Diamond Solo czy z Mercyful Fate

Dyskusje o innych zespołach i albumach

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

King Diamond Band czy Mercyful Fate?

King Diamond Band
30
55%
Mercyful Fate
25
45%
 
Liczba głosów: 55

Reach out
-#Invader
-#Invader
Posty: 247
Rejestracja: pn maja 08, 2006 7:32 pm

Re: Diamond Solo czy z Mercyful Fate

Post autor: Reach out »

Postawiłem na Mercyful Fate, bo jest w niej więcej takiego heavy metalowego ognia niż na nieco teatralnych płytach Kinga. Powiem jednak szczerze, że w moim przypadku jest to takie "rozważanie wybrednego dziecka", bo w sumie lubię jedno i drugie.
Szkieletor
-#Invader
-#Invader
Posty: 229
Rejestracja: pt lis 28, 2003 8:28 am
Skąd: Wielkopolska

Re: Diamond Solo czy z Mercyful Fate

Post autor: Szkieletor »

chyba prędzej o tym nie było na forum

Yesterday, ( November 18th ) at the Danish Metal Awards 2006
in Copenhagen, Denmark, MERCYFUL FATE received an AWARD OF HONOUR, recognizing their huge influence on the metal scene, in particular through their early recordings.

The event took place at a sold out Amager Bio, with In Flames headlining the live stage.

The award was presented to the four original Mercyful Fate band members; Michael Denner, Hank Shermann, Kim Ruzz and Timi 'Grabber' Hansen, who here had gathered for the first time in many years. King Diamond is busy with recording of his new album, and was not able to attend.

Obrazek

swoją drogą strasznie na tym zdjęciu tacy jacyś starzy i zużyci wyszli, i ten Shermann przytył strasznie, no i szkoda, że się Diamond nie pojawił
I'd rather die on my feet than keep living on my knees...
Stormshield
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1908
Rejestracja: śr wrz 13, 2006 8:58 pm
Skąd: Tychy/Katowice

Re: Diamond Solo czy z Mercyful Fate

Post autor: Stormshield »

Szkieletor pisze:King Diamond is busy with recording of his new album
I bardzo kurna dobrze \m/

Ale szkoda, że go nie było.
Szkieletor
-#Invader
-#Invader
Posty: 229
Rejestracja: pt lis 28, 2003 8:28 am
Skąd: Wielkopolska

Re: Diamond Solo czy z Mercyful Fate

Post autor: Szkieletor »

no mam nadzieje ze na Halloween nas Kiniu uraczy nową płytka :)
I'd rather die on my feet than keep living on my knees...
Davenport

Re: Diamond Solo czy z Mercyful Fate

Post autor: Davenport »

początki MF są dobre... każdy następny album był gorszy...
ale King Diamond jest nie do zdarcia! kocham 'Abigail' i uwielbiam 'Fatal Portrait', ubóstwiam 'Them', wielbię 'The Eye' i rozkoszuję się 'House of God' :)

imo King Diamond nie nagrał jeszcze słabego albumu
Szkieletor
-#Invader
-#Invader
Posty: 229
Rejestracja: pt lis 28, 2003 8:28 am
Skąd: Wielkopolska

Re: Diamond Solo czy z Mercyful Fate

Post autor: Szkieletor »

i nie nagra! :solo
I'd rather die on my feet than keep living on my knees...
Awatar użytkownika
slayer
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6853
Rejestracja: pt kwie 04, 2003 9:03 pm

Re: Diamond Solo czy z Mercyful Fate

Post autor: slayer »

Szkieletor pisze:in Copenhagen, Denmark, MERCYFUL FATE received an AWARD OF HONOUR
mogliby pograc cos , a nie szampana popijac ;)
Jazz is not dead, it just smells funny.
Davenport

Re: Diamond Solo czy z Mercyful Fate

Post autor: Davenport »

Szkieletor pisze:i nie nagra! :solo
w rzeczy samej! :beer
Awatar użytkownika
jesper
-#Clairvoyant
-#Clairvoyant
Posty: 1313
Rejestracja: pn mar 31, 2003 8:16 pm
Skąd: Lublin

Re: Diamond Solo czy z Mercyful Fate

Post autor: jesper »

... w moim przypadku sprawa wygląda tak że jak od dawna uwielbiam MERCYFUL FATE tak nigdy nie mogłem strawić dokonań Kinga Diamonda [zbyt dużo wku@#%$&cego falsetu - pomijając muzykę która jednak jest wyborna] ale ... no właśnie, po usłyszeniu "Give Me Your Soul ... Please" mój stosunek do solowych nagrań Kinga zdecydowanie się zmienił [powoli kompletuje całą dyskografie] bo k#%$@ KING DIAMOND jest wielki :!: [widać niedojrzały burak i pozer ze mnie skoro tak późno w pełni doceniłem piękno tej muzy i "wku@#%$&cych falsetów"] co najlepsze w jakimś stopniu miała na to wpływ najbardziej melodyjna, wręcz przebojowa [choć może "komercyjna" w tym kontekście brzmi wręcz śmiesznie] najnowsza płyta Diamonda.

