Bo Ty nie doceniasz tej radości grania JMMJMM pisze:Wiem, że słuchamy zupełnie innych Maidenów, i znam Twoje zdanie, ale to nie znaczy, że będę doszukiwał się jego głębszych związków z rzeczywistością.
Czy A Matter of Life and Death jest najgorszą płytą IM?
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Czy A Matter of Life and Death jest najgorszą płytą IM?
Re: Czy A Matter of Life and Death jest najgorszą płytą IM?
Dla mnie nie jest. Najgorsza według mnie jest NPFTD ale nawet na niej jest pare fajnych kawałków.
Re: Czy A Matter of Life and Death jest najgorszą płytą IM?
Nie. Przeciwnie Oo
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1435
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
Re: Czy A Matter of Life and Death jest najgorszą płytą IM?
I bardzo mi przykro z tego powodu.Artur pisze:Bo Ty nie doceniasz tej radości grania JMM
Re: Czy A Matter of Life and Death jest najgorszą płytą IM?
czemu ja sie w tym temacie jeszcze nie udzielilem ? jasne ze nie....
już nie mam tu najwięcej postów

Re: Czy A Matter of Life and Death jest najgorszą płytą IM?
Nie. Najgorszymi albumami są FOTD i Virtual XI.
Re: Czy A Matter of Life and Death jest najgorszą płytą IM?
Nie. Najgorszymi albumami są FOTD i Virtual XI.
Re: Czy A Matter of Life and Death jest najgorszą płytą IM?
Mnie równieżJMM pisze:I bardzo mi przykro z tego powodu.
Re: Czy A Matter of Life and Death jest najgorszą płytą IM?
Ciężko rzec. Byłem umiarkowanym entuzjastą, ale teraz kompletnie nie chce mi się do niej wracać. Dałęm tam w temacie którymś 7/10, dzisiaj miałbym problem by dać coś wyżej niż 4/10
. Nawet DOD wydaje mi się lepszy, bo mniej irytuje trochę. A od DODa dla mnie gorszy tlyko jest FOTD, zbliżony poziomem do marmolady (Virtual w porównaniu z tymi wsyztskimi wymienionymi cedeczkami jest świetny). Ponieważ głosów na Nie jest dość dużo, zagłosuję na Tak
.
- Mr.Hankey
- -#Lord of the flies

- Posty: 3001
- Rejestracja: śr mar 08, 2006 8:13 pm
- Skąd: Hoooowdy Hoooow
Re: Czy A Matter of Life and Death jest najgorszą płytą IM?
Jak dla mnie to zdecydowanie <nie>. AMOLAD to dla mnie jeden z najlepszych albumów Maiden. Plasuje się gdzieś tak na 5-6 miejscu. A najsłabszy jak dla mnie to napewno jest Killers, choć i tam znajduje się kilka świetnych numerów.
Re: Czy A Matter of Life and Death jest najgorszą płytą IM?
oczywiście, że nie - płytka może nie jest wybitna, ale w dyskografii IM jest kilka słabszych pozycji...
If 50 million people say a stupid thing, it's still a stupid thing.
Re: Czy A Matter of Life and Death jest najgorszą płytą IM?
Oczywiście, że nie... 
- WICKER MAN
- -#Rainmaker

