IRON MAIDEN 1980-2006/ A MATTER OF LIFE AND DEATH
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- Nicko McBrain
- -#Long distance runner

- Posty: 862
- Rejestracja: pt maja 01, 2009 2:15 pm
- Skąd: Katowice
IRON MAIDEN 1980-2006/ A MATTER OF LIFE AND DEATH
W tym temacie piszcie swoje recenzje nt. albumu A MATTER OF LIFE AND DEATH
Re: IRON MAIDEN 1980-2006/ A MATTER OF LIFE AND DEATH
dokładnie tak jest :-)
Jazz is not dead, it just smells funny.
- Man on the Edge
- -#Invader

- Posty: 232
- Rejestracja: śr kwie 16, 2008 6:44 pm
- Skąd: Gangland
Re: IRON MAIDEN 1980-2006/ A MATTER OF LIFE AND DEATH
Czemu tak wysokoTobink pisze:2/10
Re: IRON MAIDEN 1980-2006/ A MATTER OF LIFE AND DEATH
też dobre pytanie:-))
Jazz is not dead, it just smells funny.
Re: IRON MAIDEN 1980-2006/ A MATTER OF LIFE AND DEATH
„Iron Maiden Wielkim Zespołem Jest”.., tą gombrowiczowską formułką pozwolę sobie rozpocząć recenzję albumu, który w ostatnich latach budził niesłabnące emocje!
„A Matter Of Life & Death” został wydany z końcem sierpnia 2006, na fali ogromnego sukcesu trasy światowej z roku poprzedniego. Muzycy złapali pozytywne fluidy i już pod koniec 2005 rozpoczęli wytężoną pracę nad następcą „Dance Of Death”, albumu popularnego lecz nie do końca spełniającego oczekiwania rzeszy fanów grupy…
Pierwsze przecieki z Sarm West Studios (Londyn) wskazywały jednoznacznie, iż będziemy obcować z dziełem o epickim charakterze i wybitnie progresywnej strukturze! Maiden to jak na metal kapela ambitna, dlatego ten zamysł nie dziwił zainteresowanych a w przeszłości taki eksperyment niejednokrotnie zdawał egzamin celująco!
Każdy zorientowany w temacie, zna i słyszał genialne dzieło z 1988 - „Seventh Son…” Gdy w czerwcu 2006 rozpoczęła się właściwa kampania promocyjna, nieliczni mogli przekonać się osobiście o jakości nowej propozycji Maidenów! Na promocyjny singiel wybrano rzecz absolutnie niestandardową. „Reincarnation Of Benjamin Breeg” to progresywna, dość ponura pieśń oparta o siłowe, punktowany przez sekcję riffy. Całość posiada ogromny potencjał emocjonalny i zamyka się w 7miu minutach, 22óch sekundach czasu trwania!
Muzycy nie zgodzili się na jakiekolwiek ‘cięcia’ czasu utworu i zarówno singiel jak i dość standardowy video-clip, oddawały co do nuty charakter studyjnego oryginału! W dzisiejszych czasach, gdzie stacje radiowe traktują promocyjne single jako ekwiwalent reklamowego spotu, to komercyjne samobójstwo. Cóż, gwiazdy pokroju Maiden mogły pozwolić sobie na podobne ekstrawagancje. Ba, wielu fanom kompozycja przypadła do gustu tak bardzo, iż w Skandynawii, Kanadzie, Hiszpanii, Grecji czy na Węgrzech - „Benek” trafił na szczyt zestawień list bestsellerów! Kiedy album „AMOLAD” zagościł na sklepowych półkach a zdjęcia formacji znalazły się na coverach najważniejszych magazynów, fani otrzymali 10 kompozycji o łącznym czasie 72 minut, najdłuższym w karierze Irons!
Otwierający całość „Different World”, drugi singiel, zachowuje wszelkie cechy standardowego hitu Iron Maiden, typowego otwieracza. Dynamiczna praca sekcji, śpiewny refren i najkrótszy czas na krążku. Poprawny, niczym nie wyróżniający się singlowy song, zrobili takich wiele. Pozory zachowawczości mogły mylić! „These Colours Don’t Run” rozwija się z lirycznego intra ku ostrej szwoleżerce gitar, bazującej na celtyckiej linii melodycznej. Uwagę zwraca tekst, będący hołdem dla wojsk państw walczących na obczyźnie.
