28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Kostkę Rubika?
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Żarty żartami a ja śmiem wątpić by dali radę. Poza tym Purple nie olewają nas ja Maideni i dosyć często są u nas. A jak przyjadą Ironi to się robi wielkie halo, że oto raczyli zawitać i ludziska walta na koncert bo nie wiadomo, czy następnym razem przyjadą do nas.RALF pisze:To chyba żarty...
-
Deleted User 2868
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
he he hewidman pisze:Kostkę Rubika?
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Może i masz rację, natomiast od 2003 Iron Maiden dają koncerty głównie stadionowo - festiwalowe i nie zgadzam się by nas "olewali". Zespoły robiące duże show, na stadionach, grają w danym kraju raz na dwa - trzy lata,- nie co rok. Z resztą "trochę" koncertów to Irons już u nas zagrali, a za rok - ... Sonisphere 2011. 
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Żarty żartami, a jak sięgnę pamięcią to w 2000 roku Maideni mieli grać na torze Stegny w Warszawie. Ze względu jednak na "olbrzymie" zainteresowanie koncert cichutko przeniesiono na TorwarRALF pisze:
To chyba żarty... Ciekawe, czy Purple by Gwardię zapełnili
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Tom, ale z kim Ty się w polemikę wdajesz. Z Ralfem dla którego "The Final Frontier" to świetny progresywny album ?! No proszę Ciętomtomala pisze:Żarty żartami a ja śmiem wątpić by dali radę. Poza tym Purple nie olewają nas ja Maideni i dosyć często są u nas. A jak przyjadą Ironi to się robi wielkie halo, że oto raczyli zawitać i ludziska walta na koncert bo nie wiadomo, czy następnym razem przyjadą do nas.RALF pisze:To chyba żarty...
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Ha! nie jestem w tej opinii odosobniony, sądząc po notowaniach "TFF". To są fakty, a każdy ma swoich faworytów no i Purple, i Maiden to inna stylistyka, w przypadku Ironów, - w Polsce taka muzyka od 25 lat nie jest najpopularniejszą odmianą ciężkiego rocka, - a jednak Maideni mają tu masę fanów. Z resztą - to nie jest TEMAT O IRON MAIDEN!!!
Przyjadą - sami się przekonamy, gdzie zagrają - za ile - i dla ilu widzów
Przyjadą - sami się przekonamy, gdzie zagrają - za ile - i dla ilu widzów
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Dwa posty jako odpowiedzi a teraz moja krótka recka.
Rzeszów już dawno odespałem, pora zatem na Katowice.
SBB. Powtórka z Rzeszowa czyli nie wypowiadam się po się nie znam. Tym razem nie było Dona Aireya z boku sceny, ale przyjęcie mieli dużo lepsze jak w Rzeszowie.
Purple zaczęli punktualnie o 21:00. I podobnie jak w Rzeszowie pierwszy poleciał Hard Lovin' Man, zagrany dużo lepiej jak przed dwoma dniami. Muzycznie tym razem było już wszystko w porządku, niestety Gillan się w tym utworze nie popisał. Skoro o wokaliście mowa ~ w moim odczuciu wyglądał i ogólnie prezentował się dużo lepiej jak w Rzeszowie (czyt. chyba trzeźwy był).
Kolejny w kolejce Things I Never Said już wykonany całościowo w porządku, czyli również wokalista stanął na wysokości zadania. A ze jest w całkiem dobrej formie wokalnej świadczył Maybe I'm a Leo zagrany dla mnie rewelacyjnie. Aczkolwiek w Strange Kind of Woman znów się nie popisał wokalista na koniec. Ogólnie śpiewał dobrze, tylko ta końcówka z Morsem to już położona była wokalnie. Śpiewać niech Ian śpiewa tylko niech te wycia na koniec utworów sobie daruje
Po numerze czwartym pauza, podziękowanie za miłe powitanie a następnie informacja że show jest dedykowane "tjomiemu djubińskiemu" który się aktualnie ma "not very well"
Jak by ktoś nie wiedział Ian się przyjaźni z Dziubińskim na gruncie prywatnym o czym można poczytać chociażby w ostatnim numerze "Teraz Rocka po całości".
Wracamy do koncertu. Rapture of the Deep, Fireball i Silver Tongue wykonane jak należy. A od Contact Lost zaczyna się , moim zdaniem, najlepsza część koncertu. Pięknie się Steve zaprezentował publiczności. Po swoim "popisie" przeszli wspaniale do When Blind Man Cries przyjętego ogromną owacją. Chyba ich musiało to dodatkowo zmobilizować bo się do utworu przyłożyli podwójnie. Pięknie grał Steve, wspaniale śpiewał Gillan. Następnie kolejny popis gitarzysty czyli The Well Dressed Guitar w którym Morse (przy udziale Gillana) zmobilizował niemal cały Spodek do rytmicznego klaskania. Naprawdę fajnie to wyglądało jak zapalono wszystkie światła i było widać jak całe trybuny klaszczą.
Lecimy dalej czyli Almost Human, Lazy i No One Came. W tym ostatnim Gillan bawił się w Robin Hooda i "strzelał" z łuku w publiczność. Potem solo Aireya (cytaty z Chopina i naszego Mazurka - czyli standard). Popis przyjęty owacyjnie. Podobnie jak wstęp do Perfect Strangers. Space Truckin', Smoke On The Water i gasną światła.
Fajna sytuacja miała miejsce przed bisami. Na sali ciemność, w pewnej chwili zapalono światła, przez scenę maszeruje Ian Paice z ręcznikiem na ramieniu, sala ryknęła z radości a Paice się łapie za serce
Bis zaczęli od jamu którego w Rzeszowie nie było. Już myślałem że może coś zmienią ale jednak przeszli do Hush. Hush który się im lekko w środku rozjechał. Był taki moment że chcieli przejść do części improwizowanej, tylko nie bardzo wiedzieli jak. Patrzyli po sobie i każdy czekał co zrobi drugi. A że nie działo się nic to postanowili wrócić do tematu wyjściowego. I było by OK tylko że każdy z muzyków wszedł w innym momencie
Szybciutko się jednak pozbierali i uporządkowali kompozycję. Black Night w którym Steve nie miał żadnego problemu w interakcji z publicznością i koniec. Długo się żegnali, rozdawali co mieli rozdać, Steve nawet wyzbierał kosteczki które mu koło wzmacniacza leżały i wyrzucił w publiczność.
110 minut grania. z Z zegarkiem w ręku.
Dwa koncerty. Jeden lepszy od drugiego. Średnia wieku w zespole = 62 lata. Chylę przed nimi czoła
Frekwencja
http://muzyka.onet.pl/10174,-219546,0,4,galerie.html
zdjęcie mówi samo za siebie. Siedziałem na sektorze czerwonym, wolnych miejsc nie widziałem.
Rzeszów już dawno odespałem, pora zatem na Katowice.
SBB. Powtórka z Rzeszowa czyli nie wypowiadam się po się nie znam. Tym razem nie było Dona Aireya z boku sceny, ale przyjęcie mieli dużo lepsze jak w Rzeszowie.
Purple zaczęli punktualnie o 21:00. I podobnie jak w Rzeszowie pierwszy poleciał Hard Lovin' Man, zagrany dużo lepiej jak przed dwoma dniami. Muzycznie tym razem było już wszystko w porządku, niestety Gillan się w tym utworze nie popisał. Skoro o wokaliście mowa ~ w moim odczuciu wyglądał i ogólnie prezentował się dużo lepiej jak w Rzeszowie (czyt. chyba trzeźwy był).
Kolejny w kolejce Things I Never Said już wykonany całościowo w porządku, czyli również wokalista stanął na wysokości zadania. A ze jest w całkiem dobrej formie wokalnej świadczył Maybe I'm a Leo zagrany dla mnie rewelacyjnie. Aczkolwiek w Strange Kind of Woman znów się nie popisał wokalista na koniec. Ogólnie śpiewał dobrze, tylko ta końcówka z Morsem to już położona była wokalnie. Śpiewać niech Ian śpiewa tylko niech te wycia na koniec utworów sobie daruje
Po numerze czwartym pauza, podziękowanie za miłe powitanie a następnie informacja że show jest dedykowane "tjomiemu djubińskiemu" który się aktualnie ma "not very well"
Wracamy do koncertu. Rapture of the Deep, Fireball i Silver Tongue wykonane jak należy. A od Contact Lost zaczyna się , moim zdaniem, najlepsza część koncertu. Pięknie się Steve zaprezentował publiczności. Po swoim "popisie" przeszli wspaniale do When Blind Man Cries przyjętego ogromną owacją. Chyba ich musiało to dodatkowo zmobilizować bo się do utworu przyłożyli podwójnie. Pięknie grał Steve, wspaniale śpiewał Gillan. Następnie kolejny popis gitarzysty czyli The Well Dressed Guitar w którym Morse (przy udziale Gillana) zmobilizował niemal cały Spodek do rytmicznego klaskania. Naprawdę fajnie to wyglądało jak zapalono wszystkie światła i było widać jak całe trybuny klaszczą.
Lecimy dalej czyli Almost Human, Lazy i No One Came. W tym ostatnim Gillan bawił się w Robin Hooda i "strzelał" z łuku w publiczność. Potem solo Aireya (cytaty z Chopina i naszego Mazurka - czyli standard). Popis przyjęty owacyjnie. Podobnie jak wstęp do Perfect Strangers. Space Truckin', Smoke On The Water i gasną światła.
Fajna sytuacja miała miejsce przed bisami. Na sali ciemność, w pewnej chwili zapalono światła, przez scenę maszeruje Ian Paice z ręcznikiem na ramieniu, sala ryknęła z radości a Paice się łapie za serce
Bis zaczęli od jamu którego w Rzeszowie nie było. Już myślałem że może coś zmienią ale jednak przeszli do Hush. Hush który się im lekko w środku rozjechał. Był taki moment że chcieli przejść do części improwizowanej, tylko nie bardzo wiedzieli jak. Patrzyli po sobie i każdy czekał co zrobi drugi. A że nie działo się nic to postanowili wrócić do tematu wyjściowego. I było by OK tylko że każdy z muzyków wszedł w innym momencie
110 minut grania. z Z zegarkiem w ręku.
Dwa koncerty. Jeden lepszy od drugiego. Średnia wieku w zespole = 62 lata. Chylę przed nimi czoła
Frekwencja
http://muzyka.onet.pl/10174,-219546,0,4,galerie.html
zdjęcie mówi samo za siebie. Siedziałem na sektorze czerwonym, wolnych miejsc nie widziałem.
- purpendicular
- -#Prisoner

