10/06/2011 - Sonisphere - Warszawa [ WRAŻENIA, RELACJE ]

Wszystko na temat Sonisphere Festival 2011 w Warszawie

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
Kai.
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 306
Rejestracja: wt cze 01, 2010 5:53 pm
Skąd: Lublin

Re: 10/06/2011 - Sonisphere - Warszawa [ WRAŻENIA, RELACJE ]

Post autor: Kai. »

Ze strony IM wszystko na plus, dali fajne show, którego nie zapomne.
Setlista, światła, płachty, forma zespołu no i oczywiście big Eddie - wszystko elegancko.

Polska publiczność faktycznie momentami drętwa.

Oczywiście nie brakowało chwil w których dostawałem szału ze złości.
Na 'Motorach' banda śmierdzących i pijanych brudasów w glanach robiła pogo gdzie się dało.. :neutral: a pózniej rzygali pod siebie, ręce mi opadały jak patrzyłem na tą patologie.

Ironi wgnietli mnie w glebe mimo tego słabego nagłośnienia! ;-)


IRON MAIDEN THE BEST BAND EVER :!:
You can't kill the metal, The metal will live on. Iron Maiden is my religion!
Awatar użytkownika
Buri
-#Prisoner
-#Prisoner
Posty: 110
Rejestracja: pn gru 20, 2010 5:30 pm
Skąd: Gostyń

Re: 10/06/2011 - Sonisphere - Warszawa [ WRAŻENIA, RELACJE ]

Post autor: Buri »

mi się koncert podobał, ale publiczność to bez komentarza... niektórzy stali cały czas jak słupy, nawet nie klaskali. Jak przy skakaniu się wleciało przypadkowo to już wzrok mordercy. Ale za to koncert zajebisty ;) był to mój pierwszy koncert i mam zamiar jechać jeszcze, ale to już nie na płytę tylko GC ;D
pozdro
"screw you guys im going home" Eric Theodore Cartman
Awatar użytkownika
Emilio
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4071
Rejestracja: sob cze 12, 2010 12:47 am
Skąd: Oborniki, k Poznania

Re: 10/06/2011 - Sonisphere - Warszawa [ WRAŻENIA, RELACJE ]

Post autor: Emilio »

Buri pisze:był to mój pierwszy koncert i mam zamiar jechać jeszcze, ale to już nie na płytę tylko GC
Miejmy nadzieje, że wzorem koncertów halowych w Niemczech nie bedzie nastepnym razem czegoś takiego jak GC ;-) Mam nadzieje, że w 2012 bedzie choć kilka koncertów u naszych sasiadów, bo na Polske to nawet nie licze ;-)
"Moje dni upływają pomiędzy logiką, gwizdaniem, chodzeniem na spacery i stanami depresji."
Awatar użytkownika
Buri
-#Prisoner
-#Prisoner
Posty: 110
Rejestracja: pn gru 20, 2010 5:30 pm
Skąd: Gostyń

Re: 10/06/2011 - Sonisphere - Warszawa [ WRAŻENIA, RELACJE ]

Post autor: Buri »

oby ;) ile tak mniej więcej bilet kosztuje?
"screw you guys im going home" Eric Theodore Cartman
Awatar użytkownika
Emilio
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4071
Rejestracja: sob cze 12, 2010 12:47 am
Skąd: Oborniki, k Poznania

Re: 10/06/2011 - Sonisphere - Warszawa [ WRAŻENIA, RELACJE ]

Post autor: Emilio »

Za Berlin dawałem o ile mnie pamiec nie myli 54 czy 55 euro.
"Moje dni upływają pomiędzy logiką, gwizdaniem, chodzeniem na spacery i stanami depresji."
Blase
-#Wrathchild
-#Wrathchild
Posty: 99
Rejestracja: śr cze 13, 2007 9:24 pm

Re: 10/06/2011 - Sonisphere - Warszawa [ WRAŻENIA, RELACJE ]

Post autor: Blase »