... krótko mówiąc :

King Diamond 10/10
Mercyful Fate 10/10
farmer1990
-#Invader
-#Invader
Posty: 247
Rejestracja: śr paź 18, 2006 7:31 pm
Skąd: inąd

Re: Diamond Solo czy z Mercyful Fate

Post autor: farmer1990 »

a Mi na najnowszej wlasnie tego falsetu malo ;p
ale musze powiedziec ze kawalki stoja na wysokim poziomie,mimo tego,ze spodziewalem sie raczej spadku formy ;)
Awatar użytkownika
jesper
-#Clairvoyant
-#Clairvoyant
Posty: 1313
Rejestracja: pn mar 31, 2003 8:16 pm
Skąd: Lublin

Re: Diamond Solo czy z Mercyful Fate

Post autor: jesper »

... jeżeli ktoś jeszcze nie słyszał [nie kupił etc.] polecam recenzję płyty KING DIAMOND - Give Me Your Soul... Please (2007) napisaną przez BUBETTO która jest kwintesencja tego co możecie usłyszeć na najnowszym albumie MISTRZA :rocx :evil: :!:

KING DIAMOND - Give Me Your Soul... Please (2007)

"W zasadzie to nie ja powinienem pisać tę recenzję. Czemu? Przyczyna jest prosta: jestem bowiem bezkrytycznym fanem MISTRZA i każdy kolejny jego krążek uważam za wybitny. Jeżeli więc macie zamiar kupić nową płytę Kinga Diamonda w ciemno, tylko i wyłącznie na podstawie przeczytanych recenzji, to lepiej darujcie sobie dalszą lekturę moich wypocin, bo potem możecie mieć do mnie pretensje że wywaliliście kasę w błoto :) Został ktoś? O, jest kilka osób (cześć Widzu!)… Fajnie:) No to zaczynamy właściwą część czegoś co aspiruje do miana recenzji.

Nie będę robił z siebie świętoszka pisząc iż nie wiem czym jest zasysanie z netu płyt na miesiąc przed ich oficjalną premierą. Jednak w przypadku nowego krążka MISTRZA postanowiłem zafundować sobie powrót do korzeni i poczuć się tak jak kilka lat temu, kiedy to bardzo dużo płyt kupowałem w ciemno (hehe, teraz w modzie są takie „szkoły przetrwania” – trzeba nawet płacić za to kasę:). Tak więc – po dziwnym zamieszaniu kiedy nie było do końca wiadomo kto wydaje „Give Me Your Soul… Please” (Massacre Records czy Metal Blade), oraz po tygodniowym opóźnieniu, udało mi się wreszcie zdobyć przedmiot mego pożądania. Pierwszy rzut oka na okładkę spowodował szeroki uśmiech (jak u każdego (nie)normalnego człowieka). Jednak bardziej interesowała mnie muzyka. Tak więc: OPEN, wkładam płytę, CLOSE, PLAY i…

„Where are we now? What is this place?
Don’t you remember little brother? We died… We’re dead”

…i już ku@#a wiem że jest DOBRZE! Po krótkim, ale jakże wymownie („The Dead”) zatytułowanym intro, dostajemy dwanaście kompozycji, dwanaście typowych diamondowych killerów, a na temat każdego z tych utworów można by napisać osobne opracowanie. Bez względu na to czy będzie to np. znane z sampla hiperprzebojowe „Never Ending Hill”, hipnotyzujące swoim genialnym prostocie riffem „Black Of Night” czy też mój ulubiony „The Cellar”, z fragmentem który mnie po prostu zabił (do tego stopnia że aż zrobiłem sobie z niego dzwonek do komórki):

„Mine mine mine mine, give me your soul please
Mine mine mine mine
STAY AWAY FROM ME
Mine mine mine mine, give me your soul please
Mine mine mine mine”

Jedno jest pewne – czy nam się to podoba czy nie, płyty Kinga Diamonda są coraz bardziej melodyjne. Mało tego, momentami muzyce MISTRZA nawet bliżej do hard rocka (weźmy chociażby refreny „Mirror, Mirror” czy „The Girl In The Bloody Dress”) niż do heavy metalu. Na szczęście artysta nie rezygnuje ze swoich starych patentów, jak chociażby typowe diamondowe walczyki („Shapes Of Black” z bardzo fajnie zmienionym w środku utworu metrum) czy chwytające za serce i wzruszające wręcz ballady („Moving On” – moim zdaniem nie ustępująca w niczym takim gigantom jak chociażby „Daddy” czy „So Sad”).