- Posty: 116
- Rejestracja: czw kwie 12, 2007 6:35 pm
- Skąd: Gliwice
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Panie Kubo, świetna recenzja
jak dla mnie było świetnie, wyszalałem się za wsze czasy i nie rozumiem tych co twierdzą, że Gillan był w słabej formie...poza drobnymi 'usterkami' było naprawdę rewelacyjnie i byłem pod wrażeniem. Mam nadzieję, że skoro nowy album za rok to będzie kolejny tour i nas odwiedzą - nie zawaham się by kupić bilet ani przez sekundę, mimo że wczoraj byłem na ich czwartym występie.
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Mam dokładnie tak samo. I też cztery koncerty na konciepurpendicular pisze: nie zawaham się by kupić bilet ani przez sekundę, mimo że wczoraj byłem na ich czwartym występie.
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Miki wniosl taka kostke, zeby miec co robic na koncercie. Moze o nia chodzi.Kronos pisze:he he hewidman pisze:Kostkę Rubika?
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1428
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Koncert we Wrocławiu świetny, bił na głowę ten z zeszłego roku. Gillan rzeczywiście w bardzo dobrej formie, tylko pod koniec już nieco osłabł. Ogromna energia biła ze sceny, i mimo, że oglądałem ich już po raz trzeci, to jak następnym razem do nas przyjadą, nawet bez nowej płyty to się jeszcze raz wybiorę.
A SBB jak przyłoiło- w tak ostrej wersji to ich jeszcze nie widziałem. Wcześniej się zastanawiałem, ale teraz na pewno się wybiorę w sobotę na ich koncert w Łodzi.
A SBB jak przyłoiło- w tak ostrej wersji to ich jeszcze nie widziałem. Wcześniej się zastanawiałem, ale teraz na pewno się wybiorę w sobotę na ich koncert w Łodzi.
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Na szybko. Ufff, mocny wyjazd, zmęczony jestem, no ale czego się nie robi dla Purpli. Jeśli chodzi o frekwenację to Stulecia na płycie była trochę luźna. Spodek rzeczywiście pełny. Co do setlisty... zajebista na papierze, na koncercie widać było, że nie wszyscy kojarzą te utwory. Ja odśpiewałem wszystkie co wprawiało stojących obok mnie na płycie (nieraz ziewających w lekkie zdumienie). Jeśli chodzi o same koncerty to Wrocławski dużo lepszy, wszystkie utwory siadły i Gillan dużo lepiej we Wrocławiu! Końcówka Strange Kind Of Woman wymiotła. Ogólnie jakoś bardziej siadł im Wrocław muzycznie, tak mi się wydaje (super cytat z Hey Joe przed Smoke On The Water). No i koncert był 2 minuty dłuższy
Nie zmienia to faktu, że w Katowicach Don Airey był 'on fire' i niezłe sola wycinał na klawiszach. Były to 5 i 6 spotkanie z DP, czekam na kolejne. Pozdrawiam.
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1428
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
A właśnie, powiedzcie mi: czy zawsze Gillan w "Perfect Strangers" śpiewa "Oh my God..."? Było wczoraj, i było w zeszłym roku.
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
4 lata temu też to śpiewał 
- WICKER MAN
- -#Rainmaker