na klepisko Bemowo dotarłem w połowie koncertu Volbeat, posłuchałem ich sobie z płyty. Żałuję, że tak krótko grali, byłem na nich w zeszłym roku w Czechach i zrobili na mnie bardzo dobre wrażenie, to naprawdę porządna kapela. Później Mastodon w GC - wyszedłem po 2 kawałkach. Zupełnie nie moja bajka, okropna muzyka. Piwko i fajeczka i można iść na Motorgłowę. Tutaj rewelacja - bawiłem się przednio,wszystko widziałem, pogo było masakryczne (zwłaszcza na Ace of Spades). Może i każdy kawałek brzmi tak samo, ale to kwintesencja rock and rolla. A Lemmy mógłby dla mnie stanąć na scenie i beknąć, i tak bym się cieszył :) intro do TFF zasługuje na miano najbardziej wkurzającego intra - dłużyło się niemiłosiernie, człowiek tylko się denerwował, że jeszcze nie wychodzą na scenę. Przez pierwsze dwa kawałki - walka o przetrwanie. niedaleko barierek w GC ludzie dosłownie falowali przez kilka minut bez przerwy, nie szło ustać w miejscu. Najbardziej ucierpiały moje buty i stopy, ale tak to jest jak się na festiwal jedzie w zamszakach :lol: ogólnie koncert udany, setlista całkiem satysfakcjonująca, forma zespołu świetna. Organizacja i nagłośnienie - do gazu, do pieca. Na Motorze ledwo było słychać wokal, na Maiden było po prostu za cicho. Nie było to absolutnie warte 400zł, ale czego się nie robi dla Iron Maiden ;) zabiją mnie kiedyś te sentymenty. na publikę aż tak bardzo bym nie narzekał, stałem jakieś 15-20m od sceny i tam ludzie się naprawdę dobrze bawili. Wkurzające były tylko pijane brudne indywidua, które psuły zabawę. Po co się upijać na koncercie, żeby nic nie pamiętać albo żeby się porzygać? Dla mnie to absurd, sama muzyka to najlepszy substytut alkoholu.
rockfour
-#Charlotte
-#Charlotte
Posty: 7
Rejestracja: wt maja 31, 2005 8:00 pm
Skąd: W-wa

Re: 10/06/2011 - Sonisphere - Warszawa [ WRAŻENIA, RELACJE ]

Post autor: rockfour »

Ale denerwują mnie teksty "publika drętwa", "stali jak kołki", każdy przeżywa koncert tak jak mu odpowiada i nic Wam do tego, nie ma jedynie słusznego zachowania na koncercie. Jeśli ktoś ma ochotę przyjść i spokojnie potupać nogą w rytm muzyki, jego sprawa. Jeśli ktoś znajduje przyjemność w obijaniu się o innych w pogo to też nie mam z tym problemu (o ile osoba o którą się obija też ma na to ochotę). I tyle w tym temacie - więcej tolerancji i zrozumienia.

Sam koncert przyjemny, ale nie porwał mnie - może dlatego że nie jestem jakimś hard core'owym fanem, jak dla mnie za dużo nowych kawałków, których zupełnie nie znałem, dla innego może być to plus jeśli lubi nową płytę. Trzeba też oddać że te numery były przynajmniej interesujące, choć według sprawdzonego schematu - długie, rozbudowane kompozycje, zmienne tempo, przeplatane chwytliwą gitarą. Mimo wszystko jestem zadowolony z wypadu, miło było ich znowu zobaczyć, kawał porządnej muzyki. Tak trzymać Panowie :)

Z pozostałych zespołów: Motorhead - coś strasznie dziwnego działo się z wokalem, prawie niesłyszalny - czy to Lemmy już ledwo zipie czy nawalił dźwiękowiec. W moim przypadku strasznie zepsuło to odbiór koncertu, wielkie rozczarowanie.

Widziałem jeszcze Huntera na drugiej scenie, było bardzo energicznie - mam do nich sympatię, więc dobrze odebralem, twórczość znam raczej pobieżnie, występ in plus.

Co do organizacji, to w sumie nie miałem powodów do narzekań, wszedłem bez kolejki, wyszedłem również bez problemu. Kibelków pewnie zawsze będzie za mało, w końcu kilkadziesiąt tysięcy ludzi w jednym miejscu. Panowie radzili sobie z tym bez problemu, było ciche przyzwolenie ochrony na załatwianie potrzeb wokół tojtojów. Kobiety miały już trochę trudniejsze zadanie :)

Z punktów gastronomicznych nie korzystałem więc nie wiem co i jak, piwo udało mi się nabyć bez problemu pomiędzy Motorhead a Hunterem, w zasadzie bez kolejki, choć podejrzewam iż w "szczytowych" momentach swoje trzeba było odstać.

I jeszcze na koniec, jak nie jestem zwolennikiem wynoszenia innych na rękach pod sceną (nie fajnie dostać glanem po twarzy) to podobała mi się inicjatywa z pontonem. Gdzieś po prawej stronie sceny jakiś gość zaczął podróż w pontonie z logo IM w kierunku sceny. Całkiem długo utrzymywał się na fali, ale niestety gdzieś w okolicy granicy GC wypadł z pontonu a tłum oczywiście porwał ponton i posłał gdzieś do przodu. To mógłby być hicior gdyby dotarł do samej sceny - raczej nicodzienny widok, brawa za pomysłowość.
Swoją drogą ciekawy sposób na przedostanie się do GC z normalnym biletem na płytę :)

