25/07/2007 - The Rolling Stones - Warszawa @ Służewiec
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- hail_the_leaf
- -#Invader

- Posty: 226
- Rejestracja: śr maja 16, 2007 3:33 pm
- Skąd: GW
Re: 25/07/2007 - The Rolling Stones - Warszawa @ Służewiec
Ta cała żałoba jest śmiechu warta. Pewien jestem , że gdyby w tym autokarze byli powiedzmy fani wracający z jakiegoś festiwalu muzyki metalowej w Lizbonie , to by po prostu to przemilczeli.
No cóż, taki mamy kraj. Ja tego rządu nie wybierałem.
The Rolling Stones mądrze postępuje grając koncert.
No cóż, taki mamy kraj. Ja tego rządu nie wybierałem.
The Rolling Stones mądrze postępuje grając koncert.
Re: 25/07/2007 - The Rolling Stones - Warszawa @ Służewiec
Nie no nie ma co dorabiac jakis teori, mysle ze tez by byla podobna szopka z zaloba. Te barany zawsze wszystko tak nakreca, zeby lud czul ze sie musi jednoczyc w bolu......hail_the_leaf pisze:Pewien jestem , że gdyby w tym autokarze byli powiedzmy fani wracający z jakiegoś festiwalu muzyki metalowej w Lizbonie , to by po prostu to przemilczeli.
Koncert wlasnie trwa, jak tam z pogoda w Wawie, nie zmoczylo towarzystwa za bardzo?? Zaluje, ze mnie nie ma, bo z raz by sie przydalo stonesow zobaczyc live. Niewiadomo czy jeszcze kiedys bedzie okazja
Re: 25/07/2007 - The Rolling Stones - Warszawa @ Służewiec
Nie padało za bardzo, w czasie Stonesów w ogóle. A sam koncert:
R E W E L A C J A
Zdecydowanie jeden z najlepszych koncertów na jakich byłem i najlepszy jaki widziałem w tym roku. Przez pół koncertu stałem wryty w ziemię z otwartą gębą, dla takich koncertów warto żyć i wygrywać bilety
I kupiłem sobie aż koszulkę, tak było super! Potem coś więcej skrobnę pewnie.
R E W E L A C J A
Zdecydowanie jeden z najlepszych koncertów na jakich byłem i najlepszy jaki widziałem w tym roku. Przez pół koncertu stałem wryty w ziemię z otwartą gębą, dla takich koncertów warto żyć i wygrywać bilety
Re: 25/07/2007 - The Rolling Stones - Warszawa @ Służewiec
Hm, mialem pisac wczoraj o 1.00 w nocy, ale nie mialem sily wlaczyc kompa, bylem zmeczony tak bardzo, ale rowniez szczesliwy i wzruszony...
Mam 20 lat, urodzilem sie w 1987 roku, kiedy oni nagrywali juz okolo 20 plyte dlugograjaca, mieli za soba zycie barwne jak piora papuzki falistej... Moglem przezyc cos, czego nigdy nie zobacze na zadnym koncercie, nigdy, przenigdy nie doswiadcze takiego czadu, luzu i szczerosci. Nie pamietam calego setu, glupota bedzie, jesli powiem, ze "czegos brakowalo", hm, ale czekalem na "Let's spend the night together", ale coz, wiem, ze graja sety zaleznie od humoru, wiec mozna rowniez zrozumiec brak "Symphaty For The Devil".
Dali mi to czego chcialem, na co czekalem od dawna, bo Stonesow slucham zawsze, od 'malego'... marzylem by zobaczyc ich na zywo, ich wystep w Chorzowie ogladalem w TV (dzieki Polsat ;P), ogladalem setki filmow, ksiazki, gazety. Slowem wszedzie Kamyczki.
Nie bede sie rozpisywal co do setu. Powiem tylko, ze forma wyborna, lata leca ale u nich czas sie zatrzymal. Zadny, powtarzam - Z - A - D - N - Y zespol mianujacy sie 'zespolem rockowym' nigdy im nie dorowna. Sa po prostu Bogami. Przybyszami z innej planety. Sa kims tak nieosiagalnym, choc rowniez tak bliskim dla wszystkich, ktorzy przyjda zobaczyc ten kosmiczny, mega cyrkowy wystep Micka, Ronniego, Charliego i Keitha. Oczywiscie, sa i muzycy towarzyszacy, jak chocby Boby Keyes, ktory na saxie gral m.in. na "Sticky Fingers". Niesamowity Darryl Jones na basie i sexowna jak zwykle, z poteznym glosem pienkna Lisssaa Fisshheerr.... ;P
Nie bede rowniez pisac o organizacji koncertu. Nie bede pisac ze z wyjsciem byly male problemy, zrobil sie lekki zator na jezdni, Smurfy sobie troche nie radzily z takim morzem ludzi. To wszystko niewazne.
Wazne bylo to ze uczestniczylem w tym rock n rollowym show, wzruszylem, poczulem, ze zycie chyba naprawde jest piekne... Zwlaszcza gdy Keith spiewal jedna z moich ulubionych piosenek - "I wanna hold you" z pieknym tekstem, takim szczerym i autentycznym - moze ta milosc nie jest 'ladna' bo wiadomo ze mieli mase dwuznacznosci w tekstach ale chcialbym zaspiewac ja mojej dziewczynie... choc nie mam takiego warsztatu jak Keith, i z pewnoscia ja 'poloze'...
Podsumowujac, ludzie sie rodza i umieraja. Kochaja i nienawidza. Zmieniaja sie prezydenci i zmieniaja sie warunki atmosferyczne. Zmienia sie caly swiat a ONI nadal się tocza, bawia i z pewnoscia rozdaja karty w rock n rollowym show-buisness'ie.
PS. Pozdro dla Herkiego (znow sie spotkalismy
) hehe...
IT'S ONLY ROCK N ROLL ... BUT I LIKE IT.
I niech tak zostanie.
Mam 20 lat, urodzilem sie w 1987 roku, kiedy oni nagrywali juz okolo 20 plyte dlugograjaca, mieli za soba zycie barwne jak piora papuzki falistej... Moglem przezyc cos, czego nigdy nie zobacze na zadnym koncercie, nigdy, przenigdy nie doswiadcze takiego czadu, luzu i szczerosci. Nie pamietam calego setu, glupota bedzie, jesli powiem, ze "czegos brakowalo", hm, ale czekalem na "Let's spend the night together", ale coz, wiem, ze graja sety zaleznie od humoru, wiec mozna rowniez zrozumiec brak "Symphaty For The Devil".
Dali mi to czego chcialem, na co czekalem od dawna, bo Stonesow slucham zawsze, od 'malego'... marzylem by zobaczyc ich na zywo, ich wystep w Chorzowie ogladalem w TV (dzieki Polsat ;P), ogladalem setki filmow, ksiazki, gazety. Slowem wszedzie Kamyczki.
Nie bede sie rozpisywal co do setu. Powiem tylko, ze forma wyborna, lata leca ale u nich czas sie zatrzymal. Zadny, powtarzam - Z - A - D - N - Y zespol mianujacy sie 'zespolem rockowym' nigdy im nie dorowna. Sa po prostu Bogami. Przybyszami z innej planety. Sa kims tak nieosiagalnym, choc rowniez tak bliskim dla wszystkich, ktorzy przyjda zobaczyc ten kosmiczny, mega cyrkowy wystep Micka, Ronniego, Charliego i Keitha. Oczywiscie, sa i muzycy towarzyszacy, jak chocby Boby Keyes, ktory na saxie gral m.in. na "Sticky Fingers". Niesamowity Darryl Jones na basie i sexowna jak zwykle, z poteznym glosem pienkna Lisssaa Fisshheerr.... ;P
Nie bede rowniez pisac o organizacji koncertu. Nie bede pisac ze z wyjsciem byly male problemy, zrobil sie lekki zator na jezdni, Smurfy sobie troche nie radzily z takim morzem ludzi. To wszystko niewazne.
Wazne bylo to ze uczestniczylem w tym rock n rollowym show, wzruszylem, poczulem, ze zycie chyba naprawde jest piekne... Zwlaszcza gdy Keith spiewal jedna z moich ulubionych piosenek - "I wanna hold you" z pieknym tekstem, takim szczerym i autentycznym - moze ta milosc nie jest 'ladna' bo wiadomo ze mieli mase dwuznacznosci w tekstach ale chcialbym zaspiewac ja mojej dziewczynie... choc nie mam takiego warsztatu jak Keith, i z pewnoscia ja 'poloze'...
Podsumowujac, ludzie sie rodza i umieraja. Kochaja i nienawidza. Zmieniaja sie prezydenci i zmieniaja sie warunki atmosferyczne. Zmienia sie caly swiat a ONI nadal się tocza, bawia i z pewnoscia rozdaja karty w rock n rollowym show-buisness'ie.
PS. Pozdro dla Herkiego (znow sie spotkalismy
IT'S ONLY ROCK N ROLL ... BUT I LIKE IT.
I niech tak zostanie.
-
Dani Filth
- -#Long distance runner

