distance Runner" to dla mnie przede wszystkim gitary, wygrywją naprawdę świetne melodie, solówki. Sam refren troszeczkę monotonny, no ale i tak dobry utwór.
Kolejny track to wspaniały "Stranger In A Strange Land" - dość spokojny, wolny, ze wspaniałą wolną solówką Adriana.
"Deja-Vu" to chyba najbardziej energetyczny utwór na albumie. Jest dla mnie po prostu świetny, a wokalnie Bruce przechodzi samego siebie, raz śpiewając złowieszczo(zwrotki), raz wyciągając "górki" (refren, mostek).
I dochodzimy do wielkiego finału - "Alexander The Great". Dla mnie osobiście to jeden z najwspanialszych utworów Iron Maiden. Prawdziwie epicki, podniosły, z kapitalną "marszową" zwrotką. Natomiast to co później dzieje się w części instrumentalnej do dzisiaj przyprawia mnie o ciarki. Gitarzyści wygrywają rzeczy tak wspaniałe, że nic tylko się rozpłynąć.
Generalnie album dla mnie doprawdy świetny. Duużo melodii(chyba więcej niż pprzednio), świetne kompozycje, kapitalne, futurystyczne brzmienie no i wykonanie. Jedynie czasem trochę mam zastrzeżenia do Nicko, bo nie gra tutaj niczego skomplikowanego. I jeszcze jedno - z pewnością album jest świadectwem rozwoju artystycznego Iron Maiden. Tutaj nie chodzi mi tylko oczywiście o różnicę w warstwie brzmieniowej w stosunku do poprzednich płyt, ale w ogóle klimat jest jakiś inny, utwory bardziej melodyjne, nawet chyba można powiedzieć bardziej rockowe.
Teraz się troszkę odniosę do wypowiedzi wcześniejszych:
Jak to ??

Owszem, bardzo równy album, ale czy najrówniejszy ?? Chyba nie.
Uwielbiam przede wszystkim brzmienie tego albumu - jak wspomniał Obserwator, takie "pogłosowe", przestrzenne, chwilami dla mnie właśnie takie jakieś "kosmiczne", toteż dobrze koresponduje z tytułem płyty.
Do tego Bruce będący chyba w życiowej formie, niesamowicie śpiewa.
Kompozycje - generalnie większych zastrzeżeń nie mam.
Świetny otwieracz, bardzo energetyczny, ze wspaniałym wstępem. "Caught Somewhere In Time" to na pewno bardzo jasny punkt tej płyty.
Dalej wspaniałe, przebojowe "Wasted Years", gdzie Adrian pokazuje, że ceni sobie bardzo melodie.
"Sea Of Madness" to z kolei mocny, rockowy utwór, stawiam go w jednym rzędzie z "22 Acacia Avenue" i "Ghost Of The Navigator". Wszystkie mają wg mnie takie mało "skoczne", ale bardzo dobre riffy, takie "gęste"są utrzymane raczej w średnim tempie i mają dość rozbudowane refreny. Wracając do "Sea Of Madness" - mamy jeszcze piękne zwolnienie w środku.
Kolejne "Heaven Can Wait" owszem, lubię, ale nie jest to najlepszy utwór na płycie. Taki bardziej radosny się wydaje (zwłaszcza w refrenie), natomiast bardzo podoba mi się zmiana tempa w tym utworze, kiedy wchodzi dość ciężki riff a tempo staje się takie marszowe i potem te chóralne okrzyki.
The "Loneliness Of The Long Distance Runner" to dla mnie przede wszystkim gitary, wygrywją naprawdę świetne melodie, solówki. Sam refren troszeczkę monotonny, no ale i tak dobry utwór.
Kolejny track to wspaniały "Stranger In A Strange Land" - dość spokojny, wolny, ze wspaniałą wolną solówką Adriana.
"Deja-Vu" to chyba najbardziej energetyczny utwór na albumie. Jest dla mnie po prostu świetny, a wokalnie Bruce przechodzi samego siebie, raz śpiewając złowieszczo(zwrotki), raz wyciągając "górki" (refren, mostek).
I dochodzimy do wielkiego finału - "Alexander The Great". Dla mnie osobiście to jeden z najwspanialszych utworów Iron Maiden. Prawdziwie epicki, podniosły, z kapitalną "marszową" zwrotką. Natomiast to co później dzieje się w części instrumentalnej do dzisiaj przyprawia mnie o ciarki. Gitarzyści wygrywają rzeczy tak wspaniałe, że nic tylko się rozpłynąć.