Pozdrawiam

AZ

PS. Wbrew sugestiom kolegów powyżej - GC to super rozwiązanie, mam nadzieję że nie zniknie. Tym razem byłem na zwykłej płycie, jeśli chcesz być blisko, kup odpowiedni bilet przychodzenie na 12h przed otwarciem bram to żadne rozwiązanie i na pewno bym się nie skusił na taką "przyjemność".
Awatar użytkownika
beaviso
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2054
Rejestracja: pn mar 31, 2003 4:15 pm
Skąd: Gdańsk

Re: 10/06/2011 - Sonisphere - Warszawa [ WRAŻENIA, RELACJE ]

Post autor: beaviso »

Zespół w formie zwyżkującej +
Publiczność w formie zniżkującej -
Żeby na takim Talismanie nawet nie zaśpiewać "OooOooooooo" :?: Ale nic tam, aparaty i telefony były ważniejsze...
Godzio pisze:Ekstra jakościowo film z El Dorado:
http://www.youtube.com/watch?v=ylbSS7sxvOE
Rewelacyjny "smaczek" widać na tym filmie - w ostatnim refrenie Bruce oddaje głos (drętwej) publiczności, słychać tylko beczenie Adriana i Steve'a, na to nakłada się gadka Bruce'a, z której rozumiem tylko słówko "squezze" (ścisnąć), kamera na niego, on wtedy akurat udaje ścisk swoich klejnotów :P po czym z pełnym powodzeniem atakuje wysokimi tonami dalszą część refrenu - a na koniec jest z siebie wyraźnie zadowolony :)

M.
Awatar użytkownika
rob69
-#Wrathchild
-#Wrathchild
Posty: 86
Rejestracja: wt maja 31, 2005 6:26 pm
Skąd: Lodz

Re: 10/06/2011 - Sonisphere - Warszawa [ WRAŻENIA, RELACJE ]

Post autor: rob69 »

Tak czytam i czytam i ...
mozemy sobie tu pieprzyc i narzekac, ze publika nie taka, naglosnienie nie takie, kibli malo a piwo za zetony. Prawda jest tak, ze jestesmy w kraju takim , w jakim jestesmy. My jako narod nigdy nie bylismy tolerancyjni i zawsze na koncertach patrzy sie wrogo na kogos kto sie o nas obija. Wrogo tez patrzymy na kogos, kto stoi przed nami i nie moshuje razem z nami. Paranoja.
Ja bylem w GC i tam kazdy sie dobrze bawil a mimo roznic wieku nikt na nikogo nie patrzyl zle, a nawet wzialem na bary przy Trooper jakas dziewczynke mierzaca 150 cm wzrostu bo mi sie jej zal zrobilo :) Podnosilismy ludzi przewracajacych sie przy napieraniu tlumu, falowania i pogo wiec twardziele z GC zachowywali sie wysmienicie.
Przy tak napierdalajacym wietrze ciezko jest dobrze naglosnic koncert. Pod scena bylo slychac jednak wysmienicie. Ci co narzekaja niech nastepnym razem kupia bilet na GC by wspomagac zespol. To z koncertow maja kase a nie z plyt !!!
Kible to juz inna strona medalu ale zawsze w Polsce jest z tym problem. Powiedzcie mi czy idac ulica w waszym miescie mozecie sie odlac kiedy wam sie zachce w publicznej toalecie nie wchodzac do McDonalds lub innej knajpy ???
Pewnie nie , wiec przestancie pierdolic bo ploty sa po to by je olewac a szkoda jedynie kobiet bo to dla nich powinny byc oddzielne ToiToie!!!
Piwko za zetony to wg mnie super rozwiazanie. Kazdy zna swoje mozliwosci picia a juz tym bardziej picia na koncercie. Kupuje sie za pierwszym razem iles tam zetonow i pozniej wali sie wszystko w d...e podchodzac jedynie do barmana dajac kawalek czerwonego plastiku. Na poczatku smialem sie z tego rozwiazania ale teraz uwazam to za znakomity pomysl.
Dobra muzyka obroni sie sama ale ludzie z ktorymi na nia sie jedzie sa tak samo wazni. Moj autobus tetnil zyciem w obie strony i dzieki temu podroz minela cudnie w obie strony. Nawiazane relacje sa bezcenne tak jak kazdy koncert MAIDEN !!!!
RALF i BUDZIOL ... jestescie SUPER !!!
Siwy
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3399
Rejestracja: sob cze 14, 2003 9:36 am
Skąd: już nie Warszawa

Re: 10/06/2011 - Sonisphere - Warszawa [ WRAŻENIA, RELACJE ]