- Posty: 6609
- Rejestracja: pn mar 31, 2003 3:35 pm
- Skąd: Warszawa
Re: Czy A Matter of Life and Death jest najgorszą płytą IM?
Jest jedną z 3 najlepszych. 
Re: Czy A Matter of Life and Death jest najgorszą płytą IM?
Jest najlepsząWICKER MAN pisze:Jest jedną z 3 najlepszych.
Re: Czy A Matter of Life and Death jest najgorszą płytą IM?
dziękujemy za wspaniałe wypowiedzi, teraz wracać do łóżeczek, no no, szybko.
Re: Czy A Matter of Life and Death jest najgorszą płytą IM?
Tak mamo 
Popieram panów z sąsiednich łóżeczek.
Popieram panów z sąsiednich łóżeczek.
Re: Czy A Matter of Life and Death jest najgorszą płytą IM?
WICKER MAN pisze:Jest jedną z 3 najlepszych.
freeforce pisze:Jest najlepszą
jest najlepsza z ostatnich trzech
a powaznie to imo jedna z 5 najlepszych stawiam ja na 4 pozycji po 7th Son, PoM, SiT :solo
Re: Czy A Matter of Life and Death jest najgorszą płytą IM?
Dla mnie to chyba jest najbardziej niepotrzebna płyta ironów. Mam nadzieje, że kolejny krążek naprawde będzie ostatnim, bo w zasadzie od świetnego Brave New World poprzeczka nieustannie sie obniża. Ja bym chyba wolał, żeby nic już nie komponowali, zagrali trase Golden Years i przeszli na emeryture.
Bruce gdy wydchodził BNW, powiedział że w nich ( w zespole ) jest jeszcze bardzo dużo muzyki; i ja w to wierze, tylko wydaje mi sie, że przez te wszystkie lata byli tak "ograniczani" przez Steve'a ( co w sumie na dobre wyszło, bo dzięki temu tak długo przetrwali ) że teraz myśląc, zerobią krok na przód robią krok na ukos. AMOLAD na pewno bardzo sie różni od każej innej płyty ironów, szkoda tylko że srednio mi sie to podoba
Wcześniejsze uważane za słabe płyty np.Killers, No Prayer nawet jak sie komuś nie podobają, to chyba zgodzi sie z tym że przynajmniej budowały podawliny pod kolejne dobre albumy. Tymczasem muzycy twierdzą, że BNW i DOD powstały niejako po to, żeby w końcu wydać AMOLAD. Dla mnie jedynie brzmienie uległo progresowi.
Jest jeszcze jedna zaleta nowego albumu, mianowicie teraz zaczynam uważać DOD za naprawde dobry album.
Mam nadzieje że zmienie zdanie za jakiś czas ( pewnie długo
). Może po wydaniu 15-ego albumu
Bruce gdy wydchodził BNW, powiedział że w nich ( w zespole ) jest jeszcze bardzo dużo muzyki; i ja w to wierze, tylko wydaje mi sie, że przez te wszystkie lata byli tak "ograniczani" przez Steve'a ( co w sumie na dobre wyszło, bo dzięki temu tak długo przetrwali ) że teraz myśląc, zerobią krok na przód robią krok na ukos. AMOLAD na pewno bardzo sie różni od każej innej płyty ironów, szkoda tylko że srednio mi sie to podoba
Wcześniejsze uważane za słabe płyty np.Killers, No Prayer nawet jak sie komuś nie podobają, to chyba zgodzi sie z tym że przynajmniej budowały podawliny pod kolejne dobre albumy. Tymczasem muzycy twierdzą, że BNW i DOD powstały niejako po to, żeby w końcu wydać AMOLAD. Dla mnie jedynie brzmienie uległo progresowi.
Jest jeszcze jedna zaleta nowego albumu, mianowicie teraz zaczynam uważać DOD za naprawde dobry album.
Mam nadzieje że zmienie zdanie za jakiś czas ( pewnie długo
Re: Czy A Matter of Life and Death jest najgorszą płytą IM?
bardzo dobra ,stonowana opinia ,nic dodać ,nic ująćpaniron pisze:Dla mnie to chyba jest najbardziej niepotrzebna płyta ironów. Mam nadzieje, że kolejny krążek naprawde będzie ostatnim, bo w zasadzie od świetnego Brave New World poprzeczka nieustannie sie obniża. Ja bym chyba wolał, żeby nic już nie komponowali, zagrali trase Golden Years i przeszli na emeryture.
Bruce gdy wydchodził BNW, powiedział że w nich ( w zespole ) jest jeszcze bardzo dużo muzyki; i ja w to wierze, tylko wydaje mi sie, że przez te wszystkie lata byli tak "ograniczani" przez Steve'a ( co w sumie na dobre wyszło, bo dzięki temu tak długo przetrwali ) że teraz myśląc, zerobią krok na przód robią krok na ukos. AMOLAD na pewno bardzo sie różni od każej innej płyty ironów, szkoda tylko że srednio mi sie to podoba
Wcześniejsze uważane za słabe płyty np.Killers, No Prayer nawet jak sie komuś nie podobają, to chyba zgodzi sie z tym że przynajmniej budowały podawliny pod kolejne dobre albumy. Tymczasem muzycy twierdzą, że BNW i DOD powstały niejako po to, żeby w końcu wydać AMOLAD. Dla mnie jedynie brzmienie uległo progresowi.
Jest jeszcze jedna zaleta nowego albumu, mianowicie teraz zaczynam uważać DOD za naprawde dobry album.
Mam nadzieje że zmienie zdanie za jakiś czas ( pewnie długo). Może po wydaniu 15-ego albumu