Maiden już wielokrotnie w przeszłości zdradzali tendencje do podejmowania tematyki militarno- patriotycznej, jednak w świetle historii najnowszej, ta deklaracja wydaje się być aktualną jak nigdy! Koleje kompozycje w warstwie lirycznej w zaangażowany sposób nawiązują do tematyki światopoglądowej i sporów religijnych. „Brighter Than A 1000 Suns”, zdecydowanie jeden z najciekawszych na krążku tematów, podejmuje próbę moralnej oceny wynalazców bomby atomowej, skłania do refleksji nad wizją cywilizacji ery atomu. Upiornej wizji nuklearnej zagłady, partneruje pełna dramaturgii muzyka, niesamowicie ciężki (jak na ten band) riff wręcz powala, mamy świadectwo mistrzostwa świata w kreowaniu dramaturgii i atmosfery, tak to zdecydowanie jedno z arcydzieł Iron Maiden a dalej wcale nie jest mniej frapująco….
Przebojowy „Pilgrim” ma w części instrumentalnej coś z gitarowej szarży znanej z „Powerslave” a podniosły, wręcz filmowy „The Longest Day” STANOWI KOLEJNY DOWOD NA TEATRALNE ZDOLNOŚCI NARRACYJNE Dickinsona, jak ten człowiek to robi, przecież w sumie taki patent jest ograny przez grupę do bólu a ciągle frapuje!? Na płycie znalazło się miejsce na klasycznej balladę, oczywiście nie pozbawioną smaku- „Out Of The Shadows” ma wszelkie cechy podobnych kompozycji z solowych CD Dickinsona, jest tu miejsce na akustyczne kanto a’la Jethro Tull, oczywiście proporcje stylistyczne pozostały wciąż w kanonach hard rocka! „For The Greater Good Of God”, powiem szczerze, mój osobisty faworyt, czegóż tu nie ma! Liryzm, dramatyzm, patos, orkiestracja, żonglerka nastrojów i ten wieloznaczny tekst.
Ciekawe co pomyślałby Osama Bin Laden po wysłuchaniu tej kompozycji? Kolejne, dwie ostatnie, „Lord Of Light” i „Legacy” to już wyższa szkoła jazdy. Powiem tak, jeśli obca jest wam twórczość wczesnego Genesis czy King Crimson, nie zaakceptujecie tego stuffu!!! Tu nie są istotne podziały gatunkowe, że o zachowawczości aranżacyjnej nie wspomnę. TU GŁOS MA SZTUKA W CZYSTEJ FORMIE, mistrzostwo łamane geniuszem, wsparte wirtuozerią i najlepszymi wzorcami sięgającymi harmonii kompozycji klasycznej! W metalu nie wielu jest i było artystów ocierających się o sztukę w stopniu właściwym Maiden!
Akustyczne interludium tkane przez tercet Smith/Murray/Gers przed właściwym wątkiem „Legacy” powinno się zamiścić na krążku demonstracyjnym w konserwatorium, oceńcie sami! Wielkie dzieło, album wzbudził olbrzymie emocje jednakże całościowa ocena była jednoznacznie pozytywna i dziś „AMOLAD” zalicza się w poczet klasycznych dokonań Maiden! W sukurs GIGANTYCZNY sukces rynkowy, największy od 1988, album wszędzie trafił do Top 3 i Top 5 list bestsellerów, plasując się z biegiem czasu w 20tu państwach na #1!!! Jedynie w USA i Oceanii, była to „tylko” Top 10…
Warto docenić brzmienie całości, niezwykle organiczne i żywe, nie podbite masteringiem, ten album to zdecydowanie najlepsza praca Kevina Shirleya. Posłuchajcie i konesujcie się, AMEN !