Post autor: Siwy »

rockfour pisze:Ale denerwują mnie teksty "publika drętwa", "stali jak kołki", każdy przeżywa koncert tak jak mu odpowiada i nic Wam do tego, nie ma jedynie słusznego zachowania na koncercie. Jeśli ktoś ma ochotę przyjść i spokojnie potupać nogą w rytm muzyki, jego sprawa. Jeśli ktoś znajduje przyjemność w obijaniu się o innych w pogo to też nie mam z tym problemu (o ile osoba o którą się obija też ma na to ochotę). I tyle w tym temacie - więcej tolerancji i zrozumienia.
ja osobiście też nie lubię pogo i jakiegoś obijania się o innych ludzi i uważam, że trzeba mieć pewien umiar, bo nie jest się samemu w takim miejscu. ale jak Dickinson zachęca podczas utworu do krzyczenia "hej, hej, hej, hej" i klaskania, albo śpiewania refrenu czy też już sławnego "scream for me", a ludzie w okół mnie praktycznie w ogóle na to nie reagują, no to coś już jest nie tak. to nie jest jednak koncert w filharmonii gdzie się przychodzi tylko i wyłącznie dla oglądania i słuchania muzyków. moje podejście w tej kwestii jest wyrobione koncertowym doświadczeniem i wcześniej nie było koncertu Maidenów na którym ja byłem, żeby nasza publika nie szalała i skandowała wniebogłosy. a pod samą sceną byłem tylko raz. całą resztę obserwowałem zawsze bardziej z tylnych rejonów płyty i tam też zawsze było szaleństwo.
dla mnie właśnie ta atmosfera jest ogromnym czynnikiem świadczącym o jakości koncertu i jak widać, bez niej wczorajszego nie mogę zaliczyć do całkiem udanych.

ale z tego, co widzę, to ja się na forum chyba najbardziej krytycznie wypowiadam na temat koncertu ;)
Awatar użytkownika
Deep
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 491
Rejestracja: sob sty 21, 2006 11:35 pm
Skąd: Wielka Polska

Re: 10/06/2011 - Sonisphere - Warszawa [ WRAŻENIA, RELACJE ]

Post autor: Deep »

Im dłuzej slucham intro SATELITE 15 tym bardziej sie do niego przekonuje- on naprawde jest genialny przed koncertem
szczuply
-#Charlotte
-#Charlotte
Posty: 8
Rejestracja: sob cze 11, 2011 7:30 pm
Skąd: Wołomin

Re: 10/06/2011 - Sonisphere - Warszawa [ WRAŻENIA, RELACJE ]

Post autor: szczuply »

GC to jest tylko dodatkowe wyciągnięcie pieniędzy z naszych kieszeni, a już wersja EE to szczyt (po co była zrobiona kasa ale prędzej dla ORGANIZATORA) - kupujesz bilet pod scenę i jak wchodzisz to już część zajęta - ze znajomych się śmiałem bo mieli bilety EE a na koncert po godzinie 19 przyjechali

Za nagłośnienie to powinni zwracać część pieniędzy

A co do browaru to w Czechach w tamtym roku było jeszcze lepiej podchodziłeś po piwo płaciłeś (nie musiałeś się zastanawiać ile wypijesz) dostawałeś resztę a piwko zaraz ci podawali bo za ich plecami cały czas były nalewane

Obsługi było mniej niż w Polsce szybkość taka sama... ale z piwem wchodziłeś gdzie chciałeś

A pogo to pogo kto chce uczestniczy kto nie chce nie uczestniczy... i właśnie przez to że jest GC część osób których nie stać na taki bilet bawi się z tyłu i wygląda to mniej imponująco niż na normalnych koncertach
RALF
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 10198
Rejestracja: czw maja 24, 2007 11:16 pm
Skąd: Pabianice

Re: 10/06/2011 - Sonisphere - Warszawa [ WRAŻENIA, RELACJE ]

Post autor: RALF »

Parę słów. Na początek SERDECZNE DZIĘKI DLA ROBERTA - klasa gość, wielki szacunek!!!
Koncert - nie będę Was oszukiwał, jechałem na dwa zespoły - Motor i Maiden. Śmieszą mnie teksty w stylu "brudasy na Motorhead" - ludzie, to jest "piekielny rock 'n roll" - spodziewaliście się pastorałki, czy co !?? Byłem dość blisko (40 - 50 m od sceny) i na Motor ach młyn był totalny. Od basu Lemma i Steve'a H. to jeszcze mnie brzuch boli. Za cicho - no nie wiem (...) zależy gdzie staliście.

