Soulfly
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Soulfly
czuje, ze to bedzie jeden ze slabszych walkow a S trzyma poziom, wiec nawet slabe sa ok
ale czuje, ze ze plyta bedzie `tu macz sieka` ;]
Re: Soulfly
http://www.theomegaorder.com/s.nl/it.A/id.20851/.f
po 30 sekundowych fragmentach czas na minutowe fragmenty!!!
po 30 sekundowych fragmentach czas na minutowe fragmenty!!!
Re: Soulfly
dalej nie slucham :] albo wyciek albo czekam wytrwale i kupuje :]
Re: Soulfly
kce.
Re: Soulfly
jest. dzięki.
-
Szkieletor
- -#Invader

- Posty: 229
- Rejestracja: pt lis 28, 2003 8:28 am
- Skąd: Wielkopolska
Re: Soulfly
CONQUER - miażdży, gniecie i zabija !
I'd rather die on my feet than keep living on my knees...
Re: Soulfly
najciezszy album grupy. Soulfly VI to ichnajgorszy soulfly...2 polowa plyty miecie pierwsza...Rough ma genialna koncowke.
Re: Soulfly
włączyłem
1. 'Blood Fire War Hate' - genialny początek. wspaniały. z klasyki pewnej czerpie, tylko tytuł mi wypadł. potem dalej jest fajnie, tak rwie piosenka. dalej w sumie nie tak schematycznie, jak myślałem. te wokale i łupanka dobrze zważone. przerywane riffem. tylko jednak za często się zapętla. no i śpiewanie tytułu, jednak inne niż myślałem, że będzie. więc nie wiem, czy ciekawe, ale dla mnie napewno fajne, bo liczyłem się z lipą wielką. potem ta rytmiczna część mnie bierze bardzo. wokalnie jest świetna! dawno tak świeżego wokalu Cavalery nie słyszałem. świetne. super utwór!!
2. 'Unleash' - słychać tu Soulfly. tylko ten piskowy motyw gitarowy do mnie nie trafia jakoś. zbyt troszkę przekombinowana nutka tutaj jest. chociaż może to i dobrze? mają faceti umijętności trochę i mimo tej różnorodności trzyma się to kupy. chociaż w pewnym momencie mam tej piosenki już dość. nudzi mnie.
3. 'Paranoia' - taki właśnie jakoś próbujący być paranoiczny wstęp. suchy utwór. punktuje tutaj tylko momentami wokal i ten taki zmodyfikowany głos. to jest dobre. nawet fajne solo. no i do paranoi nie pasuje mi ten akustyk. jak paranoja to paranoja a nie..
4. 'Warmageddon' - walocowaty poczatek jest spoko, tylko nie za bardzo kumam, o co w tym chodzi. klasycznie grają, ok. szkoda tylko, że nic z tego nie wynika. wokalnie strasznie wtórnie, ale jednak z przytupem. ciekawe, bo nudne, ale porywające jednak. dziwne to, ale właśnie takie mam odczucie. solówka z dupy urwana niestety. taka rytmiczna zabawa, która się pojawia jest ogólnie ok, ale nie może zbytnio zainteresować, bo nic w tym ciekawego.
5. 'Enemy Ghost' - początek fatalny. znowu kiepski i bez pomysłu zaśpiewany tekst. niestety taka forma się ciągnie. dobre to takie klikanie w tle, ładnie wypada i pasuje. solówka wchodzi ładnie do kompozycji i jest przyjemna. jednak całościowo duży minus dla albumu.
6. 'Rough' - dobrze bujoskacze riff z wokalem. chwyta definitywnie. mało udziwnień, tylko takie dobre jumpdafakapowe granko. to jest ok! miłe zakończenie też jest, ładnie wkomponowane. plusik zdecydowany, chociaż nie wiem, czy zapadnie w pamięć.