Ocena: 5/5
„A Matter Of Life & Death” został wydany z końcem sierpnia 2006, na fali ogromnego sukcesu trasy światowej z roku poprzedniego. Muzycy złapali pozytywne fluidy i już pod koniec 2005 rozpoczęli wytężoną pracę nad następcą „Dance Of Death”, albumu popularnego lecz nie do końca spełniającego oczekiwania rzeszy fanów grupy…
Pierwsze przecieki z Sarm West Studios (Londyn) wskazywały jednoznacznie, iż będziemy obcować z dziełem o epickim charakterze i wybitnie progresywnej strukturze! Maiden to jak na metal kapela ambitna, dlatego ten zamysł nie dziwił zainteresowanych a w przeszłości taki eksperyment niejednokrotnie zdawał egzamin celująco!
Każdy zorientowany w temacie, zna i słyszał genialne dzieło z 1988 - „Seventh Son…” Gdy w czerwcu 2006 rozpoczęła się właściwa kampania promocyjna, nieliczni mogli przekonać się osobiście o jakości nowej propozycji Maidenów! Na promocyjny singiel wybrano rzecz absolutnie niestandardową. „Reincarnation Of Benjamin Breeg” to progresywna, dość ponura pieśń oparta o siłowe, punktowany przez sekcję riffy. Całość posiada ogromny potencjał emocjonalny i zamyka się w 7miu minutach, 22óch sekundach czasu trwania!
Muzycy nie zgodzili się na jakiekolwiek ‘cięcia’ czasu utworu i zarówno singiel jak i dość standardowy video-clip, oddawały co do nuty charakter studyjnego oryginału! W dzisiejszych czasach, gdzie stacje radiowe traktują promocyjne single jako ekwiwalent reklamowego spotu, to komercyjne samobójstwo. Cóż, gwiazdy pokroju Maiden mogły pozwolić sobie na podobne ekstrawagancje. Ba, wielu fanom kompozycja przypadła do gustu tak bardzo, iż w Skandynawii, Kanadzie, Hiszpanii, Grecji czy na Węgrzech - „Benek” trafił na szczyt zestawień list bestsellerów! Kiedy album „AMOLAD” zagościł na sklepowych półkach a zdjęcia formacji znalazły się na coverach najważniejszych magazynów, fani otrzymali 10 kompozycji o łącznym czasie 72 minut, najdłuższym w karierze Irons!
Otwierający całość „Different World”, drugi singiel, zachowuje wszelkie cechy standardowego hitu Iron Maiden, typowego otwieracza. Dynamiczna praca sekcji, śpiewny refren i najkrótszy czas na krążku. Poprawny, niczym nie wyróżniający się singlowy song, zrobili takich wiele. Pozory zachowawczości mogły mylić! „These Colours Don’t Run” rozwija się z lirycznego intra ku ostrej szwoleżerce gitar, bazującej na celtyckiej linii melodycznej. Uwagę zwraca tekst, będący hołdem dla wojsk państw walczących na obczyźnie.
Maiden już wielokrotnie w przeszłości zdradzali tendencje do podejmowania tematyki militarno- patriotycznej, jednak w świetle historii najnowszej, ta deklaracja wydaje się być aktualną jak nigdy! Koleje kompozycje w warstwie lirycznej w zaangażowany sposób nawiązują do tematyki światopoglądowej i sporów religijnych. „Brighter Than A 1000 Suns”, zdecydowanie jeden z najciekawszych na krążku tematów, podejmuje próbę moralnej oceny wynalazców bomby atomowej, skłania do refleksji nad wizją cywilizacji ery atomu. Upiornej wizji nuklearnej zagłady, partneruje pełna dramaturgii muzyka, niesamowicie ciężki (jak na ten band) riff wręcz powala, mamy świadectwo mistrzostwa świata w kreowaniu dramaturgii i atmosfery, tak to zdecydowanie jedno z arcydzieł Iron Maiden a dalej wcale nie jest mniej frapująco….