Co do LN - skurczysyńskie złodzieje. Na drugi raz ( a będzie, jak NIC) proponuję rozsądne ceny: 130 płyta, 180 GC, 150/200 siedzące - nawet Stadion Narodowy można wynająć na sam Maiden i te 40000 przyjdzie, przy rozsądnych cenach...
Przykład ostatnich dni - Czechy, miesiąc temu było ok. 9000 - zrozumieli, że przejechali z cenami, obniżyli, przenieśli do Pragi i na Maiden 25000 pękło (...)
To nie "Kanada" - fanami Maiden/metalu - są w 90% ludzie z klasy robotniczej - masa - która jest w Polsce najbardziej okradana, łupiona przez ten kraj. Takich jak WICKER (bez obrazy Robert - szacunek) jest niewielu (...) Mój kolega z trójką dzieci (spawacz/dekorator) odkładał kilka miesięcy na koncert... Takie są realia.
Warszawa - jak zwykle droga. Cóż - to jednak "STOLYCA" - choć warszawska brać metalowa - super, kilka osób się poznało...

Do rzeczy - koncert IM. Nie wiem który był lepszy - frekwencyjnie, Gwardia przebita, jednak chyba w 2008 była większa zabawa przy starych hitach... Show - BOMBA - piękna scenografia, "BIG EDDIE" - super - najlepszy od 1986/87 - w mojej ocenie, oczywiście. "Mały Edzio" - zabił - pomysł z kamerami w głowie i zrzutem obrazu na telebimy - ekstra. Samo wykonanie - bez zarzutu. Dickinson w "When the ..." fenomenalny, "Hallowed..." - zabójstwo, wiele by mówić.
Co do nagłośnienia, głośno to było (u mnie przynajmniej) - tyle że bas dosłownie tłumił gitary (pyszne sola Adrian/Dave).... Nie wiem, może to kwestia "miejsca stania" - za głośno był Harris - jeszcze mnie brzuch boli - taki przester.

Koncert będę wspominał przez dłłłłłuuugie miesiące - do zobaczenia na Maiden za... jakiś czas! ;-) ;-)
szczuply
-#Charlotte
-#Charlotte
Posty: 8
Rejestracja: sob cze 11, 2011 7:30 pm
Skąd: Wołomin

Re: 10/06/2011 - Sonisphere - Warszawa [ WRAŻENIA, RELACJE ]

Post autor: szczuply »

W tamtym roku była większa przerwa pomiędzy warszawą a pragą można było spokojnie zdążyć na oba

Nie wiem jak było w tym roku ale w Milovicach było zajebiście, według mnie takie koncerty lepiej wychodzą w małych miejscach niż a aglomeracjach
Awatar użytkownika
erni13
-#Ancient mariner
-#Ancient mariner
Posty: 640
Rejestracja: czw gru 16, 2010 3:55 pm
Skąd: Erftstadt (D)

Re: 10/06/2011 - Sonisphere - Warszawa [ WRAŻENIA, RELACJE ]

Post autor: erni13 »

Na lotnisku pojawiłem się tuż po otwarciu bram, zobaczyłem więc wszystkie zespoły z dużej sceny, i chcę wam je przybliżyć. Cały festival wypadł na prawdę FENOMENALNIE! Ale do rzeczy. Zaczynamy od przygotowań do wejścia pierwszego zespołu. Aha, jestem z tych, którzy przyjechali tylko na Ironów i Motorhead.

Przygotowania: Przed wejściem był spory tłum ,,brudasów". Panował tam okres oczekiwania na wielkie boom, które miało wydarzyć się podczas występów. W okolicy krążyło TVP Warszawa, przeprowadzając wywiady. Nie stety (na szczęście?) nie udało im się przkonać fanów, by coś zaśpiewali. Dalej okazało się, że organizatorzy oszukali fanów. Okazało się, że na lotnisko można wnieść jedynie napoje poniżej 0,5l. Smutno i żal. Nastęnie przyszła pora na udanie się na miejsca. Większość biegła, w tym i ja. Co jak się okazało, było świetnym pomysłem. Znalazłem miejsce po lewej stronie płyty, przy barierkach (pod timingiem). Wszystkich, którzy tam stali, pozdrawiam. Pora na Killing Joke...


Killing Joke- Ciekawy wokalista. Zabawny typ, choć raczej nie chciał na takiego wyglądać. ,,Dzień dobry!" zabrzmiało miło. ,,Kutas" też nie głupio. Killing zagrało przyjaźnie Fajnie wykrzykiwało się ,,The Wait", ale chłopy z lewej storny patrzyli się na mnie jak na idiotę. Ciekawy, pełny werwy występ. Większość jednak śmiała się z Moro-Pandy. Dobra, mnie też bawił.
Plusy:
- Ciekawy wokalista, sztywno się poruszający, ale koniec końców, zabawny.
- The Wait!
- Kontakt z publiką
- Pierwszy występ.
- Nie nudzili.
- Luz pod barierkami.
Minusy:
- Słabe nagłośnienie, choć jak na początek całkiem cacy.
- Klawiszowiec.
Ocena: 7/10!

