El Dorado - opinie
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: El Dorado - opinie
El Dorado nawet mi się podoba. Jest sympatyczny i daje nadzieję, że będzie lepiej niż na AMOLAD.
Co do brzmienia, to co kto lubi. Mi brzmienie Porcupine na nowej płycie średnio się podoba. Owszem bas jest fajny, ale gitary gadają dziwnie. Ja wolę brzmienie w stylu Lamb Of God na Wrath, Nile na Amongst The Catacombs Of Nephren Ka, albo Decapitated, czy Fear Factory w zasadzie wszystkie płyty, czyli takie gdzie brzmienie urywa łeb, ale jest dość selektywne
Co do brzmienia, to co kto lubi. Mi brzmienie Porcupine na nowej płycie średnio się podoba. Owszem bas jest fajny, ale gitary gadają dziwnie. Ja wolę brzmienie w stylu Lamb Of God na Wrath, Nile na Amongst The Catacombs Of Nephren Ka, albo Decapitated, czy Fear Factory w zasadzie wszystkie płyty, czyli takie gdzie brzmienie urywa łeb, ale jest dość selektywne
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
Re: El Dorado - opinie
Swoją drogą, dziś odebrałem nowe słuchawki z serwisu (po kupnie od nowości jeden kanał nie działał), a że są one całkiem niezłe, to dziś zacząłem słyszeć pewną różnicę, o której tutaj chyba jest mowa (nie mam wiedzy, żeby być pewnym). W każdym razie, da się z tym żyć. 
- dostoevsky
- -#Assassin

- Posty: 2347
- Rejestracja: pn sty 30, 2006 3:55 pm
- Skąd: St Andrews
Re: El Dorado - opinie
Coraz bardziej przekonuję się do El Dorado. Tym bardziej, że z tego co widziałem w nagraniu na youtube, kawałek wypada fajnie na żywo, a Bruce w refrenie śpiewa zadziwiająco dobrze (chociaż szczerze mówiąć trochę wypadał z rytmu).
Jeżeli zaś chodzi o brzmienie, to już widzę, że będzie powtórka z AMOLADa, z czego jestem niezadowolony. Uwielbiam brzmienie BNW i (mimo iż narażę się soulburnerowi
) DOD, który, mimo iż najgorzej wypada ze wszystkich płyt Maidenów w kwestii głośności, brzmi lepiej od np. Death Magnetic.
Dlaczego? Ponieważ brzmienie tych płyt jest bardziej selektywne, w przeciwieństwie do AMOLADa, w stosunku do którego mam wrażenie, że był nagrywany na setkę (dla niewtajemniczonych - kiedy CAŁY zespół gra na żywo, w przeciwieństwie do oddzielnego nagrywania ścieżek gitarowych, perkusyjnych, wokalnych). I chyba niestety tak jest, bo nasi idole najwidoczniej się rozleniwili. Zresztą Bruce mówił o tym, że bodajże 60-70% jego wokali na AMOLADzie pochodzi z nagrywania na żywo (co przedstawił jako wielkie osiągnięcie, ja się tylko załamałem). Harris mówił, że chcieli, aby płyta brzmiała jak najbardziej 'live' i zespół potraktował to chyba zbyt dosłownie.
Dodatkowo, o czym któryś z Maidenów w wywiadzie przed lub po premierze AMOLADa powiedział, nie stosują już 'gigantycznych metronomów', a ja wręcz odnoszę wrażenie, że W OGÓLE ich nie używają (forumowi muzycy pewnie wyłapią to, że ten sam riff w Benjaminie Breegu od 3:20 jest grany szybciej niż w momencie po 2:02, i to nie ma nic wspólnego z Maidenowymi zmianami tempa).
Warto też dodać, że o tym że nagrywają na setkę (lub o niedbalstwie Shirleya) świadczy fakt, że w Benjaminie ok. 5:06-5:07 gitara rytmiczna w lewym kanale wybrzmiewa za długo (czy ktoś oprócz mnie to zauważył?). Oczywiście trudno im zarzucić niedociągnięcia w tej kwestii, bo zawsze powiedzą że to ich kompozycja i taki był zamysł, ale podejrzewam, że plan pierwotny był taki, aby następowały te krótkie pauzy między akordami bez takich właśnie wydłużeń dźwięków.