Przebojowy „Pilgrim” ma w części instrumentalnej coś z gitarowej szarży znanej z „Powerslave” a podniosły, wręcz filmowy „The Longest Day” STANOWI KOLEJNY DOWOD NA TEATRALNE ZDOLNOŚCI NARRACYJNE Dickinsona, jak ten człowiek to robi, przecież w sumie taki patent jest ograny przez grupę do bólu a ciągle frapuje!? Na płycie znalazło się miejsce na klasycznej balladę, oczywiście nie pozbawioną smaku- „Out Of The Shadows” ma wszelkie cechy podobnych kompozycji z solowych CD Dickinsona, jest tu miejsce na akustyczne kanto a’la Jethro Tull, oczywiście proporcje stylistyczne pozostały wciąż w kanonach hard rocka! „For The Greater Good Of God”, powiem szczerze, mój osobisty faworyt, czegóż tu nie ma! Liryzm, dramatyzm, patos, orkiestracja, żonglerka nastrojów i ten wieloznaczny tekst.
Ciekawe co pomyślałby Osama Bin Laden po wysłuchaniu tej kompozycji? Kolejne, dwie ostatnie, „Lord Of Light” i „Legacy” to już wyższa szkoła jazdy. Powiem tak, jeśli obca jest wam twórczość wczesnego Genesis czy King Crimson, nie zaakceptujecie tego stuffu!!! Tu nie są istotne podziały gatunkowe, że o zachowawczości aranżacyjnej nie wspomnę. TU GŁOS MA SZTUKA W CZYSTEJ FORMIE, mistrzostwo łamane geniuszem, wsparte wirtuozerią i najlepszymi wzorcami sięgającymi harmonii kompozycji klasycznej! W metalu nie wielu jest i było artystów ocierających się o sztukę w stopniu właściwym Maiden!
Akustyczne interludium tkane przez tercet Smith/Murray/Gers przed właściwym wątkiem „Legacy” powinno się zamiścić na krążku demonstracyjnym w konserwatorium, oceńcie sami! Wielkie dzieło, album wzbudził olbrzymie emocje jednakże całościowa ocena była jednoznacznie pozytywna i dziś „AMOLAD” zalicza się w poczet klasycznych dokonań Maiden! W sukurs GIGANTYCZNY sukces rynkowy, największy od 1988, album wszędzie trafił do Top 3 i Top 5 list bestsellerów, plasując się z biegiem czasu w 20tu państwach na #1!!! Jedynie w USA i Oceanii, była to „tylko” Top 10…
Warto docenić brzmienie całości, niezwykle organiczne i żywe, nie podbite masteringiem, ten album to zdecydowanie najlepsza praca Kevina Shirleya. Posłuchajcie i konesujcie się, AMEN !
Ocena: 5/5
Re: IRON MAIDEN 1980-2006/ A MATTER OF LIFE AND DEATH
Do tej płyty zachowałem największy sentyment...Przed październikiem 2008 byłem zwykłym szaraczkiem, słuchającym gniotów typu metallica, deep purple itp...nigdy nie zapomnę tamtego dreszczyku emocji, gdy pierwszy raz usłyszałem ironów. Do grudnia 2009, gdy koledzy namówili mnie do założenia konta na last.fm słuchałem tylko i wyłącznie dziewicy.
Pierwszy utwór, w przeciwieństwie do powszechnej opinii od raźu mi się spodobał, a nawet więcej-stanowi dla mnie ws paniały wstęp do płyty. Wszystkie kolejne utwory stoją na równie wielkim poziomie, z wyjątkiem czterech ostatnich która o dziwo są jeszcze lepsze! Legacy, co ważne napisana, przez naszego półrodaka, podobnie jak different world też różni się od pozostałych, co szczególnie dodaje jej klimatu.
Kończąc płyta jest świetna, pełna rozmaitych solówek i świetnego wokalu Bruca. Bardzo poz ytywnie wryróżnia się wś ród innych albumów. Zaóważyłem też, że o ile piosenki z innych albumów lubię słuchać pojedyńczo, te z a matter... zawsze słucham razem. Wszystkie się uzupełniają, tworząc piękną kompozycję.