7. 'Fall of Cycophants' - dobrze skonstuowane piosnekarstwo. nie narzekam. po schematycznym poczatku nadchodzi autentycznie wyśmienita część rytmiczno-melodyjna. jeden z definitywnie najlepszych momentów albumu, któremu tylko na korzyść działa kolejna już świetna klasyczna solówka. potem wraca początek utworu znów, więc nic ciekawego, ale też nic złego. zakończenie niby ciekawe, ale urwało się z dupy i nie pasuje. cała ocena bardzo pozytywna jednak.
8. 'Doom' - bolesny pocżątek. strasznie oklepany. kompletny niewypał, jak chodzi o pomysł. bardzo dobre wykoanie jednak może sprawić, że porwie na chwilę ten numer. no i nie wiem, co się ze mną dzieje, ale jest tu kolejna solówka, która mi siada. nie kocham jej, ale zawsze mnie sola wkurzały strasznie, tu znowu nie razi. dobre zwolnienie z tym rege. znowu dwuznaczny utwór, bo jednak chwyta się go, ale ma się tę świadomość, że nic wielkiego się tu nie dzieje.
9. 'For Those About to Rot' - pomysłowy i miły dla ucha początek. bardzo pomysłowy nawet. rytmika bardzo dobra w tej kompozycji wypada. dobrze jest wyważone. takie do tańca wstaweczki świetnie tu działają. zdecydowanie jeden z najciekawszych kawałków. bardzo przemyślany mam wrażenie. umiejętnie wrzucone typowe nawalanki, które jednak zostają w cieni ciekawszych pomysłów, jakie pojawiają się w tym numerze. solówka koszmarna jednak, w odróżnieniu od innych. dobrze w pewnym momencie przychodzi tu walec, który zdecydowanie pasuje do kilmatu. ładne zakończnie. utwór zdecydowanie porywa i jest bardzo dobrze.
10. 'Touching the Void' - walec jedzie jedzie jedzie.. nawet fajnie jedzie, ale za długo zdecydowanie. dojeżdża w końcu jednak i jest rewelacyjnie. no.. najelpszy moment albumu! przerąbany. pomysłowy strasznie utwór. świetnie to się rozkręca. gydby nie przesadzony, jak chodzi o długość początek to byłbym zachwycony. dużo pomysłów świetnie ze sobą sprzężonych. to jest właśnie to, o co w ogóle w muzyce chodzi. rewelacja. jestem zachwycony. świetnie zagrane.
11. 'Soulfly VI' - fajne w tych utworach jest to, że są bardzo różne i ogólnie uciekają od metalu. ten nowy jest ładnie zagrany. mało w tym pomysłu jednak. grunt, że słucha się tego miło bardzo, a chyba o to w tym chodzi. bez przesady - nie będę instrumentalnym utworom tego zespołu za wiele przypisywał.
ogólnie:
mocno dwuznacznie, co chyba widać w poszczególnych opisach. czasami coś wejdzie, spodoba się, ale wypada szybko drugim uchem. są rewelacyjne momenty, jest dużo pomysłów, lepiej lub gorzej sprzężonych. czuć klasykę, nie ma w tym świeżości. jednak wspomniana klasyka jest na bardzo wysokim poziomie. szczególnie dobre solówki, których ogólnie nie trawię. tutaj bardzo dobrze są i wykonane, i wplecione. poza jakimiś tam wyjątkami. wrażenie mam, że to nie jest jakiś wielki album, ale jednak mnie pozytywnie zaskoczył. nie męczyło słuchanie go. siłą rzeczy porównam też do 'Inflikted', które w ogóle do pięt nie sięga 'Conquer'. CC nagrało album denny z każdej strony, Soulfly płytę nierówną trochę, ale pomysłową w swojej wtórności, jeżeli ktoś wie, o co mi chodzi.
