Ja to widzę, jako wielki, czterodniowy festiwal (nie mam pomysłu co do lokacji), z czterema różnymi setlistami (inna na każdy wieczór), zawierający po trochu z każdej płyty. Olbrzymia scena, mnóstwo dekoracji, efektów specjalnych, pirotechniki , idealne nagłośnienie i telebimy - słowem RIR do kwadratu!
A w dzień atrakcje w rodzaju warsztatów muzycznych z zespołem, spotkania, podpisywanie płyt (obecni wszyscy dotychczasowi i byli członkowie zespołu - w miarę możliwości oczywiście), konkursy, zdjęcia, w międzyczasie koncerty grup Paula, Blaze'a, Lauren (?), plus oczywiście mnóstwo bajerków i gadżetów związanych z IM do nabycia.
A sam czwarty, końcowy występ? Na pewno pełen atrakcji, zakończony przez podejście Steve'a do mikrofonu i oświadczenie "mówiłem, że byli wokaliści IM nigdy nie zagrają razem... ale dziś zrobimy wyjątek" i zagranie Running Free z Paulem i Blaze'em, tradycyjnie przerwane przedstawieniem zespołu, mowami do publiczności i hucznym, pełnym pirotechniki zakończeniem z czymś extra (fajerwerki?). Na koniec coś w rodzaju pożegnalnego przyjęcia z obecnością zespołu.
Tak sobie oczywiście wymyślam, tym niemniej uważam to za ciekawy pomysł i zachęcam do przedstawiania własnych pomysłów - setlist, lokacji występu, własnych wizji - słowem wszystkiego