Generalnie album dla mnie doprawdy świetny. Duużo melodii(chyba więcej niż pprzednio), świetne kompozycje, kapitalne, futurystyczne brzmienie no i wykonanie. Jedynie czasem trochę mam zastrzeżenia do Nicko, bo nie gra tutaj niczego skomplikowanego. I jeszcze jedno - z pewnością album jest świadectwem rozwoju artystycznego Iron Maiden. Tutaj nie chodzi mi tylko oczywiście o różnicę w warstwie brzmieniowej w stosunku do poprzednich płyt, ale w ogóle klimat jest jakiś inny, utwory bardziej melodyjne, nawet chyba można powiedzieć bardziej rockowe.
Teraz się troszkę odniosę do wypowiedzi wcześniejszych:
Progres w stosunku do poprzednich płyt jest na pewno, natomiast sama płyta nie zawiera raczej muzyki progresywnej. Zmian tempa jest znacznie więcej na innych albumach Ironów, wpływów artystów progresywnych też. Choć oczywiście nudy tutaj nie ma. Domyslam się, że to trochę taka dygresja w stosunku do "AMOLAD", który według panów z IM jest progresywny,a dla Ciebie nie... Jeśli już porównamy "SIT" z "AMOLAD" to bliżej muzyki progresywnej jest "AMOLAD"...Nomad pisze:To jest dla mnie właśnie płyta w 100% progresywna, jak żadna inna Iron Maiden, bo jest czymś nowym w stosunku do starszych płyt,jest nową jakością, w większości utworach nie ma mowy o nudzie, następują gwałtowne zmiany tempa..w czym pomaga cudowne, "przestrzenne" brzmienie.
obserwator pisze:*alexander the great 3/10
-
obserwator
- -#Long distance runner

- Posty: 895
- Rejestracja: wt lut 28, 2006 11:35 pm
- Skąd: jelenia góra
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
heheArtur pisze:Jak to ??
mtszły
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Oj malutko coś Pan dałeś?obserwator pisze:alexander the great 3/10
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
wypowiem sie o tej płycie szerzej potem, narazie ocenki 
Caught... 9/10
Wasted Years 8/10
Sea Of Madness 6/10
Heaven Can Wait 5/10
Runner 7/10
Stranger 7/10
Deja Vu 8/10 (głównie za swietne wokale bo sam song nic szczególnego)
Alex 8/10
Caught... 9/10
Wasted Years 8/10
Sea Of Madness 6/10
Heaven Can Wait 5/10
Runner 7/10
Stranger 7/10
Deja Vu 8/10 (głównie za swietne wokale bo sam song nic szczególnego)
Alex 8/10
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Artur->
Widzisz dla mnie AMOLAD jest najbardziej re-gresywną płytą Iron Maiden, to znaczy jest to po prostu już któraś z kolei płyta, która kontynuje styl który Ironi zaczeli na płytach z Blazem, doprowadzili do perfekcji na Brave New World i lekko zmodyfikowali na Dance of Death, to są te same pomysły, zwróć uwagę, że nigdy Ironi nie poruszali sie w danym stylu przez tak dużą ilośc płyt, to już 5 płyta i są te same patenty, jakie to patenty...długie ,melancholijne intra, nagłe przyspieszenie, uduchowiony nastrój, teksty w większosci utworów pesymistyczne, refren powtarzany kilkanaście razy, pojedynki solowe gitarzystów i jakieś takie dziwne traktowanie po macoszemu krótkich szybkich utworów,zwłaszcza na dwóch ostatnich płytach.. itd...na Brave New World dużo jest blazowania, ale przez energetyczny wokal Bruce'a mamy nową jakośc, na Dance of Death,mamy pewne nowości choćby akustyczny w pełni Journeyman czy te orkiestrowe aranżacje,mogą sie podobac lub nie, ale są nowością.
Natomiast na AMOLAD nie ma nic nowego..to te same patenty, wzbogacone nieco pomysłami z solowego Bruce'a..no co ja poradze..jak sie długo czegoś słucha,można nieco cynicznie powiedzieć co jest odkrywcze,a co nie, oczywiście każdy ma inny gust, dla mnie AMOLAD wogóle nie jest odkrywczy, to że utwory są długie ,nieznaczy że są progrewysne ,progresywny utwór dla mnie to taki w którym nie ma mowy o nudzie..a mnie utwory z AMOLAD nudzą poprostu,jak sie chce zrobić utwór progresywny to tam musi wszystko być jak w szwajcarskim zegarku,a taki są utwory z SiT i nie wazne ile trwają.