1. 'Blood Fire War Hate' - genialny początek. wspaniały. z klasyki pewnej czerpie, tylko tytuł mi wypadł. potem dalej jest fajnie, tak rwie piosenka. dalej w sumie nie tak schematycznie, jak myślałem. te wokale i łupanka dobrze zważone. przerywane riffem. tylko jednak za często się zapętla. no i śpiewanie tytułu, jednak inne niż myślałem, że będzie. więc nie wiem, czy ciekawe, ale dla mnie napewno fajne, bo liczyłem się z lipą wielką. potem ta rytmiczna część mnie bierze bardzo. wokalnie jest świetna! dawno tak świeżego wokalu Cavalery nie słyszałem. świetne. super utwór!!
2. 'Unleash' - słychać tu Soulfly. tylko ten piskowy motyw gitarowy do mnie nie trafia jakoś. zbyt troszkę przekombinowana nutka tutaj jest. chociaż może to i dobrze? mają faceti umijętności trochę i mimo tej różnorodności trzyma się to kupy. chociaż w pewnym momencie mam tej piosenki już dość. nudzi mnie.
3. 'Paranoia' - taki właśnie jakoś próbujący być paranoiczny wstęp. suchy utwór. punktuje tutaj tylko momentami wokal i ten taki zmodyfikowany głos. to jest dobre. nawet fajne solo. no i do paranoi nie pasuje mi ten akustyk. jak paranoja to paranoja a nie..
4. 'Warmageddon' - walocowaty poczatek jest spoko, tylko nie za bardzo kumam, o co w tym chodzi. klasycznie grają, ok. szkoda tylko, że nic z tego nie wynika. wokalnie strasznie wtórnie, ale jednak z przytupem. ciekawe, bo nudne, ale porywające jednak. dziwne to, ale właśnie takie mam odczucie. solówka z dupy urwana niestety. taka rytmiczna zabawa, która się pojawia jest ogólnie ok, ale nie może zbytnio zainteresować, bo nic w tym ciekawego.
5. 'Enemy Ghost' - początek fatalny. znowu kiepski i bez pomysłu zaśpiewany tekst. niestety taka forma się ciągnie. dobre to takie klikanie w tle, ładnie wypada i pasuje. solówka wchodzi ładnie do kompozycji i jest przyjemna. jednak całościowo duży minus dla albumu.
6. 'Rough' - dobrze bujoskacze riff z wokalem. chwyta definitywnie. mało udziwnień, tylko takie dobre jumpdafakapowe granko. to jest ok! miłe zakończenie też jest, ładnie wkomponowane. plusik zdecydowany, chociaż nie wiem, czy zapadnie w pamięć.
7. 'Fall of Cycophants' - dobrze skonstuowane piosnekarstwo. nie narzekam. po schematycznym poczatku nadchodzi autentycznie wyśmienita część rytmiczno-melodyjna. jeden z definitywnie najlepszych momentów albumu, któremu tylko na korzyść działa kolejna już świetna klasyczna solówka. potem wraca początek utworu znów, więc nic ciekawego, ale też nic złego. zakończenie niby ciekawe, ale urwało się z dupy i nie pasuje. cała ocena bardzo pozytywna jednak.
8. 'Doom' - bolesny pocżątek. strasznie oklepany. kompletny niewypał, jak chodzi o pomysł. bardzo dobre wykoanie jednak może sprawić, że porwie na chwilę ten numer. no i nie wiem, co się ze mną dzieje, ale jest tu kolejna solówka, która mi siada. nie kocham jej, ale zawsze mnie sola wkurzały strasznie, tu znowu nie razi. dobre zwolnienie z tym rege. znowu dwuznaczny utwór, bo jednak chwyta się go, ale ma się tę świadomość, że nic wielkiego się tu nie dzieje.