Devin- Nie lubię muzyki granej przez tego artystę. Nie będę się długo wypowiadał na temat muzyki. Po prostu nie dla mnie. Raz wali tenorem, raz ,,drze mordę jak opentany". Niech będzie, że nie rozumiem jego muzyki. Natomiast pan Devin wydał się dosyć sympatyczny. Załapał kontakt z publiką, ale miał na to czas, bowiem zgubiono jakiś kabel, i przez osiem minut łaził i machał do wszystkich śmiejąc się od ucha, do ucha. Choć to na plus.
Plusy:
- Zabawna sytuacja z kabelkiem.
- Kontakt z publiką.
Minusy:
- Kiepskie nagłośnienie.
- Slaba muzyka (subiektywnie oczywiście). Ale nie tylko mi się nie podobało. Duuży minus.
Ocena: 2/10.


Volbeat- Muszę przyznać, nie lubiłem tego zespołu. W szczególności wokal wydawał mi się jakiś taki nie bardzo. Ale to co zrobili na Soni, to była masakra! Publiczność się bawiła świetnie. Do tego fajna komunikacja z publicznością. Zagrali bardzo dobrze, choć oprócz utworów Slayera znałem tylko GG&CB. Dobra nagłośnienie, czacha z tyłu i jedziemy! Rewelacja kompletna to to nie była, ale na prawdę fajnie zagrali. Zabawa przednia! Co ciekawe, nie działały telebimy. ;)
Plusy:
- Świetna gra na żywo.
- Porwali publiczność, niesamowita zabawa.
- Teksty (,,We are Iron Maiden, from Dennmark. Okay, we are Volbeat from Denmark.", ,,do you like to Slayer? *South of Heaven*. ,,Me too!".
- Raining Blood na końcu, machanie łbem obowiązkowe. ;)
- Nagłośnienie.
- Muzyka też na plus.
Minusy:
- Wyglądali jakby grali Amerykański ,,Punk". Ale to mały pikuś, nie minus. ;-)

Ocena- 8/10

Mastodon(t)- Kolejna rewelacja, kolejne zaskoczenie. Zagrali rewelacyjnie, pomimo słabego nagłośnienia. Zrobili to, na co liczyłem. Zagrali dość szybko i ciężko, machanie łbem i te sprawy :) . Z ich utworów znałem tylko Crack The Sky, ale na uwagę zasługuje też utwór na końcu, bo był ,,kurwa zajebisty" oraz ten z gwizdami w refrenie, bo ciekawe. To mógłby być killer kompletny, ale podziękujmy ekipie odpowiedzialnej nagłośnienie. Mimo tego, było świetnie. Chłopaki jednak trochę nie gadatliwe.
Plusy:
- Dobra muzyka.
- Ciężkość i szybkość.
- Dobre przygotowanie nas do Motorheadu.
- Dobry klimat.
- Ogólnie cacy.
Minusy:
- Słabe nagłośnienie!
- Mała gadatliwość.
Ocena: 8,5/10

Motorhead- Totalny rozkurwiel. Genialny występ, świetna setlista, Lemmy. Niezwykła zabawa... Nie chce mi się wymieniać dalej, bo to by potrwało. BRAWO! Po porstu miazga.
Plusy:
- Motorhead!
Minusy:
- Brak!
Ocena: 10/10


Iron Maiden- O tym powiedziano już chyba wszystko, więc się nie wypowiem. Po prostu miód.
Ocena: 11/10

Organizacja- Totalnie zawalona sprawa. Po koncercie mieliśmy skręcić w prawo i iść przed siebie. Jak się okazało, najpierw w lewo, dopiero potem w prawo! Brawo! Takich pomyłek było mnóstwo, jednak było pięknie!

Ocena Festivalu: 9/10.


Ps. Był ktoś z Włodawy, lub okolic?

EDIT: Zostało to napisane dla Lasta. Jeśli są gdzieś wulgaryzmy, są zapewne nieduże, więc nie dawajcie trzeciego warna. :)
Awatar użytkownika
beaviso
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2054
Rejestracja: pn mar 31, 2003 4:15 pm
Skąd: Gdańsk

Re: 10/06/2011 - Sonisphere - Warszawa [ WRAŻENIA, RELACJE ]

Post autor: beaviso »

RALF pisze:fanami Maiden/metalu - są w 90% ludzie z klasy robotniczej - masa - która jest w Polsce najbardziej okradana, łupiona przez ten kraj.
Chłopie, z takimi tekstami wyjeżdżaj sobie na forum - ale związków zawodowych :razz:
Powiem Ci coś - robolstwo jest największą zakałą tego kraju. Leniwe, bylejakie, wiecznie w pretensjach, niesłowne, bezmyślne (poza kombinowaniem jak by się napić), nierzetelne... Wymieniać jeszcze? Niestety, w 100% przyczyniła się do tego parszywa komuna i jej chora gospodarka.