Somewhere in Time to płyta zagrana w klasą, radosna, tam panowie oszczędzają ze środkami wyrazu,nie ma tej przesady, elementów przypadkowych, poza tym jest forma ,która bardziej mi odpowiada, radość, jakiś taki optymizm płynący z tej muzyki, każdy jakiś pojedyczny zaśpiew Bruce'a ,każdy jakiś dźwięk basu Steve'a ,pojedynczy riff, wszystkiego tu tak dużo, płyta ma 50 pare minut a dzieje sie tak niesamowicie dużo...ta płyta tyle wniosła do dyskografii Maiden, powiem szczerze że np.Powerslave to szczerze mówiac mimo że uwielbiam tą płyte, to ten album mało wniósł do dyskografii Maiden a nawet był to pewien krok wstecz w stosunku do Piece of Mind( choc z drugiej strony jest Rime of the Ancient Mariner, bardzo ważny utwór w historii Maiden)..a Somewhere to był potężny krok naprzód..
Jeszcze na koniec ,zobacz że pisząć o płycie o żadnym utworze nienapisałeś nic złego, poprostu dlatego że tutaj złych utworów nie ma, mogą sie nie podobać, ale napewno nie są złe.
Widzisz dla mnie AMOLAD jest najbardziej re-gresywną płytą Iron Maiden, to znaczy jest to po prostu już któraś z kolei płyta, która kontynuje styl który Ironi zaczeli na płytach z Blazem, doprowadzili do perfekcji na Brave New World i lekko zmodyfikowali na Dance of Death, to są te same pomysły, zwróć uwagę, że nigdy Ironi nie poruszali sie w danym stylu przez tak dużą ilośc płyt, to już 5 płyta i są te same patenty, jakie to patenty...długie ,melancholijne intra, nagłe przyspieszenie, uduchowiony nastrój, teksty w większosci utworów pesymistyczne, refren powtarzany kilkanaście razy, pojedynki solowe gitarzystów i jakieś takie dziwne traktowanie po macoszemu krótkich szybkich utworów,zwłaszcza na dwóch ostatnich płytach.. itd...na Brave New World dużo jest blazowania, ale przez energetyczny wokal Bruce'a mamy nową jakośc, na Dance of Death,mamy pewne nowości choćby akustyczny w pełni Journeyman czy te orkiestrowe aranżacje,mogą sie podobac lub nie, ale są nowością.
Natomiast na AMOLAD nie ma nic nowego..to te same patenty, wzbogacone nieco pomysłami z solowego Bruce'a..no co ja poradze..jak sie długo czegoś słucha,można nieco cynicznie powiedzieć co jest odkrywcze,a co nie, oczywiście każdy ma inny gust, dla mnie AMOLAD wogóle nie jest odkrywczy, to że utwory są długie ,nieznaczy że są progrewysne ,progresywny utwór dla mnie to taki w którym nie ma mowy o nudzie..a mnie utwory z AMOLAD nudzą poprostu,jak sie chce zrobić utwór progresywny to tam musi wszystko być jak w szwajcarskim zegarku,a taki są utwory z SiT i nie wazne ile trwają.
Somewhere in Time to płyta zagrana w klasą, radosna, tam panowie oszczędzają ze środkami wyrazu,nie ma tej przesady, elementów przypadkowych, poza tym jest forma ,która bardziej mi odpowiada, radość, jakiś taki optymizm płynący z tej muzyki, każdy jakiś pojedyczny zaśpiew Bruce'a ,każdy jakiś dźwięk basu Steve'a ,pojedynczy riff, wszystkiego tu tak dużo, płyta ma 50 pare minut a dzieje sie tak niesamowicie dużo...ta płyta tyle wniosła do dyskografii Maiden, powiem szczerze że np.Powerslave to szczerze mówiac mimo że uwielbiam tą płyte, to ten album mało wniósł do dyskografii Maiden a nawet był to pewien krok wstecz w stosunku do Piece of Mind( choc z drugiej strony jest Rime of the Ancient Mariner, bardzo ważny utwór w historii Maiden)..a Somewhere to był potężny krok naprzód..
