Motorhead - Europa 2009
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Motorhead - Europa 2009
Ok, krótka relacja.
Przed koncertem sobie parę dni pochlaliśmy w Katowicach, w dniu koncertu było gorąco jak penis, dojazd upierdliwy bo parę przesiadek. Z ciekawych akcji było to, że puściłem siedząc na ziemi takiego kacpierda, że poleciała mi rzadka sraka w majtki, co było dość zabawne, ale potem uciążliwe dla reszty przedziału już w pociągu (bo w tej temperaturze nawet po wyrzuceniu gaci bardzo to śmierdziało i w sumie dalej śmierdzą te spodnie). Tak czy owak, na peronie 2 w Cieszynie czeskim możecie szukać spuźcizny po mnie, jaką jest ślad po kupie.
Na miejscu w Brnie standardowe zakupy, czyli najtańsza wóda w ilościach optymalnych i wziąłem się za kupowanie taniej biletów. Udało MI się kupić 4 po 300 koron (nominalna cena to 1000 koron, ale nikt z nas nawet takiej kasy nie posiadał). Więc dość sympatycznie, i tu nastąpiła najgorsza rzecz na świecie. Wg rozpiski Motorhead miał zacząć o 20:30, a zaczął o 20:00 co spowodowało to, że przepadło nam 30 minut które mieliśmy spożytkować na wypicie kolejnej butelki NORDIC ICE Vodki. No i nie widziałem momentu wejścia na scenę Lemmy'ego i spółki.
Po wejściu na teren leciał już Iron Fist, wszystko spoko, nawet trafiłem na kołeczko gdzie mogłem szaleć z innnymi Polakami i paroma spoko Czechami, spociłem się jak pies, przez co po Rock Out musiałem poleżeć parę minut na ziemi, ale akurat było solo na perkusji Mikkeya, które zawsze jest takie samo, więc niewiele straciłem. Ogólnie koncert bardzo głośny, zero niespodzianek na scenie i ogólnie mega poprawnie i fajniutko. Na koniec oczywiście "Overkill" i koncert przechodzi do historii.
Po koncercie piliśmy wódkę pić, Rosinova czy coś, jeszcze tańsza niż Nordic Ice. 6h czekania na pociąg na dworzu i tak na 20 dojechałem do Warszawy.
Było ultra dobrze, buziaksy dla mikiego i Tobinka i Radzia z którymi to na tym koncercie byłem :*
set Motorhead z głowy, i też pewien nie jestem wszystkiego, i kolejność pokićkana:
Iron Fist
Stay Clean
In The Name Of Tragedy
Rock Out
Another Perfect Day
Be My Baby
Metropolis
Just 'Cos You Got The Power'
Going To Brazil
Killed By Death (bez dupeczek na scenie : /)
Over The Top
1000 names of god
I got mine
Whorehouse Blues
Ace Of Spades
Overkill
Przed koncertem sobie parę dni pochlaliśmy w Katowicach, w dniu koncertu było gorąco jak penis, dojazd upierdliwy bo parę przesiadek. Z ciekawych akcji było to, że puściłem siedząc na ziemi takiego kacpierda, że poleciała mi rzadka sraka w majtki, co było dość zabawne, ale potem uciążliwe dla reszty przedziału już w pociągu (bo w tej temperaturze nawet po wyrzuceniu gaci bardzo to śmierdziało i w sumie dalej śmierdzą te spodnie). Tak czy owak, na peronie 2 w Cieszynie czeskim możecie szukać spuźcizny po mnie, jaką jest ślad po kupie.