Wracając do tematu - w GC słychać było bardzo dobrze (jakieś 8-10m od barierki). Pogowanie? To nie taki koncert, poza tym nie wszyscy chcą być poobijani - ja mam lekko 100kg i dam sobie radę, ale dziewczyna 50kg w butach to już niekoniecznie. Natomiast Siwy ma dużo racji - są momenty, gdzie aż się prosi o reakcję publiczności uzupełniającą wykonanie utworu live. Polacy nie mają ani wyczucia rytmu, ani polotu do tego. Jest coraz gorzej - brakuje postawy "średniej" - grupa ludzi chce "napier*alać", a reszta ma ręce z ołowiu. Wokół mnie nie było osoby, która reagowałaby żywo na nowych kawałkach, nie było w ogóle takiego efektu jak jest choćby na video (YT) z Seulu.

A zespół grał doskonale. W oczy rzuciło mi się - i nie tylko mi - że od pewnego momentu panowie zaczęli się spieszyć. Bez gadek Bruce'a, przerwa przed bisami nietypowo krótka (a publiczność zamiast drzeć mordy to dość cicho na bisy czekała - WTF???), utwór po utworze gnali do przodu. Przynajmniej można pogratulować im formy!

M.
Awatar użytkownika
Nocny Jastrząb
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 341
Rejestracja: czw maja 26, 2005 12:11 am
Skąd: Wrocław

Re: 10/06/2011 - Sonisphere - Warszawa [ WRAŻENIA, RELACJE ]

Post autor: Nocny Jastrząb »

beaviso pisze:(a publiczność zamiast drzeć mordy to dość cicho na bisy czekała - WTF???)
Już sądziłem, że po tych "owacjach" zapakują się w Ed Force One i pognają jak najdalej, od tej publiki emerytów i rencistów ;)
EasyRider666
-#Prowler
-#Prowler
Posty: 1
Rejestracja: ndz cze 12, 2011 11:50 am

Re: 10/06/2011 - Sonisphere - Warszawa [ WRAŻENIA, RELACJE ]

Post autor: EasyRider666 »

Bez zbędnego pierdolenia na wstępie. Oto moje wrażenia z koncertu.
Przyjechałem na Ironów i Motorów - reszta mnie nie interesowała.
Ironi - byłem na wszystkich koncertach Ironów w Polsce od 2000r. Koncert na Bemowie świetny. Może już nie są młodzieniaszkami, może Dicikinson nie wyciąga już tzw. "górek" jak 20 lat temu, ale zespołowi należy się wielki szacunek za to, że cholernie się starali. Naprawdę, mam wielkie szczęście, że dane mi było po raz kolejny zobaczyć ich na żywo - pełen wigoru i niespożytej energii Bruce, uśmiechnięta buźka Dave'a, piękne solówki Adriana, charakterystyczny klang basu Harrisa - nic więcej do szczęścia mi nie jest potrzebne. Moje dzieci niestety nie będą miały już przywileju zobaczenia chłopaków na żywo.
Motorzy - We are Motörhead, and we play rock and roll - reszta jak wyżej.
A teraz łyżka dziegciu w beczce miodu. Największy MINUSEM koncertu była publika. Jestem załamany. Gówniarze po 14-18 lat, w koszulkach kupionych przez mamusie, którzy edukację z Ironami zaczynali na Brave New World, i którym to po jednym piwie palma odjebała. Znajduje tylko jedno określenie - BYDŁO. Kompletnie nie potrafili się bawić, a to ich prymitywne i wkurwiające do granic możliwości pogo oraz bezsensowne i cholernie niebezpieczne napieranie na ludzi stojących przed nimi, uniemożliwiało normalną zabawę i właściwy odbiór koncertu. Z sentymentem wspominam kapitalne koncerty na Torwarze w 2000, Spodku 2003 oraz Hali Ludowej 2003. Publika wtedy była nie do opisania. Synchroniczne klaskanie i chóralne zaśpiewy, człowiek po prostu świetnie się bawił, nie obawiając się, że zostanie zmiażdżony przez napierającą bandę pijanych i tępych gówniarzy. Na następny koncert Ironów jadę do Niemiec albo Czech. Tam przynajmniej w kulturalnej atmosferze nacieszę się koncertem.
Na koniec chciałbym się podzielić jeszcze jednym spostrzeżeniem. Na koncercie przecierałem oczy ze zdumienia i nie mogłem uwierzyć. Większość ludzi przybyłych na koncert była po prostu przypadkowa. To, że jeden gówniarz z drugim ubierze koszulkę z Edkiem kupioną przez mamusię za dobre oceny w szkole, nie czyni go metalem. Kiedyś żeby być metalem, to trzeba było m.in. wyglądać. A ci kurwa wyglądali jak siedem nieszczęść, obraz nędzy i rozpaczy. Wychudzone i żałosne EMO dzieciaki. Byłem załamany tą młodzieżą. Jest mi za nich wstyd. Takiej swołoczy na koncertach Ironów nigdy nie było.
To tyle żalów sarmaty.
Na koniec pozdrowienia dla "Starej Gwardii" metali ze Szczecina.
Troopers From Szczecin Still Alive!!!
The Trooper From Szczecin
Awatar użytkownika
Nocny Jastrząb
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 341
Rejestracja: czw maja 26, 2005 12:11 am
Skąd: Wrocław