Jeszcze na koniec ,zobacz że pisząć o płycie o żadnym utworze nienapisałeś nic złego, poprostu dlatego że tutaj złych utworów nie ma, mogą sie nie podobać, ale napewno nie są złe.
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Hmm.. nie jestem wielkim miłośnikiem SiT. Z płyt z lat '80 wyżej cenię Pieca, Numbera, 7th sona, czyli niżej stawiam tylko Powerslava.
Mój ulubiony kawałek to Wasted Years, ale Alexandra i Caught też bardzo lubię, prawie na równi.
Tak jak pisaliście, fajny kosmiczny klimat jest na tej płycie, budowany głownie przez brzmienie.
dobra oceniam, nie chce mi się pisać recenzji
Caught... 9/10
Wasted Years 9,5/10
Sea Of Madness 7/10
Heaven Can Wait 6/10
Runner 8/10
Stranger 7/10
Deja Vu 8/10
Alex 9/10
Mój ulubiony kawałek to Wasted Years, ale Alexandra i Caught też bardzo lubię, prawie na równi.
Tak jak pisaliście, fajny kosmiczny klimat jest na tej płycie, budowany głownie przez brzmienie.
dobra oceniam, nie chce mi się pisać recenzji
Caught... 9/10
Wasted Years 9,5/10
Sea Of Madness 7/10
Heaven Can Wait 6/10
Runner 8/10
Stranger 7/10
Deja Vu 8/10
Alex 9/10
- Mr.Hankey
- -#Lord of the flies

- Posty: 3011
- Rejestracja: śr mar 08, 2006 8:13 pm
- Skąd: Hoooowdy Hoooow
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Tu się zgadzamNomad pisze:Najrówniejsza płyta Iron Maiden..to tak na początek.
To akurat można napisać o każdym albumieNomad pisze:Płyta jest równa ,bo każdy utwór moze być ulubionym
Mnie jak się coś nie podoba to uważam to za złe!Nomad pisze:mogą sie nie podobać, ale napewno nie są złe
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Dobra płya, równa. Lubię ją i nie wiem co niktórzy od niej chcą.
Caught Somewhere.... (8/10) - niezła jazda
Wasted Years (10/10) - klasyk
Sea Of Madness (7-/10)
Heaven Can Wait (7+/10)
The Loneliness Of...... (8+/10) - naprawdę go lubię a to solo Adriana!!!
Stranger In A Strange Land (9+/10) - niedoceniany, żadko grany live
Deja Vu (8/10)
Alexander The Great (9/10) - klimat, werbel Nicka, refren
Caught Somewhere.... (8/10) - niezła jazda
Wasted Years (10/10) - klasyk
Sea Of Madness (7-/10)
Heaven Can Wait (7+/10)
The Loneliness Of...... (8+/10) - naprawdę go lubię a to solo Adriana!!!
Stranger In A Strange Land (9+/10) - niedoceniany, żadko grany live
Deja Vu (8/10)
Alexander The Great (9/10) - klimat, werbel Nicka, refren
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
1caught somewhere in time 10/10
2wasted years 10/10
3sea of madness 9/10
4heaven can wait 9/10
5the loneliness of the long distance runner 9/10
6stranger in a strange land 10/10
7de ja vu 10/10
8alexander the great 10/10
oszalałem
2wasted years 10/10
3sea of madness 9/10
4heaven can wait 9/10
5the loneliness of the long distance runner 9/10
6stranger in a strange land 10/10
7de ja vu 10/10
8alexander the great 10/10
- Mr.Hankey
- -#Lord of the flies

- Posty: 3011
- Rejestracja: śr mar 08, 2006 8:13 pm
- Skąd: Hoooowdy Hoooow
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
To faktBorys1978 pisze:oszalałem
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Somewhere był jedną z ostatnich płyt maiden jakie usłyszałem. właściwie już wtedy byłem maniakiem. i wtedy była już płyta która do mnie nie przemawiała za bardzo... seventh son of a seventh son. no i somewhere tez nie zawladnął mną. bardzo długo się do niej przekonywałem... ale nigdy nie uważałem ją za jakieś osiągnięcie zespołu. raczej należę do zwolenników teorii że obok virtuala, powerslave'a i no prayera to najsłabszy album maiden (pomijając dwa ostatnie). oczywiście nie znaczy to że jest zły, ale mają w dorobku większe osiągnięcia. caly album jest bardzo spójny.. bynajmniej nie o teksty mi chodzi
no ale wcale ta spójność nie czyni go równym. bo po pierwszych dwóch - genialnych kawałkach następuje gwałtowne obniżenie lotów. dalej to dobre heavy metalowe granie ale to już nie są takie kawalki jak Caught somewhere in time czy wasted years które dosłownie wszystkim zamykają usta, których nie da się nie lubić. sea of madness, heaven can wait, loneliness of the long distatnce runner, stranger in a strange land, deja vu, alexander the great oczywiście mogą się podobać, ale zazwyczaj mają tyle samo zwolennikow co "przeciwników". jedni lubią, drudzy nie bardzo... na pewno nie należą do grona genialnych... mnie osobiście ta płyta zadowala. i to chyba najbardziej właściwe słowo. bo nie porywa ale też nie męczy. choć może czasami w heaven can wait denerwuje ten powtarzany (nudny) refren. zresztą to wg mnie najslabszy kawałek na płycie.