Na miejscu w Brnie standardowe zakupy, czyli najtańsza wóda w ilościach optymalnych i wziąłem się za kupowanie taniej biletów. Udało MI się kupić 4 po 300 koron (nominalna cena to 1000 koron, ale nikt z nas nawet takiej kasy nie posiadał). Więc dość sympatycznie, i tu nastąpiła najgorsza rzecz na świecie. Wg rozpiski Motorhead miał zacząć o 20:30, a zaczął o 20:00 co spowodowało to, że przepadło nam 30 minut które mieliśmy spożytkować na wypicie kolejnej butelki NORDIC ICE Vodki. No i nie widziałem momentu wejścia na scenę Lemmy'ego i spółki.
Po wejściu na teren leciał już Iron Fist, wszystko spoko, nawet trafiłem na kołeczko gdzie mogłem szaleć z innnymi Polakami i paroma spoko Czechami, spociłem się jak pies, przez co po Rock Out musiałem poleżeć parę minut na ziemi, ale akurat było solo na perkusji Mikkeya, które zawsze jest takie samo, więc niewiele straciłem. Ogólnie koncert bardzo głośny, zero niespodzianek na scenie i ogólnie mega poprawnie i fajniutko. Na koniec oczywiście "Overkill" i koncert przechodzi do historii.
Po koncercie piliśmy wódkę pić, Rosinova czy coś, jeszcze tańsza niż Nordic Ice. 6h czekania na pociąg na dworzu i tak na 20 dojechałem do Warszawy.
Było ultra dobrze, buziaksy dla mikiego i Tobinka i Radzia z którymi to na tym koncercie byłem :*
set Motorhead z głowy, i też pewien nie jestem wszystkiego, i kolejność pokićkana:
Iron Fist
Stay Clean
In The Name Of Tragedy
Rock Out
Another Perfect Day
Be My Baby
Metropolis
Just 'Cos You Got The Power'
Going To Brazil
Killed By Death (bez dupeczek na scenie : /)
Over The Top
1000 names of god
I got mine
Whorehouse Blues
Ace Of Spades
Overkill
Re: Motorhead - Europa 2009
czy koncerty w Niemczech są na supporcie z Thin Lizzy i Black Stone Cherry? czy ja dobrze widzę?? :O
-
El Dorado
Re: Motorhead - Europa 2009
Ja jestem na etapie szukania tanich lotów na ten tour wiec moze kilka gigów zaliczy sie
Re: Motorhead - Europa 2009
22/07/2009 - MOTORHEAD, Shaka Ponk - Six-Fours les Plages @ Ile Du Gaou, FRA
Najpierw nieco o dojeździe i samym pobycie we Francji. Wyhaczyłem tani lot z Warszawy do Paryża, gdzie to poleciałem już 20. lipca. Oczywiście nie stać mnie było na żadne eksluzywne rzeczy jak hotel czy kemping, więc noc postanowiłem spędzić śpiąc na trawie pod wieżą Eiffela. Każdemu ten pomysł polecam. Do 2-3 jest tam jeszcze masa ludzi pijących piwko/winko/wódeczkę, głównie turyści i/lub młodzież. Noc przebiegła spokojnie, jak poszedłem spać o 24, tak na luzie spałem do 7 i nawet policja mnie nie budziła!