Re: 10/06/2011 - Sonisphere - Warszawa [ WRAŻENIA, RELACJE ]

Post autor: Nocny Jastrząb »

EasyRider666 pisze:To, że jeden gówniarz z drugim ubierze koszulkę z Edkiem kupioną przez mamusię za dobre oceny w szkole, nie czyni go metalem.
A czy trzeba być metalem żeby pojechać na koncert ukochanego zespołu? :) Sam słucham głównie metalu i rocka, a w moim ubiorze nie zobaczysz nic "metalowego". Ważne to mieć swój styl, a nie narzucony przez muzykę jakiej się słucha.
Stefek
-#Prowler
-#Prowler
Posty: 1
Rejestracja: ndz cze 12, 2011 12:22 pm

Re: 10/06/2011 - Sonisphere - Warszawa [ WRAŻENIA, RELACJE ]

Post autor: Stefek »

Oj ludziska, ludziska...jedni piszą, że publika drętwa bo stoją w miejscu, drudzy, że nie podoba się jak ktoś się o nich obija, bo go boli, hahaha! Byłem na płycie, byłemw pogod, obok pogo, darłem ryja, piłęm browar i bawiłem się, jak komuś takie coś nie pasuje to do opery a nie na koncert metalowy. Cały poobijany, masa siniaków, kilka glanów odbitych na głowie, golenie prawie połamane, ale cały czas(prawie cały czas, ale o tym później) uśmiech na twarzy, bo nie po to płaciłem kase za bilet, i jechałem przez pół Polski, żeby stać w miejscu i wkurzać sie na osoby, które się dobrze bawią.

Co do zespołó, interesowały mnie tylko 3, więc tylko na nich byłem

Made of Hate-0usłyszałem ich na Gwardii w 2008 i całkiem fajny zespolik, warto czasem posłuchać, piosenki dość dobre, pogo na rozgrzewke, w którym zgubiłem buta, ale na szczęście się znalał:)

Motorhead-cud, miód i orzeszki, Dziadek Lemmy mógłby nawet Justina Bibera coverować, a i tak wychodziłoby mu to świetnie, nie pamiętam jaka piosenka to była, ale w pewnym momencie już nie miałem siły na pogo, chciałem odsapnąć, więc stanąłem z tyłu, ale zaraz przyszła fala od tyłu i znalazłem się w samym środku wielkiego(jak na ten koncert) pogo, więc chcąć, nie chcąć bawiłęm się z resztą skaczących i obijających się o siebie ludzi, chłopak czy dziewczyna nie miało znaczenia, szczerze powiem, że kobitki bardziej bojowe w pogo były niż nie jeden ponad 100kg facet

Iron Maiden-coż...zawiodłem się, ale w sumie czego mogłem się spodziewać, Dla mnie skończyli się na płycie BNW, myślałem, że więcej staroci zagrają, ale cóż, szkoda. Nowe piosenki nie ruszały publiczności w moim otoczeniu, ktoś gadał ze sobą, pił piwko, czy rozmawiał przez telefon z głową przy ziemi, ja stałem z rękoma założonymi i próbowałem chociaż zobaczyć mordki panów ze sceny, bo oprócz słuchania na żywo chciałem zobaczyć jak się trzymają. Zabrakło mi kilku piosenek, a najbardziej to już Run to the hills. Koncert w 2008 znacznie lepszy, przecież nazwa całej trasy była Somewhere Back in Time.

Organizacja, nie narzekam, ale mogło być lepiej.
Ochrona-współczuje tym chłopaczką, bo "byki" z ochrony stały pod sceną, a reszta miejsc obstawiona "sucharami" który nie mogli sobie z niczym poradzić i myslałem, że z płaczem polecą zaraz do mamusi, jak zobaczyli ten tłum przy wyjściu, który potem słusznie rozwalił ogrodzenie.
Piwo na żetony-dobry pomysł, kupujesz kilka żetonów i nie stoisz w kolejkach, rzucasz na blat i bierzesz kubeczek wody o smaku piwa. Zapytałem sie jednego z lejących piwo "ile w tym wody?" dostałem odpowiedź "teoretycznie nic, ale wiesz jak to jest na takich imprezach"
ODPOWIEDZ