Sanctuary. Obrazek2

Tu dyskutujemy tylko o Iron Maiden

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

CubeX
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 275
Rejestracja: ndz lut 08, 2004 1:44 pm
Skąd: już nie Częstochowa

Sanctuary. Obrazek2

Post autor: CubeX »

W innej sytuacji przekląłby tę cholerną pogodę. Dziś jednak była jego sprzymierzeńcem. Śnieżna zadymka sprawiała, że widoczność ogrniczała się do kilkunastu zaledwie metrów, a trop jego konia niknął praktycznie w oczach.

Zatrzymał się na jakimś pagórku i wytężając wzrok starał się dojrzeć przez śnieżną zasłonę światła miasta, które właśnie opuścił. Nie dostrzegając nic prócz ściany śniegu z zadowoleniem poklepał po karku swojego wierzchowca, którego nie przez przypadek nazywał "Steel". Nie każde zwierzę mogło wykazać się taką wytrzymałością, jak jego czworonożny przyjaciel, którego szybkość, zwinność i mądrość, nierzadko wyrywały go z nie lada opresji. Zapalił papierosa dając chwilę odpocząć koniowi, któremu mimo niespotykanej wręcz wytrzymałości brnięcie przez śnieżne zaspy dawały się jednak we znaki.

Zaciągając się dymem pomyślał o tym, co go czeka. Perspektywa spotkania z Charlotte zawsze dodawała mu energii do działania. Ich związek był dość toksyczny. Ona nigdy nie była mu wierną i czasem traktowała go jak rozrywkę, która ma tylko dostarczyć krótkiej przyjemności. Choć obsypywał ją drogimi prezentami, często odpłacała mu pogardliwym traktowaniem. On sam też często nie był wobec niej wzorem dżentelmena. A jednak ufał jej. Choć nigdy nie przyznałby się do tego, była jego słabością. Jedyną słabością.

Życie wypełnione wizytami w najbrudniejszych i najniebezpieczniejszych miejscach tego świata i kontakty z najgorszymi mętami, nie znającymi takich pojęć jak litość, czy choćby lojalność, ukształtowały jego osobowość. Krążyły o nim opowieści tak fantastyczne, że słuchając ich, czasem nawet on sam był zaskoczony. Nigdy na przykład nie zabił kobiety, a nie dalej jak wczoraj usłyszał historyjkę o tym, jak to miesiąc temu bezlitośnie wyrżnął pięcioro pasażerów dyliżansu, w tym dwudziestoletnią dziewczynę. Tak naprawdę zginął wtedy jedynie nadgorliwy woźnica, któremu wydawało się chyba, że jest rycerzem, który nawet za cenę własnego życia powinien bronić dziewczęcej czci. A ta panienka, kiedy dowiedziała się, kim jest facet, który w szczerym polu zatrzymał dyliżans i grzecznie poprosił o sakiewki i biżuterię, praktycznie sama sprowokowała go do tego, co zrobił. Może nie była tak gorąca, jak Charlotte, ale i tak miała niezłe doświadczenie, co skwapliwie mu udowodniła. Pozostała trójka, choć bez kosztowności, wyszła ze zdarzenia bez szwanku. To jednak pewnie oni, nie chcąc przyznać się do swojego tchórzostwa, rozpowiadali te brednie. Słuchacze zamiast zastanawiać się, jak jeden gość może sterroryzować czterech facetów, z których każdy miał broń przy boku, stwierdzali, że dopóki ta historia nie zakończy się przy szubienicy, w ich spokojnym życiu co jakiś czas pojawiać się będzie demon, żądny nie tylko kosztowności, ale i krwi.

Prawda była jednak taka, ze jak na razie przynajmniej nie zabił żadnej kobiety, choć jeśli chodzi o liczbę zastrzelonych przez niego ludzi, rzeczywiście stracił już rachubę. Śmierć i zabijanie były już dla niego towarzyszami tak częstymi, że nawet w najbardziej dramatycznych momentach potrafił zachować zimną krew. Czasem wydawało mu się, że inni widząc jego oczyma, mogliby powariować. To dlatego nigdzie nie mógł na dłużej zagrzać miejsca. Czasem jacyś nadgorliwi stróże prawa, lub łowcy nagród osaczali go jak sfora psów. Dotąd jednak ze wszystkich potyczek udawało mu się wyjść obronną ręką.

W miasteczku, które właśnie opuścił, zamierzał przeczekać kilka dni, aż pogoda trochę odpuści. Chciał po prostu odpocząć. Nie szukał kłopotów, ale one widocznie szukały jego. Kiedy wieczorem usiadł w saloonie, by wysączyć kilka szklaneczek whisky, przysiadł się do niego jakiś lokalny cwaniaczek. Chciał naciągnąć przyjezdnego, jak pewnie wcześniej czynił to wiele razy. Zaproponował pokerka. Facet był jednak tak żałosny w swojej nieudolności, że pewnie nawet przeżyłby, gdyby nie sięgnął po broń tuż po tym, jak padł na podłogę powalony ciosem w szczękę. Niestety, zamieszanie wywołane całym zdarzeniem, ściągnęło uwagę zbyt wielu ludzi. To dlatego musiał zmienić plany i wyruszyć w drogę w tę paskudną pogodę.

