i był ktoś w końcu ? Mi się udało na chwilę przed pierwszymi taktami Highway Star kupić od bardzo miłej pani bilet za 80zł. Mój 2 koncert purpurowych okresliłbym jako "może być".
Bardzo trafili w mój gust z setlistą, ale niestety poziom wykonawstwa niektórych rzeczy naprawdę woła o pomstę, gorszego Lazy to ja w życiu nie słyszałem i nie chodzi tu tylko o niewybaczalne rąbnięcie się Paice'a, który zresztą tego wieczoru bardzo mnie rozczarował swoją grą, , rozumiem wiek itd., ale obrońcom radziłbym się przyjrzeć np. grze takiego Rick'a Lee z Ten Years After, który ma na dodatek parę latek więcej na karku, ale do rzeczy. Najlepiej wypadły zdecydowanie rzadziej grane numery, mowa o Hard Lovin Man i No One Came, w których pokazali, że jednak jeszcze potrafią, zupełnie nieźle Highway Star, Strange Kind Of Woman, Space Truckin czy nieśmiertelne Perfect Strangers. Solo Don'a jak to solo Don'a, chopin, mr. crowley, MD.
Tak na zakończenie, czy stojący na górze też odnieśli wrażenie że Kruk był o wiele lepiej nagłośniony ?
Mimo, że występ oceniłbym na 3 z małym plusem, to nie żałuję tych 80zł