Dzień później nieco pozwiedzałem to pokićkane miasto, które chyba nie wie co to jest sklep. Same restauracje dookoła. Popołudniu wyruszyłem TGV 1. klasą do Marsylii (800 km w 3h \m/). Po podróży takim luksusem, chyba już nigdy nie powiem dobrego słowa na PKP. Jedyną rzeczą, którą PKP przewyższa TGV jest obecność przedziałów, no ale penis w to. W Marsylii było pełno Arabusów i małp, spotkać normalnego białego Francuza to sztuka tam niemała : - 0 Bałem się ich, więc na nocleg wybrałem krzaki na wzgórzu katedry Notre Dame, gdzie trochę pod górę musiałem zasuwać i się spocić. Noc ciężka, bo co godzinę się zsuwałem o parenaście-paredziesiąt cm i się budziłem, bo było za stromo : - /
Następny dzień był już dniem koncertu, więc pojechałem do Toulonu, skąd mogłem się wybrać do mieściny gdzie był koncert. Toulon bardzo przyjemny, tylko pogoda mordercza, bo w cieniu tego dnia było ponad 30 stopni. W Toulonie wpadł mi w oko bardzo zachęcający szyld jakiejś knajpy:
http://img190.imageshack.us/img190/7830 ... reeee1.jpg
Następnie pojechałem już do Six Fours, w poszukiwaniu miejsca gdzie jest ten koncert. Nie wiedziałem czy chodzi o klub, czy o park, czy o stadion czy o co. Ku mojemu zdziwieniu chodziło o niewielką wyspę, na którą przechodziło się mostem. Bardzo fajny pomysł, dookoła park, drzewa, piasek i takie tam pierdoły. Do godziny 16 pływałem w cieplutkim morzu, gdzie widziałem najbardziej hardkorową rzecz tego wyjazdu. Bardzo dużo kobitek opala się topless na plażach, szkoda że 9/10 to zazwyczaj jakieś stare baby. W pewnym momencie kiedy leżałem sobie na piachu, coś zasłoniło mi słońce. Zobaczyłem gigantyczną dupę jakiegoś babostwora. Podniosłem głowę, a tu nie dość, że babka ważyła z 250kg to miała zespół Downa i jeszcze była topless : - D Żałuję, że nie zrobiłem zdjęcia, ale była za blisko mnie i może by przyuważyła, a wtedy głupia sytuacja by była. Tak czy owak niesiony takimi pięknymi wspomnieniami, udałem się po piwka i polazłem pod wejście na wyspę, gdzie spotkała mnie kolejna niesamowita sprawa. Stoi sobie jakiś brudas, ma plecak z naszywkami, takimi oto:
http://img36.imageshack.us/img36/4258/francereeeee2.jpg
Z początku myślałem, że to jakiś Polak, więc podszedłem i zapytałem czy jest z Polski, ale odpowiedział jakimś francuskim bełkotem, więc porzuciłem rozmowę. Jak widać sława Happysad jest niezmierzona! Potem udało mi się kupić bilet za 15 euro (nominalnie kosztował 40 w dniu koncertu), więc trochę przyoszczędziłem i wbiłem się na koncert. Kiedy wszedłem kończył grać jakiś zespół, a była godzina 21 więc cieszyłem się, że od razu trafiłem na Motorhead. Niestety byłem w błędzie i zaczął dopiero instalować się zespół SHAKA PONK. Nichuja nie wiedziałem co to, ale postanowiłem sobie ich obejrzeć. No i cóż - bardzo pozytywnie było! Goście grają połączenie elektroniki z funkiem i z punkiem, nie wiem jak to dokładnie opisać, ale koncert dali wyśmienity. Jestem pewien, że gdyby ktoś się zajął promowaniem ich to byliby turbo znani na cały świat i może jeszcze będą, czego im życzę. Tu do posłuchania kawałki, które na pewno grali:
http://www.youtube.com/watch?v=KouyI0hYoiI
http://www.youtube.com/watch?v=PQl6wyZezYk
http://www.youtube.com/watch?v=ZUH-Fa5oQ7U
I myspace:
http://www.myspace.com/shakaponk
Gorąco polecam. Swoją drogą są chyba ostro znani we Francji, bo wszyscy równo śpiewali ich teksty i domagali się sromotnie bisów. Nawet najbardziej brudni fani Motorhead, ciekawe, bo w Polsce gdyby coś takiego wstawić przed Motorami, to skończyłoby się porównywalnie jak z SOAD w Spodku. Widać francuskie brudasy są bardziej otwarte na muzę : - ) Grali jako support aż 1h25min. Długo.
