Na lotnisku pojawiłem się tuż po otwarciu bram, zobaczyłem więc wszystkie zespoły z dużej sceny, i chcę wam je przybliżyć. Cały festival wypadł na prawdę FENOMENALNIE! Ale do rzeczy. Zaczynamy od przygotowań do wejścia pierwszego zespołu. Aha, jestem z tych, którzy przyjechali tylko na Ironów i Motorhead.
Przygotowania: Przed wejściem był spory tłum ,,brudasów". Panował tam okres oczekiwania na wielkie boom, które miało wydarzyć się podczas występów. W okolicy krążyło TVP Warszawa, przeprowadzając wywiady. Nie stety (na szczęście?) nie udało im się przkonać fanów, by coś zaśpiewali. Dalej okazało się, że organizatorzy oszukali fanów. Okazało się, że na lotnisko można wnieść jedynie napoje poniżej 0,5l. Smutno i żal. Nastęnie przyszła pora na udanie się na miejsca. Większość biegła, w tym i ja. Co jak się okazało, było świetnym pomysłem. Znalazłem miejsce po lewej stronie płyty, przy barierkach (pod timingiem). Wszystkich, którzy tam stali, pozdrawiam. Pora na Killing Joke...
Killing Joke- Ciekawy wokalista. Zabawny typ, choć raczej nie chciał na takiego wyglądać. ,,Dzień dobry!" zabrzmiało miło. ,,Kutas" też nie głupio. Killing zagrało przyjaźnie Fajnie wykrzykiwało się ,,The Wait", ale chłopy z lewej storny patrzyli się na mnie jak na idiotę. Ciekawy, pełny werwy występ. Większość jednak śmiała się z Moro-Pandy. Dobra, mnie też bawił.
Plusy:
- Ciekawy wokalista, sztywno się poruszający, ale koniec końców, zabawny.
- The Wait!
- Kontakt z publiką
- Pierwszy występ.
- Nie nudzili.
- Luz pod barierkami.
Minusy:
- Słabe nagłośnienie, choć jak na początek całkiem cacy.
- Klawiszowiec.
Ocena: 7/10!
Devin- Nie lubię muzyki granej przez tego artystę. Nie będę się długo wypowiadał na temat muzyki. Po prostu nie dla mnie. Raz wali tenorem, raz ,,drze mordę jak opentany". Niech będzie, że nie rozumiem jego muzyki. Natomiast pan Devin wydał się dosyć sympatyczny. Załapał kontakt z publiką, ale miał na to czas, bowiem zgubiono jakiś kabel, i przez osiem minut łaził i machał do wszystkich śmiejąc się od ucha, do ucha. Choć to na plus.
Plusy:
- Zabawna sytuacja z kabelkiem.
- Kontakt z publiką.
Minusy:
- Kiepskie nagłośnienie.
- Slaba muzyka (subiektywnie oczywiście). Ale nie tylko mi się nie podobało. Duuży minus.
Ocena: 2/10.
Volbeat- Muszę przyznać, nie lubiłem tego zespołu. W szczególności wokal wydawał mi się jakiś taki nie bardzo. Ale to co zrobili na Soni, to była masakra! Publiczność się bawiła świetnie. Do tego fajna komunikacja z publicznością. Zagrali bardzo dobrze, choć oprócz utworów Slayera znałem tylko GG&CB. Dobra nagłośnienie, czacha z tyłu i jedziemy! Rewelacja kompletna to to nie była, ale na prawdę fajnie zagrali. Zabawa przednia! Co ciekawe, nie działały telebimy.

Plusy:
- Świetna gra na żywo.
- Porwali publiczność, niesamowita zabawa.
- Teksty (,,We are Iron Maiden, from Dennmark. Okay, we are Volbeat from Denmark.", ,,do you like to Slayer? *South of Heaven*. ,,Me too!".
- Raining Blood na końcu, machanie łbem obowiązkowe.

- Nagłośnienie.
- Muzyka też na plus.
Minusy:
- Wyglądali jakby grali Amerykański ,,Punk". Ale to mały pikuś, nie minus.
Ocena- 8/10
Mastodon(t)- Kolejna rewelacja, kolejne zaskoczenie. Zagrali rewelacyjnie, pomimo słabego nagłośnienia. Zrobili to, na co liczyłem. Zagrali dość szybko i ciężko, machanie łbem i te sprawy

. Z ich utworów znałem tylko Crack The Sky, ale na uwagę zasługuje też utwór na końcu, bo był ,,kurwa zajebisty" oraz ten z gwizdami w refrenie, bo ciekawe. To mógłby być killer kompletny, ale podziękujmy ekipie odpowiedzialnej nagłośnienie. Mimo tego, było świetnie. Chłopaki jednak trochę nie gadatliwe.
Plusy:
- Dobra muzyka.
- Ciężkość i szybkość.
- Dobre przygotowanie nas do Motorheadu.
- Dobry klimat.
- Ogólnie cacy.
Minusy:
- Słabe nagłośnienie!
- Mała gadatliwość.
Ocena: 8,5/10
Motorhead- Totalny rozkurwiel. Genialny występ, świetna setlista, Lemmy. Niezwykła zabawa... Nie chce mi się wymieniać dalej, bo to by potrwało. BRAWO! Po porstu miazga.
Plusy:
- Motorhead!
Minusy:
- Brak!
Ocena: 10/10
Iron Maiden- O tym powiedziano już chyba wszystko, więc się nie wypowiem. Po prostu miód.
Ocena: 11/10
Organizacja- Totalnie zawalona sprawa. Po koncercie mieliśmy skręcić w prawo i iść przed siebie. Jak się okazało, najpierw w lewo, dopiero potem w prawo! Brawo! Takich pomyłek było mnóstwo, jednak było pięknie!
Ocena Festivalu: 9/10.
Ps. Był ktoś z Włodawy, lub okolic?
EDIT: Zostało to napisane dla Lasta. Jeśli są gdzieś wulgaryzmy, są zapewne nieduże, więc nie dawajcie trzeciego warna.