10/10
Pierwszy utwór, w przeciwieństwie do powszechnej opinii od raźu mi się spodobał, a nawet więcej-stanowi dla mnie ws paniały wstęp do płyty. Wszystkie kolejne utwory stoją na równie wielkim poziomie, z wyjątkiem czterech ostatnich która o dziwo są jeszcze lepsze! Legacy, co ważne napisana, przez naszego półrodaka, podobnie jak different world też różni się od pozostałych, co szczególnie dodaje jej klimatu.
Kończąc płyta jest świetna, pełna rozmaitych solówek i świetnego wokalu Bruca. Bardzo poz ytywnie wryróżnia się wś ród innych albumów. Zaóważyłem też, że o ile piosenki z innych albumów lubię słuchać pojedyńczo, te z a matter... zawsze słucham razem. Wszystkie się uzupełniają, tworząc piękną kompozycję.
10/10
Re: IRON MAIDEN 1980-2006/ A MATTER OF LIFE AND DEATH
9.5/10
Za co kocham AMOLAD? Za Legacy, These coulors don't run, Brighter than a thousend suns, Reinkarnation of BB.
Za co kocham AMOLAD? Za Legacy, These coulors don't run, Brighter than a thousend suns, Reinkarnation of BB.
-
EnergyIronMaide
- -#Prowler

- Posty: 1
- Rejestracja: śr lip 21, 2010 2:18 pm
- Skąd: Bratoszewice/Łódz
Re: IRON MAIDEN 1980-2006/ A MATTER OF LIFE AND DEATH
Ja tam slucham od niedawan ironow moze rok i nie slucham innych zespolow a najfajneisz dla mnie singiel to dance of death albo brave new world
Re: IRON MAIDEN 1980-2006/ A MATTER OF LIFE AND DEATH
Przegenialna płyta, ale bardzo trudna do słuchania. Jest strasznie toporna, trzeba się dokładnie w szczegóły wsłuchać, żeby dotrzeć do tej całej progresji, która właśnie w nich się ujawnia (np gra Nicko w Kolorkach, wielowarstwowe harmonie gitarowe w Out of the Shadows). Praktycznie każdy utwór ma coś co zapada w pamięć, nie ma wypełniaczy. Bezapelacyjnie 10/10.
Re: IRON MAIDEN 1980-2006/ A MATTER OF LIFE AND DEATH
holy cowttomasz pisze:Przed październikiem 2008 byłem zwykłym szaraczkiem, słuchającym gniotów typu metallica, deep purple itp...
-
Deleted User 357
Re: IRON MAIDEN 1980-2006/ A MATTER OF LIFE AND DEATH
Na szczęście posłuchał cudownego AMOLAD i już nie słucha tamtego shitu. Brawa za obywatelską postawę!S1MON pisze:holy cow
Re: IRON MAIDEN 1980-2006/ A MATTER OF LIFE AND DEATH
Szanuję obydwa zespoły, a w szczególności purpli, ale w porównaniu do maiden wszyscy wypadają blado 
Re: IRON MAIDEN 1980-2006/ A MATTER OF LIFE AND DEATH
Purple to jeden z najważniejszych zespołów historii muzyki i na pewno nie wypadają blado nawet przy Ironach. Swoją drogą to chyba jedyne dwa zespoły ze starej gwardii, które cały czas trzymają wysoki poziom.
Re: IRON MAIDEN 1980-2006/ A MATTER OF LIFE AND DEATH
Przecież powszechnie wiadomo, że Purple skończyli się na Kill a Mol 
Re: IRON MAIDEN 1980-2006/ A MATTER OF LIFE AND DEATH
A Matter of Life and Death to dla mnie świetny album, wielu uważa go za jeden z gorszych ale mnie akurat w ucho wpadł, każdy utwór coś w sobie ma ciekawego, czego można słuchać godzinami i się nie znudzić
Re: IRON MAIDEN 1980-2006/ A MATTER OF LIFE AND DEATH
Tylko te wszystkie ciekawe motywy są pochowane po dziurach i trzeba naprawdę kilkunastu przesłuchań, żeby do nich dotrzeć i w pełni docenić tą płytę 