Trzeba też sobie jasno powiedzieć – Ameryki ta płyta nie odkrywa. MISTRZ nie sili się na oryginalność, nie bawi w zabawę z brzmieniami werbla:), nie stara się na nagrać czegoś co kompletnie nie ma związku z ciężką muzą ale za to jest niby epickie. I to jest właśnie w tym krążku najpiękniejsze! „Give Me Your Soul… Please” to kwintesencja stylu wypracowanego w 1986 roku, logiczna kontynuacja płyty „The Puppet Master” (po raz drugi w historii możemy się cieszyć żeńskimi wokalami, za które odpowiedzialna jest Livia Zita), a wszelkie zarzuty na temat wtórności tej płyty są po prostu śmieszne, to tak jakby ktoś się czepiał że pomnik smoka wawelskiego wciąż zieje ogniem. Tak ma ku@#a być i już! I ja osobiście nie życzę sobie jakichkolwiek zmian:)

Bezdyskusyjnie najjaśniejszym punktem „Give Me Your Soul… Please” są solówki. Zarówno Andy LaRocque jak i Mike Wead wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności, perfekcyjnie w swojej grze łącząc nienaganną technikę, zabójcze melodie i niesamowity klimat. Zresztą, pierwszy z wymienionych jest od ponad dwudziestu lat stałym elementem składu MISTRZA i jakoś nie wyobrażam sobie płyty Diamonda bez Andy’ego. Zwłaszcza biorąc po uwagę że LaRocque od zawsze wspomaga Kinga jako współkompozytor, i to właśnie numery napisane przy jego pomocy uważam za najciekawsze.

Nie wspomniałem jeszcze o jednej – a w przypadku płyt MISTRZA niezwykle istotnej – kwestii. Chodzi mianowicie o opowiadaną przez Diamonda historię… Hmmm, mówiąc szczerze moim zdaniem jest ona najsłabszym elementem „Give Me Your Soul… Please”. To znaczy – nie jest tragiczna, ale w porównaniu do perełek z chociażby „The Puppet Master”, „The Graveyard” czy „Abigail” nowe opowiadanie jest takie… nijakie. Średnio straszne, średnio zrozumiałe, wciąż powtarzają się te same sformułowania (co wraz z upływem czasu poświęconemu temu krążkowi zaczyna nieco irytować), takie masło maślane – niczym scenariusz filmu grozy klasy B. Jestem pewien że MISTRZA stać na więcej i mam nadzieję że w przyszłości jeszcze się o tym przekonamy…

Tak więc, dwunasty solowy studyjny album Kinga Diamonda stał się faktem. Na pewno nie zmienił wizerunku artysty ani sposobu odbierania jego muzyki przez fanów. Złośliwi zapytają po co w takim razie ten krążek powstał (sugerując od razu że powinien nosić tytuł „Give Me Your Money… Please”:) Może i tak, jednak ja (jak i zapewne szerokie grono fanów muzyki Diamonda) bardzo się cieszę że King raz na dwa, trzy lata daje dowód życia, i to dowód na naprawdę wysokim poziomie. Cieszy to tym bardziej, jeżeli weźmie się pod uwagę że czas w miejscu nie stoi i MISTRZ ma już swoje lata (co najlepiej pokazuje przesunięte z powodów zdrowotnych artysty europejskie tournee, podczas którego zespół miał zagrać dwa koncerty w Polsce).

"Długo się zastanawiałem czy i jaką ocenę mam tej płycie wystawić, nie jestem bowiem zwolennikiem oceniania płyt – wolę je opisywać (oczywiście w miarę możliwości). Jednak w przypadku krążka artysty na którego twórczości praktycznie się wychowałem, którego muzyczna droga w pewnym stopniu uformowała mój muzyczny gust, brak oceny oznaczałby brak odwagi i oportunizm. Tak więc, ocena 10/10 na pewno nie wchodzi tutaj w grę (mimo iż płyta jest doskonała) gdyż do takich monumentów jak „Abigail”, „Conspiracy” czy „The Eye” trochę jej jednak brakuje. No więc? Może 9/10… Na tyle oceniam „Them” i „The Spiders Lullabye”, które też są jednak ciut lepsze od „Give Me Your Soul… Please”. Hmmm… W zasadzie od noty 8/10 też mógłbym odjąć jedno oczko za mdłą historię, jednak jednocześnie ocena idzie o jeden punkt w górę za genialne solówki. Ostatecznie – niech zostanie 8/10. A jak ktoś uważa że to za dużo to… ch@& mu w dupę :!: :twisted: ;-) "