Tak czy owak punkt 23:10 na scenę wchodzi Lemmy, standardowe "we are Motorhead, and we play rock'n'roll" i zaczął się rozwał. Każdy koncert Motorhead w zasadzie jest taki sam, więc nic odkrywczego nie napiszę. Warto napisać tylko, że nagłośnienie było GENIALNE, publiczność dobrze nasuwała i złapałem kostki i Phila i Lemmy'ego. Zapowiadając "Going To Brazil" Lemmy wspomniał o Polsce. Po raz pierwszy na koncercie zapisywałem set w czasie jego trwania (pzdr Artur : - )), tak więc ze 100% pewnością, set w kolejności był taki:
Iron Fist
Stay Clean
Be My Baby
Rock Out
Metropolis
Over The Top
One Night Stand
I Got Mine
solo Phila
Thousands Names Of God
Another Perfect Day
In The Name Of Tragedy
Just Coz You Got The Power
Going To Brazil
Killed By Death
Bomber
Whorehouse Blues
Ace Of Spades
Overkill
Niestety Lemmy'ego łapie syndrom Iron Maiden i setlista się niwała nie zmienia od roku praktycznie : - / Tak czy owak było zajebiście, po koncercie spałem na parkingu, bo był akurat przy plaży i mimo że było gorąco, to było sympatycznie bo wiało od wody. Koncert megadobry i raczej ze 2-3 koncerty będę chciał zobaczyć jeszcze pod koniec roku (Paryż, Bruksela, Londyn i jakieś Niemcy może). ROCK OUT!
Najpierw nieco o dojeździe i samym pobycie we Francji. Wyhaczyłem tani lot z Warszawy do Paryża, gdzie to poleciałem już 20. lipca. Oczywiście nie stać mnie było na żadne eksluzywne rzeczy jak hotel czy kemping, więc noc postanowiłem spędzić śpiąc na trawie pod wieżą Eiffela. Każdemu ten pomysł polecam. Do 2-3 jest tam jeszcze masa ludzi pijących piwko/winko/wódeczkę, głównie turyści i/lub młodzież. Noc przebiegła spokojnie, jak poszedłem spać o 24, tak na luzie spałem do 7 i nawet policja mnie nie budziła!
Dzień później nieco pozwiedzałem to pokićkane miasto, które chyba nie wie co to jest sklep. Same restauracje dookoła. Popołudniu wyruszyłem TGV 1. klasą do Marsylii (800 km w 3h \m/). Po podróży takim luksusem, chyba już nigdy nie powiem dobrego słowa na PKP. Jedyną rzeczą, którą PKP przewyższa TGV jest obecność przedziałów, no ale penis w to. W Marsylii było pełno Arabusów i małp, spotkać normalnego białego Francuza to sztuka tam niemała : - 0 Bałem się ich, więc na nocleg wybrałem krzaki na wzgórzu katedry Notre Dame, gdzie trochę pod górę musiałem zasuwać i się spocić. Noc ciężka, bo co godzinę się zsuwałem o parenaście-paredziesiąt cm i się budziłem, bo było za stromo : - /
Następny dzień był już dniem koncertu, więc pojechałem do Toulonu, skąd mogłem się wybrać do mieściny gdzie był koncert. Toulon bardzo przyjemny, tylko pogoda mordercza, bo w cieniu tego dnia było ponad 30 stopni. W Toulonie wpadł mi w oko bardzo zachęcający szyld jakiejś knajpy:
http://img190.imageshack.us/img190/7830 ... reeee1.jpg
Następnie pojechałem już do Six Fours, w poszukiwaniu miejsca gdzie jest ten koncert. Nie wiedziałem czy chodzi o klub, czy o park, czy o stadion czy o co. Ku mojemu zdziwieniu chodziło o niewielką wyspę, na którą przechodziło się mostem. Bardzo fajny pomysł, dookoła park, drzewa, piasek i takie tam pierdoły. Do godziny 16 pływałem w cieplutkim morzu, gdzie widziałem najbardziej hardkorową rzecz tego wyjazdu. Bardzo dużo kobitek opala się topless na plażach, szkoda że 9/10 to zazwyczaj jakieś stare baby. W pewnym momencie kiedy leżałem