9. 'For Those About to Rot' - pomysłowy i miły dla ucha początek. bardzo pomysłowy nawet. rytmika bardzo dobra w tej kompozycji wypada. dobrze jest wyważone. takie do tańca wstaweczki świetnie tu działają. zdecydowanie jeden z najciekawszych kawałków. bardzo przemyślany mam wrażenie. umiejętnie wrzucone typowe nawalanki, które jednak zostają w cieni ciekawszych pomysłów, jakie pojawiają się w tym numerze. solówka koszmarna jednak, w odróżnieniu od innych. dobrze w pewnym momencie przychodzi tu walec, który zdecydowanie pasuje do kilmatu. ładne zakończnie. utwór zdecydowanie porywa i jest bardzo dobrze.
10. 'Touching the Void' - walec jedzie jedzie jedzie.. nawet fajnie jedzie, ale za długo zdecydowanie. dojeżdża w końcu jednak i jest rewelacyjnie. no.. najelpszy moment albumu! przerąbany. pomysłowy strasznie utwór. świetnie to się rozkręca. gydby nie przesadzony, jak chodzi o długość początek to byłbym zachwycony. dużo pomysłów świetnie ze sobą sprzężonych. to jest właśnie to, o co w ogóle w muzyce chodzi. rewelacja. jestem zachwycony. świetnie zagrane.
11. 'Soulfly VI' - fajne w tych utworach jest to, że są bardzo różne i ogólnie uciekają od metalu. ten nowy jest ładnie zagrany. mało w tym pomysłu jednak. grunt, że słucha się tego miło bardzo, a chyba o to w tym chodzi. bez przesady - nie będę instrumentalnym utworom tego zespołu za wiele przypisywał.
ogólnie:
mocno dwuznacznie, co chyba widać w poszczególnych opisach. czasami coś wejdzie, spodoba się, ale wypada szybko drugim uchem. są rewelacyjne momenty, jest dużo pomysłów, lepiej lub gorzej sprzężonych. czuć klasykę, nie ma w tym świeżości. jednak wspomniana klasyka jest na bardzo wysokim poziomie. szczególnie dobre solówki, których ogólnie nie trawię. tutaj bardzo dobrze są i wykonane, i wplecione. poza jakimiś tam wyjątkami. wrażenie mam, że to nie jest jakiś wielki album, ale jednak mnie pozytywnie zaskoczył. nie męczyło słuchanie go. siłą rzeczy porównam też do 'Inflikted', które w ogóle do pięt nie sięga 'Conquer'. CC nagrało album denny z każdej strony, Soulfly płytę nierówną trochę, ale pomysłową w swojej wtórności, jeżeli ktoś wie, o co mi chodzi.
Re: Soulfly
moge prosic o linka? Dzięki z góry:)
Re: Soulfly
is it worth it?
Ostatnio zmieniony ndz lip 20, 2008 11:42 am przez Szajba, łącznie zmieniany 1 raz.
już nie mam tu najwięcej postów

- panzerschreck
- -#Lord of the flies

- Posty: 3329
- Rejestracja: pn gru 24, 2007 12:22 am
- Skąd: Gło/Wro
Re: Soulfly
Co to znaczy?Szajba pisze:is is worth it?
Nicotine-Valium-Vicodine-Marijuana-Ecstasy and Alcohol
- panzerschreck
- -#Lord of the flies

- Posty: 3329
- Rejestracja: pn gru 24, 2007 12:22 am
- Skąd: Gło/Wro
Re: Soulfly
Ale to chyba tak też nie będzieSzajba pisze:is it worth it?
Nicotine-Valium-Vicodine-Marijuana-Ecstasy and Alcohol
- panzerschreck
- -#Lord of the flies

- Posty: 3329
- Rejestracja: pn gru 24, 2007 12:22 am
- Skąd: Gło/Wro
Re: Soulfly
Myślałem, że is this worth it
ale Ty się lepiej znasz, ja miałem rok przerwy z angolem, więc pewnie amsz rację;)
Nicotine-Valium-Vicodine-Marijuana-Ecstasy and Alcohol
- panzerschreck
- -#Lord of the flies

- Posty: 3329
- Rejestracja: pn gru 24, 2007 12:22 am
- Skąd: Gło/Wro