na somewhere in time ja widzę maksymalnie wtórne Iron Maiden... oczywiści można podejśc do tego z różnych stron. jedni będą widzieli zjadanie własnego ogona, brak świeżych pomysłów a inni twierdzą że to jest dojrzałe Iron Maiden, świadome swojego stylu i umiejętnie go wykorzystujące. jedyne co nowe na tym albumie to brzmienie, które w moim odczuciu wypada bardzo blado. oczywiście płyta jest perfekcyjnie wyprodukowana ale to wszystko pozbawione jest jakiejś iskry. to nie jest brzmienie heavy metalowe. maiden na tym albumie straciło na ostrości, czego nie postrzegam jako zaletę...
niewątpliwie ta płyta szczyt umiejętności dwóch muzyków. Adriana jako kompozytora i Bruce'a jako wokalistę. no ale to jednak za mało na maiden...
na somewhere in time ja widzę maksymalnie wtórne Iron Maiden... oczywiści można podejśc do tego z różnych stron. jedni będą widzieli zjadanie własnego ogona, brak świeżych pomysłów a inni twierdzą że to jest dojrzałe Iron Maiden, świadome swojego stylu i umiejętnie go wykorzystujące. jedyne co nowe na tym albumie to brzmienie, które w moim odczuciu wypada bardzo blado. oczywiście płyta jest perfekcyjnie wyprodukowana ale to wszystko pozbawione jest jakiejś iskry. to nie jest brzmienie heavy metalowe. maiden na tym albumie straciło na ostrości, czego nie postrzegam jako zaletę...
niewątpliwie ta płyta szczyt umiejętności dwóch muzyków. Adriana jako kompozytora i Bruce'a jako wokalistę. no ale to jednak za mało na maiden...
-
prodigalson
- -#Wrathchild

- Posty: 79
- Rejestracja: wt sie 22, 2006 11:29 am
- Skąd: DĘBICA
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
nie bede sie mądrzył ale to jedyna płyta maidenów której zawsze słucham w całości, nigdy nie w kawałkach, tzn inne tez tak słucham ale dla mnie słuchanie wyrowkowo SIT to grzech 
- Mr.Hankey
- -#Lord of the flies

- Posty: 3011
- Rejestracja: śr mar 08, 2006 8:13 pm
- Skąd: Hoooowdy Hoooow
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
A jaki musi być wedłóg Ciebie kawałek żyby nosić miano genialnego? Dla mnie Alex to właśnie jeden z najgenialniejszych dokonań MaidenMatek pisze:alexander the great oczywiście mogą się podobać ale na pewno nie należą do grona genialnych
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
wiesz co, dla mnie też. też go uwielbiam. ale popatrz na inne wypowiedzi. nie wszyscy gotolerują. a weź choćby takie hallowed be thy name.. widziałeś żeby ktoś napisał że jest słabe? nie chodzi o to że się przejadło.. to JEST genialny utwór. i nie genialny wg własnych kryteriów.. on poprostu jest genialny i tu nie ma nad czym dyskutować.Kratos pisze:A jaki musi być wedłóg Ciebie kawałek żyby nosić miano genialnego? Dla mnie Alex to właśnie jeden z najgenialniejszych dokonań MaidenMatek pisze:alexander the great oczywiście mogą się podobać ale na pewno nie należą do grona genialnych![]()
