Więc POM to dla mnie pierwsza 4 płyt Iron Maiden,znajduje się tam To Tame A Land które uważam,za jedno ze szczytowych osiągnięć kompozycyjnych dziewicy,wystarczy?
Zdecydowanie bardziej cenię sobie płyty po reunion. PoM to jest dobra płyta ale bez szaleństw. Jest co prawda trooper, flight of icarus, revelations, ewentualnie still life i to tmae a land. A TFF to płyta gdzie jedynym gniotkiem jest Starblind ale i tak pasuje do reszty albumu
To dwie całkiem rózne płyty i trudno je porównywac. PoM to typowy heavy, szybki, melodyjny, chwytliwy. Natomiast TFF ma nieco dłuższe kompozycje, które niekiedy przynudzają. Jednak jest tam wspaniały Talisma, WTWWB, Man who would be king. Mimo wszystko PoM jest znacznie lepszym albumem, rasowe Maiden
Nie ma tu wogóle nad czym dyskutować. PoM to esencja Maiden. Czad, energia, świeżość, świetne niebanalne kompozycje. Tyle się mówi o tym, że to Maiden zrobiło się takie progresywne teraz, a przecież jedno To Tame a Land ma więcej pomysłów i ciekawych rozwiązań niż cały TFF, który nie jest wcale złym albumem.
Miałem dylemat. Z jednej strony twierdzę, że TFF jest bardzo dobrą płytą z Talisamen, TWWB, Alchemistem i TTF ale jednak jak ktoś napisał Piece of Mind to typowe granie Heavy Metalowe w stylu Iron Maiden. Nie da się tego nie podziwiać. Trooper, Where Eagles Dare, Flight of Icarus no i jedna z moich ulubionych kompozycji: Revelations to klasyki. 3 ostatnie kawałki z Piece of Mind mi nie podchodzą ale jednak po dłuższym zastanowieniu mój głos na Piece of Mind.
Bardzo trudny wybór, dwie płyty ze ścisłej czołówki, ale zarazem całkowicie inne od siebie. Na TFF pokazali, że pomimo tych wszystkich lat stale się rozwijają bez oglądania się na krytykę ortodoksyjnych wyznawców czystości gatunku, ale POM to chyba po prostu najlepsza czysto metalowa płyta lat osiemdziesiątych i dzieło skończenie doskonałe, gdzie nie ma ani jednej zbędnej nutki.
Ciężki pojedynek, naprawdę. Bardzo lubię TFF, nawet jak ostatnio spojrzałem na lasta to jest to najczęściej odtwarzana przeze mnie płyta. Zespół pokazał się na niej z dobrej strony, na luzie zagrali to, co im przyszło do głowy. W efekcie TFF okazał się płytą świetną, wnoszącą coś nowego do dorobku zespołu. Z drugiej strony PoM jest taki klasycznie heavy metalowy, podczas słuchania tej płyty czuć niesamowity klimat lat 80. Po ciężkiej decyzji głos na PoM
lubię PoM, ale tylko lubię. natomiast w TFF jest po prostu zakochany, jak dla mnie to zdecydowanie jedna z najlepszych płyt po reunion. stawiam ją też wysoko w całej dyskografi IM, wyżej niż Piece of Mind
Miałem ogromny dylemat, gdyż Piece of Mind to niemalże podstawa Iron Maiden, chyba mało kto byłby sobie w stanie wyobrazić IM bez kawałków takich jak The Trooper, Revelations, Flight of Icarus czy Where Eagles Dares. Jednak ubóstwiam The Final Frontier, to jest coś nowego, z mocnym brzmieniem, kocham na tej płycie wszystkie kawałki, może troszeczkę mniej tylko The Man Who Would Be King i Alchemista, ale reszta jest mega, dlatego głosik na TFF.
Piece Of Mind to zdecydowanie moja ulubiona płyta, i jak poprzednik twierdzi - w całości genialna The Final Frontier też bardzo lubię, jednak w starciu akurat z PoM to bez zastanowienia przegrywa
W szczególności za klimatyczny 'To Tame a Land' - piosenkę, którą uważam za jedną z najlepszych. Za wyciskające łzy 'Revelations'; koncertowe killery - 'Die With Your Boots On', 'The Trooper' czy 'Where Eagles Dare'; niestety dawno nie grane...Still Life i Icarus. Na TFF, mimo mojej sympatii do tego albumu i kilku genialnych kompozycji (WTWWB, Talisman), aż tylu numerów nie znalazłem. To trochę jak mecz beniaminka z utytułowanym starym mistrzem.
Bardzo lubię TFF, moim zdaniem to jedna z lepszych płyt IM. PoM jest jednak moją ulubioną płytą w dorobku zespołu. SAme dobre utwory takie jak np. The Trooper, Flight of Icarius i mój ulubiony utwór Where Eagles Dare z genialnym intro perkusji.