BUBETTO


http://www.gondolin.pl/index.php?option ... &Itemid=28
deathmetalnecro
-#Charlotte
-#Charlotte
Posty: 14
Rejestracja: ndz lut 10, 2008 8:43 am

Re: Diamond Solo czy z Mercyful Fate

Post autor: deathmetalnecro »

O ile Mercyful Fate to dla mnie pieprzeni bogowie to solowe nagrania Diamonda nie podchodzą mi już w takim stopniu.Miał swoje momenty,i najbardziej (prócz kilku totalnych pojedynczych kawałków) podeszedł mi Fatal Portrait.
MF łykam wszystko ze wskazaniem na 3 pierwsze pozycje (Mercyful Fate,Melissa,Don't Break the Oath),a zaraz potem postawiłbym Time.
Swoja drogą czytałem gdzieś że mają cosik nagrać w przyszłości,byłoby bardzo miło też jakby pojechali w jakąś trasę,poszedłbym na kolanach.

Btw. kręgosłupik Kinga już cacy?
Awatar użytkownika
Kuba
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1865
Rejestracja: pn mar 21, 2005 9:08 pm
Skąd: Kraków

Re: Diamond Solo czy z Mercyful Fate

Post autor: Kuba »

Co z tym Kingiem ? Słabawo u niego coś z aktywnością ostatnio ? Coś ktoś wie ? :???:
Awatar użytkownika
Adrian S.O.S.
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6567
Rejestracja: ndz lut 09, 2014 3:11 pm

Re: Diamond Solo czy z Mercyful Fate

Post autor: Adrian S.O.S. »

Jako całość chyba lepiej oceniłbym dyskografie Kinga. Chociaż to by były raczej malutkie różnice. Mercyful też słabej płyty nigdy nie nagrał. Zawsze wypuszczali coś przynajmniej bardzo dobrego. Nie wspominając już o dwóch pierwszych kultowych płytach.
Awatar użytkownika
Djuk_416
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3463
Rejestracja: wt lis 24, 2015 8:29 pm

Re: Diamond Solo czy z Mercyful Fate

Post autor: Djuk_416 »

U mnie na pierwszy miejscu Mercyful. W szczególności za dwa pierwsze krążki.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13289
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Diamond Solo czy z Mercyful Fate

Post autor: Schizoid »

Gdyby MF wydało więcej płyt na poziomie Melissy i DBTO, to wybrałbym ten zespół, ale późniejsze krążki już tak do mnie nie trafiają. Natomiast od Kinga łykam prawie wszystko, ze wskazaniem na The Eye i Abigail. Wybór prosty.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
on_the_run
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 417
Rejestracja: pt gru 11, 2015 8:31 pm

Re: Diamond Solo czy z Mercyful Fate

Post autor: on_the_run »

Ja wolę MF, solowy Diamond jest bardziej "teatralny".
Awatar użytkownika
widman
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 7773
Rejestracja: ndz lip 24, 2005 7:52 pm

Re: Diamond Solo czy z Mercyful Fate

Post autor: widman »

Dla mnie, odnoszę wrażenie późne płyty Mercyful Fate są kompletnie pomijane, mało się o nich mówi. King Diamond solo jest, można tutaj użyć słowa - "popularny". Co znaczy, że jest bardziej rozpoznawalny, częściej widać te płyty gdziekolwiek. Takie odnoszę wrażenie.
A co do pytania?
Myślę, że chyba jednak solo Diamond, chociaż Mercyful za jedynke i dwójkę to hołdy piekielne się należą!
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13289
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Diamond Solo czy z Mercyful Fate

Post autor: Schizoid »

Te późniejsze krążki Mercyful Fate po prostu trafiły na zły czas. Wtedy heavy metal nie był już modny, a przecież te nagrania to typowe heavy. Fate było już reliktem przeszłości, kiedy ukazywało się Time. Do tego jednak to jest nieco inne granie, niż na pierwszych płytach, nie każdego tak przekonuje.

Ja sam bardzo żałuję, że nigdy nie dostaliśmy koncertówki Mercyful Fate, King Diamond ma już dwie...

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
widman
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 7773
Rejestracja: ndz lip 24, 2005 7:52 pm

Re: Diamond Solo czy z Mercyful Fate

Post autor: widman »

No smaczki były na mini albumie "The Bell Witch". Ogień!
ODPOWIEDZ