Nie to, że się czepiam, ale gdyby to nie było nagrywane na setkę (lub w procesie masteringu), to wspomnianego wydłużenia z pewnością by nie było (pomyłki zdarzają się przecież najlepszym gitarzystom) - innymi słowy zostałoby usunięte w procesie edycji. BNW i DOD zostały nagrane przez Shirleya, przy współpracy z Harrisem. Nie wiem czy patronat Harrisa ma na to aż tak olbrzymi wpływ, ale już brzmienie AMOLADa jest poprostu mniej selektywne, mam wrażenie, że baza utworów, czyli część rytmiczna, nagrywana była na żywioł, na setkę, natomiast reszta wokali i melodii/solówek została dograna oddzielnie.
Bez wspomnianej selektywności i solidnej roboty producenta nie ma niesamowitego brzmienia, o którym napisał mimski. Najważniejsza jest oczywiście wartość kompozycji, ale to właśnie dobry mix (oraz nagrywanie w towarzystwie metronomu!) powoduje, że mam ochotę wracać do płyty po jakimś czasie. I takie są właśnie płyty Bircha, dzięki któremu nawet No Prayer For The Dying słucha mi się przyjemnie.
P.S. Ponadto Shirley mówił, że już pierwszego dnia nagrali dwa utwory, i cały ten pośpiech nie jest dla albumu dobrym prognostykiem. Dlatego nie spodziewajmy się brzmienia w stylu Piece of Mind czy Powerslave (które moim zdaniem brzmią fantastycznie, jak wszystkie dokonania Bircha) tylko dlatego, że TFF nagrywali w legendarnym studio w Nassau.
Żeby nie było że tak bardzo po nich jadę, nie mogę doczekać się TFF. AMOLAD był pełen świetnych kompozycji i liczę na to, że teraz będzie podobnie.
P.S.2 - Jeszcze jedno - wkurzają mnie niesamowicie te poślizgi palcami po strunach (co słychać w lewym kanale w The Legacy z AMOLADa w riffie po 3:09). To jest niestety problem zdecydowanej większości nagrań metalowych (również Metalliki i innych gigantów), i te płyty, gdzie te poślizgi są najbardziej frustrujące, są pokryte najgrubszą warstwą kurzu spośród płyt z domowej kolekcji.
Chociaż teraz żałuję, że Wam o tym powiedziałem, bo od kiedy mój maestro gitary zwrócił mi na to odwagę, na pewne nagrania reaguję gorączką i uciążliwymi bólami głowy.
Jeżeli zaś chodzi o brzmienie, to już widzę, że będzie powtórka z AMOLADa, z czego jestem niezadowolony. Uwielbiam brzmienie BNW i (mimo iż narażę się soulburnerowi
Dlaczego? Ponieważ brzmienie tych płyt jest bardziej selektywne, w przeciwieństwie do AMOLADa, w stosunku do którego mam wrażenie, że był nagrywany na setkę (dla niewtajemniczonych - kiedy CAŁY zespół gra na żywo, w przeciwieństwie do oddzielnego nagrywania ścieżek gitarowych, perkusyjnych, wokalnych). I chyba niestety tak jest, bo nasi idole najwidoczniej się rozleniwili. Zresztą Bruce mówił o tym, że bodajże 60-70% jego wokali na AMOLADzie pochodzi z nagrywania na żywo (co przedstawił jako wielkie osiągnięcie, ja się tylko załamałem). Harris mówił, że chcieli, aby płyta brzmiała jak najbardziej 'live' i zespół potraktował to chyba zbyt dosłownie.
Dodatkowo, o czym któryś z Maidenów w wywiadzie przed lub po premierze AMOLADa powiedział, nie stosują już 'gigantycznych metronomów', a ja wręcz odnoszę wrażenie, że W OGÓLE ich nie używają (forumowi muzycy pewnie wyłapią to, że ten sam riff w Benjaminie Breegu od 3:20 jest grany szybciej niż w momencie po 2:02, i to nie ma nic wspólnego z Maidenowymi zmianami tempa).