- Posty: 863
- Rejestracja: pn sie 28, 2006 7:34 pm
Re: 25/07/2007 - The Rolling Stones - Warszawa @ Służewiec
Mam złudną nadzieję, że koncert będzie emitowany w TV 
Nemesis...as one we stand!!
Re: 25/07/2007 - The Rolling Stones - Warszawa @ Służewiec
Zazdroszczę Wam. A co do retransmisji to może jednak pokażą. W 1998 bodajże retransmitowali. Bardzo bym chciał.
- WICKER MAN
- -#Rainmaker

- Posty: 6612
- Rejestracja: pn mar 31, 2003 3:35 pm
- Skąd: Warszawa
Re: 25/07/2007 - The Rolling Stones - Warszawa @ Służewiec
Ktory to cfffaniak w koszulce SanktuariuM wypowiadal sie po koncercie dla Wiadomosci?

Re: 25/07/2007 - The Rolling Stones - Warszawa @ Służewiec
lol, jaka promocja. 
Re: 25/07/2007 - The Rolling Stones - Warszawa @ Służewiec
Jeden w koszulce Sanktuarium, drugi taki zmoknięty a trzeci w kurtce z logiem VADER :rocxWICKER MAN pisze:Ktory to cfffaniak w koszulce SanktuariuM wypowiadal sie po koncercie dla Wiadomosci?![]()
Nie wygladali na typowych fanów teh Rolling Stones
Re: 25/07/2007 - The Rolling Stones - Warszawa @ Służewiec
dużo luda było na Służewcu?
Re: 25/07/2007 - The Rolling Stones - Warszawa @ Służewiec
Podobno 40 tysiecy.
Re: 25/07/2007 - The Rolling Stones - Warszawa @ Służewiec
Ja bym chciał z perspektywy czasu powiedzieć, że ten koncert był niesamowity i przezajebisty i tu jest b. dobry bootleg:
http://www.iorr.org/talk/read.php?2,770223
http://www.iorr.org/talk/read.php?2,770223
Re: 25/07/2007 - The Rolling Stones - Warszawa @ Służewiec
no jest lezka w oku, pieknie bylo... jaa... 