Wyglądało na to, że nikt go jednak nie ścigał. Może nawet ktoś go rozpoznał, ale wśród mieszkańców miasteczka nie dostrzegł twardzieli, którzy chcieliby stawić czoła jego legendzie. Na myśl o tym roześmiał się sam do siebie ruszając w stronę pobliskiego kanionu prowadzącego na równinę, na końcu której leżało kolejne miasteczko, bliźniaczo podobne do tego, które właśnie opuścił. Może tam uda się wreszcie odpocząć. Równie dobrze jednak może czekać go kolejne wyzwanie - któż to wie?

Z kanionu dobiegło go wycie wilka. Rumak nawet nie zareagował. Znał doskonale ten dźwięk, choćby stąd, że w ten sam sposób jego pan często dawał na prerii upust swoim emocjom. Różnym emocjom.

W wewnętrznej kieszeni płaszcza czuł, jak przyjemnie ciąży mu pękata sakiewka frajera, który chciał go wyrolować. To powinno wystarczyć, by wzbudzić w Charlotte trochę namiętności. Przynajmniej na jedną noc. Zjawiał się u niej zawsze niespodziewanie i znikał zwykle tuż nad ranem. To minimalizowało ryzyko wpadki. Przez kilka godzin w jej ramionach zapominał jednak kim jest na co dzień. Czuł się wtedy prawie bezpieczny. Prawie jak w Sanktuarium. Szkoda, że nie miał szans na spotkanie tej nocy. Byłoby na pewno gorąco, jak zawsze.
Awatar użytkownika
Abstract
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4423
Rejestracja: pt cze 03, 2005 10:16 am
Skąd: Sosnowiec

Re: Sanctuary. Obrazek2

Post autor: Abstract »

hmmm bardzo fajnie napisany kolejny tekst. Mam tylko watpliwości co do okresu w którym toczy się historia.

CubeX pisze:Prawie jak w Sanktuarium. Szkoda, że nie miał szans na spotkanie tej nocy. Byłoby na pewno gorąco, jak zawsze.

Czy pisząc "Sanktuarium" masz na mysli nasz FC ?:) czyżby bohaterem opowieści był jeden z jego członków? :twisted:
ironek_48
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 274
Rejestracja: wt lis 29, 2005 3:07 pm
Skąd: Wilkowice

Re: Sanctuary. Obrazek2

Post autor: ironek_48 »

Podoba mi się mniej niż Prowler, ale również niezłe :wink: Ale to może dlatego, że nigdy nie mogłem się przekonać do tego utworu...
Godot
-#Prodigal son
-#Prodigal son
Posty: 44
Rejestracja: ndz gru 03, 2006 11:58 pm
Skąd: UK

Re: Sanctuary. Obrazek2

Post autor: Godot »

Dobry. Chociaz zawsze wyobrazalam sobie tego goscia jako obcego ktory z pistoletem w reku domaga sie noclegu u jakiejs samotnej mlodej kobiety i grozi jej smiercia jesli sprobuje kogos zawiadomic
Nie czekajcie na mnie!
CubeX
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 275
Rejestracja: ndz lut 08, 2004 1:44 pm
Skąd: już nie Częstochowa

Re: Sanctuary. Obrazek2

Post autor: CubeX »

Godot pisze:Dobry. Chociaz zawsze wyobrazalam sobie tego goscia jako obcego ktory z pistoletem w reku domaga sie noclegu u jakiejs samotnej mlodej kobiety i grozi jej smiercia jesli sprobuje kogos zawiadomic
Bardzo fajny pomysł. To byłby extra "obrazek". Może kiedyś taki zresztą powstanie, kto wie?
ironek_48
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 274
Rejestracja: wt lis 29, 2005 3:07 pm
Skąd: Wilkowice

Re: Sanctuary. Obrazek2

Post autor: ironek_48 »

Czyli CubeX ma już plany na następny.. :D
CubeX
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 275
Rejestracja: ndz lut 08, 2004 1:44 pm
Skąd: już nie Częstochowa

Re: Sanctuary. Obrazek2

Post autor: CubeX »

Abstract pisze:Czy pisząc "Sanktuarium" masz na mysli nasz FC ?:) czyżby bohaterem opowieści był jeden z jego członków? :twisted:
Każdy może interpretować jak chce, podobnie zresztą jest z tekstami Ironów: ilu słuchaczy - tyle interpretacji.
ironek_48 pisze:Czyli CubeX ma już plany na następny.. :D
A pewnie, że mam. Najpierw jednak wezmę sobie na tapetę jakiś inny kawałek. Może jak mi braknie już numerów Maiden, to zacznę od nowa raz jeszcze, kolejne wersje :wink:
ODPOWIEDZ