Warto też dodać, że o tym że nagrywają na setkę (lub o niedbalstwie Shirleya) świadczy fakt, że w Benjaminie ok. 5:06-5:07 gitara rytmiczna w lewym kanale wybrzmiewa za długo (czy ktoś oprócz mnie to zauważył?). Oczywiście trudno im zarzucić niedociągnięcia w tej kwestii, bo zawsze powiedzą że to ich kompozycja i taki był zamysł, ale podejrzewam, że plan pierwotny był taki, aby następowały te krótkie pauzy między akordami bez takich właśnie wydłużeń dźwięków.
Nie to, że się czepiam, ale gdyby to nie było nagrywane na setkę (lub w procesie masteringu), to wspomnianego wydłużenia z pewnością by nie było (pomyłki zdarzają się przecież najlepszym gitarzystom) - innymi słowy zostałoby usunięte w procesie edycji. BNW i DOD zostały nagrane przez Shirleya, przy współpracy z Harrisem. Nie wiem czy patronat Harrisa ma na to aż tak olbrzymi wpływ, ale już brzmienie AMOLADa jest poprostu mniej selektywne, mam wrażenie, że baza utworów, czyli część rytmiczna, nagrywana była na żywioł, na setkę, natomiast reszta wokali i melodii/solówek została dograna oddzielnie.
Bez wspomnianej selektywności i solidnej roboty producenta nie ma niesamowitego brzmienia, o którym napisał mimski. Najważniejsza jest oczywiście wartość kompozycji, ale to właśnie dobry mix (oraz nagrywanie w towarzystwie metronomu!) powoduje, że mam ochotę wracać do płyty po jakimś czasie. I takie są właśnie płyty Bircha, dzięki któremu nawet No Prayer For The Dying słucha mi się przyjemnie.
P.S. Ponadto Shirley mówił, że już pierwszego dnia nagrali dwa utwory, i cały ten pośpiech nie jest dla albumu dobrym prognostykiem. Dlatego nie spodziewajmy się brzmienia w stylu Piece of Mind czy Powerslave (które moim zdaniem brzmią fantastycznie, jak wszystkie dokonania Bircha) tylko dlatego, że TFF nagrywali w legendarnym studio w Nassau.
Żeby nie było że tak bardzo po nich jadę, nie mogę doczekać się TFF. AMOLAD był pełen świetnych kompozycji i liczę na to, że teraz będzie podobnie.
P.S.2 - Jeszcze jedno - wkurzają mnie niesamowicie te poślizgi palcami po strunach (co słychać w lewym kanale w The Legacy z AMOLADa w riffie po 3:09). To jest niestety problem zdecydowanej większości nagrań metalowych (również Metalliki i innych gigantów), i te płyty, gdzie te poślizgi są najbardziej frustrujące, są pokryte najgrubszą warstwą kurzu spośród płyt z domowej kolekcji.
Chociaż teraz żałuję, że Wam o tym powiedziałem, bo od kiedy mój maestro gitary zwrócił mi na to odwagę, na pewne nagrania reaguję gorączką i uciążliwymi bólami głowy.
Re: El Dorado - opinie
Słabiutki kawałek. Dobre wejście a potem sie rozmywa i robi nijaki. Posłuchać można ale szału nie ma Szkoda 
Re: El Dorado - opinie
Jak dla mnie to Birch poprostu zmuszał ich do katorżniczej pracy przez co wszystko było w 100% poukładane, zresztą muszę też powiedzieć ,że kiedy słyszę X Factor mam wrażenie ,że podczas nagrywania tej płyty chłopaki byli maxymalnie skoncentrowani by nagrać coś naprawdę bardzo dobrego i im się to udało, widać to po wokalach,solach...z VXI jest trochę inaczej. Na BNW jak dla mnie zespół chciał za wszelką cenę coś udowodnić, na DoD jest jeszcze dużo z echa BNW, to słabszy album (także brzmieniowo) ale zostało trochę tej formy z płyty z 2000 r.