sobie na piachu, coś zasłoniło mi słońce. Zobaczyłem gigantyczną dupę jakiegoś babostwora. Podniosłem głowę, a tu nie dość, że babka ważyła z 250kg to miała zespół Downa i jeszcze była topless : - D Żałuję, że nie zrobiłem zdjęcia, ale była za blisko mnie i może by przyuważyła, a wtedy głupia sytuacja by była. Tak czy owak niesiony takimi pięknymi wspomnieniami, udałem się po piwka i polazłem pod wejście na wyspę, gdzie spotkała mnie kolejna niesamowita sprawa. Stoi sobie jakiś brudas, ma plecak z naszywkami, takimi oto:
http://img36.imageshack.us/img36/4258/francereeeee2.jpg
Z początku myślałem, że to jakiś Polak, więc podszedłem i zapytałem czy jest z Polski, ale odpowiedział jakimś francuskim bełkotem, więc porzuciłem rozmowę. Jak widać sława Happysad jest niezmierzona! Potem udało mi się kupić bilet za 15 euro (nominalnie kosztował 40 w dniu koncertu), więc trochę przyoszczędziłem i wbiłem się na koncert. Kiedy wszedłem kończył grać jakiś zespół, a była godzina 21 więc cieszyłem się, że od razu trafiłem na Motorhead. Niestety byłem w błędzie i zaczął dopiero instalować się zespół SHAKA PONK. Nichuja nie wiedziałem co to, ale postanowiłem sobie ich obejrzeć. No i cóż - bardzo pozytywnie było! Goście grają połączenie elektroniki z funkiem i z punkiem, nie wiem jak to dokładnie opisać, ale koncert dali wyśmienity. Jestem pewien, że gdyby ktoś się zajął promowaniem ich to byliby turbo znani na cały świat i może jeszcze będą, czego im życzę. Tu do posłuchania kawałki, które na pewno grali:
http://www.youtube.com/watch?v=KouyI0hYoiI
http://www.youtube.com/watch?v=PQl6wyZezYk
http://www.youtube.com/watch?v=ZUH-Fa5oQ7U
I myspace:
http://www.myspace.com/shakaponk
Gorąco polecam. Swoją drogą są chyba ostro znani we Francji, bo wszyscy równo śpiewali ich teksty i domagali się sromotnie bisów. Nawet najbardziej brudni fani Motorhead, ciekawe, bo w Polsce gdyby coś takiego wstawić przed Motorami, to skończyłoby się porównywalnie jak z SOAD w Spodku. Widać francuskie brudasy są bardziej otwarte na muzę : - ) Grali jako support aż 1h25min. Długo.
Tak czy owak punkt 23:10 na scenę wchodzi Lemmy, standardowe "we are Motorhead, and we play rock'n'roll" i zaczął się rozwał. Każdy koncert Motorhead w zasadzie jest taki sam, więc nic odkrywczego nie napiszę. Warto napisać tylko, że nagłośnienie było GENIALNE, publiczność dobrze nasuwała i złapałem kostki i Phila i Lemmy'ego. Zapowiadając "Going To Brazil" Lemmy wspomniał o Polsce. Po raz pierwszy na koncercie zapisywałem set w czasie jego trwania (pzdr Artur : - )), tak więc ze 100% pewnością, set w kolejności był taki:
Iron Fist
Stay Clean
Be My Baby
Rock Out
Metropolis
Over The Top
One Night Stand
I Got Mine
solo Phila
Thousands Names Of God
Another Perfect Day
In The Name Of Tragedy
Just Coz You Got The Power
Going To Brazil
Killed By Death
Bomber
Whorehouse Blues
Ace Of Spades
Overkill
Niestety Lemmy'ego łapie syndrom Iron Maiden i setlista się niwała nie zmienia od roku praktycznie : - / Tak czy owak było zajebiście, po koncercie spałem na parkingu, bo był akurat przy plaży i mimo że było gorąco, to było sympatycznie bo wiało od wody. Koncert megadobry i raczej ze 2-3 koncerty będę chciał zobaczyć jeszcze pod koniec roku (Paryż, Bruksela, Londyn i jakieś Niemcy może). ROCK OUT!