- Posty: 6576
- Rejestracja: pn mar 31, 2003 3:35 pm
- Skąd: Warszawa
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Oba koncerty były bardzo spoko. Deep Purple to jeden z nielicznych rockowych zespołów, które mogą zapełnić u nas praktycznie każdą halę - łącznie na trzech koncertach bawiło się ponad 20.000 osób! Trochę szkoda, że za każdym razem spóźniałem się na początek.
Z drugiej strony nie przepadam za Hard Lovin' Man więc niewiele straciłem. Set niestety był dosyć mocno przewidywalny, ale zagrali większość moich ulubionych numerów (wspaniały, przejmujący, napawający smutkiem Contact Lost, Silver Tongue, Rapture of The Deep, Strange Kind of Woman czy Things I Never Said.). Największym minusem, poza przewidywalnością występów Purpli, była słaba forma wokalna Gillana. Niestety przez ostatnie 4 lata strasznie zdziadział i głos mu mocno siadł... Oczywiście zdaję sobie sprawę, że ma już 65 lat, ale taki Ś.P. Ronnie James Dio dawał radę wokalnie do samego końca! Niestety przy bliższym spotkaniu Ian wydawał się mocno nieobecny i podejrzewam, że wspomaga się trochę jakimiś środkami... Cóż, jego wybór. Na plus muszę wymienić naprawdę dobre nagłośnienie (czy za deską stał, jak w 2006 roku, sam Doug Hall?) oraz świetne oświetlenie - naprawdę proste w formie, a dające dobry efekt. W Spodku bawiłem się z tyłu płyty natomiast we Wrocławiu razem z Da5idem wbiliśmy się do loży VIP skąd w spokoju oglądaliśmy koncert. Pod koniec poczułem się nieco znużony... Panowie mogliby trochę pozmieniać końcówkę koncertu. Np. taki manewr z graniem Smoke On The Water na początku występu mógłby mocno odświeżyć set.
Tak czy siak Deep Purple to klasyka ciężkiego rocka i z przyjemnością będę powracał na ich występy. Mam jednak nadzieję, że po wydaniu kolejnego albumu zmienią trochę swój show. Pozdrawiam też Sanktuarian, z którymi dane mi było się bawić. A więc Perfekcyjnego Cudaka aka Herkiego , który przespał oba koncerty, Da5ida, Ancient Marinera, Szymona, Michcia i Archaona, który uciekł do Warszawy. 
Na koniec kilka fotek z Meet & Greet:
Katowice:

Profesor (Premier) Grzegorz Kołodko:

Wrocław:

Na koniec kilka fotek z Meet & Greet:
Katowice:

Profesor (Premier) Grzegorz Kołodko:

Wrocław:

Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
nie dzielę jego wszystkich przekonań polityczno gospodarczych, ale o nim jako o czlowieku mogę wyrażać się w samych superlatywachMichcio pisze:kołoTko rocks
Koncertowy rok 2026: Polish Metal Alliance, Turbo, Wishbone Ash, Małgorzata Ostrowska, Galahad/ Millenium, Turbo, Old Breakout, Smith/ Kotzen, Schenker, DiMeola, Helicon, Another Pink Floyd, Turbo, K. Cugowski, Clapton ...
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
chodzi raczej o sam fakt jego spotkania i to zaskoczenie gdy Wicker chciał z nim fote 
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Jestem raczej nowicjuszem jeżeli chodzi o znajomość Deep Purple ( gustuje w starszych plytach) ale pierwsze skojarzenie po wrocławskim koncercie jaki mi się nasuwa jest takie że 3 gitary na scenie zdecydowanie nie są potrzebne i można zagrać wspaniały porywający koncert w zestawieni bas + gitara. Wrocławski koncert purpli oceniam bardzo pozytywnie, było ciężko ale i klimatycznie starsza publika udowodniła że potrafi się bawić lepiej niż banda pijanych gimnazjalistów ewentualnie licealistów. Jeden z lepszych koncertów jakie widziałem.