Natomiast słuchając El Dorado mam wrażenie ,że od A Matter...Ironi obrali zły kierunek nagrywania płyt, bo tam też to zauważyłem. Głównie Bruce ,faktycznie jego wokale wydają się nagrane za pierwszym podejściem, bez przygotowania, trochę...od niechcenia ,sola też mogłyby być bardziej poukładane.
Ogólnie boję się ,że będą te same mankamenty co na A Matter...za długie utwory, wokale Bruce'a wyparte z mocy, "zmęczone" ,nie wszystkie przemyślane sola, powtórzenia refrenów mające sztucznie wydłużać utwory itd.
Natomiast słuchając El Dorado mam wrażenie ,że od A Matter...Ironi obrali zły kierunek nagrywania płyt, bo tam też to zauważyłem. Głównie Bruce ,faktycznie jego wokale wydają się nagrane za pierwszym podejściem, bez przygotowania, trochę...od niechcenia ,sola też mogłyby być bardziej poukładane.
Ogólnie boję się ,że będą te same mankamenty co na A Matter...za długie utwory, wokale Bruce'a wyparte z mocy, "zmęczone" ,nie wszystkie przemyślane sola, powtórzenia refrenów mające sztucznie wydłużać utwory itd.
- soulburner
- -#Invader

- Posty: 208
- Rejestracja: czw kwie 17, 2003 3:13 pm
- Skąd: Tomaszów Mazowiecki
Re: El Dorado - opinie
Dla mnie płyta studyjna powinna być... płytą studyjną. Nawet jeśli jest to katorżnicza praca, nie bez powodu ktoś wymyślił, żeby tak to nagrywać 
IM_Power wspomniał o The X Factor - ta płyta ma świetną (ale też nie doskonałą, żeby nie było nieporozumień
) produkcję. Steve się postarał i wyszło fantastycznie: jest dużo dynamiki, gitary są dość cicho, ale dzięki temu jest więcej "przestrzeni", instrumenty nigdy nie nachodzą na siebie. Być może jest trochę mniej "metalowo", ale jak się na w miarę dobrym sprzęcie zapuści głośno "Look For The Truth"... można poczuć się jak na koncercie! Wcale nie potrzebna była rejestracja w stylu DoD/AMOLAD/TFF, aby uzyskać wspaniały efekt.
Można mówić, że nieważne są kwestie techniczne, ważne są kompozycje. Jeśli jednak wyjdzie kiedyś płyta, która będzie brzmieć jak kaseta demo osiedlowego zespołu zarejestrowana na magnetofonie typu Jamnik, to chyba każdy by się lekko wkurzył i niezbyt często będzie wracał do takiej płyty w przyszłości
IM_Power wspomniał o The X Factor - ta płyta ma świetną (ale też nie doskonałą, żeby nie było nieporozumień
Można mówić, że nieważne są kwestie techniczne, ważne są kompozycje. Jeśli jednak wyjdzie kiedyś płyta, która będzie brzmieć jak kaseta demo osiedlowego zespołu zarejestrowana na magnetofonie typu Jamnik, to chyba każdy by się lekko wkurzył i niezbyt często będzie wracał do takiej płyty w przyszłości
You must gather your party before venturing forth.
- dostoevsky
- -#Assassin

- Posty: 2347
- Rejestracja: pn sty 30, 2006 3:55 pm
- Skąd: St Andrews
Re: El Dorado - opinie
I o to chodzi.IM_Power pisze:Jak dla mnie to Birch poprostu zmuszał ich do katorżniczej pracy przez co wszystko było w 100% poukładane
Również się zgadzam. Każda poszczególna płyta Ironów ma inne brzmienie, no ale nie chcę aby to brzmiało, jakby młody zespół nagrał demówkę, i ze względów oszczędnościowych nagrywał na setkę. Za dużo pośpiechu w tych ostatnich nagraniach moim zdaniem.soulburner pisze:IM_Power wspomniał o The X Factor - ta płyta ma świetną (ale też nie doskonałą, żeby nie było nieporozumień) produkcję. [...] Być może jest trochę mniej "metalowo", ale jak się na w miarę dobrym sprzęcie zapuści głośno "Look For The Truth"... można poczuć się jak na koncercie! Wcale nie potrzebna była rejestracja w stylu DoD/AMOLAD/TFF, aby uzyskać wspaniały efekt.