Thin Lizzy się rozpadło :O Dopiero zobaczyłem to :Ocellman pisze:czy koncerty w Niemczech są na supporcie z Thin Lizzy i Black Stone Cherry? czy ja dobrze widzę?? :O
Re: Motorhead - Europa 2009
wszystkie koncerty Thin Lizzy w tym roku odwołane... szkoda, ale i tak się chyba do Berlina wybiorę
edit: nie wiecie może, czy będąc we Frankfurcie kupię przez eventim bilet do Berlina? W Niemczech ten system działa tak jak w Polsce?
edit: nie wiecie może, czy będąc we Frankfurcie kupię przez eventim bilet do Berlina? W Niemczech ten system działa tak jak w Polsce?
Re: Motorhead - Europa 2009
Czym najlepiej wybrać się do Brukseli żeby było jak najtaniej? 2 lata temu jechałem busem i wyszło trochę drogo.
Re: Motorhead - Europa 2009
SamolotemM@ti pisze:Czym najlepiej wybrać się do Brukseli żeby było jak najtaniej? 2 lata temu jechałem busem i wyszło trochę drogo.
Re: Motorhead - Europa 2009
Ano, ostatnio za samolot do Brukseli zapłaciłem 2 zł.herki pisze:SamolotemM@ti pisze:Czym najlepiej wybrać się do Brukseli żeby było jak najtaniej? 2 lata temu jechałem busem i wyszło trochę drogo.
Re: Motorhead - Europa 2009
Ja bym tyle nie dał...
Re: Motorhead - Europa 2009
lol. To co to za linie? 
Re: Motorhead - Europa 2009
Ryanair.
Re: Motorhead - Europa 2009
I jak to wygląda za taką cenę? 
-
El Dorado
Re: Motorhead - Europa 2009
Kupujesz bilet w obie strony przez internet, idziesz na lotnisko, odprawiasz się, wsiadasz do samolotu, lecisz, na lotnisku idziesz do busów albo jakos tam żeby dostać sie do miasta. Droga powrotna taka sama
Re: Motorhead - Europa 2009
O warunki bardziej mi chodziło itp. Ceny fajne, się pomyśli. Szkoda, że z Wawy odlotów nie ma.
Re: Motorhead - Europa 2009
No nie wiem, pierwszy raz widzę przelot za 1 zł. Nie latam samolotami to się nie znam.
Re: Motorhead - Europa 2009
Na 19 linii którymi do tej pory leciałem Ryanair jest zdecydowanie najgorszy jeżeli chodzi o komfort podróży i szeroko pojęty serwis, jest jednocześnie właściwie bezkonkurencyjny jeżeli chodzi o ceny i bardzo punktualny (na moich 19 lotów tylko jeden był opóźniony, znajomy na 160 lotów załapał dwa opóźnienia). Szału nie ma i nie będzie, bo nie taka jest idea tego przewoźnika.M@ti pisze:O warunki bardziej mi chodziło itp.
Re: Motorhead - Europa 2009
Tobink ma z tym problem, po prostu, musisz się pogodzić z tym, że on od urodzenia wiedział o tym wszystkim i teraz ma problem z pomocą dla osoby, która jej potrzebuje. Taki los. Nie jesteś tak fajny.
-
El Dorado
Re: Motorhead - Europa 2009
gon sie leszczu. jak ci cos nie pasuje to wal na priva a nie