Jeżeli TFF nie jest ostatnią płytą Maiden, to gorąco liczę na to, że w kolejnej naprawdę przyłożą się do produkcji.
Re: El Dorado - opinie
El Dorado jest w propozycjach na listę przebojów Radia Egida. Zapraszam do kilkania za owym kawałkiem
.
Adresik: http://www.egida.us.edu.pl/lista/
Adresik: http://www.egida.us.edu.pl/lista/
- Nocny Jastrząb
- -#Trooper

- Posty: 341
- Rejestracja: czw maja 26, 2005 12:11 am
- Skąd: Wrocław
Re: El Dorado - opinie
Hmm... podczas oglądania na YT ElDorado na żywo przeszły mnie dreszcze 
Re: El Dorado - opinie
zgadza sie na zywca zyskał strasznie!
Re: El Dorado - opinie
Faktycznie, fajnie to zagrali.Nocny Jastrząb pisze:Hmm... podczas oglądania na YT ElDorado na żywo przeszły mnie dreszcze
Re: El Dorado - opinie
Utwór jest bardzo dobry, ma swój klimat. Słucham go praktycznie codziennie i naprawdę mocno podskoczył w moim "rankingu". Wersja LIVE potwierdza w zupełności że utwór ma swoją moc. 
Re: El Dorado - opinie
no, na żywo jest dużo lepiej, Bruce jakoś mniej piszczy w refrenie, poza tym instrumentalnie bardziej wyczuwa się tę niemal thrashową gęstość utworu.
Our time will come! Oooo...
- Mr.Hankey
- -#Lord of the flies

- Posty: 3001
- Rejestracja: śr mar 08, 2006 8:13 pm
- Skąd: Hoooowdy Hoooow
Re: El Dorado - opinie
Właśnie włączyłem sobie ten kawałek chyba po raz pierwszy od dnia premiery i jak dla mnie nic się nie zmieniło. Jak był żenujący, tak jest dalej i raczej już nic tego nie zmieni 
Ostatnio zmieniony pn cze 14, 2010 3:07 pm przez Mr.Hankey, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: El Dorado - opinie
ja sobie nagrałem na cd bo w samochodzie, jak zauważyłem, lepiej mi się słucha muzyki
i niestety... coraz gorzej jest
dalej nie pamiętam tego kawałka po 5 minutach od odsłuchu
strasznie nijaki, strasznie...
Re: El Dorado - opinie
nie marudź, lepszy przynajmniej od singli promujących ostatnie dwa albumy :j
Re: El Dorado - opinie
od "Benjamina" ? W życiu, "Breeg" to bardzo dobry utwór.
Re: El Dorado - opinie
chodziło mi raczej o te pierwsze ujawnione swego czasu utwory z poszczególnych płyt; Wildest Dreams i Different World
:j
chyba dla CiebieArtur pisze:"Breeg" to bardzo dobry utwór.
- Mr.Hankey
- -#Lord of the flies

- Posty: 3001
- Rejestracja: śr mar 08, 2006 8:13 pm
- Skąd: Hoooowdy Hoooow
Re: El Dorado - opinie
Benjamin był pierwszym utworem zaprezentowanym z AMOLAD i od poczatku był dla mnie zajebisty. Nieco odmienny, ale bardzo mi się podobał. Pamiętam, że słuchałem go non stop. To coś, co teraz jest do ściągnięcia na stronie ironmaiden.com jest dla mnie absolutnie antysłuchalne. Riff na początku jest jeszcze do przetrawienia, ale całościowo masakrycznie słabo jak dla mnie. A Wildest Dreams przynajmniej wpadał w ucho, nie to, co ten nowy dziwoląg.
Re: El Dorado - opinie
gdyby oceniać ostatnie zwiastuny nowych albumów bym wystawił tak: Wicker Man - 6/6 Wildest Dreams 5/6 Benjamin 4/6 El Dorado 5/6, El Dorado u mnie zyskuje wraz z ilością przesłuchać a to co jest na YouTube ukazuje w pełni energię tego utworu na żywo

